Autor Wątek: Umierający owczarek?  (Przeczytany 291 razy)

Offline wyborowy_browar

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
  • : 12.01.2018
  • M: Muszyna
Umierający owczarek?
« dnia: 12.01.2018 o 21:38 »
Witam. Od 4 miesięcy byłem szczęśliwym posiadaczem owczarka niemieckiego, który zachorował w dziwny sposób. Moja wypowiedź może będzie długa, ale liczę , że ktoś z forum borykał się z podobnym problem, który udało się rozwiązać więc proszę o przeczytanie do końca.

Pieska kupiłem jak się później okazało z "pseudo hodowlii" owczarek miał wtedy 6-tygodni był bardzo wystraszony oraz jak się okazało na pierwszej wizycie w klinice weterynaryjnej był odwodniony dostał kroplówki i zaczął się dobrze rozwijać miał energie, grandził wydawałoby się 100% zdrowy pies. Międzyczasie przechodził po kolei zgodnie z zaleceniami weterynarza szczepienia, bo jak się okazało pies nie miał książeczki zdrowia ani rodowodu, który miał zostać dosłany do nas pocztą przez "hodowce" kilkakrotny kontakt telefoniczny nie był możliwy ponieważ ów Pan nie odbierał telefonów, w końcu odpuściłem bo tak naprawdę nie brałem go dla jakiegoś rodowodu... Pies rósł w oczach z dnia na dzień był pełen energii aż do 4 miesiąca. Pierwszym problemem było pojawienie się czegoś w rodzaju podskórnej ropy po prawej stronie w okolicach kręgosłupa z tyłu musiało rozwinąć się to dość szybko ponieważ codziennie się z nim bawiłem i był ciągle głaskany, czesany zabraliśmy go do kliniki gdzie weterynarz podał zastrzyk z antybiotykiem wygolił ranę i stwierdził, że raczej nie powinno dziać się z tym złego nie było widać żadnej rany bo rozcięciu wbiciu czegokolwiek... rana była dość spora zielona wylewała się z niej ropa i była trochę jakby przypuchnięta, weterynarz założył psu kołnierz na szyję i zalecił przemywanie rany raz dziennie dołączonym przez niego "szamponem". Rana po tygodniu zastrupiła się i wyglądała coraz lepiej, ale pies już był mniej energiczny szybciej się męczył stwierdziliśmy, że jest może po prostu osłabiony....w przeciągu 2 tygodni rozłożyło go dosłownie z dnia na dzień z soboty na niedzielę w tamtym tygodniu chciałem go jak co wieczór wziąć na dłuższy spacer (rano jak i popołudniu wyglądał dobrze wydawał się trochę zaspany ,ale apetyt miał jak zwykle duży nic nie wskazywało, że coś mu jest)  po kilku minutach spaceru pies zaczął polegiwać stwierdziłem, że pewnie mu się nie chcę i próbowałem go jakoś zachęcić, ale przeszedł kawałek i siadał/przylegiwał... stwierdziłem, że dam mu spokój i wróciliśmy do domu.... i tutaj zaczął się horror... pies dosłownie w kilka minut opadł z sił do 0 nie mógł ustać na tylnych łapach wlókł je za sobą przednie miał silne ,ale tylne bezwładne położyłem go na posłaniu pies po chwili zaczął mocno wymiotować pierw zwymiotował karmą , a jeszcze kilka razy czymś w rodzaju żółci... klinika do, której jeździłem była już zamknięta ze względu na późną godzinę oraz nie mogłem się dodzwonić... zacząłem szukać porady/pomocy u innych weterynarzy... jeden z nich doradził mi, że może być to spowodowane tym, że pies rośnie i niewykluczone, że ma jakieś zapalenie stawów i przez to sparaliżowało mu tylne łapki kazał podać 1/8 tabletki pyralginy i czekać jak się nie poprawi dzwonić... jak mi doradzono tak zrobiłem podałem psu tabletkę oraz