Odbudujcie berliński mur, potrzebujemy nowej NRD!

Psy z NRD (Niemiecka Republika Demokratyczna lub Niemcy Wschodnie) są interesującym fenomenem z historycznego i kynologicznego punktu widzenia, wskutek historii politycznej tego regionu i jej wpływu na społeczeństwo i psy, szczególnie w przeciągu ostatnich 40-50 lat.
Owczarki niemieckie z tego regionu Niemiec (znane również jako "DSH" lub "Deutsche Schäferhunde") były zdecydowanie najpopularniejszymi i najliczniejszymi psami pracującymi. W konfrontacji ze sznaucerami olbrzymimi i rottweilerami, owczarki niemieckie były najwybitniejszą rasą na podium zwycięzców w próbach ras pracujących i najczęściej używaną rasą do zadań obronnych na wszystkich szczeblach rządu. Były one ulubioną i godną zaufania rasą jako towarzysze i stróże domu. Wszystkie egzaminy, pokazy i rejestracja były przeprowadzane przez VKSK i SDG - organizacje rządowe. 

SDG, czyli Sektion Dienst und Gebrauchundwesen, zajmowała się głównie rejestracją i próbami psów ras pracujących, jak na przykład owczarek niemiecki. Jedną z najbardziej fascynujących rzeczy na temat rejestracji psów w SDG, było to, że żaden pies nie został zarejestrowany dopóki nie stał się psem dorosłym, dotyczyło to cech ogólnych młodych psów, np. uszu, zębów, charakteru, obecności obydwu jąder, prześwietlenie na dysplazję stwierdzające, że obydwa stawy są rozwinięte prawidłowo (pieczątka "A"), sierści, ogólnej jakości psa, bez względu na to czy był "bardzo dobry" czy lepszy... Następnie, takie informacje były uwzględniane zarówno dla reproduktorów, jak i suk, a otrzymane informacje publikowane i udostępniane hodowcom, przede wszystkim poprzez kluby regionalne, czołowych hodowców i sędziów, oraz poprzez roczne i okresowe publikacje, jak na przykład "Rundschreiben". W związku z tym osoba zainteresowana hodowlą określonego psa z łatwością mogła odnieść się zarówno do aktualnej liczby psów młodych, jak i do liczby psów zdrowych lub z dysplazją, z wadami sierści, jąder, uszu, uzębienia, charakteru i ogólnego stanu. Takie wyniki nie były podawane wyłącznie w aktualnych liczbach lecz także w procentach! Jest to informacja, która jest i była, wg autora, niedostępna w żadnej innej rasie, ani kraju włączając w to zachodnioniemiecką SV, i taki pierwszorzędny i obszerny system może być porównywany tylko do jakości, efektywności i zakresu państwowych stadnin z ubiegłego wieku istniejących w byłym niemieckim stanie - Prusach. 

Z takich stadnin pochodziła podwalina ras "gorącokrwistych", jak na przykład Trakhener, znane jako jedne z najlepszych końskich atletów we współczesnym świecie. Dalsze rozmnażanie było przywilejem przyznawanym tylko tym koniom, które spełniały najwyższe wymogi. 
Osiągnięcia koni oceniane były na testach wytrzymałości i uzdolnień, poprzedzały je miesiące treningów. W ten sposób tylko najlepsze konie były zdolne wpłynąć na przyszłe pokolenia w swojej linii. Państwowe stadniny ogierów są już historią, ale potomkowie tej linii przetrwali i są najcenniejszym skarbem dla tych, którzy wciąż cenią tradycję hodowania tylko najlepszych, sprawdzonych koni. W rzeczywistości te państwowe stadniny mogły być przykładem dla tego, kto stał się znany jako "ojciec rasy" owczarka niemieckiego. 

