Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

22 grudnia 2004, godzina 09:30

Kupuje koszyczek, choc to nie Wielkanoc sie zbliza. Raszka juz niezly kawalek po ulicy paraduje z koziolkiem drewnianym w dziobie. Naucze nosic tak samo koszyczek - trzymac i zaaportowac koszyczek to ona umie, ale wytrwale nosic - jeszcze nie, bierzemy sie do roboty.

Robota bedzie nad podziw latwa - Lucky to umie, Raszka bedzie nasladowac Lucky. Za malo moim zdaniem wykorzystuje sie naturalne nasladownictwo w procesie uczenia psa.

A do koszyczka wloze cos, co bedzie symbolizowalo zakupy, pracujacy pies ladnie ludzi wprawia w lepszy nastroj, lagodzi agresje, znosi obawy. Przeciez pies noszacy koszyk tak samo potrafilby uzrec! To jakos funkcjonuje chyba, ze jak pies niesie koszyk, to znaczy madry, a madry nie ugryzie. Prawdziwe z tego jest tylko "pies niesie koszyk", ale dalszy ciag skojarzen tworzy sie samorzutnie w bliznich, nie mam pojecia czemu...

Wczoraj Raszka po raz pierwszy spokojnie wybrala moja rekawiczke sposrod trzech - dwie obce lezaly obok. I panienka obwachala wszystkie, zanim wybrala moja, znaczy odpalila kolejna szara komoreczke... Bo najpierw z nadmiaru entuzjazmu chciala lapac wszystkie. Podobnie Koliber po raz pierwszy wyslany po moj aport sposrod trzech  - najpierw ujal moj aport, potem zal mu bylo, dolozyl drugi, zmiescily sie w pysku, a trzeci chcial turlac nosem, co daja, to bierzemy!

Sesja szkoleniowa byla zepsuta, bo zamiast korygowac spokojnie -  malo sie wtedy nie poplakalismy ze smiechu, ale kto nigdy na treningu nie popelnil bledu, niech pierwszy rzuci we mnie...aportem. Byle nie w okulary, bo to juz zaliczylam:-)))

Dyskusja

- 2004-12-22 13:00:37
Hm, blad byl moj, moglam inaczej dla szalonego psa trening przygotowac.. Raszka, owszem, jest spokojniejsza od Kolibra. Tak jak porownuje, to ona nie ma nawet polowy jego temperamentu. I cale szczescie:-)), juz bym nie dala rady.
- 2004-12-23 19:45:34
połowy??????????? trudno w takim razie wyobrazić mi sobie Kolibra.......
Zosiu takz zabawnie opisałas te ostatnie dwa dni że rechortałam sie okropnie... Nawet bure chwyciłam od meża - bo mitra przynosiła mi co sie dało a ja zaśmiewam sie przy komputerze...
Na Święta jeszcze raz wszystkiego dobrego i gwiazdki w koszyczku ;-)
Filmik mam w komputerze nawet dosć znośnej jakosci - jak tylko uda nam sie go skompresować to zdzwonimy się !! Ale już po Nowym Roku