SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

Archiwalny blog Zofii Mrzewińskiej będący zapisem roku życia Raszki - owczarka belgijskiego malinois. Codzienne zapiski z życia psa autorki, ich porozumiewania na różnych poziomach i poznawania się nawzajem, stanowią ciekawy i pouczający materiał edukacyjny dla każdego właściciela psa.
Fragmenty tego bloga stały się integralną częścią jednej z książek autorki, pt. "Z kluczem do psa".

26 maja 2004 o godzinie 19:42

No to jeszcze jeden temat z dzisiejszego dnia. Uwazam, ze kazdy wlascielel powinien umniec odebrac kosc swojemu psu. Najprostsza droga, to przekonac szczeniaka, ze mu sie kosci wlasnie nie odbiera. Totez spore zebro cielece,ktore dzis dostala Raszka, trzymalam caly czas w rekach, gdy ona je jadla. Najpierw byla z lekka sztywna, stopniowo rozluzniala sie, po chwili gryzla kosc znacznie spokojniej, wybierala mi z rak, ja pomagalam jej trzymajac kosc Trzymalam kosc tuz przy pyszczku i sunia uczyla sie gryzc tak, by nie trafic zebami w moje rece. Na sam koniec, gdy kostki zostalo juz niewiele -...

27 maja 2004 o godzinie 07:36

Jakie uczucia Jolu? Zastanwiam sie, czemu od szczeniaka wymagamy za duzo i za malo. Za duzo - bo czesto traktujemy jak doroslego psa - no jest taki sprawny ruchowo, skacze, gryzie, ciagnie firanki i meble - to chyba powinien wiedziec co ma robic. I wpdamy w gniew, karcimy gdy cos nam nie pasuje. Jednoczesnie wymagamy za malo - zapominamy, ze to jest najlepsza pora na szkolenie, na informowanie szczeniaka co w roznych sytuacjach robic. Niesamowicie trudno jest zwierzatku wyznac sie w swiecie czlowieka. Dzis dzien przeznaczony jest na - rob to inaczej oraz nie gryz mnie po twarzy ani po rekac...

27 maja 2004 o godzinie 19:56

Czytelna kara dla Raszki jest brak nagrody lub spokojny przymus fizyczny - np dziesiekrotne wyjecie czegos zakazanego z pyska, lub przenoszenie wiele razy w wyznaczone miejsce. Gdy szczeniak za impulsywnie chce lapac za twarz - ostrzezeniem jest warkniecie, mrukniecie, pokazanie zebow i natychmiast nagroda za zaniechanie gryzienia. Nauka kojca: Klatka ma wymiary prawie metr na 65 i 80. Szczeniak wazy niecale 5 kg, suczki malinois nie sa duze, Podloga klatki wyslana miekko, gora - przykryta przescieradlem. Pierwsze (konieczne) zamkniecie na chwile wywolalo protest song, odczekalam do chwili ...

28 maja 2004 o godzinie 09:02

Dziennik od rana. 5.00 - niepokoj, wynosze na rekach na trawke, sukces podwojny, wracamy dospac. 7.oo - wychodzimy, sikanie na trawie. Zachecona do zabawy Raszka nosi w dziobie pluszaka - to skutecznie zapobiega zainteresowaniu tym, co moze lezec przed blokiem. Powrot do domu - suka dostaje "radosnego" - czyli biega podniecona po mieszkaniu. Sniadanie - ryz z surowym miesiem - pochloniete w kojcu. Raszka dostaje tyle, aby byla lekko glodna. Teraz sesja szkoleniowa - pokrojone miesko stoi na stole.(nie przed sniadaniem, zeby nie byla zbyt lapczywa, zeby mogla sie lepiej skoncentrowac na przy...

28 maja 2004 o godzinie 17:09

NAJPROSTSZY Z MOZLIWYCH SPOSOB NA OBOJETNA ZNAJOMOSC Z ODKURZACZEM: Ktos z rodziny wlacza straszliwie ryczacego potwora, a my trzymamy kosc cieleca, ktora nasz szczeniak obgryza z pasja. Halas odkurzacza jesc nie przeszkadza, kosci nie zabiera, staje sie obojetnym tlem. Jesli chodzi o jedzenie kosci - po trzech lekcjach polaczonych z konsumpcja jestesmy na tym etapie, ze spokojnie przytulamy twarz do pyszczka wgryzajacego sie zaciekle w kosc szczeniaka. I rownie spokojnie na chwile odbieramy i dajemy jeszcze raz.

28 maja 2004 o godzinie 17:15

W ramach uczenia szacunku do twarzy i chetnej, uwaznej obserwacji mojej twarzy - zaczynam karmic szczeniaka kawaleczkami surowej wolowinki podawanymi z ust. Wlasciwie aby w pelni byc dla malucha matka-karmicielka, powinnam te wolowinke zwracac z ust z lekka nadtrawiona.. Tak daleko sie jednak nie posune, chocby dlatego, ze moje kwasy trawienne sa inne niz psie...

28 maja 2004 o godzinie 20:03

Aport łyżki - czemu nie???   Gryzak trzymamy po migdałki Z 'przyszywanym" dziaduniem ON-kiem najbezpieczniej..

29 maja 2004 o godzinie 15:42

Linia Luski juz wygasla, mialam na mysli jakiekolwiek szczeniaki - nie tylko ON-a. Zawsze warto najpierw zawrzec znajomosc z suka- przyszla matka naszego planowanego szczeniaka. Raszka szczeniat nie bedzie miala. Sa jej piekniejsze, a rowne charakterowo siostry, ja z gory zalozylam, ze kryc ani wystawiac nie bede. Raszka okresy aktywnosci ma krotkie - na razie polegaja raczej na szalonym bieganiu, do zapraszania do zabawy jest chwila czasu. Na razie ona ma tyle zajec proponowanych przeze mnie, ze w przerwie spi...  

30 maja 2004 o godzinie 17:08

Dalsza praca z Raszka polega na nagradzaniu jej samorzutnych lub sprowokowanych powrotow na spacerze. Na duzym zielonym ogrodzonym placu Raszka z lekka linka 10-metrowa przypieta do obrozy puszczana jest luzem - uciekam jej i nagradzam smakolykiem podazanie za mna. Podobnie - gdy odbiegnie za "dziaduniem" ON-kiem - jest przywolywana dopierow wtedy, gdy wraca do mnie, aby haslo przywolania kojarzylo sie z powrotem, a nie z odbieganiem. Mleczne zeby Raszki coraz rzadziej sa trenowane na moich dloniach czy twarzy - w tej chwili to malutkie (bardzo malutkie)zwierzatko wyraznie zaczyna kontrolow...

31 maja 2004 o godzinie 10:11

Dzis w ramach socjalizacji wsadzilam szczeniaka w plecak i pojechalysmy autobusem i bez opieki dziadunia ON-ka na czysty teren. To naprawde nie jest za wczesnie - Raszka ma 7 tygodni i 3 dni, patrzyla zdumiona ale czujna na tlumy ludzi, z chlodnym oczkiem tolerowala glaskanie w autobusie - tylko pyszczek i stojace uszki wystawaly z plecaka - ziewnela dwa razy i zostala natychmiast pocieszona kawaleczkiem mieska, na ulicy tez pozwalalam glaskac, choc akurat chetny do tego nie wzbudzal mojego entuzjazmu, trudno! Na zielonych terenach - tak jak sie spodziewalam - bardziej zwracala na mnie uwag...

31 maja 2004 o godzinie 10:42

OKI. Wiec jak wzmacnialam przychodzenie - szczeniak wybral wolnosc i pobiegl w swoja strone -oczywiscie plac jest zamkniety! no to ja usiadlam sobie i czekalam, mala lezala popatrujac na mnie, wreszcie znudzila jej sie samotnosc, przybiegla w podskokach i wtedy dostala nagrode i zrobilysmy korzystajac z jej entuzjazmu idziemy z zarelkiem co chwile i z wykonaniem siad juz bez naprowadzania. Patent na zabawe gryzakiem - z jednej strony 10-metrowego sznurka jest uwiazany gryzak, z drugiej szczeniak. W ten sposob nie placza mi sie linki dwie i manipulujac tylko ta czescia, na ktorej jest gryzak...

31 maja 2004 o godzinie 21:39

Mysle, ze ogladajac teraz Raszke "na zywo" bylibyscie rozczarowani. Bo to najzwyklejszy radosny szczeniak, ktory nie umie jeszcze nic i dopiero stawiane sa podwaliny pod przyszle latwe porozumienie. Ja tylko staram sie nie utrudnic jej rozumienia moich sygnalow. Dlaczego na terenie zamknietym przypinam linke do obrozy? Bo raz, chce suke przyzwyczaic do linki, dwa, na placu przy domu opieki starsze panie wyrzucaja resztki jedzenia dla ptaszkow, a ja nie mam ochoty aby moja ruda ptaszka - Raszka dokarmiana byla w taki sposob. Trzy - mam mozliwosc reagowania, gdy Raszka chce porwac golebie czy...

01 czerwca 2004 o godzinie 07:53

Jest 6.30, jestesmy juz po sniadaniu.. Hodowca - gdy zaczal dokarmiac, a zaczal wczesnie, bo szczeniakow bylo 10 - dawal surowe zmielone mieso. Gdy male opuszczaly gniazdo - oprocz mleka matki znaly surowe mieso, gotowany ryz, gotowana marchew, bialy ser, sucha karma dla szczeniat. (jaka to byla karma - nie napisze, bo nikt mi za kryptoreklame nie zaplacil) Ja nie karmie sucha karma, nie i juz. Polecam wszystkim - byl tu link - super artykul na stronie charta na ten temat. A wiec sucha karme, ktora hodowca dawal oprocz normalnego zarcia - odstawilam po trzech dniach, wprowadzajac jednoczesn...

01 czerwca 2004 o godzinie 10:33

Linki uzywam na wiekszej przestrzeni. Na smyczy Raszka chodzi przed blokiem. Chodzi tez na smyczy w domu, w czasie nauki, ze na smyczy warto byc blisko. Ma inne komendy na bieganie, gdy NA KOMENDE moze ciagnac, inne na chodzenie blisko, ot i cala tajemnica. A poza tym - na spacerze ja caly czas staram sie byc dla niej interesujaca - zarcie, zabawka, nie chodze na spacer dla spaceru, tylko juz dla nauki. A wybiegac to ona sie moze, prosze bardzo, za aportem ciagnietym na lince:-)))

01 czerwca 2004 o godzinie 14:42

Dokladnie tak, jak pisal Grzes - micha w domu oznacza, ze powrot jest super, a nie be... Raszka tez wlasnie tak znaczy - a jest wzmacniane przy czulosciach wieczornych, w chwilach przyjemnych przez powtarzanie imienia skojazrone ze slowem dobrze. Nigdy imie psa nie powinno byc uzywane w sytuacjach, gdy trzeba zabronic czegos, gdy nerwy w nas graja, gdy pies nie wraca od dwoch godzin i chcemy ryknac z furia - wszystko wtedy niech bedzie, ale nie imie. Imie jest tylko na dobre sytuacje. Zofia PS Chyba kazdy maly szczeniak ma problemy ze zostawaniem - trzeba dopracowywac indywidualnie, ale zac...

02 czerwca 2004 o godzinie 07:02

Zakazane zabawy, zle komendy to chyba temat rzeka... Dzis o zabawach i slowie - daj. Do znudzenia tlumacze niektorym z moich gosci (co dzien przychodzi ktos inny w ramach socjalizacji), ze ze szczeniakiem NIE WOLNO bawic sie w poskubywanie, podszczypywanie, ciagniecie za ogon zartobliwe, budzenie zainteresowania ogonem itp. A wystarczyloby popatrzyc, jak staruszek dziaduniek ON-ek traktuje mala, przy pierwszych probach wspolnych zabaw. To ona, owszem, ma prawo szczypac w pewnych granicach, on wobec niej zebow nie uzywa, czasem pogrozi cichym mruknieciem, otwartym pyskiem. Z jego strony jest...

02 czerwca 2004 o godzinie 14:12

Raszka jest dokarmiana przez kazdego chetnego malenkim kawaleczkiem symbolicznym, aby darzyla ludzi wieksza sympatia. Nie przy stole, wiec zebrac nie bedzie. Kawaleczki sa dawane w chwili bezposredniego kontaktu, a Raszka i tak juz na ludzi patrzy chlodniejszym oczkiem, wyraznie czeka, czy podejde z poleceniem - przywitaj. Dzis na przyklad ziskrzylo z ludzmi po raz pierwszy. Przed blokiem siedzialo malzenstwo z dzieckiem moze 2,5-letnim, koniecznie prosili by szczeniak podszeszl do dziecka, bo dziecko ponoc umie kontaktowac sie z psami. Dziecko oczywiscie podnioslo krzyk, gdy szczenia...

3 czerwca 2004, godzina 09:37

Nie najlepiej zaczal sie dzien, po pierwszym pokazie szkolenia w wykonaniu Raszki, sasiad na kaltce schodowej porwal maluszka na rece. I niestety nie umial postawic na ziemi, mala wysliznela sie z rak i niezle stlukla lape. Placz byl wielki, ale juz ucichl. Ciekawam, czy nie zachowal sie uraz przed tym sasiadem, trzeba bedzie powtorzyc sytuacje nad miekkim dywanem. Od jutra zaczynamy program pt Kiedy ujdzie nam na sucho - czyli jak z osmiotygodniowym szczeniakiem przetrwac dzien bez zasikanych miejsc wyznaczonych w domu do tego celu. Bo juz teraz Raszka unika dywanu, zawsze wyniesiona zal...

3 czerwca 2004, godzina 18:47

Minelo pierwszych dziesiec dni mojego bycia z Raszka, male podsumowanie. Zachowanie czystosci nie jest problemem, o ile wychodze co dwie godziny - nie mozna wiecej wymagac od 8-tygodniowego szczeniaka. Nauka polegala na nagradzaniu siusiania na zewnatrz mieszkania i w wyznaczonych miejscach w mieszkaniu, sikanie gdzie indziej nie powodowalo zadnej reakcji negatywnej, sprzatalam, i tyle. Pozostawanie w ciszy w klatce pozostawia wiele do zyczenia, popracujemy wiecej nad tym.  Socjalizacja przebiega prawidlowo, Raszka jezdzila samochodem moim i znajomych, autobusem, obserwuje zabawy dzi...

3 czerwca 2004, godzina 19:11

Co moze wydarzyc sie przy szykowaniu jedzenia? Wiele. Raszka jest bardzo lakoma, to lubie. Kiedy szykowalam jedzenie - wbiegla do kuchni naskakujac na mnie lapami i szczekajac. Moglam powiedziec tylko nie, lub zignorowac, sprobuje jednak nauczyc mala, ze w trakcie szykowania jedzenia ma siedziec przed kuchnia. No to naprowadzilam w siad przed kuchnia, szykowalam nadal, Raszka jasne nie wytrzymala. Powtorzylam naprowadzenie w siad przed kuchnia juz bez komendy. Wtedy ruszyl sie dziadunio Beryl - on tez chcial do kuchni. Raszka najwyrazniej obawiala sie o swoja miche - zaczela ze sz...

4 czerwca 2004, godzina 09:08

Dzien nie zaczal sie na sucho = za pozno sie zerwalam na alarm pod drzwiami, nie zdazylam butow zalozyc, trudno. Ale skoro mala sie juz zsikala - postanowilam wykorzystac ten fakt do nauki schodzenia ze schodow, skoro nie grozilo, ze na nie nasiusia. Jak mozna sie bylo spodziewac - ta sama  chetna do skoku na glowe z wersalki  suka zatrzymala sie niepewna przed nizszymi stopniami. Dlaczego? Oczywiscie dlatego,ze juz przyzwyczaila sie do znoszenia na rekach, jako do zasady pokonywania schodow w dol.  Naklonilam ja do pokonania kilku schodow,  potem znioslam...

4 czerwca 2004, godzina 16:38

Ktokolwiek z nas sprawi sobie szczenie - niechze wszystkim dookola powtarza - nie droczcie sie z psem1 Nie drzanijcie malucha, zaden dorosly pies tak sie nie zachowuje. Raszka byla dzis z wizytka w nowym domu no i od razu problem - pani domu uznala, ze podszczypywanie delikatne to jest wlasnie to, co szczeniaki luibia najbardziej, Raszka byla innego zdania, natychmiast zaczela calkiem serio pania obszczekiwac i bolesnie chwytac zebami, jak sie szczypiemy, to obie! Jakos udalo sie uwage szczeniaka nakierowac na wielka pluszowa zabawke i pokoj zostal zawarty, ale ilez nieprawidlowych zachowa...

4 czerwca 2004, godzina 21:32

Dzien skonczyl sie gorzej niz zle. Ostatni spacer z Raszka przyniosl nieuchronny w naszej "cywilizacji" konflikt. Suka sredni sznaucer, dorosla, jazgocaca na wszystkie niemal psy, puszczama jasne bez smyczy,  za cel ataku obrala sobie Raszke. Wlascicielka - ani chybi uwaza, ze wlasnego pieseczka nie nalezy bron Boze ograniczac, zadne tam bodzce negatywne, zadne zakazy, czekajmy tylko na oferowane zachowania prawidlowe i takie wzmacniajmy -  nie reagowala. Czekala, pewna przewagi swojej suki. No i sie przeliczyla. Zanim sznaucerka zdazylaby uderzyc zebami - wkroczylabym...