Ten mężczyzna był zafascynowany charakterem i cechami psa, którego zobaczył i kupił. Pies ten to Hektor vom Linksrhein, którego później przemianował na Horanda vom Grafrath, numer "1" w księgach hodowlanych. Horand był przedstawicielem miejscowej, choć uprzednio nie rejestrowanej, starej rasy niemieckich psów pasterskich, których przodkowie mogli być przywiezieni przez Rzymian około 1500 lat wcześniej, podobnie jak przodkowie rottweilerów... Horand byłby zapewne współcześnie rozpoznawany jako owczarek niemiecki o szarym umaszczeniu. 
Ten człowiek, prawdziwy miłośnik psów i student historii psów, zobaczył w swoim psie - Horandzie, cechy warte zachowania, miał też plan jak tego dokonać... Inne rasy psów, jak na przykład rottweiler, również wchodziły w skład organizacji w celu zachowania i rozwoju ras. Tak więc Max von Stephanitz zaczął prowadzić rejestr, by zachować psy, jako psy pracujące. Rotmistrz Max von Stephanitz, który założył SV ("Verein für Deutsche Schäferhunde" lub Klub Owczarka Niemieckiego) w Niemczech w 1899 roku, zorganizował rejestrację w taki sposób, by ta stara miejscowa rasa psów pracujących/pasterskich mogła zachować swoje unikalne cechy. Dzięki systemowi testów i ćwiczeń, podobnie jak to było z ogierami, które znał tak dobrze, możliwe było zachowanie i rozwój ogólnej jakości psów, szczególnie w zakresie pracy. Nowe testy zostały wprowadzone, by udowodnić, że owczarek niemiecki nadaje się do nowych zadań, jak na przykład służba w policji, wojsku, równie dobrze jak do tradycyjnych - pasterskich. 
Tak więc, podstawy opierały się nie tylko na zachowaniu i rozwoju psa pracującego, ale także na "schutzhund" (SchH), który jest dzisiaj jednym z najpopularniejszych i najbardziej użytkowym psim sportem, oraz jest podstawą wszystkich programów szkoleniowych policji, wojska i psów pracujących i źródłem utalentowanych (przydatnych) psów w służbie człowiekowi. Wiele zawdzięczamy nie tylko Maxowi von Stephanitzowi, ale również Konradowi Most, który zrobił wiele by wypromować studia nad psim zachowaniem w zakresie rozwoju współczesnych , wydajnych i "ludzkich" metod szkolenia. 
Most, który w swoich czasach był zdobywcą wielu prestiżowych nagród, jest w rzeczywistości ojcem współczesnych metod szkolenia. Jego książka: "Poradnik: Szkolenie Psów" (Training Dogs, a Manual), która nadal ukazuje się od czasu do czasu i jest natychmiast wyprzedawana, wciąż jest bardzo ważną pozycją dla instruktorów i klasyką sama w sobie. 

Zanim zaczęła się Druga Wojna Światowa owczarki niemieckie były bardzo popularne w Niemczech, ich liczba i jakość rosła, ale wojna zniszczyła rasę nie tylko z powodu braku żywienia i warunków w jakich żyli właściciele owczarków, ale także dlatego że wiele psów było "wcielanych" do wojska. 
Niezliczona ilość psów zginęła, ale wiele było przekazywanych historii o tym, że właściciele ukrywali psy, karmiąc je minimalną ilością pożywienia potrzebną do przeżycia. 

Pod koniec Drugiej Wojny, po tym jak Zjednoczone Siły wkroczyły do Niemiec, miasto Berlin zostało podzielone na dwie części, podobnie jak całe państwo zostało podzielone na Wschód i Zachód, ze stolicą w Berlinie. Niemcy Wschodnie i Berlin Wschodni pozostały pod wpływem Rosji i komunistów, aż do wydarzeń z 1989 i 1990 roku, zaczynając od demonstracji w Lipsku, a na obaleniu Muru Berlińskiego, a tym samym separacji Niemiec Wschodnich i Zachodnich kończąc. 
Przez pierwsze 40 lat podziału Wschodnich i Zachodnich Niemiec, hodowla owczarków niemieckich i innych ras zaczęła iść dwoma różnymi torami. Wynikało to głównie z przymusu i warunków, jako że Niemcy Wschodnie miały niewielki lub nawet żaden dostęp do psów z Zachodu. 
Kombinacja politycznej, biurokratycznej, socjologicznej i być może, co najważniejsze, ekonomicznej separacji w dużym stopniu chroniły przed mieszaniem się linii hodowlanych. Pomimo że, psy pochodziły z jednej linii przed wojną zaczęły niechybnie różnić się w swoich nowych środowiskach. 
W rzeczywistości były to owczarki z Zachodnich Niemiec, które zaczęły najbardziej się różnić cechami od oryginalnych po 1975 roku. Zaczynając od poszczególnych linii hodowlanych (szczególnie potomków Jalka vom Fohlenbrunnen i Dixie von der Wienerau oraz ich dzieci Lido i Liane von der Wienerau, i ostatecznie Canto i Quanto von der Wienerau i ich potomków) hodowla stopniowo stawała się bardziej zorientowana na konsumentów w świecie, w którym wolny rynek zaczynał się rozwijać. Na przestrzeni kolejnych mniej więcej 20 lat hodowla w Zachodnich Niemczech zaczęła zatracać wiele z genetycznej różnorodności, jako nacisk przeniesiony z koncentrowania się na ciemno umaszczonych rdzennych psach pasterskich, z wielu rodzin zebranych z całych Niemiec, na koncentrowanie się na psach pokazowych, ze szczególnym upodobaniem do psów o jasnej kolorystyce z kilku zaledwie linii. Przez ten czas wiele całych linii zostało straconych i teraz są praktycznie uznane za wymarłe. Przez kombinację działań i przeoczeń 'zachodnioniemieckiej' SV i jej sędziów, główni hodowcy i rozgrzani do białości klienci na całym świecie, stali się potężną siłą wywierającą presję na kształ linii hodowlanych owczarka niemieckiego. 

