Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

15 grudnia 2004, godzina 15:20

Raszka zaliczyla pierwsza noc poza domem, beze mnie. Pierwsze wyprowadzania przez zaprzyjazniona osobe, w zupelnie nowe miejsca, poznanie obcych ludzi w nowym dla niej domu.

A jak to wypadlo - to poprosze Anie o komentarz, mnie przy tym nie bylo.

 

Dyskusja

- 2004-12-16 11:23:00
Ja wiem Ania ćwiczy w nas cierpliwość. Aniu ale może wystraczy już tych treningów, uchyl nam rąbka tajemnicy jak Raszka zniosła pierwszą taką rozłąkę.
- 2004-12-16 13:49:50
Witam,witam dochodzilam do siebie po wizycie Raszki :)))) to oczywiscie,zart.Grzeszki oczywiscie byly ale to mlodziutka panienka, w nowym miejscu wiec jak moglo obyc sie bez grzeszkow :) ale one sa mniej wazne.Wlasnie mowilam Zosi aby nauczyla ja komendy na zostawanie w innym domu,Raszka tym razem blyskawicznie zorientowala sie ze Zosi niet i zaczela poszukiwania po wszystkich pomieszczeniach-nawet zagladnela do WC,dopiero pol kromeczki suchej weki odwrocilo jej uwage,ale musialam byc czujna aby nie dala dyla z domu w momencie powrotu innego domownika.
Jezeli chodzi o wychodzenie na si to Raszka malpuje moja prawie we wszystkim wiec zabieralo nam to gora 10 min,a mieszkam w centrum na 3 pietrze i po pietrach nie biegam juz jak kozica.W nocy ,jako ze Raszka sypia w lozku,przeprowadzilam sie z psicami do innego pokoju-moja sypia na poslaniu kolo lozka- i Raszka ,ktora na poczatku pieknie tez tak spala,nagle przypomniala sobie ze spi sie w lozku i wlazla do mnie.Wszystko bylo cacy ....ale potem przez pol nocy Raszka co godzine wlazila na moje biodro przygladajac sie temu dziwolagowi co z nia spi :) i albo ja we snie cos jej powiedzialam albo w koncu doszlo ktom ja,poniewaz spala do momentu obudzenia porannego jak aniolek.
Z moich spostrzezen :) 4 goldeny a 1 golden z 1 maliniakiem to zupelnie inna zabawa ;) maliniaki to straszne zywioly,bardzo ciekawe swiata i nowych wrazen :)Bylysmy dzisiaj razem na spacerze i Raszka chyba dostala jeszcze wiekszego bzuma na punkcie mojej Lucky,co robi wspolne mieszkanie, a jej stosunek do mnie....zaczela przychodzic do mnie tez po nagrody,czego przedtem nie robila....
I straaaaaaaasznie sie cieszyla jak zobaczyla Zosie raniutko :) One we dwie to niezly zespol i swiata poza soba nie widza,ale tak powinno byc.
pozdrawiam anka
PS.Wyprowadzalam je dosyc czesto na si i gogo /jak ja to pieknie nazywam/ poniewaz kazda wspolna chwile przeprowadzaly zapasy,wiec i zalatwiac musialy sie czesciej,wyprowadzalam je polaczone 10 m linka, cdn
- 2004-12-16 14:04:55
Wyprodukowalam opowiadanie na 4 tys znakow i musialam skasowac do 2 tys-blondynam :) pisze dalej.
Mieszkam przy alejach w Krakowie ,jest to centrum miasta i chyba jedna z najbardziej ruchliwych ulic,psice siedzialy pieknie przy nodze czekajac na pozwolenie przejscia,o jakimkolwiek ciagnieciu na smyczy czy to na schodach,czy jezdni nie bylo mowy.Zalatwialy swoje potrzeby blyskawicznie a ruch pomiedzy nimi regulowalam glosem i odlegloscia delikwenta odemnie. W powrotnej drodze na schodach obie pieknie niosly po rekawiczce na 3 pietro aby dostac kawalek suchego chlebka w nagrode za