5 czerwca 2004, godzina 08:06

Nreoceniona jest obecnosc w domu dziadunia ON-ka dla ksztaltowania prawidlowych relacji z psami, i obserwacji ich porozumiewania sie. Beryl jest psem 13-letnim, dobrze wyszkolonym, spokojnym, sam wychowywal sie w grupie, a wiec po prostu ideal wychowawcy - jego pobyt u mnie nie byl zamierzony, ale dobrze ze jest. Z reguly Raszka zaczepia Beryla. On otwiera wtedy szeroko pysk i zaleznie od ustawienia uszu jest to albo zacheta, albo uwaga - a daj mi spokoj. Jesli to jest zaproszenie do zabawy - mala bawi sie dosc brutalnie, z triumfalnym jazgotem wiesza mu sie na szyi. Beryl potraca ja bokie...

5 czerwca 2004, godzina 15:11

Mielismy dzisiaj powtorke z cwiczen spokojnego jedzenia kosci. Raszka, ktorej mleczne zeby radza sobie juz z cielecym zebrem - bardzo dokladnie trafia tymi zabkami tuz obok moich palcow i nie pomylila sie ani razu - caly czas coraz mniejsza kosc jej trzymam, parokrotnie podczas jedzenia zabierajac i natychmiast oddajac. W trakcie pozerania kosci udalam, ze chce Raszke polizac czule w nos - mala przerwala jedzenie, wyplula kosc, polizala mnie w twarz i dopiero jedzenie podjela z powrotem. Gdy kosc jest zbyt mala do gryzienia - zabieram idziemy do kuchni razem, daje kawaleczki mieska. D...

6 czerwca 2004, godzina 12:43

Czasem zaluje, ze mam Raszke. Wtedy, gdy niedzielnie ubrana paniusia z wrzaskami entuzjazmu "jaki sliczny" wymachuje rekami nad glowa szczeniaka , wyciaga reke i cofa raptownie z drugim wrzaskiem - " tylko niech on na mnie nie skoczy". Wtedy, gdy dziecieta sasiadow rzucaja w Raszke jakimis kulkami - ot, tak dla rozrywki. Wtedy, gdy mocnym szarpnieciem musze wstrzymac Raszke przed nadzianem sie na potluczone butelki - pozostalosc wieczornego przyjecia przed blokiem, wtedy, gdy rozjazgotany maly pies biegnie do Raszki, a jego paniusia zamiast przywolac wlasnego psa do porzadku, zach...

7 czerwca 2004, godzina 05:47

Dzis Raszka skonczyla dwa miesiace. Schody pokonuje chetnie, ale sa za wysokie. Wiec daje jej szanse na zejscie z kilku stopni, aby wiedziala, ze tak mozna sie poruszac, a nie naciagala sciegiem przez cale pietro. (Jak wazne jest kodowanie przez belga szczeniecych zachowan - poprzednik Raszki, Koliber, jako szczenie po schodach prowadzony byl przeze mnie zawsze tylko przy scianie i w efekcie jako dorosly mial powazne problemy by pojac, ze po schodach MOZNA isc przy poreczy) Bardzo staram sie uzywac jak najmniej slow w komunikacji z Raszka, bawie sie tez bez slow. Im ciszej powiem - "...

7 czerwca 2004, godzina 09:09

 Od dzis bierzemy sie na serio z dorastajaca panienka za nauke aportowania i brania tabletek bez oporu. Nauka tabletek jest prosta - otwieram pyszczek, kulka mieska do srodka, haslo lykasz,  kiedys tak bez oporu polknie i talbetke. Nie bedzie niepokoju przy otwieraniu pyszczka, a czasem trzeba to zrobic. Na obecnym etapie nauka aportowania polega na przekonaniu Raszki, ze przyjemniej bawic sie ze mna niz samej.Tylko wyrzucanie aportu, zwabianie i odbieranie to bylby teraz najlepszy sposob aby jej przynoszenie aportu obrzydzic.  Do nauki sluzy  kuchnia pokryta sliska wyk...

8 czerwca 2004, godzina 09:38

O aporcie mozna nieskonczenie. Zastanawialam sie w Kanadzie, jak to mozliwe, ze tam 90 procent psow, ktore poznalam, latwo zachecic do aportu, nawet dorosle, nie szkolone przedtem. U nas jest zdecydowanie gorzej, Wytlumaczenie jest chyba proste - to warunki zycia na co dzien. Nasze szczeniaki ustawiczne sa karcone za branie do pyska przedmiotow zakazanych. Bo te przedmioty sa wszedzie - w za ciasnych mieszkaniach (a domowe kennele jeszcze nie sa popularne), i takze na terenach spacerowych. Moj blok otacza niemal wysypisko smieci, wiec priorytetem MUSI BYC nauczenie Raszki,aby nie brala do d...

8 czerwca 2004, godzina 17:17

Dwa dni temu, korzystajac z mozliwosci wejscia na niezadeptany, sliczny teren, o swiezej rosie - postanowilam sprawdzic, co Raszka mysli o sladzie. Nie wyszlo - za trzecia proba moze dwa metry przepracowala i zostawiony przeze mnie przedmiot radosnie porwala w zeby. Ale to mogl byc tylko przypadek - to podazanie na ostatnich dwoch metrach sladu.  No to postanowilam sie dowiedziec w jakim wieku kto najwczesniej zaczynal prace na sladzie. Swietnie obecnie tropiacy golden podobnie sie zachowywal 8-tygodniowy, nie rejestrowaly tez sladu w tym wieku zaprzyjaznione doskonale tropiciele...

9 czerwca 2004, godzina 06:47

Wczoraj w nocy nad Krakowem przeszla niesamowita burza. Ciekawa bylam reakcji Raszki, ale ona jak zwykle wieczorem bawila sie z Berylem w wygryzanie jego lap, a potem spokojnie ulozyla sie do snu. Nie zachwycily jej kaluze po ulewie, ale za dziaduniem Berylem wlazila i tam. Cos za cos - Beryl jest wspanialym nauczycielem dobrych manier, bo to spokojny, zrownowazony pies. Ale - jak czesto w ukladach "dwa psy w domu" on stal sie dla niej kims najwazniejszym. Na spacer poranny ona wychodzi pierwsza - ale odrywa sie od kazdej zabawy, gdy zlapie zapach Beryla i natychmiast biegnie w jego strone....

9 czerwca 2004, godzina 10:39

Przyznaje ze skrucha, ze zapomnialam o bardzo waznym elemencie szkolenia. Dzis trzymajac Raszke na rekach, oparlam ja na moment o stol, bo wazy coraz wiecej, i natychmiast chcialam sama sobie czyms ciezkim przylozyc!!!! Przeciez za chwile jade do lek weta umawiac sie na kolejne szczepienie, a zupelnie zaniedbalam nauke spokojnego lezenia na stole!!!! Owszem nauczylam ogladania, gdy ja trzymam na rekach, dotykam ja wszedzie, reka i rozmaitymi przedmiotami, ogladam uszy, zeby, ale o stole zapomnialam!!! A co jesli potrzebny bedzie maly zabieg np zszycia skaleczonej lapy tylko pod miejscowym...

10 czerwca 2004, godzina 16:04

No to mamy pierwsze praktyczne zastosowanie wykonywania przez Raszke hasla - siad. Zaczynam to haslo wydawac, gdy wychodze z mieszkania lub wracam - szczeniak grzecznie siedzi przed drzwiami na klatce schodowej, gdy ja nerwowo szukam kluczy. Powoli wdrazamy zatrzymywanie sie na siad przed kazdym kraweznikiem, przed kazda jezdnia, - aby weszlo w nawyk. Rowniez powoli mozna uswiadomic malej, ze z ludzmi nie nalezy witac sie tak jak z ukochanym dziadkiem Berylem... (czyli - zaczajenie sie, atak z triumfalnym warczeniem i wczepienie sie w kudly na szyi). Witajac sie z ludzmi trzeba siedziec i...

11 czerwca 2004, godzina 08:45

Miod w serce kapie mi od rana - poczynilismy krok naprzod w trudnej sztuce aportowania! Bo wprawdze Raszka 5-tygodniowae przyniosla mi kulke papieru, ale ta chec przynoszenia oslabla w warunkach trudnych, odwracajacych uwage, wobec mozliwosci zabaw z Berylem - no i jako skutek codziennego odbierania szczeniakowi rzeczy zakazanych, powstrzymywania przed braniem do pyszczka kamieni, puszek po piwie i tp. Dostalam od naszej forumowej Kazi aport odpowiedni wielkoscia, ksztaltem i ciezarem.. Dzis wprowadzilam wabiacy glos - raczej cienki niertykulowany pisk. Powtorzylam opisywane poprzednio ...

13 czerwca 2004, godzina 22:57

Jesli odwaga cywilna nie staniala zupelnie u nas, wzywam tego, kto celowo i swiadomie zniszczyl moje zapiski, by sie tu na forum ujawnil. Moge odpuscic, moge zapomniec - chcialabym wiedziec dlaczego. A nawet - gdy tej odwagi cywilnej brakuje, aby sie ujawnic - wystarczy mi slowo  - "przepraszam, wyglupilem sie" Czy stac Cie na to slowo, najbardziej oryginalny Czytelniku?

14 czerwca 2004, godzina 07:13

Wydaje mi sie, ze Raszka dzis probowala przekazac mi jakis sygnal, nawiazac porozumienie, "zapytac" o cos.  Rano obudzila mnie cichym pisnieciem, innym niz niepokoj przed siusianiem.  Przednie lapki byly juz na lozku, tylne nie. Ona sama potrafi doskonale na lozko wskakiwac, wiec to nie byl odruchowy pisk przy  klopotach  ze wskoczeniem. Pomoglam, zaciekawiona co dalej, a Raszka entuzjastycznie doslownie wlazla mi na glowe i zaczela starannie iskac wlosy, skore na twarzy i rekach, potem zabawa stala sie nieco bolesniejsze, czyli proby, jak mocno mozna ujac...

14 czerwca 2004, godzina 08:00

Sprecyzuje swoje pytanie - Paaulina, wlacz sie jak jestes, kto ma ochote niech sie tez wlaczy, prosze,  - czy  byla to proba celowego zapytania o pozwolenie wskoczenia i zabawe ze mna, "zapytania'" przekazanego mi pisnieciem, proba zwrocenia mojej uwagi na siebie czy nie?

15 czerwca 2004, godzina 08:27

Dzien sukcesow i dzien bledow, sukcesow Raszki bledow moich. Sukcesy - wykonanie  doskonale znanych polecen na granicy boiska, na ktorym grupka dzieci z radosnymi okrzykami grala w kometke. Chodzenie po kladce, chodzenie po tarasowych schodach. Reakcja tylko na zakazujace slowo wobec kosci lezacej na boisku. Wytrzymywanie na siad, gdy ja sznuruje buty. Wytrzymanie w gotowosci do powitania, bez leku i agreji,  gdy dwoje dzieci bieglo do niej z wrzaskiem. Siedzenie i obserwacja golebi chodzacych po boisku. Siedzenie, gdy przejezdzal obok wozek z gaworzacym, machajacym rekami dziec...

15 czerwca 2004, godzina 11:49

Opis wydarzenia polecam wszystkim zafascynowanym obserwacja zachowan zwierzat. Przed wyjsciem na treningospacer zabawke Raszki polozylam dosc wysoko, za wysoko dla niej. Podszedl Beryl, powachal. Raszka zesztywniala, bezglosnie pokazala mleczne zeby - i w tym samym momencie instynkt musial jej podpowiedziec, ze przekroczyla granice grozb karalnych...W zbawie bez wahania "atakuje" starego samca, wyszarpuje mu kleby futra - ale to  nie byla zabawa. Choc Beryl nie widzac grozby, nie zareagowal,  Raszka  "zwiedla", po raz pierwszy z opuszczonym ogonkiem odeszla n...

17 czerwca 2004, godzina 09:06

Nagrywanie myślę OK  - nasza gwiazda filmowa  raz w nowym miejscu dała plamę..  na dywanie, poza tym wyraźnie sygnalizowała potrzebę wyjscia. Na razie utrwalamy potrzebne nawyki - siadanie w korytarzu gdy ubieram sie do wyjscia, siadanie na klatce schodowej za i przed drzwiami. Utwierdzamy chec noszenia zdobyczy - z taka aportowa zatyczka w pyszczku szczeniak nie probuje lykac kamieni, o to tez chodzi. Kupilam szorki - i to jest to,  moge pomoc przy schodzeniu ze schodow, nadanie kierunku lub wstryzmanie za pomoca szorek nie budzi buntu. W sprawach szkolen...

18 czerwca 2004, godzina 07:32

Szorki to jest to! Zdecydowanie lepiej Raszka przyjmuje wszelkie konieczne korekty niz kiedy miala obroze. Lepiej nakierowac szczeniaka szorkami, gdy jeszcze probuje lykac kamienie lub zapiera sie na "wstecznym biegu". I wbrew pozorom - uzywam do tego znacznie mniej sily, niz przy powstrzymaniu naciskiem smyczy od czynnosci niepozadanych.   Ciekawam, czemu szory budza u psa znacznie mniej oporu niz obroza - to samo mialam z mlodym Kolibrem. Ucisk obrozy wchodzi na ambicje mlodemu belgowi i powoduje bunt, wstrzymanie szorami przyjmowane bez buntu. Fakt, ze lwy czesto przenosz...

19 czerwca 2004, godzina 13:06

Prosze o rady - jak sklonic bliznich do nieprzeszkadzania za bardzo? Dzis na boisku Raszka trenowala siad czekaj i waruj czekaj, pojawila sie dziewczyna, ktora darzy Raszke sympatia i nie baczac na to, co widzi i slyszy, zaczela wabic szczeniaka do siebie. Nie bylo wyjscia jak  wymusic  pozostanie, potem pozwolic sie przywitac. Na wyjasnienie, ze ucze psa i na przywolywanie go wtedy przez kogos innego za wczesnie, dziewczyna przyprowadzila swego rozszczekanego pieska, aby "popatrzyl na tresure"... Na szczescie Raszka jest cudownie lakoma - kawalek mieska wystarczyl, aby przy...

20 czerwca 2004, godzina 09:09

Tym razem o tym co stwarza problemy. Musze bardzo czesto zmieniac trasy spacerowe - Raszka za latwo przyjmuje za regule cos, co nastapi w takiej samej sytuacji i czasie.  A wiec, jesli po dwoch przejsciach ta sama trasa, zmieniam  nasza droge - Raszka probuje ciagnac na trase juz znana. Zanim nastapi skojarzenie, ze jedyna sluszna opcja jest podazanie tam gdzie ja ide, a nie tam, gdzie szlo sie wczoraj i przedwczoraj - uplynie troche czasu. Problemem jest, ze nie zawsze prawidlowo odczytuje sygnal o szukaniu toalety. Zapomnialam - przyznaje - z jak ni...

21 czerwca 2004, godzina 06:56

Jesli szczeniak  nie naucze chodzic poprawnie, dorosly pies bedzie ciagnac... No to uczymy sie poprawnego chodzenia przy porannym wyjsciu - zadne psie laczki i bieganie z innymi psami, do zabawy to Raszka ma Beryla w domu, chodzimy i truchtamy pracowicie ulicami miasta. Od razu okazalo sie, ze tlum ludzi mozna ignorowac, ale pojedynczego czlowieka - niekoniecznie. Raszka przyzwyczajona do entuzjastycznych powitan na osiedlu probuje ciagnac do przechodzacego spieszacego sie do pracy czleka, ktoremu ani w glowie serdecznosci ze szczeniakiem,. Potrwa, zanim skojarzy przywitanie z haslem i...

21 czerwca 2004, godzina 12:33

Dzis po raz pierwszy Raszka miala okazje biegac bez smyczy, bez linki - na pelnym luzie. Na peryferiach miasta, wsrod skoszonych lak, gdzie wszystko widac na kilometr, ale przede wszystkim w towarzystwie doskonale wyszkolonej goldenki Lucky. Raszka trzymala sie doroslej czworolapej  opiekunki, ciagnela ja za ogon, biegala dookola i wracala do nas, gdy wracala Lucky. Oczywiscie zafundowalysmy psicom kilka minut treningu - Lucky sekundowala, gdy Raszka uczyla sie zostawac na siad i waruj obok niej. Lucky okazywala niesamowita cierpliwosc i opiekunczosc - w pewnej chwili zaprop...

21 czerwca 2004, godzina 21:22

Dzis byl dla Raszki wielki dzien, goldenka Lucky uczyla ja zabawy... Kiedys potrafila to ON-ka Luska, czyli  Najpiekniejsza Kropka,  potem przez lata nie spotkalam suki, ktora we wlasnym domu oddalaby ukochana pileczke szczeniakowi! Lucky to zrobila! Raszce chyba mowe odjelo, oczki miala jak talarki,  - ale po chwili ona tez.... zaczela pileczke popychac nosem w strone lezacej Lucky! I potem Raszka chetnie przynosila nam  a to buta pani domu, a to pileczke ...nasladownictwo zachowan doroslego psa jest niesamowicie silne u belgow, Lucky - dziekujemy Ci za pomoc w nau...

