Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

30 listopada 2004, godzina 07:58

No to wracamy do aportow, grzechy Raszki spowszednialy Wam. Ostatnio najczesciej spotykamy sie na podmiejskich polach z goldenka Lucky. Obie aportuja niezmordowanie - Raszka nauczyla sie obserwujac starsza kolezanke, ze przez caly spacer - oprocz tlamszenia sie, pracy wechowej czy posluszenstwa - aport ma byc w dziobie. Kazda z psic ma swoja zabawke - Raszka dosc dlugo wypraszala lizaniem w kacik pyska zabawke od Lucky, ale teraz koncentruje sie na swojej - latajacy talerz jest super. W plecaku mam takze aport drewniany - koziolek (nawet dwa), gryzaki rozmaite. Bo chce uniknac zauczenia, ze jest tylko jeden rodzaj zabawki - Raszka ma przynosic lub bawic sie tym, co jej pokaze, a nie tylko pileczka. Uczymy nasze psice, aby kazda przynosila swoj aport. W tej chwili mozemy z gorki na lake wyrzucac jednoczesnie dwa aporty, i jednoczesnie posylac psice -kazda biegnie po swoj. Bardzo wiele jest sytuacji, w ktorych suki zostawiaja swoja zabawke - musza jej wtedy szukac do skutku, nie ma upros. Wczoraj np Raszka biegajac swobodnie zapragnela sprawdzic co weszy Lucky, wypuscila zabawke i pognala do kumpelki. Tymczasem Lucky zostala odwolana od mysiej dziury (chyba) i Raszka dlugo sie biedzila, zanim w gestych krzaczorach zgubiona przez siebie zabawke znalazla. Co wazne - nie potrzebuje wielu zachet, stoimy wtedy nieruchomo, jedna komenda - (moja - "bawka" co oznacza znajdz i przynies zabawke) i nie odejdziemy poki zabawke nie bedzie odnaleziona.

Dlaczego mam dwa koziolki? a bo zachcialo nam sie uczyc psice wybierania wlasnego aportu. Lucky po trzech sesjach szkoleniowych pracuje  rewelacyjnie, robimy jej takie zlosliwosci, ze aport Anki, czyli  przewodnika i wlasciciela Lucky, jest polozony najpierw, potem ja opieram na nim dwa swoje - tak ze aport Anki jest pod spodem. I Lucky podchodzi, spokojnie, metodycznie roztraca nosem kupke aportow i wybiera swoj, super!

Raszka najpierw - nic dziwnego, nieraz kradla aporty Lucky - nie wiedziala co jest grane, jak leza dwa aporty to brac co daja! Na trzeciej sesji zaczela rozumiec, ze skoro daje jej do naweszenia APORT, NIE REKE na poczatek - to ma przyniesc to, co przed chwila weszyla, to co pachnie identycznie, wczoraj pierwszy raz skupila sie i wybrala prawidlowo - zostala bardzo wychowalona, nagrodzona zabawa i cwiczenia nie powtarzalysmy - zawsze lepiej skonczyc na sukcesie, emocje towarzyszace pierwszemu sukcesowi w jakims cwiczeniu lepiej utrwalaja je  w psiej pamieci. I wlasnie dlatego mam dwa aporty identyczne drewniane ze soba - zeby Lucky bylo trudniej. Zeby Raszce bylo latwiej - bo kazda z nich jest na innym poziomie zaawansowania w pracy. Lucky jest psem polujacym, ma za soba proby pracy i konkursy psow mysliwskich, posluszenstwo takie jakie mozna sobie wymarzyc u doroslej goldenki, w Domu pomocy spolecznej przez godzine, przez cala wizyte nosi koszyk z cukierkami dla starszych pan - mozna stawiac jej juz trudniejsze zadanie niz jeszcze szczeniecej, rozwichrzonej Raszce.

A dzis kazda z nas - Anka i ja - bierzemy na spacer pare pantofli. Niby czemu pies ma wybierac tylko aport wlasny? a wybrac pantofel panci sposrod obcych to nie laska???

Ponad 20 lat temu pracowalysmy tak wymyslajac co sie da na kazdym spcerze Dereszowi-Cezarowi (wyzel Anki) i mojej Lusce-Kropce. Deresz byl mistrzem polowania, zwyciezca konkursow mysliwskich, II wicemistrzem Polski PT. Luska miala PO II, , byla I wicemistzrem Polski PT. Kazdy spacer byl treningiem przerywanym szalenczymi gonitwami. Na kazdym spacerze wymyslalysmy cos innego.

Sa juz nasze forumowe - w Warszawie, Krakowie, Wroclawiu - grupki ludzi pracujacych razem dla przyjemnosci. Zobaczycie, z jakim rozrzewnieniem bedziecie wspominac to po latach. Nagrajcie wlasna prace, porownajcie za pol roku.

Dyskusja

- 2004-11-30 11:53:48
Zosiu, grzechy Raszki nam nie spowszedniały, po prostu są takie... mało grzeszne :-) bo co to za grzech, zjesc ksiazke z podlogi, skoro Pani zawsze pozwala?
Co do aportowania jestem pelen podziwu, moje psicho nie ma problemu z regulaminowym aportem, ale pasja do aportowania, to chyba cos dla nas nieosiagalnego :(
Blog jest dla nas miejscem, z ktorego czerpiemy wzor, inspiracja :-)
- 2004-11-30 12:34:00
Zosiu, grzechy spowszedniały jak mozesz tak myśleć? Codziennie zaglądam kilka razy dziennie do blogu i pochłaniam to co jest tu napisane. Co prawda nie wypowiadam się zbyt często ale nie dlatego że coś mi spowszedniało, o nie.
Muszę przyznać, że niecierpliwie czekałam na ten wpis o aporcie. Byłam bardzo ciekawa jak nad tym pracujecie i nad jakim aportem pracujecie. Sama często eksperymentuję z aportem i z chęcią czytam i słucham o aportach innych psów.
- 2004-11-30 15:22:37
No dobrze, ze Lucky teraz spi i nie czyta cos napisala na jej temat :))) bo by jej sie w glowie przewrocilo ;) a wracajac do aportu...to ogladajac aportowanie Raszki badz kazde jej spacerowe zachowanie mozna na chwile zapomniec ,ze to 7 mies szczeniak :) Obecnosc innego psa zawsze motywuje moja do jeszcze lepszej pracy,psiakom razem sie swietnie pracuje,nam szkoli-czego nam wiecej potrzeba do szczescia :)Anka z Lucky