dobrze wykonana bardzo pozyteczna wg nich prace ;)Moje spostrzezenia z obcowania z maliniakiem-wychowywalam sie z bokserami,wyzlem,jamnikiem a teraz goldkiem,siostra ma czernysza i Onke- maliniak nie uznaje przeszkod,wpadnie w krzeslo nawet niezauwazajac ze stalo na drodze,dlatego tez program z Zosia ogladnelam z psami/aby bylo im razniej we dwojke/ zamknietymi w drugim pokoju-mialam na uwadze bezpieczenstwo Raszki i Zosinego portfela.Przez przeszklone drzwi widzialam jak na dzwiek glosu Zosi Raszka przekrzywia glowe i jest cala skupiona,prawdopodobnie chcialaby odnalezc Zosie w telewizorze.Film juz ogladnelysmy wspolnie,poniewaz bylam pewna ze nikogo w srodku telewizora szukac nie bedzie.Zosiu ja Ci wszystko relacjonowalam,moze cos jest jeszcze co uznasz za warte przekazania dalej.Moze to... Zosia bedac strasznie zdenerwowana rozstaniem z ukochana psica pozostawila swoje rekawiczki na ziemi za krzeslem,Raszka blyskawicznie je odkryla i kazda z nich dumnie nosila "swoja Zochne" pokazujac drugiej "kogo" to ma w pysku :) To trzeba zobaczyc jak psy paraduja kolo siebie chwalac sie jedna przed druga :)
- 2004-12-16 15:06:38
dzieki wielkie, z tymi rekawiczkami to fajna historia. Dobrze, ze byly dwie ;-)
A z Twoim talentem do opowiadania, to moze sie i bloga o Lucky doczekamy :-)
- 2004-12-16 15:15:17
To dobry pomusł, przeciesz nikt nie powiedział że mu goldenków nie lubimy :-) Więcej - goldenki to ulubiona rasa Viki i na prawdę nie wiem czemu.
- 2004-12-16 16:13:21
Świetnie opowiedziane, dzieki!! :)
- 2004-12-16 18:22:59
Ja i blog :)))) na to jestem za cienka ;( natomiast o mojej Lucky mozna przeczytac i poogladac na mojej stronie www.sybaris.prv.pl na ktora serdecznie zapraszam :) a ze goldenki to ulubiona rasa Viki.....nie dziwota,moja tez :)sa to takie psy troszku przepraszajace ze zyja,nieumiejace sie same obronic ani mnie obronic,nieszczekliwe i blog o nich chybaby byl nudny ;) owszem jako podrostek zaliczyla pare razy tapetowanie sciany jak i tez raciczki dzicze zostaly odciete od skory,ale za to pieknie mi je zaaportowala na powitanie :) jeszcze bawila sie w ogrodnika na balkonie-zobaczyla wiekszosc korzeni i sprawdzila czy aby na pewno ziemia ma pod spodem keramzyt :)ale wiadomo z szalonych pomyslow wyrasta sie wczesniej czy pozniej,samczyki goldenie to podobno zupelnie inny gatunek :) nie wiem nie mialam :)
- 2004-12-16 19:36:11
na Twojej stronce to mysly juz dawno prawie wszyscy byli (ja mam w ulubionych ;-) ) ale bloga to ja tam nigdy nie widzialem.
Jak dla mnie to nie sa psy przepraszajace, ze zyja, ale cieszace sie, ze wszyscy inni zyja tez :-)
- 2004-12-16 21:11:32
O jak milo :)))) byc u kogos w "ulubionych stronkach".Niestety stronke nie stworzylam ja,jestem neptek komputerowy,ale zdjecia i tekst ,oprocz Zosinego o Helclach,to moj wytwor.
No wlasnie,nie ma tam blogu.....ale ja nie jestem Zosia i nie mam tak lekkiego piora ani tez nie potrafie az tak przekazywac swoich spostrzezen.
- 2004-12-17 08:03:41
Hi hi my na stronie jesteśmy często - punkt obowiązkowy programu :-) I się z tym nie kryjemy. Czy goldeny przepraszają że żyją - nie sądze, one poprostu kochają wszystko co żyje.