22 czerwca 2004, godzina 09:02

Padlo pytanie, co robi rodzenstwo Raszki -mam swietne zdjecia Bohuna, ktory trafil na Ukraine - kupiony dla szkolenia w sporcie kynologicznym. ale nie bardzo moge tu zamiescic, bo nie mam odpowiedniej ikonki. Admienie, pomoz!!! Raszka nie bedzie szkolona do IPO, ale fotki Bohuna sa super!!!

22 czerwca 2004, godzina 22:13

Braciszek Raszki - Bohun (Raszka rodowodowo ma na imie Bratka) trenuje do IPO, a Raszka dzis w Rzeszowie uczyla sie rozumiec przeszkody. Najpierw spacer po lezacej na ziemi desce z poprzecznymi beleczkami, potem wejscie po tej desce ukosnie opartej o skrzynke, potem to samo + przejscie po drugiej desce polozonej poziomo nad ziemia na druga skrzynke i powrot, potem na poziomej desce polozona drabina, potem kawaleczek po samej drabinie poziomo laczacej skrzynki jakies 70 cm nad ziemia - bez przymusu, za zachete, zabawke, jedzenie. Potem zaczelo sie trudne podloze - bieganie po arkuszu b...

23 czerwca 2004, godzina 07:17

Mija miesiac, od kiedy Raszka jest w domu. Pora na podsumowanie - i na ew. pytania,. Najwazniejszym, jak mysle,  pierwszym i najbardziej na co dzien przydatnym cwiczeniem jest polecenie siad. W pierwszym tygodniu pod naszym dachem juz mozna tego uczyc, a jednoczesnie warto obserwowac malucha i wybrac, co bedzie najbardziej potrzebne w przyszlosci, jakie zycie nasz pies bedzie prowadzic. Izaleznie od tego ustalamy pewne rytualy. Wiec siad przed drzwaimi przed wyjsciem na kazdy spacer, siad na klatce, siad na podescie stopni. Siad przed i za furtka ogrodu. Siad przy witaniu ...

26 czerwca 2004, godzina 06:50

Grzes przywoluje mnie do pisania -ale dzis wystawa krakowska - Raszka zostaje w domu, a ja bede komentowac pokaz szkolenia. Ostatnie dni minely niewesolo, ustawiczne zachowania ludzi niesamowicie meczace, A to na srodku jezdni ktos idacy w przeciwna strone zaczyna wyciagac rece i chce glaskac, a to przy pokonywaniu przeszkod - pustych ulicznych donic na kwiaty - facet widzac, ze mam szczeniaka na smyczy i ucze przechodzenia z jednej donicy na druga - puszcza ze smyczy swojego psa, zeby sie pobawil. Konieczna wizyta u lek, weta - w malzowinie usznej pojawila sie opryszczka swedzac...

27 czerwca 2004, godzina 16:08

Zawiadamiam z przyjemnoscia, ze Raszka zrobila swoj pierwszy minislad:-)))  Byl zupelnie mini, tak na probe - 3-metry, a na koncu byla ukochana zdobycz , kradziony mi  z torebki - plastikowy  grzebien!!! Raszka chwile przedtem wlasnie ten grzebien ukradla, odebralam - znajoma przytrzymala suke, ja odeszlam i polozylam grzebien w wysokiej trawie - bylam ciekawa, czy uzyje nosa do szukania. Raszka widziala, ze odchodzilam, widziala, ze wrocilam, wiec nie musiala obawiac sie ze zniklam i gnac za mna, nie probowala wlaczac oczkow, nos do ziemi, spokojnie  poszla moim sladem ...

4 lipca 2004, godzina 08:07

Uklony dla Wszystkich Tropiacych - przyjmiecie mnie do klubu??? Nie bylo latwo - miejska Raszke rozpraszalo wszystko - - o..skacze zaba, ooo, motyl usiadl obok..ooo,  koniki polne...ooo, krowa ryczy...ooo, co to jest mech???......, o. niedojrzale malenkie jabluszka, trzeba zlapac i bawic sie nimi... Ale w piatym dniu na wsi potrojny 15-minutowy, ukladany z wiatrem slad dlugosci ok. 30 metrow zostal wypracowany. No to powoli bedziemy utrwalac ten efekt. Wyjazd udal sie Raszce - uczyla sie nie reagowac na golebie, kroliki, kury, byla na cotygodniowym t...

6 lipca 2004, godzina 06:47

Raszka konczy jutro trzy miesiace. Sprobuje podsumowac. jakie cwiczenia okazaly sie najpotrzebniejsze, jakie cechy Raszki odpowiadaja mi najbardziej, jakie najmniej, co jest OK w naszych wzajemnych kontaktach, co stwarza problemy. Najbardziej przydatne praktycznie jak na razie - siad, nie, pluj, czekaj, siusiu. Siad umozliwia spokojne wyjscie z domu, Raszka siedzi przed drzwiami gdy ubieram sie, siad ulatwia czekanie przed jezdnia, przed brama, w windzie,  hamuje szczeniaka przy powitaniu, przed golebiami, niepozadanym kontaktem z innym psem. Nie i pluj sa dobrze respektowan...

7 lipca 2004, godzina 08:19

Ze sladami ruszylismy do przodu zdecydowanie. Raszka moze tropic prowadzona przeze mnie na moim sladzie - na koncu jest przedmiot, nagroda za znalezienie to zabawa  (innym przedmiotem).  Dzis byl slad pojedynczy, dzien prawie bezwietrzny, dlugosc sladu 40 metrow. Slad goracy, bo szczeniak czekal w samochodzie, o ile mozna samochodem nazwac 10-letniego malucha - klimatyzacji nie ma na pewno!. Musze od jutra wprowadzic lekki luk, zeby mala nie zaczela uwazac, ze slad to zawsze linia prosta. Chyba kupie jej obroze dla charta - taka bardzo szeroka. Ma absurdalnie dluga...

9 lipca 2004, godzina 08:21

Mozecie posmiac sie ze mnie  - wczoraj Raszka miala niewielkie zaburzenia trawienne. Prawdopodobnie przezarla sie koscia cieleca.  A posmiac sie mozecie, bo chociaz   przerabialam taki rozstroj zoladka nieraz z moimi psami, to wpadlam niemal w panike,  nie tylko - to slusznie - przesunelam termin ostatniego szczepienia, przygotowalam kleik ryzowy itp, ale nawet  bylam gotowa odpuscic wszelkie winy wszelkim wrogom, ze o przyjaciolach nie wspomne - byle tylko za te ofiare z mojej strony szczeniak zrobil zdrowa kupe... Znacie to??? Zn...

10 lipca 2004, godzina 10:21

Uklony dla wszystkich forumowiczy startujacych w Warszawie! My dzis zaliczalysmy kolejny slad - byl juz pojedynczy,  okolo 80 krokow z dwoma lukami - luki wynikly z koniecznosci, inaczej deptacz musialby wejsc w pole ostow. Slad wydeptany przez wlascicielke Beryla. Ucieszylam sie z bardzo chetnego podjecia sladu, choc nad prawidlowym wybraniem kierunku popracujemy. Bardzo mila niespodzianka bylo zauwazenie obcej butelki plastikowej lezacej o krok od sladu - suczka oderwala sie od sladu, pomerdala ogonkiem i sama zrezygnowala z podjecia takiej zabawki i wrocila do pracy na sladzie....

12 lipca 2004, godzina 17:13

Na zawodach forumowych plytke z praca Raszki dostalo 10 osob - odezwali sie na ten temat do mnie Anka, Jola, Grzes i Madlen. Ciekawam wrazen pozostalych zawodnikow - niestety nie moglam ze wzgledu na dzien szczepienia zawiezc Raszki na zawody. Byloby mi milo, gdybyscie swoje uwagi zawarli w komentarzach tutaj.

15 lipca 2004, godzina 09:55

Raszka powoli przestaje byc szczeniakiem w domu - zaczyna byc psim podrostkiem. Ma 3 miesiace i tydzien - najwyzszy czas usystematyzowac z nia prace. Dzis kupujemy dwa zeszyty - do odnotowywania treningu  w pracy wechowej i do treningu posluszenstwa, codzienny plan i bez oszukiwania samej siebie odnotowana realizacja. Serdecznie polecam wszystkim, ktorzy psy maja lub miec beda - wynotowac, jakie zachowania sa nam najbardziej na co dzien potrzebne. I zrobic plan, jak to osiagnac.Mam juz, co bardzo wygodne, siadanie Raszki przed drzwiami gdy ja sie ubieram, mam siadanie za drzwiami gdy ...

17 lipca 2004, godzina 13:58

Jak cudownie patrzec na spiacego, zmeczonego zdrowa praca szczeniaka! Byl dzis slad o 9.30, prosta, luk, prosta, pozorant w krzaczkach na koncu. Dlugosc - ok. 100 m. Pierwszy odcinek osloniety, bez wiatru - drugi z wiatrem. Deptacz znajomy troszke psu, bawil sie ze szczeniakiem przed ukladaniem sladu. Slad niemal goracy. Pierwsza prosta wypracowana bardzo ladnie, z prawidlowym wybraniem kierunku. Na luku problem - o kilka metrow lezala foliowa reklamowka z czyms mocno smierdzacym, prawdopodobnie resztki jedzenia, nie zauwazylysmy wczesniej planujac slad.  Szczeniak &nbs...

20 lipca 2004, godzina 12:11

Dziekuje tu serdecznie Forumowiczom, ktorzy wczoraj i dzis ukladali mi slady dla Raszki, licze, ze i jutro nastepny deptacz sie poawi, a na pewno jeszcze nieraz wykorzyustam dotychczasowych!!! Kazdy nowy chetny mile widziany, ale i ja tez chetnie poczytalabym w Waszych komentarzach jak z Waszej strony, z Waszego punktu widzenia wygladal trening mojej maluszki, co bylo nowoscia, co znaliscie doskonale, co Wam sie podobalo, a co nie. Czekam na komentarze!  

21 lipca 2004, godzina 14:25

Nie kazdy dzionek jest udany, dzis dalysmy plame... Zawsze winien jest czlowiek, wiadomo. Czyli - moja wina. Po sladach w miare poprawnych dla odpoczynku pozwolilam Raszce wbiegac na olbrzymia metalowa zjezdzalnie chyba dla rolkarzy - nie umiem tego opisac, wyglada to jak wielka blaszana litera U. Raszka uradowala sie tak niesamowicie, ze stracila instynkt samozachowawczy - chciala wbiegac do samej gory, polamalaby sobie nogi zeskakujac z dwoch metrow, wiec musialam ja asekurowac i hamowac. No i nie przewidzialam, ze szczenie wychodzac z parku musi odreagowac takie emocje. Raszka dostala tz...

22 lipca 2004, godzina 12:38

Najpierw o lince automatycznej, czyli flexi - czemu nie uzywam? bo okropnie nie lubie, dla mnie flexi jest niewygodna, wypada mi z reki, stanowczo wole linke 10-metrowa. A teraz o dzisiejszym dzionku, Slad byl  przyzwoity, to znaczy ok. 140 krokow, czyli gdzies 120 metrow, z lagodnym lukiem, polgodzinny, trzy razy deptany. Raszka momentami unosila nosek wyzej, za wysoko, ale slonce juz grzalo i rosa parowala z trawy- slad byl na naslonecznionej polance. I troche Raszka szla za szybko, za pewna siebie. No to bedziemy utrudniac, czyli slady podwojne lub pojedyncze, co najmni...

23 lipca 2004, godzina 08:35

Nie chcialabym, aby milosnicy ON-kow nabrali przekonania, ze piszac historie Raszki chce sprawic, aby malinois staly sie popularne, co gorsze - modne. Bo taka fajna Raszka. Otoz nie - malinois, przypominam na wszelki wypadek - to rasa trudna. Znacznie trudniejsza niz ON-ki. Moge to napisac, bo mialam przez lata ON-ki, mam drugiego malinois. Bardzo latwo o blad w szkoleniu malinois, poniewaz te psy zapamietuja dokladniej pewne sytuacje i jesli odczytaja nasze intencje nieprawidlowo - beda klopoty. Konkretny przyklad - malinois Koliber byl szkolony do IPO. Mial IPO II. Wystarczylo mu raz prz...

29 lipca 2004, godzina 18:32

Alez leje trzeci dzien! Raszka wychodzac sklada uszy w serweteczki, zeby nie nalalo sie do srodka. Slad z lezacym na koncu pozorantem byl ostatni - potem mozna by slady robic chyba w kajaku. W przerwach w ulewie jedziemy na boisko, Raszka cwiczy bez smyczy, bez linki, jest w stanie zrobic trzy do pieciu aportow pod rzad, z tym, ze bez wyczekiwania, z oddaniem do reki,  jeszcze ze stoj.  Ale nawet taki aport, co mnie bawi, bylby do zaliczenia na PT I. Oczywiscie uczac aportu na nowo, skoro byl nadpsuty dziecinnymi zabawami - zmienilam komendy na obcojezyczne. Nie bedzi...

30 lipca 2004, godzina 12:34

Trudno o lepszy spacer dla szczeniaka, niz w towarzystwie doskonale wyszkolonego,  super socjalnego, normalnego psa!!! Raszka dzis miala taki spacer z Lucky - goldenka poznana pare tygodni temu. Zafundowala goldence czule calusy na powitanie, co Lucky raczej zniosla stoicko, niz cieszyla sie tym, ale potem!!! Radosne biegi za wracajacym na kazde zawolanie  psem doroslym uczyly Raszke powrotow, chetniej trzymala sie blisko, poznala i zachwycila sie mozliwoscia skakania w wodzie, spadania po stoku w gestwine jezyn - z wyrazna przyjemnoscia powtarzala takie miekke ladowani...

4 sierpnia 2004, godzina 21:02

Czas ucieka, niedlugo Raszka skonczy cztery miesiace. Znalazla super przyjaciolke - mloda 7-miesieczna tervuerenke Wiske, czyli owczarke belgijska dlugowlosa, plowa z czarna maska. Obie uwielbiaja gonitwy i zabawy, wiec z wlascicielka Wiski powzielysmy ambitny plan. Codziennie godzinne zabawy przerywane posluszenstwem,  chcemy, aby na polecenie suki biegly do siebie, i aby mozna je bylo w trakcie zabawy, w trakcie biegu, poscigu odwolac. Juz wiemy, ze to sie da, bez fizycznego przymusu, ale pracy bedzie sporo. Zycie z Raszka staje sie coraz latwiejsze. Aport zostal odpracowany. ...

4 sierpnia 2004, godzina 21:02

Czas ucieka, niedlugo Raszka skonczy cztery miesiace. Znalazla super przyjaciolke - mloda 7-miesieczna tervuerenke Wiske, czyli owczarke belgijska dlugowlosa, plowa z czarna maska. Obie uwielbiaja gonitwy i zabawy, wiec z wlascicielka Wiski powzielysmy ambitny plan. Codziennie godzinne zabawy przerywane posluszenstwem,  chcemy, aby na polecenie suki biegly do siebie, i aby mozna je bylo w trakcie zabawy, w trakcie biegu, poscigu odwolac. Juz wiemy, ze to sie da, bez fizycznego przymusu, ale pracy bedzie sporo. Zycie z Raszka staje sie coraz latwiejsze. Aport zostal odpracowany. ...

6 sierpnia 2004, godzina 22:32

Chcialabym wrocic do sprawy nielekcewazenia pozornie drobnych problemow. Znajoma ma klopoty z psem, ktory nie umie zostac spokojnie w domu.. Ani spokojnie jezdzic samochodem. A zaczelo sie pozornie niewinnie - szczeniak zapiszczal, gdy zamknieto go na chwilke, zaraz zostal wypuszczony, zapiszczal i wiercil sie w samochodzie, wiec wypuszczano go jak najpredzej, i tak dalej, az doszlo do najgorszego z mozliwych skojarzen - jesli bede piszczec, wyc, szczekac - bede glaskany, dotykany, uspokajany pochwalnym glosem, wypuszczany tam gdzie chce isc. A na pewno ukochana pani znajdzie si...

8 sierpnia 2004, godzina 16:53

Raszka zaczela piaty miesiac zycia. W prezencie ode mnie dostala 40-minutowy spaccer ulicami miasta. Jakos to nam szlo, nie potrzebowalam wiekszej sily do korygowania chodzenia obok, niz nacisk na smycz dwoma palcami. Oczywiscie to nie jest chodzenie na haslo noga, tylko w miare swobodne obok mnie idziemy. Lepszy prezent zafundowal jej jakis niezle gryzacy owad.  Raszka stanela nieostroznie na czyms, co sie krecilo w trawie no i ma za swoje - kulala dobra godzine, niczego nie zdolalam w lapce wymacac. Fakt, ze moja mala ma bardzo niski prog wrazliwosci na bol - byle co wystarczy, aby ...