nawadniałem go przez strzykawkę bo kompletnie opadł z sił nie mógł podnieść głowy... siedziałem z nim do około 3 w nocy podawałem mu co chwilę wodę pies po czasie stanął na nogach wydawało się, że wszystko jest już ok wyszedłem z nim na krótki spacer, wysikał się i  dałem mu trochę karmy zaczął się bawić swoimi zabawkami - odetchnąłem z ulgą.... poszedłem spać. Rano gdy się obudziłem pies znowu był sparaliżowany leżał i ruszał tylko oczami nie miał siły podnieść głowy...była to niedziela zadzwoniłem do kliniki, ale weterynarz był poza zakładem kazał mi przyjechać po 15 co oczywiście zrobiłem przez czas oczekiwania podawałem mu wodę pies nie miał siły na nic... po przyjeździe do kliniki weterynarz stwierdził zatrucie pytał się czy mógł mieć kontakt z jakimś płynem chłodniczym co w 99% raczej nie mogło mieć miejsca jeżeli był wypuszczany to na ogród za domem gdzie nie miał dostępu do żadnej chemii gdzie mógł w spokoju biegać do woli...psu została podana kroplówka z glukozą i jakieś 3 zastrzyki... zabrałem go z kliniki i po kilku godzinach było lepiej powoli zaczął wstawać, ale ciągle jakby te tylne łapy miały niedowład... chodził jak pijany.... lekarz weterynarii zalecił aby w kolejny dzień znowu się z nim zjawić zostały zrobione : badania krwi, badania cukru, temperatura ciała była ciągle na bardzo niskim prawie, że śmiertelnym dla psa poziomie, USG, RTG ( na zdjęciu RTG było widać powiększone jelita żołądek, nerki) pies dostał "wlewy" przez wenflon i podobno jakieś antybiotyki... diagnoza była, że coś się dzieje złego z nerkami...od niedzieli psa zawoziłem rano do kliniki i odbierałem go wieczorem koło środy pies wyglądał już dobrze (to nie był energicznie ten sam pies,ale było lepiej) przez te pierwsze dni wieczorem odbierałem go w miarę takiego że szedł sam lub podtrzymywałem go trochę za mostek wieczorem było dobrze... rano już nie pies znowu nie miał siły... w klinice dostał dietę nerkową....i dzień w dzień miał kroplówki...wczoraj wieczorem jak go odbierałem musiałem go wynosić na rękach... dyskutowałem z lekarzem na jego temat, ale mówił, że jest osłabiony zostały powtórzone badania USG nie wykazało niczego złego, RTG wyszło już ok organy wewnętrzne wydawały się już w porządku temperatura ciała dalej była trochę obniżona wczoraj wieczorem 38.1 badania cukru wyszły OK badania krwi też poprawiły się kilka czynników miał jeszcze niedużo podniesione, ale lekarz stwierdził , że jest już bardzo dobrze... , ale mówił , że sam nie miał nigdy takiego przypadku i nie wie co mu jest powoli zaczął wykluczać nerki. Pies robił kupę normalnie sikał również (jak był słaby to robił to pod siebie) wczoraj jak przyjechałem z nim do domu bo kilku minutach zaczął straszliwie ujadać widać było po nim, że strasznie cierpi chwyciłem za telefon odrazu dzwoniłem do kliniki kazali mi przywieść psa i został tam aż do chwili obecnej ( z tego co się wczoraj dowiedziałem zmienili mu metodę leczenia i podali również hormony) byłem go dziś odwiedzić i pies nie ma kompletnie siły leży bez ruchu sika pod siebie rusza tylko głową... lekarze w klinice rozkładają ręce podejrzewają jednak od nowa te nerki ,ale rozkładają ręce i nie wiedzą co mu dolega...  bardzo proszę doradźcie coś.....
« Ostatnia zmiana: 12.01.2018 o 21:46 wysłana przez wyborowy_browar »