Na Wschodzie a w szczególności w Japonii wzrost popularności rasy był równoległy do wzrostu fortuny japońskiej super-przemysłowej ekonomii w latach 80-tych. W Japonii słabiej wypigmentowane psy były bardziej pożądane i dużą wagę przykładano do prestiżowych zwycięstw psów na ważnych pokazach. A zatem cena pojedynczych egzemplarzy sięgała 100.000 dolarów, a nawet więcej za psy z oceną VA (vorzüglich Auslese - "doskonały wyróżniający się"). Ceny regionalnych zwycięzców sięgały dziesiątek tysięcy dolarów. Podaż na owczarki, nie tylko jako psy wystawowe ale również pracujące, która osiągnęła szczyt na przełomie lat 80/90, miała olbrzymi wpływ na rozwój rasy w jej ojczyźnie - na lepsze i na gorsze. 

Najlepsze okazy tej rasy są teraz często doskonałe i są dowodem na wysoki poziom ewolucji, ale też niektórzy twierdzą, że rasa traci swą wybitność jako psy pracujące i że wciąż niewiele się robi, by zredukować dysplazję biodrową. Program pieczątek "a" był właściwy, ale wciąż nie widać aż tylu zysków z programu ile powinno być zrealizowanych, czemu? można tylko spekulować. 
W tym miejscu chciałabym powiedzieć, że poprawiony program pieczątek "a" w Niemczech Wschodnich, który dodatkowo oferuje informacje statystyczne hodowcom, dzięki którym można dokonywać oceny psa pod względem jego możliwości reprodukcyjnych posługując się aktualnymi danymi, przyniósł (ten program) rocznie średnio 85% lub nawet więcej psów z normalnymi stawami biodrowymi. Autorka stwierdziła prawdziwośc tych danych w eksperymantach rentgenowskich na dojrzałych szczeniętach (młodzieży) z linii 'wschodnioniemieckich'. Doświadczony hodowca który przez wiele lat przykładał wagę do programu prześwietleń rentgenowskich w celu kontrolowania częstotliwości występowania i ostrości dysplazji biodrowej również wie że jest to liczba do zaakceptowania. Na szczęście pozostałe 15% lub mniej również wykazuje zmniejszenie ostrości przebiegu dysplazji i są to zazwyczaj zwierzęta nadające się na towarzyszy w domu, bez konieczności uśmiercania lub operacji chirurgicznych, które są dla właściciela bardzo kosztowne. Pomimo, że obecnie coraz rzadsze, a jeżeli chodzi o niektóre linie niestety już wymarłe, wciąż jest dość dużo psów ze Wschodnich Niemiec tutaj (mowa o Stanach Zjednoczonych - przyp. tlumacza) i w Europie, które służą rozróżnianiu genetycznemu psów, i wg autorki podtrzymujących oryginalne cechy owczarków niemieckich, oferując wybitne psy pracujące, silne i dobrze wypigmentowane, oraz zmniejszenie i redukcja dysplazji biodrowej. 

A zatem 'wschodnioniemieckie' linie hodowlane gdziekolwiek by się znalazły warte są zachowania i są niezwykle cenne dla rasy i hodowców owczarka niemieckiego. W obecności nowych władz w SV i organizacji współpracujących na całym świecie jest nadzieja, że promowanie linii i rodzin wewnątrz rasy nie będzie podporządkowana interesowi władz, które tak zdominowały tę rasę w ostatniej dekadzie (poprzednie władze SV wyróżniały psy ze swoich hodowli - przyp. tłumacza) 
Tak się bowiem składało, że większość psów odnoszących sukcesy pochodziło z hodowli: "vom Arminius" i "von der Wienerau" należących do braci Hermana (prezydent SV) i Waltera Martin. Ci dwaj panowie mieli nadmierny wpływ na rasę, na wiele sposobów, zmieniając psy wg ich własnego modelu. Tragicznie ich dni zostały skrócone i obydwaj zmarli. 

Chociaż te linie, hodowle i hodowcy mieli wielki wkład, któremu nie można zaprzeczyć, być może teraz będzie więcej miejsca na tolerancję dla różnorodności, zdrowego i pożądanego wkładu dla każdego gatunku czy rasy zwierząt.

Autor: Janice L. Bartmess
Tłumaczenie: Agnieszka Być

Źródło: (Copyright by J.L. Bartmess, 1997)

MariuszM2012-02-18 18:16:47

Komentarze