9 sierpnia 2004, godzina 10:33

Wprawdzie dzis sladami nie mozemy sie pochwalic, bo Raszka pracowala bardzo malo skupiona, ale za to demonstrowala ladne reagowanie na polecenia w obecnosci nowo poznanego szczeniaka - niemal rowiesnika, no i w zasadzie przez dwie godziny miala cos do roboty, dopiero pod koniec drugiej godziny zaczela padac na nosek. Za to, mam nadzieje, przekonalysmy kolejna wlascicielke psa do treningu od szczeniaka - i do pracy wechowej od szczeniaka, bez wykladania zarcia na sladzie!! Jej niemal 4-miesieczny rotty, bardzo ladnie zapowiadajacy sie na dobrze pracujacego, zrownowazonego psa, po kilku prze...

10 sierpnia 2004, godzina 11:51

Dzis Raszka dla odmiany pracowala na moim sladzie, nie narzekam, nie miala problemow z zatrzymywaniem sie przy przedmiotach, z plastikowym grzebieniem wlacznie. Tez dzis zostala zaszczepiona przeciw wsciekliznie - mam nadzieje, ze nastepna wizyta u weta bedzie za rok. Zmienia zeby - wymienila juz siekacze. Zczynamy nowy etap w nauce domowych obyczajow - do tej pory Raszka zostawala w domowym kojcu. Zostawala cicho, gdy nikogo nie bylo w domu, nie niszczyla - bo i jak. Zapedy niszczycielskie wydaje sie sa powstrzymane - gryzienie tapety nie powtorzylo sie, pantofle moga lezec. Spr...

11 sierpnia 2004, godzina 14:36

Moja Raszka brzydula.. Hodowca przyslal mi zdjecie siostry Raszki - Rossi Barakudy, ktora zostawil sobie,  byla poza wyborem. Rossi-Barkauda jest przesliczna. Ma lepsze ogolne proporcje - krotsza, lepsze osadzenie ucha, dluzsze tzw rozciecie pyska, wyrazniej odcieta maske - lepsza kosc. Raszka moglaby siostrzyczce co najwyzej ogonem wejscie na ring zamiatac. No to zeby sie pocieszyc zostawilam dzis na sladze swoim polgodzinnym - luk juz prawie jak kat prosty byl  - jako przedmiot metke od jakiegos zakupu, Metka jak metka, tekturka 4x2cm, mialam ja przedtem jakis czas w rece. Polo...

12 sierpnia 2004, godzina 09:23

Myslalam, ze mnie ktos pocieszy po wczorajszych zapiskach... napisze, ze to drobiazg, ze Raszka jest brzydulka w porownaniu z siostrzyczka,  a tu nic. Ani slowka komentarza. No trudno. Z dzisiejszego parku - kundel spory puszczony luzem biegnie do Raszki. Wolam - prosze odwolac, pancia drze sie bez efektu, potem zwraca sie do mnie - a zjezony kundel jest o krok - czy moje zwierze to pies czy suczka, bo na psa to jej pies sie rzuci!!! Jeszcze dolozyla, ze jak sie rzuci jej pies, to ona odbiegnie bokiem, moze wtedy przestanie gryzc!!! Przegonilam kundla, z pancia wymienil...

12 sierpnia 2004, godzina 20:56

Maly trening przed Rzeszowem - mamy tam weszyc w poludnie, mozemy i tu. Wprawdzie nie w poludnie, ale po poludniu, ale i tak duchota i ponad 25 stopni w cieniu. Zero wiatru. Ulozony zostal obcy krociutenki techniczny slad - pierwsze zalamanie bylo zlosliwie trzy metry od zaczecia, zeby sie panna nie rozpedzala - zostalo wypracowane super. Nastepne zalamanie sprawilo nieco klopotow- ale slad byl aktywnie poszukiwany i zostal wypracowany do konca.. Tym razem na koncu byl przedmiot, nie czlowiek.  Chyba moja ptaszka zaczyna sie rozsmaczac w takiej pracy. A co do innych ptaszko...

13 sierpnia 2004, godzina 07:49

Ja juz chyba miejsce w wariatkowie mam przez sasiadow zagwarantowane.. Od rana leje okropnie, a ja wczoraj zakropilam Raszce frontilne, po ktorym nie powinna zmoknac do skory!!!  A tu rano fizjologia sie upomina - musimy wyjsc!  Naszykowalam jej miske z zarciem - zeby gnala z powrotem do domu. Zapielam ciasniej obroze i pod obroze wsunelam podwojna plastikowa plachte (niebieski gruby worek na smieci) - akurat przykryl jej plecy. Raszka naprawde zaimponowala mi - raz zaufaniem do tego co z nia robie, dwa brakiem silnej reakcji na nowe niebolesne, choc dziwnie szeleszczace bod...

16 sierpnia 2004, godzina 07:11

Mamy za soba dzien w upalnym sloncu w podrzeszowskich lasach. Moja madra brzydulka po 4-godzinnej podrozy fiacikiem  najpierw w samo poludnie zaliczyla 20-minutowy obcy slad z lukiem na trudnym zmiennym podlozu -  plaskie suche porosty na piaszczystym podlozu na  przemian z wysoka trawa. Lezacy w wysokiej trawie obcy  pozorant zostal potraktowany entuzjastycznie. Poniewaz slad byl OK choc nieco malo staranny, drugi - ok, godziny 15 w upalny dzien byl moj, z dwoma przedmiotami. Pierwszy przedmiot OK, drugi zlekcewazony.. No to dalej. Nastepny slad tez moj, dosc dlugi...

20 sierpnia 2004, godzina 15:06

Jak to cudownie nic nie musiec! Nie musze byc ratownikiem, bom za wczesnie urodzona. Nie musze startowac w zawodach, bo juz nie lubie,  nie musze zaliczac testow - moja Raszka nie bedzie uzyta do hodowli. Nawet nie musze jej rejestrowac w Zwiazku, metryka wazna cale zycie, a rodowod znam doskonale. Za to moge robic sobie rozne eksperymenty, sprawdzac w pracy z Raszka rozne testy, rozne metody pracy - oprocz silowych jasne. Teraz wspaniale bawimy sie sladami - ale jak, to nie opisze, zeby ktos nie bral przykladu - nie biore odpowiedzialnosci za efekt dla wszystkich innych psow, bo to...

26 sierpnia 2004, godzina 10:56

Pora zakonczyc blog o wychowywaniu szczeniaka - Raszka powoli szczeniakiem byc przestaje. Praca z nia nie jest zakonczona, to wszystko co robilam do tej pory  to tylko poczatki. Raszka na razie wie jedno na pewno - wspolpraca ze mna przynosi jej korzysci. I to jest dopiero wykop pod fundamenty... Zanim postawimy sobie piekny dom wzajemnego poznania, wzajemnego zrozumienia, pelnego zaufania, uplynie wiele czasu. Mialam opiekuncza, spokojna,  chlodna w wyrazaniu uczuc suke ON-ke Luske, odbieralysmy doskonale wzajemne sygnaly. Mialam najtrudniejszego OB Kolibra, ktor...

28 października 2004, godzina 07:45

Dawno nas tu nie bylo - sprobowalam napiszac cos nowego o wychowywaniu szczeniaka, aby i troche teorii, i historie autentyczne, i filmik - jak sie udalo, ocenicie wkrotce. Nie mialam wtedy czasu na pisanie w blogu i lekki klawiaturowstret. W zyciu Raszki zaszla powazna zmiana - odszedl dziadunio Beryl. Zmienila sie bardzo po jego odejsciu - moga to byc zmiany zwiazane z jej dojrzewaniem, przypadkowo wspolistniejace w czasie. Ale na pewno pamieta go. Nie niepokoila sie, gdy nie wrocil do domu - wyjezdzal na wakacje bez niej i wracal. Ale gdy zostala przypadkowo przywolana sygnalem uzywanym...

29 października 2004, godzina 07:43

Małgos, przyznaje ze bardzo tropienie zaniedbalam w ostatnim miesiacu. Ale zainteresowanie pracą nosem umacnialam przez szukanie w domu schowanej zabawki. I nawet na wizytce Raszka natychmiast podjela zabawe w szukanie czegos, czym przez chwile sie bawila - i bardzo ladnie reagowala w tej zabawie na sygnaly dawane przez pierwszy raz widzianego czlowieka. Raszka zroznicowala trzy sposoby reagowania na haslo, gdy ma cos w dziobie - na pluj - wypluwa, na przynies - przynosi i oddaje do rak z pozycji stoj, na do mnie - przynosi, siada i oddaje z siad. Probujemy czegos wiecej - zmian poz...

30 października 2004, godzina 11:31

Dzis o strachach. Strachy i upiory najgorsze byly dwa - pol kobiety i motocykl bez jezdzca. Oba mialy ceche wspolna - zywoplot. Pol kobiety pojawilo sie znienacka nad zywoplotem, obok ktorego Raszka przechodzila wiele razy. Zeby cala kobieta wyszla zza zywoplotu, byloby OK, ale pol kobiety unosi sie w powietrzu??? skad biedny pies ma wiedziec, ze te reszte przyslonil zywoplot... Pani znad zywoplotu przyjela wyjasnienie i przeprosiny, ze pies zaszczekal ze strachu, zasugerowala, ze moze  to obawa przed nozem, ktory miala w rece. Raszka noza sie nie boi, oblizywalaby najchetniej. Da...

1 listopada 2004, godzina 08:53

Jesiennie liscie to jet to, Raszka je uwielbia. Ja tez - bo jest okazja do rozwijania pracy nosem. Zostawiam Raszke na stop - linka 10 metrowa, wiec straz miejska nie ma sie czego czepiac - i wrzucam gryzak na kupe lisci. Wyrzucam majac linke w rece  - o nastepne10 metrow. No to juz ma do gryzaka 20 metrow. Wrzucam tak, zeby sie nie zapadl za gleboko, nie ma lisci rozkopywac, tylko weszyc i wsadzic dziob w srodek i przyniesc do mnie.. Przy okazji - zrobilam jej wode z mozgu, ale tylko raz. Dalam polecenie stop gdy zaplatala sie w linke, podeszlam i podnoszac lapy z linki odplatal...

4 listopada 2004, godzina 11:06

Alez jest piekna pogoda na spacer! A zwierzecy obyczaj ciekawy jest nazdwyczaj. Dzis szalaly Raszka z rocznym bouvierem. Raszka co jakis czas poszczekiwala ze zloscia - usilowala przewrocic dwa razy ciezszego samca i bolesnie obijala sie o niego. Ale ona warczy czasem na wlasny koc, ktory nie chce sie zwinac idealnie w poduszke pod glowe - czemu ten koc taki nieposluszny??? Dobiegl dwuletni bobtail, tez olbrzymi. Bobtail mial ochote na zabawe. Bouviera zlekka wysztywnilo - nie bylo jeszcze pogrozek, tylko ustawieniem ciala wyraznie dawal do poznania, ze  nie ma och...

6 listopada 2004, godzina 15:28

Raszka konczy siedem miesiecy. Zalety - idealna w domu, Zostaje bez niszczenia, w ciszy, w spokoju, potrafi bawic sie z goscmi lub warowac obojetnie. Zaczyna prawidlowo reagowac na dzwonek do drzwi i moje otwieranie komus drzwi - siedzi i patrzy. W ciszy i spokoju, ale to chyba bardziej peszy, niz gdyby sie darla. Idealna podczas podrozy samochodem, nie kaprysi, lakoma jak zloto. Wady - w moich warunkach  zbyt silny instynkt terytorialny, pracujemy nad ograniczeniem reakcji gdy ktos pojawi sie tam, gdzie ja dluzej jestem. Zadziwienia - czemu tak niewiele maliniakow uzywa sie do pil...

9 listopada 2004, godzina 14:56

Spacery kondycyjne to teraz nasza specjalnosc. Raz lub dwa razy dziennie za miastem, w towarzystwie drugiego psa Raszka spedza od godziny do dwoch godzin. Jesli to spacer  z Borysem - bouvierem - to szalenstwo biegania roznosi najpierw dwa mlode psy. .Spacer z goldenka Lucky to przed wszystkim nauka posluszenstwa w terenie. A wiec - nieustanne aportowanie po dziesiatki razy tak, by pilke trzeba bylo nosem znalezc. Talerz latajacy nad rowami i na gleboką oranine. Zabawki musza byc caly czas noszone - kazda suka nosi swoja, w przerwach na posluszenstwo zabieramy. Przejsci...

10 listopada 2004, godzina 15:10

No to z dwoch dzisiejszych spacerow ciekawostki. Raszka marzy o tym, by przewrocic Borysa. Skacze z boku uderzajac go barkiem, jednoczesnie chwyta za kark i szarpie. Tyle ze Borys jest dwa razy wiekszy i dwa razy wiecej wazy - wielka lapa wali Raszke z gory niczym niedzwiedz. Dzis prawie sie udalo - Borys pojechal na sliskich lisciach i lezal! Raszka juz chciala triumfalnie pozagryzac zabawowo, ale Borys pisnal i Raszke odmiotlo przez powietrze. Szalenie podobaja mi sie jej hamulce socjalne - najlzejszy sygnal bolu przerywa najbardziej zywiolowa zabawe Wykorzystalysmy pochylona nad ziemia ...

13 listopada 2004, godzina 04:54

Nasz typowy spacer zostal w skrocie umieszczony na filmiku, wiec opisywac nie trzeba, chcialabym dzis o czym innym - o psach, ale nie o Raszce. Jak co dwa tygodnie bylysmy (grupka wolontariuszy) w Domu Pomocy Spolecznej - tym razem z czterema psami, dwa goldeny, jeden labrador, jeden mieszaniec collie z  ONem. Jak zawsze czekoladki roznoszone w koszyku przez goldenke Lucky, rozmowy, przytulania psow .Ale zadziwiajace jest, jak trudno u nas uwierzyc, ze wolontariuszom sie nie placi, nie zwraca za dojazd, za kupowane cukierki, czekoladki. I dziwne pytania - czy te psy to ...

15 listopada 2004, godzina 08:11

Raszka jest podminowana, niespokojna. chodzi po mieszkaniu, obwachuje puste miejsca, popiskuje. Nie ma jak wytlumaczyc psu, ze wsrod ludzi zdarzaja sie przeprowadzki, zmiany miejsca zamieszkania, ze nie zawsze do konca zycia zostanie z wszystkimi, ktorych poznal jako szczenie. Oczywiscie - ja bylam i jestem i ja z nia zostane, ale ona serdecznie zdazyla polubic i tych czlonkow rodziny, ktorzy  wczoraj "poszli na swoje". Po Berylu zostal kaganiec - bardzo dobry, metalowy, ze skorzana nakladka. Zostal, bo chcialam dac jakiemus psu, o silnej, poteznej glowie -ale zauwazylam dopier...

16 listopada 2004, godzina 14:14

Ale dzis piekna pogoda na spacer! Raszka i Lucky wrocily w charakterze blotnych kul, bo na sam koniec spaceru zaczely wolna amerykanke w oraninie. Raszka nadal jest niespokojna, moze to takze kwestia dojrzewania, skonczyla 7 miesiecy. Teraz przemiennie jest nadgorliwa, ledwie uslyszy ze sie odzywam, juz chce robic to, co zwykle robila w podobnej sytuacji - i wszystko co kiedykolwiek robila  - albo najprostsze hasla dziwnie sa zapominane. Albo rownie nieoczekiwanie wszystko robi idealnie. Albo chce bez komendy tropic, tropic, tropic. Szukac, szukac, szukac. Dz...

17 listopada 2004, godzina 14:39

Wrocilysmy na slady - tym razem krotkie, techniczne, godzinne. Jednak ta godzina, choc wypelniona treningiem bardzo szybkim, nie wyhamowala Raszki tak jak sie spodziewalam - pierwszy odcinek, prawda, ze z przypadkowym swiezszym sladem zwodniczym, byl przeleciany, nie przepracowany, dopiero dwa nastepne - w miare w porzadku, przy przedmiotach warowanie jeszcze z checia wziecia w zeby. Raszka robi sie szalona pracoholiczka - jest coraz bardziej zaciekla w pracy, nie do zmeczenia. I robi sie tez coraz  twardsza. Spacery podmiejskie wyrabiaja nie tylko kondycje - takze oduczam reagowania ...

18 listopada 2004, godzina 14:54

Jest tak paskudnie i ponuro, ze sprobuje Was rozbawic, moze sie uda... Poniewaz Raszka jest moim ostatnim psem, jestem dla niej troche jak babcia wobec najukochanszej, najmlodszej wnuczki, czyli sa sytuacje, w ktorych  z pelna swiadomoscia Raszke  rozwydrzam, psuje. Nikogo absolutnie nie zachecam do nasladownictwa, wrecz przeciwnie! Rozwydrzam ja tylko w domu, poza domem dyscyplina obowiazuje, nie ma zmiluj. A wiec powstaly dwa nowe hasla - kradziej i dziobaj. Raszka kocha krasc mi cos spod reki i uciekac. Moglabym zabronic, nauczyc ze nie wolno - ale mnie to bawi...Wiec wymyslil...

