Autor Wątek: Paralizator elektryczny  (Przeczytany 6286 razy)

Offline rudaa

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 2 004
  • Rej: 08.01.2003
  • M: Lubin
Paralizator elektryczny
« dnia: 27.09.2006 o 10:38 »
Mam takie może dość nietypowe pytanie, ale rozważam kupno paralizatora elektrycznego i chciałam się poradzić Was co o tym myślicie.

Zważając na fakt iż w moim rejonie jest dużo AST i Rottweilerów, ale to tak zapobiegawczo myślę, jednak dwa dni temu przytrafiło nam się coś co nasunęło mi na myśl rozważanie kupna właśnie paralizatora. Na Daga rzucił się dalmatyńczyk, którego właściciel schował się za krzakami udając, że nic nie wiedzi i nie słyszy. Dago nie jest problemowy, bo komenda "fe" i Dago odpuszcza, ale owy łaciaty napastnik nie miał takiego zamiaru, a ja najbardziej bałam się o oczy Daga, żeby nie daj Boże gdzieś mu nie uszkodził. Musiałam niestety zaingerować w zachowanie dalmatyńczyka siłą w postaci kilku kopniaków żeby odpuścił, działam pod wpływem impulsu, właściciel nie reagował gdy wołałam, żeby zabrał psa, i tak zaczęłam myśleć, dalmatyńczyk jest lekki itd. a AST?? Jakby tak się rzucił co zrobić?? Wtedy kopniaki nie pomogą, a nawet rozwcieczą bardziej  

Myślałam o ultradźwiękowym paralizatorze, ale..i tu jest właśnie "ale" to jest dobre dla człowieka broniącego się przed zwierzęciem, używając takiego paralizatora zaszkodze zarówno napastnikowi jak i Dagowi, myślałam o pieprzu w aerozolu, ale skuteczne użycie go jest dość skomplikowane, a jak prysne niechcący Dagowi, a napastnik będzie nietknięty?? I teraz nurtuje mnie ten paralizator elektryczny, fakt, że łatwiej będzie nim trafić w napastnika, ale..i kolejne "ale" napastnik napewno padnie, jednak czy prąd przez ciało poszkodowanego nie dotknie również Daga?? Przy styku dwóch ciał napastnik wydaje mi się być dobrym przewodnikiem prądu i z pewnością Dago coś odczuje, ale właśnie co?? Czy to będzie taka sama moc, czy dużo mniejsza itd. Proszę o rade, może ktoś lubiał fizykę w szkole
Lucyna i Dago




Offline Basia

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 1 876
  • Płeć: Kobieta
  • Rej: 14.05.2002
  • M: Kraków
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #1 dnia: 27.09.2006 o 11:57 »

Nie mysl tak lekko o dalmatynczykach - ich krew plynie jako dolewka w populacji bulterierow (wiec i AST-ow tez). I bardzo czesto sa to psy agresywne.


Na paralizatorach niestety (a raczej chyba na szczescie) zupelnie sie nie znam.


Ale majac do wyboru utrate psa, lub lekkie chwilowe porazenie, nie wahalabym sie go uzyc.

Basia i Vortan za TM

Offline Monika

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 4 359
  • Rej: 13.05.2002
  • M: Poznań
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #2 dnia: 27.09.2006 o 12:30 »
ultradzwiękowy mam i mogę ci go ze spokojem odradzić, bo próbowałam go już, jestem tylko wściekła,że wydałam tyle forsy teraz kupiłam już normalny elektryczny z miotaczem gazu. Mam nadzieje, że nigdy go nie będę musiała użyć, ale czuję sie z nim bezpieczniej, a kontakt z buldogiem amerykańskim już raz z Cortiną miałam i nie chcę więcej się bać, że coś takiego załatwi mi psa
Dla całego świata byłaś tylko psem, dla mnie byłaś całym światem.
Hagunia 19.10.03-22.11.10 [']


Offline rudaa

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 2 004
  • Rej: 08.01.2003
  • M: Lubin
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #3 dnia: 27.09.2006 o 12:32 »
Cytat: Basia

Nie mysl tak lekko o dalmatynczykach - ich krew plynie jako dolewka w populacji bulterierow (wiec i AST-ow tez).


