Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

28 maja 2004 o godzinie 09:02

Dziennik od rana.
5.00 - niepokoj, wynosze na rekach na trawke, sukces podwojny, wracamy dospac.
7.oo - wychodzimy, sikanie na trawie. Zachecona do zabawy Raszka nosi w dziobie pluszaka - to skutecznie zapobiega zainteresowaniu tym, co moze lezec przed blokiem.
Powrot do domu - suka dostaje "radosnego" - czyli biega podniecona po mieszkaniu.
Sniadanie - ryz z surowym miesiem - pochloniete w kojcu.
Raszka dostaje tyle, aby byla lekko glodna. Teraz sesja szkoleniowa - pokrojone miesko stoi na stole.(nie przed sniadaniem, zeby nie byla zbyt lapczywa, zeby mogla sie lepiej skoncentrowac na przysmaku, a nie na karmieniu.) Na naprowadzanie reka suka wykonuje siad, waruj, siad, do mnie. Nagroda - miesko. Po chwili to samo wykonane
na naprowadzanie pluszakiem.
Nowe elementy - stoj i do mnie na naprowadzanie jedzeniem.
Obserwuje wyrazne oczekiwanie w pozycji siad - co bedziemy robic dalej?
Daje haslo konczace prace i zachecam do zabawy, mala po chwili czulosci i zabawy przysypia. budzi sie i szuka miejsa na siusianie - tym razem nie zdazylam wyniesc, nie robie z tego zadnego problemu, ona nie ma sie bac sikania w mojej obecnosci. Za wystarczjacy sukces uwazam, ze natychmiast po wyprowadzeniu z domu suka zalatwia fizjologie - wiec jest prawidlowe skojarzenie, a reszta to tylko kwestia czasu.
Teraz panienka spi, jest 9 - trzeba szybko przygotowac sie do wyniesienia jej na chwile i kolejnej 5-minutowej sesji szkoleniowej.
Tym razem na boisku przy bodzcach odwracajacych uwage.

Ciezkie ma ona zycie ze mna, juz mnie ktos pouczal, ze to za wczesnie. Co za wczesnie ja sie pytam?? Za wczesnie na pokazanie mieska i poprowadzenie reka do celu, czyli do kawaleczka surowej wolowiny???
A zauwazcie, ze jak ja daje smakolyki na kazdym wyjsciu, to maluszka nie zaucza sie do weszenia za zarciem wyrzucanym przez sasiadow przez okna, wolowinka w mojej kieszeni pachnie blizej i mocniej..

Dyskusja

- 2004-06-28 09:35:20
Od tego jest haslo, zapowiadajace ze nagroda kiedys bedzie. Jak pies skojarzy to haslo - zarcie bedzie wzmocnieniem nieregularnym. Ja wiem, ze byloby super i to tkwi w nas chyba najglebiej, zeby pies tak sam z siebie, tylko dla nas, tylko z milosci... Nie ma tak nigdzie na swiecie. Za prace nalezy sie wyplata. Inaczej praca nie ma sensu. Szczeniaka naprowadzam w pozycje zarelkiem, zeby uniknac przymusu, Jesli uwielbia zabawki - przemiennie zabawka i zarelkiem. Juz dzis - pisalam wyzej - w sytuacjach troche poznanych naprowadzalam tylko ruchem reki, a jedzenie stalo na stole i bylo wyjmowane po wykonaniu np siad. Zapomnijmy raz na zawsze o tekstach - pies pracuje z milosci dla pana. Pies pracuje dla siebie. Czasem to jest praca dla wspolnego dobra i tak jest najlepiej. A z milosci to Raszka moze oferowac mi gesty socjalne - bez nagradzania zarciem. Gdy zacznie odpowiadac bezblednie na samo slowo, np siad - nagroda bedzie coraz bardziej oddalona w czasie i coraz bardziej nieregularna. Na siad juz teraz nawet na spacerze nie naprowadzam jej jedzeniem, odpowiada na haslo - czasem przy minmalnej pomocy ruchem ciala. Oczywiscie to haslo daje z bliska, kiedy jest w miare skoncentrowana na mnie. Nie moge oczekiwac wiecej od zwierzatka w trzecim dniu pracy. Z doroslym psem tez zaczelabym od zarcia, i przemiennie jak najszybciej zabawka. A potem haslo bez naprowadzania i nagrodzone wykonanie - Joana, masz to opisane w poradnikach!