20 listopada 2004, godzina 07:43

Jak ja nie lubie pierwszych dni zimy!!!Pierwszy snieg jest brudny, zbiera na siebie wszelkie zanieczyszczenia z atmosfery, przynoszenie przez psa osniezonego aportu grozi mu rozstrojem zoladka, jak sie naje tych spalinowo-brudnych lodow! Maluszek nie chce odpalic, ulice sliskie, jechac za maisto na spacer trudniej. A Raszke rozpiera energia i jest zafascynowana pierwszym sniegiem w zyciu. Mozliwoscia tropienia sniegu, poslizgu na chodnikach Oczywiscie znowu byla oszolomiona zmianami. Belgi stanowczo sa konsewatywne - nie zycza sobie zadnych zmian w znajomych miejscach. Olbrzymi pien drzewa...

21 listopada 2004, godzina 18:59

Dzis nie o Raszce, tylko o psiej biedzie - z prosba o pomoc. Jedna z naszych forumowiczek znalazla wyrzuconego szczeniaka. Suczenka ma okolo 3 miesiace, jest prawdopodobnie pol krwi  whippetem. Brazowa pregowana, smukla, o zabawnych zalamanych uszkach, miekkim krotkim futerku. Bedzie psem mniej niz srednim, moze wielkosci sredniego pudla czy cockera.  Znaleziona kolo ogrodkow dzialkowych w Krakowie  przy Bloniach z calym zaufaniem garnie sie do ludzi, jest niesamowicie spokojna i ukladna, patrzy w oczy - i jest wrodzonym aporterem, spontanicznie przynosi do reki bez ...

23 listopada 2004, godzina 06:59

Moglabym sobie pochlebiac ze mam genialna intuicje... Ale to doswiadczenie niestety. Od niedawna zaczelam Raszke przyzwyczajac ze raptowne gesty, poszturchiwanie, zamach scierka czy smycza, wrzask zamiast rozmowy, szarpniecie - to tylko takie dziwaczne ale nie grozne zachowanie czlowieka i nie ma czym przejmowac. Wczoraj zobaczylam zwalone wichura olbrzymie drzewo przed sasiednim blokiem mojego osiedla. Cudowna okazja do nauki nietypowej przeszkody, natychmiast tam poszlam z Raszka. Cwiczylysmy w najlepsze chodzenie po pniu, gdy zza rogu bloku wypadlo Cos, czego nie chce okreslac. Cos rozd...

25 listopada 2004, godzina 08:59

Zima ma niewiele urokow dla mnie, ale jedno okazalo sie korzystne. Raszka - w dzien przyjazna wszystkim - o zmroku potrafila przestraszyc sie kogos pojawiajacego sie nagle, zjezyc sie, znieruchomiec. Ale pierwsze nasze wyjscie - o szostej rano - to teraz jest ciemno i raczej pusto. I wreszcie po wielu takich wyjsciach takze po ciemku zobojetnieli pojedynczy ludzie. Dzis  calkowicie byl zignorowany wybiegajacy nagle zza plotu wprost na nas czlowiek, drugi - przebiegajacy obok aportujacej suczki - przywitany byl szczeknieciem, ktore ja znam jako zapraszajace do zabawy. Lepiej byloby...

26 listopada 2004, godzina 17:10

Mialo byc o aportowaniu, ale na razie o grzechach Raszki, wtedy wiem, ze czytacie, ktos sie odzywa. Raszka nic nie niszczy - ale.. Ale od dawna wie, ze na podlodze lezy jej zabawka, ktora moze obgryzac - duzy kauczukowy tzw kong.. Na podlodze na specjalnym kocyku tez gryzie kosci, marchewke, jablka. Wniosek jasny i logiczny - jesli pancia zostawi cos na podlodze, to mozna to gryzc. I wlasnie przysnelam prawie nad Nad Niemnem - straszliwie zacna i poczciwa ksiazeczka z dawnych szkolnych lektur, ale czasem na przekor rzeczywistosci do niej wracam. Przysypialam, ksiazka wyladowala a...

29 listopada 2004, godzina 04:07

No to jeszcze o grzechach dorastajacej Raszki.. Wybralysmy sie z wizyta do zaprzyjaznionego psa. Juz na klatce niesamowicie podekscytowana nowa sytuacja Raszka ciagnela na smyczy, A w domu,  pierwsze co zrobila, to zwiedzila natychmiast mieszkanie i uznala, ze jedzenie w misce czeka na pewno na nia i nie moze sie zmarnowac.  Zabawki lezace na podlodze - jasne, ze do gryzienia.  Zabawki dziecka leza na podlodze - to mozna porywac.  Pan domu i 6-letnie dziecko gonili ja po mieszkaniu z okrzykami daj, gdy cala szczesliwa zwiewala przed nimi z pluszakiem. Tu j...

30 listopada 2004, godzina 07:58

No to wracamy do aportow, grzechy Raszki spowszednialy Wam. Ostatnio najczesciej spotykamy sie na podmiejskich polach z goldenka Lucky. Obie aportuja niezmordowanie - Raszka nauczyla sie obserwujac starsza kolezanke, ze przez caly spacer - oprocz tlamszenia sie, pracy wechowej czy posluszenstwa - aport ma byc w dziobie. Kazda z psic ma swoja zabawke - Raszka dosc dlugo wypraszala lizaniem w kacik pyska zabawke od Lucky, ale teraz koncentruje sie na swojej - latajacy talerz jest super. W plecaku mam takze aport drewniany - koziolek (nawet dwa), gryzaki rozmaite. Bo chce uniknac zauczenia, ze...

1 grudnia 2004, godzina 06:40

Jak to zrobic, aby nie miec przed domem oczekujacych wielbicieli? Pewnie ze sa suki pachnace intensywniej lub mniej. Ale mysmy przyjely od poczatku zasade - "Raszka tu nie mieszka". To znaczy zero zabaw, zero blizszych kontaktow z osiedlowymi kumplami.Oczywiscie czasem te kontakty byly wymuszone, ale nie zachecalam wlascicieli psow na osiedlu do takich kontaktow, raczej wyraznie mowilam, ze to nie miejsce na zabawy psie Po pol roku takiego treningu nikt z pieskiem spontanicznie juz przed blokiem do nas nie podchodzi - jestem omijana - "bo taka nietowarzyska". I dobrze.Po drugie - teraz opro...

4 grudnia 2004, godzina 21:51

Czytam na Forum wszystkie uwagi o Raszce i Kluczu - sa dla mnie bezcenne i dzieki Wam za nie. Ale teraz od dniu dzisiejszym.. Wyglada.ze mam bardzo kochliwa pannice. Lecialaby na oslep do kazdego psa. Do konca cieczki nie puszcze jej ze sznurka, bo zapomni o wszystkim na widok bodaj ratlerka! Zrezygnowalam z cwiczen w pracy wechowej na spacerach, jest zbyt rozkojarzona. Trenujemy za to wiecej zwyklego chodzenia czy aportowania na izolowanym placu - a szukanie zabawki, to tylko w domu. Na ostatnim spacerku wybieranie aportu szlo nam ciezko, ale sie nie zalamujemy. Raszka jak...

6 grudnia 2004, godzina 07:41

Na zyczenie - prosze bardzo, informacje na biezaco. Zarcie jeszcze dzis wygrywa z miloscia, ale Raszka ma juz ochote na milosc naprawde, Przyda sie taka informacja wlascielom suk - dzis jest 8=9 dzien cieczki, Raszka jest niemal gotowa do krycia.. Staram sie byc dla niej znacznie chlodniejsza,  co przychodzi mi z trudem - ale wiem, ze nadmierne czulosci w tej chwili nie sa wskazane. Adoratorow przed blokiem - odpukac - nie ma. Od dzis wszystko jedno czy na zamknietym placu czy gdziekolwiek poza mieszkaniem - Raszka jest na lince. Dzis spryskuje odwaniaczem drzwi moje i do klatki - n...

6 grudnia 2004, godzina 08:50

Hej, prosze o komentarz! Dzis wymyslilam Raszce zabawe pt "jestesmy kobiety pracujace". To znaczy ja myje gary, a ona szuka pileczki. Ja w kuchni, ona w pokoju. Gdy Raszka pileczke znajdzie, przynosi mi ja  - przerywam mycie,  plucze rece z "Ludwika do rondla", zabieram pileczke, daje Raszce przemiennie w kuchni stoj czekaj, waruj czekaj lub siad czekaj, ide do pokoju pileczke chowac, wracam do kuchni, jesli zwierzatko wytrzymalo w zadanej pozycji jest posylane na szukanie. Bez mojej obecnosci w pokoju. I staram sie tak schowac, abym miala czas w kuchni na umycie ki...

7 grudnia 2004, godzina 17:06

Ach, ta burza hormonalna! Raszka skoncentrowana jest w tej chwili niemal wylacznie na szukaniu psich zapachow. Zapomina o wszystkim na widok psa. Nic to, poradzimy sobie, moj poprzedni belg tez jako mlody szalal, a 4-letni bez smyczy wchodzil na teren  gdzie czekala jego jedyna w zyciu partnerka i bez hasla nie odbiegal do niej. Na razie musze przetrzymac proby ciagniecia itp. A zaraz po tych szalenstwach dojrzewania licze na pomoc Marychy i Macka - musze nauczyc Raszke ze moze jednak istniec pol czlowieka. A drugie pol jest ukryte. Na ostatnim spacerze wlasnie zobaczyla kogos piluja...

9 grudnia 2004, godzina 08:53

Ksieciunio, czy giermek, oto jest pytanie. Moj ksieciunio, mowila czule do swego niezbyt poslusznego psa znajoma, a ksieciunio robil co chcial, zamiast byc giermkiem gotowym na kazde wezwanie swego ksiecia. Nie mam zamiaru zrobic z Raszki ksiezniczki, cieczka nie cieczka, doskonalimy noszenie drewnianego ciezkiego koziolka. No ale powstal problem - polozony na podlodze jest OK,  wypadaloby zaczac rzucac. Jesli rzuce drewniany koziolek na podloge, to sufit bedzie drzal moim sasiadom z dolu. Ale przeciez stoi fotel, na ktorym zawsze Raszenka drzemie slodko gdy ja pisze! ...

10 grudnia 2004, godzina 07:52

W ukochanej ksiazce mojego dziecinstwa - Jerzego Strzemie-Janowskiego Karmazyny i żuliki - znajdziecie przesliczne zdanko : "Nasze zwierzeta, dodac trzeba, byly na tyle dobrze wychowane, ze zajmowaly sie tylko goscmi:". (JAK sie zajmowaly, to sobie przeczytajcie). Raszenka tez wczoraj miala goscia i zajela sie ze hej! Zlozyla nam wizytke przemila wlascicielka swietnie wyszkolonej charcicy whippetki - bez charcicy - no i zachcialo mi sie zademonstrowac, na przykladzie Raszki, jak uczyc psa chodzenia slalomem miedzy nogami idacego czlowieka. Raszka radosnie podjela wspolprace,...

12 grudnia 2004, godzina 18:35

Raszka po raz pierwszy na pol dnia i noc ma zostac u przyjaciol. Owszem, zostawala juz beze mnie, ale we wlasnym domu, z ludzmi, ktorych znala od chwili opuszczenia gniazda. Nie powinno byc problemow - jednak sprobuje sprawe ulatwic. Jutro pojdziemy do Anki i Lucky z nieco inna wizytka niz dotad - zostawie suke tam i wyjde na kwadrans, czas nie ma znaczenia, liczy sie, ze wroce po nia. Zostawie jej kocyk i miski - nastepnego dnia zastanie je tam, gdy bedzie zostawiona na dluzej. Przy okazji przypomne mojemu zywiolowemu zwierzatku spokojne schodzenie z wysokich schodow - Raszka je...

15 grudnia 2004, godzina 15:20

Raszka zaliczyla pierwsza noc poza domem, beze mnie. Pierwsze wyprowadzania przez zaprzyjazniona osobe, w zupelnie nowe miejsca, poznanie obcych ludzi w nowym dla niej domu. A jak to wypadlo - to poprosze Anie o komentarz, mnie przy tym nie bylo.  

17 grudnia 2004, godzina 20:44

Problemy pierwszej cieczki za nami. Ruszylysmy w miasto i natychmiast mialam ochote mojemu  ptaszkowi dziobek ukrecic przy samym ogonie. Tyle zapomniala. A potem sprobowalam policzyc - trzy tygodnie to duza przerwa w pracy w miescie. Ona ma 8 miesiecy, prace zaczela jako 2-miesieczna. Bardziej na serio pracowala - 3-4-miesieczna, wiec trzy tygodnie to bardzo dluga przerwaw porownaniu z jej dotychczasowymi doswiadczeniami.. Jasne, ze w cieczce tez cos robila, ale tylko w izolowanych miejscach. Wracamy do cwiczen przy ruchu ulicznym, przy innych psach. To bardzo trudne dla niej - R...

18 grudnia 2004, godzina 15:22

Raszenka wraca do pracy i juz jest lepiej,. Dzis w programie = 40 minut rano treningu  na ulicach miasta od 7,30 do 8,10. Wspanialy godzinny trening z drugim belgiem, mlodym groenendaelem (czarny dlugowlosy - to uwaga dla mniej obeznanych w belgach) na placu - 11.00 - 12.00. I wreszcie obiecane krakowskim forumowiczom demonstracje 13-14., a nawet nieco dluzej.. Z tych demonstracji obiecano mi napisac wrazenia. Mnie najbardziej cieszy  wielka socjalnosc Raszki, latwosc nawiazywania kontaktow z nowymi ludzmi, gotowosc do pracozabawy  z kazdym kto chce i potrafi oraz latwosc wc...

21 grudnia 2004, godzina 08:09

Ida swieta, pierwsze w zyciu Raszki, patrze na zabieganych ludzi i mysle o Dolinie Muminkow, pamietacie, jak to tam bylo z Wigilia? "Nadchodzi Wigilia, a nie mamy prezentow, nie mamy choinki, tyle zakupow niezrobionych, kartki niewyslane", krzyczaly rozne Paszczaki, az biedne Muminki myslaly, ze te wszelkie zakupy, kartki, choinki to aby sie zabezpieczyc przed nadciagajaca STRASZLIWA WIGILIA. My sie nie zabezpieczamy, nasz wybor, ani kartki, ani zakupy inne niz codzienne - Raszka wybiera spacer, a ja najchetniej zalapabym na te dni jakies L-4, zeby nigdzie nie chodzic, zyczen nie skl...

22 grudnia 2004, godzina 09:30

Kupuje koszyczek, choc to nie Wielkanoc sie zbliza. Raszka juz niezly kawalek po ulicy paraduje z koziolkiem drewnianym w dziobie. Naucze nosic tak samo koszyczek - trzymac i zaaportowac koszyczek to ona umie, ale wytrwale nosic - jeszcze nie, bierzemy sie do roboty. Robota bedzie nad podziw latwa - Lucky to umie, Raszka bedzie nasladowac Lucky. Za malo moim zdaniem wykorzystuje sie naturalne nasladownictwo w procesie uczenia psa. A do koszyczka wloze cos, co bedzie symbolizowalo zakupy, pracujacy pies ladnie ludzi wprawia w lepszy nastroj, lagodzi agresje, znosi obawy. Prz...

24 grudnia 2004, godzina 13:47

Dostalam od Raszki najlepszy prezent na swieta. Wczoraj Raszka miala godzinny trening z mlodszym o 2 miesiace groenkiem (czarny belg). Pracowaly niezle, ale zdarzyly sie wylamania, groenek podbiegl, Raszka pofrunela. Ruszyly w tany, dalo sie je odwolac, ale nie w sekundzie - w pierwszej sekundzie nawet nie probowalysmy, bo i po co. Dzis po kwadransie pracy pozwolilysmy biegac, ladnie pobiegaly, ladnie daly sie odwolac - najpierw Raszka, potem groenek Hegel. A potem zostawilam Raszke na waruj i chcialam cos pokazac pani Hegla. Dopoki mowilam- wytrzymala. Po chwili wzielam do reki...

27 grudnia 2004, godzina 17:15

Potrzebuje od Was pomocy. W kuchni.  A czemu - opowiem. Jak wszyscy PT Przyjaciele  wiedza, potrafie przypalic emaliowany garnek gotujac nawet wode, a co dopiero makaron dla psa. Gdy z trudem odskrobywalam, poslugujac sie w rozpaczy tepym koncem noza, bo nic nie dawalo rady tej czarnej skorupie na dnie garnka (a nieprzypalone zostaly mi tylko dwa), spod stoly wylazlo cos ciekawskiego sprawdzajac co robie. Fakt, Raszka  takiego odglosu nie slyszala jeszcze, bardzo jej sie podobalo. To juz byla pora na spacer, z ulga zostawilam garnek, milej isc na krotki (...

31 grudnia 2004, godzina 09:46

Spotkalam wczoraj suke moich marzen. Przyjechal do mnie znajomy trener ze swoja belgijka malinois mlodsza o miesiac od mojej. Jesli ktos z Was, kto widzial Raszke w pracy, uwazal, ze ona sie na pracy koncentruje - to powinien zobaczyc tamta. Chuda, drobna, ogon podkrecony, uszy radarki. No to co?? Jesli w skali pasji pracy i skupienia na przewodniku Raszce na teoretycznych 10 pkt mozna przyznac 5, to tamta miala 50. Slownie piecdziesiat, nie pomylilam sie. Przywieziona z Holandii, od hodowcow pracujacych psow, nie rejestrujacych sie w FCI. Kazdy z nich odpowiada sam za to, co wy...