W sumie Basiu masz rację, ale porównując powstrzymanie dalmatyńczyka i AST jakos wydaje mi sie odgórnie, że własnymi rękami czy nogami nie podołałabym temu drugiemu

No nic, czekamy, może pojawi się ktoś bardziej wtajemniczony w temacie "paralizator da Ci bezpieczeństwo"

Poprostu się boję nie tyle o siebie co właśnie o psa, nie przeżyłabym widoku jak rozwcieczony AST rozrywa mi psa, a ja bezsilnie na to patrze
Lucyna i Dago




Offline rudaa

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 2 004
  • Rej: 08.01.2003
  • M: Lubin
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #4 dnia: 27.09.2006 o 12:34 »
Czyli Moniko nie wiesz czy w starciu po użyciu elektrycznego paralizatora napięcie nie uderzyłoby również Twojego psa??
Lucyna i Dago




Offline LAZY

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 2 349
  • Rej: 02.02.2005
  • M: Szczecin
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #5 dnia: 27.09.2006 o 14:05 »

Czy moc tego paralizatora jest tak duża, że moze wyrzadzić psu krzywdę czy raczej go oszolamia na chwilę i pozwala zareagować? Mnie zawsze groźne psy przerażają. Boję się poprostu o mojego futrzaka. Znam siebie i wiem, że pewno nie stałabym z założonymi rękoma, pewno nie zważając na nic zaatakowałabym napastnika...tylko nie wiem z jakim skutkiem.


Czy te paralizatory są legalne? A co z tym miotaczem ognia Moniko? Brzmi groźnie...


Offline rudaa

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 2 004
  • Rej: 08.01.2003
  • M: Lubin
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #6 dnia: 27.09.2006 o 14:19 »
Wiesz Paulina ja nigdy nie miałam do czynienia z tego typu urządzeniem, wiem, że napewno paralizator jest legalny, są paralizatory o różnej mocy napięcia średno od 20 000 V-500 000 V. Wiem, że człowieka pożądnej postury powali na ziemie i sparaliżuje na kilka minut, niewiem własnie jak to jest w przypadku zwierząt, mają mniejsza masę więc napewno skutek będzie bardziej widoczny, raczej jakiegoś trwałego uszczerbku na zdrowiu nie spowoduje. Niewiem własnie jak to dokładnie jest z tym napięciem dlatego prosze znawców o radę. Mi chodzi o taki, który obezwładni przeciwnika choć na 5 minut i owczywiście tylko przeciwnika, bo jeśli się okaże, że mój pies miałby również na tym ucierpieć to jestem w kropce.

A to o czym pisze Monika to miotacz gazu, który pozwala na obezwładnienie napastnika już z odległości 1-2 m i uniknięcie bezpośredniego kontaktu z nim. Miotany gaz jest środkiem pieprzowym silnie obezwładniajacym w zawiesinie półżelowej.rudaa38987,601412037
Lucyna i Dago




Offline Wojo

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 59
  • Rej: 01.02.2006
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #7 dnia: 27.09.2006 o 16:28 »
Ja na spacery noszę trzonek od łopaty.Brzmi dziwnie, ale wiem , że gdy zaatakuje mnie i pieska jakiś głupi żul czy agresywny pies to nie będę bezradny.Trochę siedziałem w teamtyce paralizatorów i innych akcesoriów obronnych.Dorzucając moją wiedzę fizyczną zdaje mi sie , ze nieopłacalne jest kupowanie paralizatora.Z jednego głównego powodu:gdy Ty razisz paralizatorem psa, a stoicie na podłożu nie przewodzącym prądu elktrycznego to Twój pies jest wtedy porażony(no chyba , ze ty stoisz na końcu łańcucvha trzymając swojego psa).Wtedy wychodzi, że musisz porazić siebie, żeby "kopnąć"napastnika....Jeśli stoisz na podłożu na gołej ziemii to na nic Tobie paralizator, bo  impuls się uziemia(tak samo jak z liniami wysokiego napięcia).Moim skromnym zdaniem najlepszym wyjściem jest taki coś w formie pistolecika  wystrzeliwującego gaz pieprzowy na 10m.Widzisz napastnika, oddajesz "strzał" nie uszkadazjąc własnego psa.