Offline wyborowy_browar

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
  • : 12.01.2018
  • M: Muszyna
« Ostatnia zmiana: 12.01.2018 o 22:37 wysłana przez wyborowy_browar »

Forum Owczarek.pl

Odp: Umierający owczarek?
« Odpowiedź #1 dnia: 12.01.2018 o 22:35 »

Offline monika2415

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 5 089
  • Płeć: Kobieta
  • : 04.05.2015
  • M: Manchester/Buxton UK,Szczecin PL
Odp: Umierający owczarek?
« Odpowiedź #2 dnia: 13.01.2018 o 03:58 »
Bardzo smutne jest to co napisałeś :( Śliczny piesio.
Ja nie mam pojęcia co mu jest ale wiem gdzie więcej ludzi Ci pomoże z tym problemem.Jest na facebooku grupa "owczarek niemiecki" tam jest 15 523 ludzi na tej grupie.Dołącz tam:

https://www.facebook.com/groups/336179670290/

Może też ktoś z tych ludzi Ci doradzi z jakimś odpowiednim weterynarzem.
W razie problemów "dostania się" do tej grupy, skontaktuj się ze mną.
Pozdrawiam.
« Ostatnia zmiana: 13.01.2018 o 03:59 wysłana przez monika2415 »

Offline wyborowy_browar

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Mężczyzna
  • : 12.01.2018
  • M: Muszyna
Odp: Umierający owczarek?
« Odpowiedź #3 dnia: 13.01.2018 o 09:21 »
Piesek niestety odszedł od nas dziś rano...  lekarze pracujący w klinice niestety jak sami powiedzieli nie wiedzieli co mu dolega....Ja osobiście przeglądając dziesiątki for ze zwierzętami oraz czytając masę artykułów o tematyce chorób psów mógłbym stwierdzić z obserwacji swojego pupila, że rozwijała się w nim - parwowiroza (na którą był szczepiony) bardzo chciałem niestety nie byłem w stanie mu już pomóc....nie żywię również żadnej urazy do kliniki bo widziałem, że się starali z całych sił , żeby mu tylko w jakikolwiek sposób pomóc....

Offline monika2415

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 5 089
  • Płeć: Kobieta
  • : 04.05.2015
  • M: Manchester/Buxton UK,Szczecin PL
Odp: Umierający owczarek?
« Odpowiedź #4 dnia: 13.01.2018 o 09:51 »
O masakra !!!!!!!  :( Tak mi przykro :( Aż mi łzy w oczach stanęły, myślałam że dacie rade :(
Sam odszedł ? :(
Jedynie co to można winić tych "ludzi" dla których żywa istota to świetny biznes bez większego zaangażowania ! A że się męczą mają to gdzieś ...

Biedna psina :(  [**]

« Ostatnia zmiana: 13.01.2018 o 09:57 wysłana przez monika2415 »

Offline Paulina K.

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 2 924
  • Płeć: Kobieta
  • : 21.03.2015
  • M: Szczecin
Odp: Umierający owczarek?
« Odpowiedź #5 dnia: 13.01.2018 o 11:18 »
 [**] [**] [**]

Forum Owczarek.pl

Odp: Umierający owczarek?
« Odpowiedź #5 dnia: 13.01.2018 o 11:18 »

Offline Barusi

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 21
  • Płeć: Mężczyzna
  • : 13.12.2017
  • M: Poland
  • Od wiosny zaczynam mocno szkolenie :)
Odp: Umierający owczarek?
« Odpowiedź #6 dnia: 13.01.2018 o 11:23 »
Naprawdę mi przykro. Ja znałem 2 psy z psim tyfusem czyli parwowiroza i obydwa przeżyły. Na swoich psach jeszcze nigdy nie przeżyłem tego i nie chcę. Ładna psina była [**]

Offline zapm

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 1 274
  • Płeć: Mężczyzna
  • : 26.06.2015
  • M: Wrocław
Odp: Umierający owczarek?
« Odpowiedź #7 dnia: 13.01.2018 o 14:37 »
O nie...  :'( :'( :'(
 [**]

Offline monikach

  • Moderator
  • Pasterz
  • ****
  • Wiadomości: 13 690
  • : 30.09.2004
  • M: Lublin
Odp: Umierający owczarek?
« Odpowiedź #8 dnia: 13.01.2018 o 18:49 »
Bardzo mi przykro  :(
Straszny przebieg choroby.
Niestety często w przypadku szczeniaków pochodzących z b.zaniedbanych miejsc, z masowej produkcji, bez jakiejkolwiek profilaktyki różne rzeczy mogą sie pojawić. Zobaczcie choćby nawet coś takiego potrafi zabić szczeniaka http://www.abvet.cz/pl/pripad-mesice/152-neosporoza/ , niby ,,tylko"pasożyty"  :M

Offline ola74

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 1 088
  • Płeć: Kobieta
  • : 29.12.2015
  • M: małopolska
Odp: Umierający owczarek?
« Odpowiedź #9 dnia: 15.01.2018 o 08:49 »
bardzo mi przykro, poryczałam się :(

Offline beta46

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 15 193
  • Płeć: Kobieta
  • : 06.01.2012
  • M: Świętokrzyskie
  • Mój najlepszy przyjaciel!
Odp: Umierający owczarek?
« Odpowiedź #10 dnia: 17.01.2018 o 16:51 »
Na parwo odchodzą i psy szczepione,nie wiem,jak to dokladnie jest,ale jakis rodzaj szczepionki został wycofany,a moze zmieniono sklad szczepionki,bo mase psiakow odeszlo :'( ...Bardzo Ci współczuję. [**]