1 stycznia 2005, godzina 12:26

Moj Nowy Rok zaczal sie pod psem. Doslownie. W sylwestra zrezygnowalam z wizyt u przyjaciol, nie lubie roznosic przeziebienia, zadna przyjemnosc udawac swietny humor, gdy czlek tylko o lozku marzy. Raszka dostala podwojna porcje treningu w towarzystwie roznych psow, coraz latwiej odwolac ja od zabawy z drugim psem, jeszcze tak z pol roku pracy i powinno byc OK. Coraz mniej uwagi zwraca na pieski osiedlowe - oprocz bernenczyka moich sasiadow, tym psem jest zafascynowana od szczeniaka - taki wielki byl, gdy ona byla malenka, i tak zyczliwie ja traktowal! Gdy go widzi, przybiera poz...

4 stycznia 2005, godzina 08:16

Lubie, gdy pies koryguje sie sam. Na spacerze Lucky i Raszka ucza sie wybierac wlasny koziolek drewniany   i rekawiczke wlascicielki sposrod co najmniej dwoch obcych. Na nic to nie jest nam potrzebne - ale dla urozmaicenia spaceru - czemu nie. Wczoraj wial silny wiatr i na pewno za blisko polozylysmy rekawiczki - zapach nawiewal z jednej na druga i Lucky, ktora przed chwila wybrala bezblednie aport, z rekawiczka miala troche klopotow. Dla Raszki rekawiczki lezaly tak o 15 cm jedna od drugiej, moja ekspresowa panienka porwala najpierw nieprawidlowa, ale juz w momencie chwytania wi...

6 stycznia 2005, godzina 08:16

Niewiele przy katarze wymysla sie tworczego. Cwiczenia na niewidzianego - czyli suka mnie nie widzi, a ja wydaje polecenia na zmiane pozycji. Zarcie w kuchni na stole, Raszka siedzi w kuchni, ja przywoluje ja z pokoju - nieregularnie zmieniajac rodzaj przywolania - do mnie lub noga. Za prawidlowa reakcje wracamy do kuchni, wydzielamy kawalek zarelka. Nauka przewracania sie na grzbiet - nie do glaskania brzucha, ale do ogledzin, moze sie kiedys przydac u weta. Znoszenie reakcji za zamach reka - rzucamy w siedzaca psice tekturowymi pojemnikami na jajka, moze je potem kawalkowac. Kosc s...

10 stycznia 2005, godzina 09:38

Niewiele brakowalo, aby blog zakonczyl sie raptownie. Potrzebowalam opinii weta, takiej, jakiej moge calkowicie zawierzyc, udalam sie do Rzeszowa, autem przyjaciol, bo moje cos stawalo okoniem. Przed gabinetem zapielam smycz w aucie, wysiadlam  ujmujac smycz i jak zawsze - powiedzialam "spadaj". Wysiadalysmy od strony jezdni. I smycz zostala mi w rece, a Raszka wyfrunela luzem, znudzona trasa. Albo zle zapielam karabinek, albo odskoczyl - i na domiar zlego zamiast spokojnie powiedziec "do mnie", albo "siad" wrzasnelam spanikowana, co Raszke zdezorientowalo. Na szczescie w boczne...

11 stycznia 2005, godzina 17:32

Dzis dzien byl udany nadzwyczaj. Najpierw bardzo dobra praca na placu wspolnie z kumplem mlodym groenkiem. Coraz szybsze aportowanie koziolka - niemal tak szybkie jak talerza. Coraz dokladniejsze wytrwalsze chodzenie przy nodze - dostawianie tylu to ja trenuje dokladnie tak jak opisywala ostatnio Gavroche, bez sznurka, naprowadzajac glosem - haslami "ee" czyli "zrob inaczej" "dobrze" - czyli tylko tak dalej i "super" - "no wlasnie o to mi chodzi, nagroda jak w banku".! To bylo rano, a w poludnie na niemal wiosennym spacerze spotkalysmy koze. NAPRAWDE, CHODZI PO TYCH DROZKACH PAN Z KOZA NA ...

12 stycznia 2005, godzina 20:06

Raszka dzis po raz pierwszy wybierala obca rekawiczke sposrod obcych i - choc nie jestem do konca pewna, czy to nie byl przypadek - tak jakby kojarzyla o co w tej zabawie chodzi. W domu wiele razy dawalam jej cos do przyniesienia, chwile sie bawilam, a potem chowalam. To byly przedmioty o zapachu silnie rozniacym sie od otoczenia, zawsze jeden schemat - zabawa - przynies - szukaj. No i zawsze przynosila to, czym bawila sie przed chwila. Wykorzystalam to przy wybieraniu obcego przedmiotu - wlascicielka rekawiczki rzucila ja Raszce do zaaportowania, potem polozyla wsrod innych - no i za pier...

16 stycznia 2005, godzina 10:02

|Na bezsennosc  podobno spacery pomagaja, wybralysmy sie z Raszka na spacer w srodku nocy. Ale chyba wczoraj byl dzien na imprezowanie w Krakowie. Na ulicach wcale nie bylo pusto. Gdy mijalam przystanek na Kijowskiej, trzech mlodzianow i dziewcze, mijajacych wiate przystankowa z drugiej strony, postanowilo sprawdzic kopniakami jej wytrzymalosc. Na szczescie to nie bylo szklo, ale jakies tworzywo sztuczne, wytrzymalo. tyle ze mnie odechcialo sie spaceru. Wprawdzie Raszka nie przestraszyla sie, nie zaszczekala, szla spokojnie dalej, ktos kopie w przysta...

18 stycznia 2005, godzina 13:43

Wracamy z Raszka na slady. I niestety trzeba zaczynac od poczatku, bo pozwalajac suce na szukanie i aportowanie znalezionych roznosci , rowniez na aportowanie wybranych moich przedmiotow, zepsulam sobie dokladnie warowanie przy przedmiotach na sladzie. A do tego chce, aby suka pracowala bez linki - bedzie zabawa! Pierwsza proba nie byla zbyt zachecajaca - oczywiscie z winy trenera, pies nigdy nie jest niczemu winien, polozylam krotki techniczny slad na lace, na ktorej Raszka wiele razy szukala wlasnej zabawki i aportowala znaleziona. No to dosc dlugo odlezany slad zignorowala, zaczela...

20 stycznia 2005, godzina 10:51

Wczorajszy dzien zaczal sie swietnie - od sygnalow dawanych przez Raszke do mnie, szalenie to lubie. Spimy razem - ze ciasno, Raszka czasem zeskakuje, jesli podejdzie do mojej twarzy, to znaczy, ze prosi o wyprowadzenie, ja budze sie na jej wzrok. Jesli stoi obok lozka i szturcha mnie nosem w nogi, to znaczy, ze ma dosc spania przy scianie i proponuje, abym sie przesunela, jesli nie chce nic - po prostu wskakuje i uklada sie obok. Po raz pierwszy gdy bylam w lazience Raszka zasygnalizowala dzwoniaca komorke - gdyby szczekala w pokoju, jasne ze bylaby to reakcja bez sygnalu adresowane...

22 stycznia 2005, godzina 12:23

Wreszcie musze napisac, czemu to - w odroznieniu od innych Pan - mam gora nie dola... Raszka od dwoch dni zmienia swiat na plus. Na ulicy spojrzala tylko w strone innego psa, do drugiego malenkiego, z ktorym zawsze chce sie bawic - wykonala tylko podskok w powietrzu. Na kwiczoly i kosy smyrgajace tuz przed nia spojrzala jak na powietrze, za to zasygnalizowala czyjas rekawiczke na sniegu. Ale najlepsze bylo na zaprzyjaznionym placu. Rozgrzalam suczenke, przyszla zaprzyjazniona trenerka Paulina-Lula. Poprosilam o pare rzutow gryzakiem, bo te rzuty byly dwa razy dalsze od moich. A ...

23 stycznia 2005, godzina 18:33

Dzis Raszka zaliczyla swoje trzy pierwsze ofiary, a ja rozbilam nos. Wlasciwie wyjasnienia powinny byc w dziale o pracy wechowej, ale sympatycy Raszki zagladaja tu, niech bedzie tu. Na placu treningowym towarzyszyl nam rano groenek Hegel, lubimy razem pracowac. Po dobrej  godzinie pracy, biegania, aportowania, odwolywania psow od siebie, podkusilo mnie licho do eksperymentu - wszak wiecie, ze Raszka jest moim eksperymentalnym psem, probuje na niej roznych technik i pomyslow szkoleniowych - takich, ktore nie sa przykre dla niej oczywiscie. No to pani od Hegla robila cos ze swoim pse...

24 stycznia 2005, godzina 20:23

Probowalysmy dzis szukac na spacerze z Lucky  dobrych znajomych, ale w innych miejscach, powoli ucze Raszke tego ciagu zachowan -  znalezc-wrocic - zasygnalizowac -doprowadzic.  Podobnie jak Raszka - rowniez swietnie aportujaca i z dojrzalszym kontaktem z przewodnikiem Lucky zalapala od razu, o co w tej zabawie chdzi - oczywiscie to nie jest jeszcze szukanie! Tylko nauka od konca - co zrobic, jak sie znajdzie czlowieka. Jak ja lubie, kiedy Raszka cos kombinuje na wlasna lape! Od dawna, po kazdym jedzeniu, kiedy zabieram miske, Raszka idzie ze mna i ...

26 stycznia 2005, godzina 15:43

Zrezygnowalam z dalszego spaceru, zasypuje nas sniegiem, a opony letnie. Za to - po telefonie znajomych majacych klopoty z psem powarkujacym przy misce - wracam do tego tematu, ot dla przestrogi przygode z psem zaczynajacych. Raszka aportuje mi do reki obgryzana kosc, mimo ze jest straszliwie lakoma. I to w takiej sytuacji, ze ona pozera kosc w pokoju, na szmatce, by nie wytluscila wszystkiego, a ja sobie siedze w kuchni. I z kuchni, wiec bez przymusu bliskosci, bez docisku bezposredniego wydaje polecenie - przynies, no i Raszka wkracza z koscia w pysku do kuchni i oddaje do rak. Mowy ni...

27 stycznia 2005, godzina 12:47

Moja biedna Raszka... Tak rozpasjonowala sie do szukania w sniegu, ze morde po uszy wsadzala w snieg i chyba nie zamykala oczu przy tym. No i wrocilo bardzo nasilone podraznienie spojowek, a przez pare miesiecy byl z tym spokoj. Nie mam jej jak wybiegac solidnie - jesli bede rzucac cos w snieg, znowu oczy beda narazone. Moim maluchem za miasto nie wyjade, Krakow dla mnie nieprzejezdny. Znalazl sie ktos zyczliwy, kto nas swoim autkiem na spacer z drugim psem dzis obiecal zabrac - bez aportu z tym psem moze bedzie szalona gonitwa chociaz. A na razie ponownie zakraplam psie oczy i mam n...

29 stycznia 2005, godzina 07:33

Dziekujemy za zyczenia, krople tym razem zadzialaly blyskawicznie. Znajomy wet, twierdzi ze Raszka ma zbyt silna odpornosc organizmu i na niewielkie zagrozenie jej organizm reaguje bardzo mocno, moze. Ale poniewaz ja nie cierpie mrozu, z koniecznosci siedzimy wiecej w domu, Raszenka nauczyla sie na komende wskakiwac do wanny, chodzic tylem, oraz skladac uklony - to ostatnie tylko sytuacyjnie jest do zrobienia, nie skojarzone jeszcze z haslem. Chcialabym nauczyc ja synchronicznych skokow - nie moge skakac sasiadom nad glowa, byle do wiosny. Zastanawiam sie, z czego wynika jej wie...

31 stycznia 2005, godzina 10:07

Wraz z burza hormonalna pierwszej cieczki i okresu pocieczkowego przeszly tez wszelkie objawy  "spowaznienia" Raszki. Jest znowu szalonym, zyczliwym calemu swiatu szczeniakiem, rwacym sie do zabawy, witajacym entuzjastycznie kazdego, kto chce sie witac. Spostrzeganie swiata pod haslem "ach, jakie to fajne, ja to musze poznac" komicznie wygladalo dzisiaj. Jeden z sasiednich parkingow przez blokiem "dolarowym" (mieszkania kupowane za dolary) ma wjazd zabezpieczony szlabanem. Przechodzilysmy obok wiele razy, Raszka nawet nie spojrzala - szlaban to szlaban, nieruchomy obiekt nie wart...

2 lutego 2005, godzina 19:01

 Po wszelkich drastycznych tematach na forum, chce nieco odpoczac wspominajac  wczorajszy dzien. Bylysmy z wizyta u zaprzyjaznionej tervki, starszej od Raszki o 4 miesiace. Entuzjazm wybuchl nieprawdopodobny, suki kotlowaly sie najprzyjazniej, najzabawniej w swiecie przez dobra godzine, raz na legowisku tervki, raz na rozlozonym olbrzymim tapczanie. Gdy tervka byla nieco zmeczona - napatoczyl sie 12-letrni syn znajomej, chetny do dalszej zabawy z Raszka - w polecenia szkoleniowe, aportowe i takze radosne tlamsy ile sil. Nie ma nic przyjemniejszego, jak patrzyc na radosna zabawe m...

3 lutego 2005, godzina 20:35

 Nareszcie!!! Nareszcie sie udalo!!!! Zapukal sasiad do drzwi, Raszke poderwalo, normalka. Dalam jej siad w korytarzu, otworzylam - ten sasiad psow sie nie boi, wiec nawet gdyby go witala, nie przestraszylby sie tego. Ale moja Raszenka pierwszy raz wysiedziala slicznie tylko patrzac uwaznie przez otwarte drzwi, bez slowa, bez ruchu, uszki nastawione, ktos szedl jeszcze przez klatke, zerknal w nasza strone, a Raszenka siedziala jak posazek. Hm, kiedys  Bogdan chyba pisal, ze wieksze wrazenie robi milczacy pies siedzacy spokojnie za przewodnikiem w otwartych drzwia...

8 lutego 2005, godzina 07:20

Zdaniem Raszki, w mrozne dni gosci powinno byc jak najwiecej! Bo spacery sa krotsze - ja nie kocham spacerow przy minus 17 stopniach. Wczoraj byl urodzaj na gosci - pojawila sie siostrzyczka z Lublina ze swoim hodowca. W domu panienki bawily sie bardzo ladnie, choc na wszelki wypadek wszystkie zabawki zostaly starannie usuniete. Raszka - podobnie jak sama dostawala zabawki od Beryla i Lucky - chetnie prawdopodobnie zabawke zaproponowalaby siostrze do wspolnego noszenia, ale to zbyt ryzykowne gdy suki widza sie po raz pierwszy od wyjscia z gniazda. A potem przyszli nas...

10 lutego 2005, godzina 19:08

Byle do wiosny.. Raszka po raz pierwszy fest przeciela lape na czyms ostrym, co bylo pod sniegiem, no i okazalo sie, ze ma dobra krzepliwosc krwi, byskawicznie przyschlo jak na psie. Dzionki mijaja nam zwyczajnie, a to ktos sie oburzy, ze psu biegac luzem przed blokiem nie pozwalam, a to ze nie puszczam ze smyczy do kazdego psa za miastem. A ja pracuje w tej chwili nadal nad warowaniem przy przedmiotach na sladzie - idzie nam to ciezko, ale mysle ze wreszcie jakos zdolam pannie wytlumaczyc o co mi chodzi. Z pobytu w Rzeszowie przywiozlam norweski bringsel - do nauki sygnalizowania znalezio...

11 lutego 2005, godzina 23:38

Najgorzej, jak pies ma dobry nos, i dobrze zamiary, a pancia jest "patrzaca inaczej". Czy ja musze byc takim krotkowidzem??? Nagradzam Raszke spokojnym dobrze, czyli slowem, ktore oznacza ze wszystko jest OK za sygnalizowanie zapachu czlowieka,  natomiast nie pozwalam na wyszukiwanie kotow grzejacych sie pod stojacymi samochodami. I teraz wieczorem tez Raszka zafascynowana zaczela obwachiwac samochod przed blokiem, dalam jej - zostaw, idziemy,  pociagnelam smycza, bo wachala nadal,  i dopiero wtedy zauwazylam, ze w srodku ledwie widoczni sa ludzie plci obojga, ktorzy na...

14 lutego 2005, godzina 08:17

Dzis o nagrodach, sympatykach, lozku  i bledach. Ciekawam, jak czesto nagradzacie swoje psy za wykonanie nawet drobiazgu. Raszka jest bardzo wrazliwa na pochwaly i nieustajaco lakoma, wiec przy kazdej okazji wmacniam nasze uczucia pochwala, poglaskaniem, nagroda, zabawa. Nawet tak banalna sytuacja jak zapiecie obrozy czy smyczy ZAWSZE jest kwitowana pochwala, poglaskaniem. Niemal nigdy nie wychodze z Raszka bez zabawki i smakolykow w kieszeni, no chyba ze suka zerwie mnie nieoczekiwanie dla fizjologii. Pisze o tym, bo zauwazylam, ze wiele moich znajomych psow chwalonych jest za rzad...