Offline rudaa

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 2 004
  • Rej: 08.01.2003
  • M: Lubin
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #8 dnia: 27.09.2006 o 17:44 »
Cytat: Wojo
Moim skromnym zdaniem najlepszym wyjściem jest taki coś w formie pistolecika  wystrzeliwującego gaz pieprzowy na 10m.Widzisz napastnika, oddajesz "strzał" nie uszkadazjąc własnego psa.


Brzmi nieźle, tylko własnie najgorszy jest moment ataku z zaskoczenia, a nie widoczny już z daleka. Biegnącego napastnika można szybciej unieszkodliwić aniżeli szamoczącego się z psem, bo ciężko jest wtedy cokolwiek zrobić, a zwłaszcza, że pies jest w amoku. Pies będąc w furii z powodu zadawanego mu bólu reaguje gwałtowniej (mówię tu o psie który jest w trakcie bójki, a zwłaszcza kiedy jest tym atakującym). Ofiara może być równie zawzięta jak i napastnik i też za wszelką cenę nie odpuści, wtedy jest problem znacznie większy.

Trzonek od łopaty jest dość niekonwencjonalną metodą i raczej nie próbowałabym jej, choć wiem, że jeśli byłaby (odpuukać) sytuacja zagrożenia życia lub utraty zdrowia mojego psa bez wahania nawet kijem zatłukłabym napastnika. Ciarki mi przechodzą jak myślę o czymś takim, ale poprostu się boję i wolę zapobiegać na przyszłość takim sytuacjom niż dopuścić do nich. Niewiem już sama co robić...
Lucyna i Dago




Guest

  • Gość
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #9 dnia: 28.09.2006 o 09:16 »

Ja tam noszę łańcuch, poczciwy, brzęczący łańcuch ktorym w razie potrzeby walę napastnika po łbie zanim dopadnie mojego psa.


Szczerze mówiac przymierzałam się do kupna paralizatora (model "Skorpion" konkretnie) - ale tych dziwnych teorii o ziemi, przewodnictwie itd nie udało mi się nigdzie potwierdzić.

Przykladasz do napastnika, napastnik robi klap na chwilkę i już... Można pomarzyć, co?

Gaz pieprzowy to mżonki, obrywa całe otoczenie tylko nie napastnik.

Gaz żelowy precyzyjniejszy ale nie wierzę że rozzłoszczony amstaff w ogóle go zauważy.


Są jeszcze tasery - walą obezwładniajacym impulsem elektrycznym na spory kawał naprzód (taki "elektryczny pistolet"). Wada: zaporowa cena i trudna dostępność (na razie).
Zresztą jak chodzi o urpzedzenie dzialania napastnika, to rzucony łańcuch działa podobnie, a jest znacznie tańczy w zakupie i eksploatacji...

Offline Basia

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 1 876
  • Płeć: Kobieta
  • Rej: 14.05.2002
  • M: Kraków
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #10 dnia: 28.09.2006 o 10:05 »

Szczerze mowiac, to ja na spacery nic nie nosze. W razie czego staje z psem "ramie w ramie" i wspolnie stawiamy czolo napastnikowi. Jak do tej pory mielismy szczescie i sama demontracja "jestesmy razem i wspolnie stawiamy czola niebezpieczenstwu" dzialala. U Pauliny ta sama role pelni lancuszek.


Choc przyznam, ze dwa razy musialam czynnie wkroczyc do akcji- raz gdy w srodku lasu na Vortana, ktory byl na flexi napadl leonberger - zlapalam galaz i tluklam nia leonka, az puscil, a wlascicicel go natychmiast odwolal.Drugi raz tez w gorach do ataku ruszyl wielki podhalan. Poniewaz chodzimy z trekkingowymi kijami, wiec stanelismy w trojke (maz, pies i ja) my machalismy kijami krzyczac "do budy"co ostudzilo zapal podhalana, a nastepnie z godnoscia sie oddalilismy.