15 lutego 2005, godzina 09:01

Tyle tematow poruszylam ostatnio - i zero komentarzy? Hmmm. Ale mi jest przykro, jak mawiano w jednym z sympatyczniejszych kabaretowych zespolow.. Bo nie wiem, nie mam mozliwosci sprawdzic, czy blog jest nadal czytany, czy pisze w powietrze. No to moze teraz sie przekonam.. Raszka albo przeziebila sie nieco, albo podraznila nos wtykajac go w przesycony sola snieg... W nocy spi spokojnie, ale w dzien czesto kicha. Jakby byla z lekka zakatarzona. Jesli to podraznienie - pozostaje odczekac i dosc. Jesli katar - co robicie z katarem u Waszych psow? Przeczekujecie? Ja wlasne przeziebienia pr...

15 lutego 2005, godzina 18:29

No to sie ciesze, ze nie pisze w pustke! To nie jest tak, ze Raszka robi caly czas postepy, za dobrze byloby. Jesli czegos - bo sniezyca, bo ja sie zle czuje, bo mnie lenistwo ogarnie zimowe - nie powtarzam przez kilka dni, to okazuje sie, ze Raszenka ma pamiec dobra...ale krotka, i trzeba jak z kazdym psem utrwalac, utrwalac, w roznych miejscach i roznych sytuacjach.  Fajnie byloby, gdyby pies pamietal cos raz na zawsze! Mozna by co dzien robic cos nowego, a nie powtarzac siad, do mnie, noga... Czosnek zmiazdzony zaczelam dawac, zobaczymy co bedzie jutro. Dzis ja dostalam od Anki - ...

17 lutego 2005, godzina 13:45

Gnieciony czosnek i witamina C pomagaja nieco, ale niestety troche ograniczylam spacery, aby mniej bylo sniegowych szalenstw. Niestety, bo znudzona brakeim intensywnego ruchu psica staje juz nie na glowie, ale na rzesach, zeby cos robic. Robimy cos w domu, jasne, wychodzimy czesciej na krotko, ale Raszke roznosi. Nigdy za duzo uwagi, nigdy za duzo ostroznosci - Raszka idealnie chodzaca po ulicach nagle chciala .. pobiec zabawowo za samochodem, moze samochod bedzie sie bawic? Oczywiscie w takiej chwili ja smycza stopuje psa bez milosierdzia. gdyby nie bylo tak slisko, to Raszenka zaliczyla...

18 lutego 2005, godzina 18:37

Mialysmy bardzo pracowity spacer. Odwiedzila nas Czmarta i towarzyszyla nam w polach... Oprocz ustawicznego aportowania, zeby troche zmeczyc psice, Czmarta trzykrotnie "zaginela". Raz w wysokich chaszczach, raz na polu i w wawozie - przykryta bialym przescieradlem, zeby nie bylo jej widac tak od razu na sniegu , i zeby psica nie obawiala sie czlowieka w tak innej sytuacji. Przy pierwszym szukaniu Raszka najpier szla rewirem, potem pomogla sobie sladem, przy drugim wyprula za szybko w kierunku, w ktorym odchodzila Czmarta, ale to trzecie bylo juz bardzo ciekawe - Raszka nie miala pojecia gd...

21 lutego 2005, godzina 16:09

No to Raszka zatrudnila kolejna forumowiczke - Szarotke - jako podwojnie zgubna kobiete... Raz, ze Szarotka zgubila rekawiczke na sladzie, a dwa, ze sie sama zgubila pod drzewem. Pierwsze wyjscie Raszki tylko ze mna na poltoragodzinny treningowy spacer dzis nie zapowiadalo dobrej pracy - suke po prostu roznosilo, nic tylko szalec i bawic sie! Szalec za aportem, za latajacym talerzem, pyskowac ile wlezie z tymze talerzem w dziobie, fikac koziolki na sniegu... Zero koncentracji. Wrocilysmy do domu, godzina przerwy i - tym razem juz z Szarotka, ktora nas uprzejmie odwiedzila - jazda na drugi ...

22 lutego 2005, godzina 18:30

Byle do wiosny... Dziecieta przed blokiem rzucaja snieznymi kulkami a to w latarnie, a to w okna sasiadow, a to w siebie nawzajem. W Raszke tez , choc nie trafili.. Podeszlam porozmawiac udajac ze ich zabawe biore za dobra monete.  Poniewaz jeden z chlopcow Raszke znal, wiec przywital sie z nia, inni tez chcieli, chwilowo sniezna batalie wygralam. Owszem mialam troche problemow z utrzymaniem Raszki gdy podekscytowane, rozwrzeszczane dzieciaki rzucaly sniegiem w siebie, ale jakos udalo sie, choc tu musialam blokowac nie tylko komenda, takze smycza. "Zaliczylam" pierwsze zamow...

23 lutego 2005, godzina 09:31

Mialysmy wczoraj dzien i noc niemilych niespodzianek. Raszke naprawde niezle brzuch rozbolal. Wzielam ja ze soba jadac w nocy maluchem - nie lubie zostawiac psa w domu kiedy brzuch dokucza. No i doigralysmy sie - resory malucha nie wytrzymaly dziur w jezdni,  z  kolem sterczacym wrecz w poprzek zakonczylam jazde. Powinnam - jak sie okazalo - natychmiast wezwac wladze i starac sie na podstawie ogledzin o zwrot kosztow naprawy od zarzadu drog. Ale Raszka czula sie niewyraznie i najpierw chcialam odprowadzic ja do domu -  wpienione bylysmy obie. I tu kolejna niespodzianka....

25 lutego 2005, godzina 09:03

"Moja nie gryzie"... Znacie, to znacie, to poczytajcie. Jestem z Raszka w polach, cwicze posluszenstwo, wybieguje aportami, dzien jak co dzien. Widze pania z niewielkim psem - jeszcze za daleko by odroznic rase. Raszka do nogi, smycz. Slysze jak pani bezskutecznie przywoluje to male. Schodze ze sciezki, siad dla Raszki. Mala tlusta beaglaczka biegnie do nas, zjezona, bezskutecznie odwolywana. Ona nic nie zrobi - krzyczy paniusia i idzie w pola uparcie na nas. Ja sie nie boje, ze ona cos zrobi - odpowiadam paniusi, ale nic nie dociera. Tlumacze, ze nie zycze sobie w tej chwili kontaktu, pa...

26 lutego 2005, godzina 20:15

Czy Wam tez te koszmarne skoki temperatur tak daja w kosc jak mnie? Spadek koncentracji uwagi mam taki, ze powinnam sie trzymac rekami za nogi, zebym nie zapomniala czym mam chodzic, albo za glowe - zebym wiedziala na czym nie siadac. Pomylilam parokrotnie hasla na treningu z Raszka, suka zareagowala oczywiscie prawidlowo - na sytuacje, nie na haslo. I dopiero po ktorejs pomylce doszlam do wniosku, ze lepiej milczec i rzucac tylko talerz, niech sie wybiega...  A w domu obserwowalam nowe pomysly. Ona wie doskonale ze za przyniesienie wylizanej miski - bez komendy, na komend...

27 lutego 2005, godzina 09:39

Mam mohairowa spodnice!!! I mohairowe mieszkanie, w przeslicznych bezach  puszystych cale, czyli Raszka puscila wlos - jest szansa na przedwiosnie... Nie ma rady, trzeba Raszke uczyc, ze bedzie odkurzana przy czesaniu, tak jak wszystkie moje psy. Dzis poranny mrozny trening byl krotki - ok, 40 minut, postanowilam liczyc aporty zabawowe i szkoleniowe. Zaczelysmy od 20 razy przynoszenia latajacego talerza na zasniezonym placu dla rozgrzewki, potem 10 razy aportowane zabawowo kong na betonowej alejce. Okragle liczby, to latwiej mi dodawac. Po tej rozgrzewce program PT - 7 raz...

2 marca 2005, godzina 08:49

Specjalna wiadomosc dla Anki od Nazara -  chyba przegonilismy nocne strachy gdzie pieprz rosnie... Od czasu dolegliwosci Raszki i szczekania w strone czlowieka w nocy,  co noc wychodze z nia w Polske. Wczoraj po ciemku miala wspolny spacer z zaprzyjaznionym psem, spacer polaczony z szalona zabawa i pierwszy  raz - szukaniem czlowieka w ciemnosciach, ksiezyc jeszcze nie swiecil.  I po raz kolejny, juz przed domem, ogranicza sie tylko do blyskawicznego zwrocenia sie caluym cialem w strone kogos, kogo zauwazy w nocy, a na moje - OK, ja wiem - natychmiast igno...

5 marca 2005, godzina 07:33

Chyba za chwile jednak bedzie wiosna - Raszka puscila wlos tak niesamowicie, ze z wyczesanego podszerstka mozna codziennie zrobic druga Raszke! Chodniki mniej posypane sola, wrocilam do treningow na ulicy, co czasem budzi bardzo sympatyczne reakcje - cwiczylam dluzsza chwile, gdy obserwujaca nas z usmiechem pani powiedziala mi , ze ze juz pora na danie psicy kolejnego smakolyka...Raszenka  jest zwierzatkiem powszechnie lubianym - glaszcza ja sasiedzi i dzieci sasiadow, pani sprzatajaca wita serdecznie, jedynym czlowiekiem, ktory czegos bezwzglednie wymaga, jestem ja. Ostatnie dwa dni ...

7 marca 2005, godzina 07:18

Raszka ma juz 11 miesiecy. Poniewaz ostatnio posluszenstwo w grupie psow sprawialo jej niejakie problemy - zabralam ja na spotkanie  z trzema terwuerenami,  goldenem i bouvierem przygotowujacymi sie do egzaminu PT. Pierwszy problem - to terwki - jak to, sa na swiecie inne terwki niz ukochana Wiska??? Raszka dostala pozwolenie na przywitanie i byla w lekkim szoku, gdy jedna z suk wcale nie chciala sie bawic.. Jakos nam wspolna praca szla, zrobilismy probny egzamin PT w trzy pary i owszem, Raszka egzamin zdalaby, ale nie doskonale - byla zmiana pozycji przy siadzie, nie ideal...

8 marca 2005, godzina 10:02

Co robi pies, gdy mu za goraco spac w jednym miejscu? Idzie tam gdzie chlodniej. Co robi pies, ktory lubi spac na fotelu, a fotel stoi przy zbyt moco odkreconych kaloryferach? Idzie spac gdzie indziej? O nie. Przeciaga fotel od kaloryferow.. A fotel, jak to fotel, zapiera sie o dywan, stawia opor. No to pies mocniej zebami szarpie za oparcie... A jak fotel stary i pokrycie slabiutke, to co zastaje wlasciciel wracajac do domu???? Bylam zdumiona widzac fotel na srodku pokoju, z rozwalonym calkowicie oparciem - Raszka nie niszczyla przeciez nic! Posprzatalam poszarpana gabke, przykryl...

9 marca 2005, godzina 13:13

Raszce wpadla pilka na sznurku pod kredens, usilowala wydrapac lapami.  Czemu skoro potrafila wyciagac fotel - nie chwycila za sznurek pilki? Mysle, ze dlatego, ze pilke chwyta nie za sznurek, a skojarzenie = chwyce sznurek, wyciagne pilke - jest za trudne dla psa. Dlaczego wyciagnela fotel - ona zawsze bardzo starannie mosci sobie poslanie, o ile nie spi ze mna. Przewleka kocyk, uklada go pyskiem i lapami, wiec fotel mogl byc przez nia chyba postrzegany jako wielki kocyk czy dywanik psi. "Ukladala" go wygodniej. Uczymy sie w domu warowania przy zgubie - klade cos i na haslo zguba Ra...

10 marca 2005, godzina 08:50

No to dalysmy plame z Raszenka i beda mieli ludziska z czego sie cieszyc:-))) Bylysmy w Zwiazku, Raszke roznosilo, bo od trzech dni przez awarie autka spacery byly symboliczne - ja za czesto juz wybijalam soba dziury w lodzie na ulicy, a i komunikacja miejska na dalszy spacer - to jeziora solanki na podlogach autobusow! Zal mi bylo Raszkowych lap. Do Zwiazku suka weszla pierwszy raz w zyciu rozciekawiona niesamowicie, a mnie - przyznaje - nie chcialo sie jej przesadnie pacyfikowac. Skoro dwa inne zwierzaki biegaly luzem i robily co chcialy, to  na propozycje ich wlascicieli - Ra...

12 marca 2005, godzina 07:33

Okazalo sie, ze w ZK wrazenie bylo jeszcze mocniejsze niz pisalam! Szanujacy sie maliniak ma specyficzny rozklad pigmentu. Powinien oprocz czarnej maski miec czarne uszy, w srodku ucha tez czarny wlos, co sprawia wrazenie baaaardzo brudnych uszu, czarny koniuszek ogona no i czarne paluchy, czesto z czarnym przesianiem na srodstopiu i srodreczu od wewnetrznej strony  az po kolana i lokcie - Raszka wlasnie taka jest. Ale dla nie znajacego rasy wyglada to, jakby pieseczek przed chwila wlazl w glebokie czarne bloto niemal po brzuch!!! Czyj to pies z takimi brudnymi lap...

14 marca 2005, godzina 13:44

Przezywamy wzloty i upadki... Po probnym wysokim bardzo dobrym sprawdzianie PT nastapila przy nastepnej probie totalna kleska:-))) Naprawde. Pies nigdy nie jest niczemu winien, wiec na spokojnie przeanalizujmy: 1. Pies przyzwyczajony do intensywnego zaspokojenia potrzeby ruchu byl tego przez tydzien pozbawiony; 2.Pies przyzwyczajony do zabaw z przewodnikiem tez byl tego pozbawiony - brak kondycji przewodnika sie klania, 3. Przecietny malinois, taki jak Raszka, gdy przewodnik jest w zlym humorze - nie przypada plasko do nog czolgajac sie pokornie, tylko odfruwa na bezpieczna odleg...

17 marca 2005, godzina 14:58

Sporo bylo pytan i sugestii w poprzednich komentarzach, odpowiem tu:-)) Niech tylko maszyny losujace Totka naprawia tak, zeby trafily na moje cyfry, wezme pod uwage sugestie Joany o nowym samochodzie.. Nie wiem, czy aport lezal czy stal na dachu -  gdy zatrzymalam moje cudownie wyszkolone autko, pan, ktory wskazywal na dach - podbiegl i ze smiechem podal mi aport przez uchylona szybe, Raszka na szczescie umie siedziec cicho w samochodzie i podczas jazdy,  postoju, czy rozmowy z kims przez szybe zachowuje sie idealnie. Jak nauczyc niepodgryzania - unikac zabawek gumowych pis...

20 marca 2005, godzina 09:32

Nie powinnam chyba szyc Raszce lapy, goiloby sie tyle samo albo krocej - po wyjeciu szwow wszystko sie rozlazlo, wyglada gorzej niz na poczatku... No ale przeciez pojechalam z nia do weta! I decyzja byla  juz nie moja. Wrocimy do tradycji - przymoczki z rivanolu, opatrunek na wyjscie. Sprawdzilam, ze 5 godzin pracy w jednym dniu  - podzielone na trzy sesje, ostatnia ponad 2-godzinna - to nie za duzo dla Raszki. W ostatnich minutach tak dopraszala sie rzutow latajacym talerzem, ze zaprzyjazniona trenerka, "nieco" sprawniejsza ode mnie, zaproponowala, ze mi psice tym talerzem wybie...

24 marca 2005, godzina 15:29

Dzis o gwizdku, nadmiarze gorliwosci, i wyciszaniu. Od dawna chcialam Raszce zafundowac haslo gwizdkiem na przywolanie - ale ciagle brak bylo kasy na gwizdek z modulowanym regulowanym dzwiekiem ze sklepu mysliwskiego. Wiec wreszcie wyciagnelam stary odpustowy gwizdek uzywany niegdys przy sedziowaniu. Gwizdek jako haslo przywolania ma wielkie zalety - lepsza slyszalnosc niz nasze wolanie, znacznie lepiej wyroznia sie w tle wszystkich dzwiekow, nigdy nie uzyjemy go w innej sytuacji niz przywolanie,  no i tez wazne - nie ma w nim emocji. Przywolujac psa w sytuacji niebezpiecznej czy...

25 marca 2005, godzina 12:41

Ponoc Wielkanoc to pora na rachunek sumienia, odpuszczenia wszystkim wszystkich grzechow i grzeszkow, pozbycia sie zlosci, zalu i goryczy pielegnowanych w sercach.  Po cichutku pogadam z Raszka, co my sobie do odpuszczenia mamy - to znaczy - ona mnie, boc przecie pies nie jest nigdy niczemu winien.  A potem pojdziemy na spacer, z nadzieja, ze wrocimy spokojniejsze, pogodniejsze i bardziej pogodzone - ona z koniecznoscia wyczekania na moj czas wolny, a ja - z przymusem dokonczenia wiosennych porzadkow.  W mieszkaniu, korespondecji, zaleglych obowiazkach - wobec innych i siebi...