Basia i Vortan za TM

Offline rudaa

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 2 004
  • Rej: 08.01.2003
  • M: Lubin
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #11 dnia: 28.09.2006 o 10:13 »
Paulino wiesz, ja jeszcze przed użyciem sposobu "nożnego" na tym dalmatyńczyku okładałam go kolczatką Daga po grzbiecie i to wywinęłam nawet kolce na wierzch i wyobraź sobie, że zbytniego wrażenia to na nim nie zrobiło, mimo, że kolce były niemal powyginane

Dwa pierwsze kopniaki również go nie ruszyły no poza tym, że odleciał na jakiś kawałek, ale podbudowało go to jeszcze bardziej Dopiero trzeci kopniak, który całkiem przypadkowo trafil w brzuch, bo celowałam w zad spowodował, że pies padł na glebę po czym wstał, otrzepał się i mimo, że zostal poszkodowany-dumny jak paw odszedł niewzruszony, jeszcze perfidnie oglądając się na Daga i prowokując sztywnym, dumnym chodem z ogonem naprężonym jak antena. Szczerze mówiąc gdyby ten pies nadal nie odpuścił niewiem co bym zrobiła, chyba już nie patrzyłabym na nic-po trupach do celu

Zaczynam się obawiac, że prócz broni palnej ostrej, conajmniej kaliber 2 cm nie ma innego sposobu żeby zapewnić w pełni bezpieczny spacer swojemu pupilkowi
Lucyna i Dago




Offline LAZY

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 2 349
  • Rej: 02.02.2005
  • M: Szczecin
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #12 dnia: 28.09.2006 o 10:25 »
Mi raz udało się odgonić dwie duże suki, które mialy ochote na moją Lazy. Sunia tradycyjnie schowala się za mnie, a ja idac do przodu w kierunku suk stanowczym tonem je odganiałam. Nie balam sie ich...moze wyczuly moja przewagę, bo cofały się przede mną. Nie wiem co by było jakby postanowiły jednak we dwie zaatakowa...

Guest

  • Gość
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #13 dnia: 28.09.2006 o 11:17 »
"Paulino wiesz, ja jeszcze przed użyciem sposobu "nożnego" na tym dalmatyńczyku okładałam go kolczatką Daga po grzbiecie i to wywinęłam nawet kolce na wierzch i wyobraź sobie, że zbytniego wrażenia to na nim nie zrobiło, mimo, że kolce były niemal powyginane"

Za krótka, za delikatna, za słaba.

Moj łańcuch jest brzęczący, długości 50 cm, ma duze oczka - kawał żelastwa.
Tego typu broń używana jest... była... no... w rozgrywkach chuligańskich. Ech... jak to było u Umberto Eco?
" - Towarzysze, nad kanałem pełno faszystów z łańcuchami!
- Idziemy!
(Chodziły pogłoski że te wieści rozpuszczał sam Pilade, chcąc szybko i sprawnie oczyścić lokal. (...)".

Offline rudaa

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 2 004
  • Rej: 08.01.2003
  • M: Lubin
Paralizator elektryczny
« Odpowiedź #14 dnia: 28.09.2006 o 11:51 »
Cytat: Paulina
Moj łańcuch jest brzęczący, długości 50 cm, ma duze oczka - kawał żelastwa.


To Ty masz niezłą krzepę, dźwigając takie żelastwo

Obawiam się, że mogłabym miec problem z noszeniem go, a tym bardziej z podniesieniem i uderzeniem nim napastnika, prędzej łańcuch by nie drgnął, a ja w tym czasie zrobiłabym salto

 Hehe to tak w celach humorystycznych, a tak na poważnie miałaś okazję już tłuc takim łańcuchem napastnika i czy efekt był szybki. Boję się, że trafi się taki element, typ-masochistyczny, który pod wpływem zadawanego mu bólu nakręci sie jak bączek i da do zrozumienia i mi i psu, że lubi tego typu "sport"

AST sa bardzo odporne na ból, kolega ma AST którego można tłuc z całej siły Policyjną pałką i nic, traktuje to jako zaczepke i odpowiada wzmorzoną agresją, na skarcenie go stosuje jeden skuteczny sposób-uderzenie pięścią w klatke piersiowę (splot) po czym pies dostaje zadyszki, dławi się chwilowo i dopiero uspokaja

A jak ja go walnę łańcuchem, a on zrobi odwet na mnie?? Aaaaaaaaa Bojee sieee!!
Lucyna i Dago