29 marca 2005, godzina 18:18

Dzis o zgubnych kobietach, intuicji i wspanialej Luleczce. Zgubna kobieta jestem oczywiscie ja. Zgubic okulary w lazience to drobiazg dla mnie. Nic dziwnego, ze trenujac z Raszka prawidlowe zachowanie przy zgubionych przedmiotach stwierdzilam konczac prace brak jednej rekawiczki. Takiej jak na rower, bez palcy, chroniacej dlon przed bolesnym przejechaniem smycza. Mysle sobie - posle Raszke jeszcze raz, choc nie wiem gdzie. Ale za chwile wlaczyla mi sie intuicja lub rozsadek - rekawiczke rownie dobrze moglam zgubic wchodzac do parku, na innej laczce. Jasne, ze gdyby suka nie znala...

1 kwietnia 2005, godzina 08:51

Raszenka dorasta, niedlugo skonczy rok. Jak niemal kazdy dorastajacy mlody pies, jak niemal kazdy dorastajacy mlody czlowiek, weszla w okres buntow. Haslem Raszki na dzis jest - "zaraz, zaraz", i "Do cholery, ja przeciez wiem lepiej, wrrr" . "Zaraz, zaraz" - to doskonale znacie, to wtedy gdy pies zastanawia sie, czy usiasc natychmiast, czy podejsc natychmiast, czy tez rozejrzec sie, dlaczego jest wolany. To jest dosc latwe do wyprostowania - przywolywanie nie tylko wtedy kiedy cos sie pojawi na horyzoncie, przemiennie nagroda i brak nagrody. Gorzej z tym - "Ja wiem lepiej". Jak to wy...

4 kwietnia 2005, godzina 08:39

No to mamy naprawde powazny problem. Pierwsza cieczki Raszki zaczela sie 1 grudnia, druga - 1 kwietnia. Za czesto, duzo za szybko. Owszem, zdarzaja sie takie przypadki, ale jesli i trzecia cieczka bedzie tak szybko - dycyzja o sterylizacji moze byc konieczna. Niedobrze.

10 kwietnia 2005, godzina 09:43

Raszka skonczyla pierwszy rok zycia. Ze bedzie psem o zywiolowym temperamencie - tego sie spodziewalam, i musze caly czas podczas pracy z nia brac na to poprawke. Udalo nam sie ostatnio zrobic duzy postep w oznaczaniu znalezionych przedmiotow, a prawidlowe zachowanie przy przedmiotach jest warunkiem powrotu do przyzwoitej pracy na sladzie. W dzien urodzin mojej psicy dostalysmy nieoczekiwany prezent od losu - Raszka chciala powachac z bliska wielkiego trzmiela chyba - ale cos ja powstrzymalo, czyzby odrobina zdrowego rozsadku? Udalo sie chyba trwale rozroznic hasla do mnie i no...

13 kwietnia 2005, godzina 11:17

Nie wiem, jak Wasze psice, ale Raszka podczas cieczki zmienia sie szalenie. W domu bywa rzewna i spiewna i rozmarzona, podczas wyjsc albo spiewa przez szyby samochodu do wszystkich mijanych psow, albo postanawia na zawsze zostac pod jakas osiedlowa latarnia, albo wyrywa mi rece do psich zapachow na trawnikach - a na placu treningowym pracuje z tak nieprzytomna pasja, jakby chciala caly swiat rozwalic na kawalki. Blad, potrzeba korekty pobudza ja szalenie, za aportem przewraca sie hamujac w biegu, z powrotem z aportem hamuje na mnie lub w galopie mija z zabawka ryczac z podniecenia...

15 kwietnia 2005, godzina 15:58

Druga cieczka u Raszki przebiega bardziej typowo, dluzej niz pierwsza. W domu Raszka spi, na wyjsciach - szaleje. Wreszcie udalam sie po rozum do glowy i zaczelam  na placu, gdzie nie ma innych psow, jedynym, gdzie moge suke puscic luzem - meczyc ja psychicznie. Czyli wymyslam jej ciagle nowe cwiczenia, to zawsze jest trudne dla psa. A wiec np caly zestaw znanych cwiczen tylko na znaki optyczne, albo skakanie przez listwe trzymana w rece, albo chodzenie tylem, bokiem, robienie obrotow, chodzenie przy nodze, zatrzymywanie sie na znak bez przerywania marszu i przywolywanie na znakm caly...

18 kwietnia 2005, godzina 18:50

Chyba okres cieczki dobiega konca i chyba znowu udala sie akcja pt "Raszka tu nie mieszka". Trwa to znaczniej dluzej niz za pierwszym razem - i Raszka zachowuje sie inaczej. Od kilku dni ofiarowuje mi bardzo wiele gestow pielegnacyjnych, mam nadzieje, ze nie uzna mnie za swojego szczeniaka!!!Niekoniecznie lubie na dzien dobry poczuc lodowaty nos w uchu! Raszka takze "poluje" na moja dlon = przygniata mi rece calym cialem, przytrzymuje dlon lapami i starannie wylizuje palce... Szuka tez wszelkich zmian na mnie tak starannie, ze gdy wrocilam od fryzjera z mocno podcietymi wlosami - natyc...

20 kwietnia 2005, godzina 11:09

No to pierwszy raz oberwalam od Raszki, i to solidnie, nos spuchniety, warga rozcieta, w bialy dzien wszystkie gwiazdy wirowaly przed oczami.... Wreszcie dzis po cieczce  (20 dzien) byl solidny trening - Raszke roznosila energia. Dolaczyl zaprzyjazniony mlody golden, ktory wymaga pobudzania, bo jest taki spiacy rozpieszczony krolewicz i najpierw bardzo malo zwracal uwage na swoja pania. Pracowalysmy w dystansie - na smyczach jeszcze na wszelki wypadek, nie wiedzialam, czy Raszka nie pachnie jeszcze dla psa ciekawie, i przemiennie, przy cwiczeniach bez smyczy goldena albo Raszke z...

24 kwietnia 2005, godzina 07:11

Po zderzeniu sie nosem z glowa Raszki nie ma nawet sladu. Oczywiscie nie zrezygnowalam z nauczenia Raszki raz przeskakiwania, a raz przechodzenia pod poprzeczka przeszkody  - i idzie nam to nienajgorzej, choc jeszcze nie jest ugruntowane. Posylanie do samochodu coraz lepsze - nie aby Raszka znalazla moj samochod:-))), bo jest latwo rozpoznawalny - najbardziej pordzewialy maluch na parkingu - ale jako element cwiczenia posylania psa w okreslone miejsce. Sa problemy - golebie. Od czasu gdy sroka odwodzila Raszke od gniazda droczac sie i podlatujac, Raszka ma ochote bawic sie z ptak...

25 kwietnia 2005, godzina 07:03

No nareszcie! Raszka spontanicznie, bez polecenia, usiadla - zawarowac tam nie mogla, takie warunki terenowe - przy autentycznie zgubionych  na spacerze roboczych rekawiczkach! I siedziala mimo poleceniea powrotu, tak wyraznie oczekujac na mnie, ze zaufalam i polecialam do niej,  zostala wychwalona, nagrodzona. Kiedy zaznaczanie przedmiotow jeszcze odrobine wzmocnimy, mozemy wracac na slady. Jak dlugo trzeba czasem odpracowywac wygodnictwo wlasne - dwa razy nie chcialo mi sie isc po przedmiot, przy ktorym ona warowala i nakazalam przyniesc. I trzy miesiace prac...

27 kwietnia 2005, godzina 16:55

Poniewaz w temacie Baligowka - w dziale praca jest czesciowa relacja z wizyty Raszki na poligonie, tu powtorze tylko, ze choc to nie byl dla niej dzien wielkich pokazow szkoleniowych, jestem z niej zadowolona. Miala tyle bodzcow rozpraszajacych uwage, zwlaszcza w posluszenstwie grupowym, w zasadzie obcym dla niej, ze wylamania w tym posluszenstwie - zwlaszcza ze suka miala pierwszy trening po cieczce i nieco obawiala sie otaczajacych ja bardzo poteznych samcow nie zdziwily mnie ani troche. Nowy poznanay dom zwiedzala z wielkim zainteresowaniem - z nowymi ludzmi nawiazala radosny kontakt, w...

9 maja 2005, godzina 13:12

Co tu tak cicho - ano ostatnio chyba za dużo zajmowałam sie innymi psami niż wlasny. Jak wiecie powstal spontanicznie klub sportowy obu forow - belga i ON-a i nasza drużyna wystartuje w Memoriale Woźniakowskiego. Był trening w Krakowie, są następne, a Raszeńka - coz. Raszeńka po prostu jest i staje się idealnym psem w miescie, absolutnie nieklopotliwym dla mnie ani dla otoczenia. Na spacerach poza miastem zachowuje sie wzorowo - lekceważy kompletnie szczekajace za siatka obce psy, nie biegnie do napotykanych psów ani ludzi,  kuropatwy wyfrunely jej spod ła...

10 maja 2005, godzina 14:32

Raszka na porannym spacerku w polach spotkala sie  z labradorem. To znaczy - ona siedziala na smyczy, a on skradal sie, puszczony luzem,  jakby mial zamiary niekoniecznie zyczliwe. Wlasciciel zawolal siad, a labrador nic, zawolaj waruj, a labrador sie skradal. Gdy byl o pol kroku - Irena, ktora spacerowala z nami  wziela go za obroze i skierowala do wlasciciela mowiac cynicznie ze slodkim usmiechem i lukrowym tonem - "ale ma pan nieposlusznego psa, nic pana nie slucha..". Wlasciciel spieniony usilowal z dwoch metrow zwolac psa, ale  tam! Irena dalej ciagnela slodko ...

12 maja 2005, godzina 10:51

Czytuję czasem na forum - coraz rzadziej - pytania, co zrobic by pies stał się bardziej nieufny, agresywny, by nie pozwalal się dotknąć.. Zawsze wtedy przypominam sobie moje życie z Kolibrem i porównuje obecne - z Raszka. Koliber byl wcieleniem nieufnosci od urodzenia, na co nalozyly sie pewne przykre doznania ze wczesnej młodości. Raszka jest chodzącą radoscią i sympatią do calego świata - też od szczeniaka plus brak złych doświadczeń z ludźmi. Mam za soba dziesięć lat życia z Kolibrem - nieustannej czujnosci i uwagi. Skoków adrenaliny, gdy do autka podchodził kto...

16 maja 2005, godzina 16:52

I znowu Raszka  - ze wzgledu na start Belgonowej druzyny - miala dni mniej wypelnione pracą.. Ale wykorzystalam obecnosc tylu Forumowiczy dla zorganizowania treningu ciekawszego od poprzednich. Trzy nasze forumowiczki - Danusia, Malgos i Anka z Nazarem poszly w pola. Danusia schowala sie  w krzakach, potem inną drogą przyszlam ja z Raszką i szukalysmy "zaginionej ofiary". Raszka tym razem nie mogla zorientowac sie, ze kogos w grupie zabraklo - musiala szukac na polecenie, to byla dla niej nowa sytuacja.  Cieszy mnie, ze Raszce w pracy nie przeszkadzala zup...

18 maja 2005, godzina 08:15

Dochodzimy powoli do siebie po zmeczeniu wspanialych, ale nieco wyczerpujacych "belgonowskich" dni. Zdjecia w temacie "Raszka" wymagaja komentarza...to Malgos zaryzykowala karoserie swego maluszka, ale na wszelki wypadek rozlozylysmy na nim spiwor. Szkoda byloby, aby z okazji treningu lakier byl porysowany pazurami. Dla Grzesia chyba litosci mialysmy mniej:-))) Raszka zapierala sie przeciez o niego pazurzastymi lapeczkami... Dzis jest dzien pod znakiem przeczuc, niepokojow, nieuzasadnionych strachow. Raszka jest wyraznie smutna, co raczej zdarza sie rzadko. Na spacerze ogladala sie niespo...

19 maja 2005, godzina 18:40

Zastanawiające, czemu tak rzadko korzystamy z najwspanialszego motywatora dla naszego psa. Myślę o pracy węchowej. Najbardziej naturalnej, niezbednej kiedyś dla przetrwania dla naszych czworołapków. Przy okazji treningów przez krakowskimi zawodami dla goenendaelki Kiary zostal wydeptany ślad. Pierwszy, niezbyt dlugi, zgodnie z wszelkimi regulami sztuki. Beatka przeprowadzila Kiarke przez linie sladu i patrzyła  z niedowierzajacym zachwytem, gdy suka z wyraźną przyjemnością, z nosem przy ziemi slad wypracowala ciesząc się szalenie "zgubą" pozostawioną na końcu.... ...

20 maja 2005, godzina 13:48

Jeszcze jeden udany spacero-trenign poranny, Raszka wreszcie, puszczona po sladzie bez linki, biegla na tyle wolno, ze zdolala wyhamowac przy przedmiocie. Bylam o jakies 20 metrow za nia - stanela patrzac z zapytaniem w oczach, czekajac na ewentualna podpowiedz. Ale ja milczalam tym razem, musiala sama sobie poradzic. Po dlugim namysle zawarowala przy znalezionym przedmiocie, uff. Kto by to pomyslal, ze malinois moze byc nieklopotliwym towarzyszem starszej pani! Nie chwalmy dnia przed zachodem slonca, ale byc moze Raszka wyrasta na tak wielka dame, jaka byla niezapomniana Luska-Kropka??? ...

1 czerwca 2005, godzina 07:06

Upalne dni daly nieoczekiwany efekt - Raszka zaokraglila sie nieco. Jak na ON-ka, bylaby bardzo szczupla, ale jak na belga  - juz jest jej za duzo. Po prostu ja zle sie czuje w upalne dni i chodzilysmy za malo. Na spacerze za miastem bazant z krzykiem zrobil "swiece" tuz przed Raszka - sploszony bazant podrywa sie niemal pionow w powietrze, Raszka kilka krokow zrobila za nim, ale natychmiast wrocila na polecenie i nastepne ptaki juz nie robily na niej takiego wrazenia. Spotkalysmy zajaca - bylysmy za daleko, a Raszka zbyt zajeta aportowaniem, aby go zauwazyc. Przeprowadzilam...

2 czerwca 2005, godzina 21:23

Kazdy z nas ma chyba taki dzien, kiedy pies daje mu duuuzo radosci. No to ja mam taki wlasnie dzisiaj. Bo na porannym spacerze Raszka wytrzymala warujac, gdy glaskalo ja male dziecko, a jeszcze mniejsze tuptalo obok - i powstrzymala sie od prob lizania czy entuzjastycznych podskokow. To duzo jak na nia - opanowac objawy entuzjastycznej radosci. Bo na wieczornym treningu z dwojgiem serdecznie zaprzyjaznionych wlascicieli innych psow, koncentrowala sie znacznie lepiej niz do tej pory na pracy ze mna, nie probowala podbiec do zadnego psa. I przeslicznie wskakiwala do wozu - polecenie ...

07 czerwca 2005 , godzina 12:32

Najpierw obiecana historia ze "zgubioną" kawką. Wieczorem po 19 na duzym zarosnietym trawą i okolonym krzakami placu znajoma pani rozrzucila cztery przemioty, ktore Raszka miała znalezc rewirując - byly nie na sladzie, ale hen odrzucone podczas marszu. Były to zwinięta skarpetka, nieuzywana szczoteczka do zębów, stare klucze w starym plastikowym euti i kawalek sztucznego sznurka. Te trzy ostatnie - za trudne dla początkującego psa. Moj błąd, że nie popatrzylam jakie to przedmioty. Raszka z daleka chyba przez szybe autka zarejestrowala ruch - po wypuszczeniu z samochodu pognala...

8 czerwca 2005, godzina 20:36

Dzis o dwugroszówce. Raszka od szczeniaka uwielbia nosić metal, wszystko jedno jaki, czy to nóż, czy widelec, czy moneta. Skad takie zamilowania - moze dlatego, ze zarelko w kojcu u mamusi przynoszone bylo w blaszanej misce , a jeszcze hodowca brzęczal i halasował specjalnie metalem. Ilekroc upadnie mi moneta, Raszka usiłuje zlapac, wydrapac z podlogi, wziąć w zęby. Nie pozwalalam, bo sie balam zeby nie polknela, wiec tak jak przy zgubie - ma nakazane przy monecie warowac. Ale okrutnie ją korci aby porwać w dziób - im mniejsza monetka, tym lepiej. Siedziałam przy kompie pilnie...

9 czerwca 2005, godzina 20:36

Wprawdzie blog dziala juz jak trzeba - ale Raszka mowi Wam wszystkim - do widzenia. To juz jest ostatni wpis - mysle, ze wielu z Was moglo dowiedziec sie czegos. Dziekujemy wszystkim, ktorzy nas czytali, ktorzy darzyli nas sympatia. Opisalam tu wiernie rok zycia psa, nie ukrywajac rozmaitych problemow i niepowodzen. Ani jeden wpis nie byl wymyslony dla potrzeb Czytelnikow - wszystko bylo naprawde. Ale w zyciu nie istnieje niekonczaca sie opowiesc, kiedys trzeba sie rozstac, wspominajcie nas milo. I jesli uwazacie ze warto - polecajcie lekture blogu tym, ktorzy przygode ze szczen...