Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

31 grudnia 2004, godzina 09:46

Spotkalam wczoraj suke moich marzen. Przyjechal do mnie znajomy trener ze swoja belgijka malinois mlodsza o miesiac od mojej.

Jesli ktos z Was, kto widzial Raszke w pracy, uwazal, ze ona sie na pracy koncentruje - to powinien zobaczyc tamta. Chuda, drobna, ogon podkrecony, uszy radarki. No to co?? Jesli w skali pasji pracy i skupienia na przewodniku Raszce na teoretycznych 10 pkt mozna przyznac 5, to tamta miala 50. Slownie piecdziesiat, nie pomylilam sie. Przywieziona z Holandii, od hodowcow pracujacych psow, nie rejestrujacych sie w FCI. Kazdy z nich odpowiada sam za to, co wypuszcza w swiat, sami prowadza swoje ksiegi rodowodowe, do dziesiatek pokolen wstecz. Ta suka nie miala zadnego inbredu, zadnego powtarzajacego sie przodka az do piatego pokolenia, a nawet miala - co nikomu tam nie wadzi, byle bylo udokumentowane - cztery pokolenia wstecz wlewke owczarka holenderskiego.

Raszce w pracy przeszkadza nadmiar towarzyskosci i zbyt duze zwracanie uwagi na dodatkowe bodzce. Tamta 7-miesieczna suka traktowala mnie ani entuzjastycznie, ani  nieufnie - ale z protekcjonalnie zyczliwa obojetnoscia. Glaskac - a glaszcz jak ci rak nie szkoda, popatrze zyczliwie przelotnie, ale nie zwracaj mi za bardzo glowy, mam swoje zycie - tak mozna by przetlumaczyc jej postawe. Poniewaz belgi miedzy soba na ogol bywaja socjalne -  poznalismy obie dziewczyny u mnie w domu i dogadaly sie w sekundzie, zero nietolerancji czy agresji.

A potem na placu to byla sama radosc. Swietnie jest pracowac wspolnie z zaprzyjaznionym fachowcem, pokazywac bledy i probowac naprawic, rzetelnie wymieniac sie informacjami, z dobra wola obu stron,  a nade wszystko wiedziec, ze to nie jest puste gadanie - ach, jakiego mam wyszkolonego psa - tylko widziec na wlasne oczy. Oczywiscie w przerwach w pracy pozwalalismy na komende sukom na chwile poscigow szalenczych, biegaly na wyscigi obok siebie, bark w bark, kazda  ze swoim aportem w dziobie. A potem w domu dolaczyla rodzina  mojego goscia - z 7-miesiecznym dzieckiem. Raszka byla zauroczona, ale zeby nie przeszkadzala przy przewijaniu, karmieniu, obie suki polozylismy na podlodze w pokoju o metr od siebie na lezec, zostan i moglismy skupic sie na sprawach ludzkich. Popatrywaly na siebie bardzo zyczliwie, oj, mialy jeszce ochote na zabawe.

Czy mi zal, ze Raszka nie jest takim chodzacym idealem? Chyba nie, bo to juz pies nie dla mnie, nie dalabym rady tyle pracowac, ile takie zwierzatko potrzebuje i moze.. Tamta belgijka nie jest tylko do towarzystwa - prawdopodobnie bedzie pracowac przy wykrywaniu materialow wybuchowych.

Pogodna, towarzyska Raszka wystarcza mi.. I bardzo dobrze, ze zobaczylam lepsza maline, psa o jakim kazdy szkoleniowiec moze marzyc. Dobrze, ze takie istnieja jeszcze naprawde, a nie tylko w marzeniach.

Dyskusja

- 2004-12-31 11:34:56
Zosiu, masz racje, trzeba kochac i szanowac psa, ktorego sie ma. Przeciez wychowujemy psa " pod nas".
Ja przestalam sie przejmowac, ze moj Boni nie jest tak szybki jak inne ONY (ma 7 lat i chore serce), ale serce mi nie skacze do gardla jak obce dla niego piecioletnie dzieci braly w swoje rece jego lapy i badaly skad wychodza jego paznokcie,jak ma ucho zbudowane i co jest w srodku, jakie zeby ma duze, a gdzie sie konczy jego jezyk i czy wytrzyma dlugie czesania? Bylam z niego dumna, ze wykazywal tyle cierpliwosci. Ale on ludzi uwielbia. Zlodziejowi chyba by kawe zaparzyl i podal w porcelanie. Za to go kocham.
- 2004-12-31 13:11:04
Chyba każdy z nas kocha swego psa za to jaki jest i że jest. A że czasem inne wzbudzają nasz zachwyt, to nie jest nic złego, a wprost przeciwnie jest to zdrowe bo przynajmniej zauważamy że inne psy są też super, nie mamy klapek na oczach.
Takie patrzenie na inne psy zawsze mogą przynieść jedną korzyść, a mianowicie może nas zmotywować do pracy ze swoimi czworonogami. Byle tylko w tej pracy nie przesadzić i nie wymagać od naszego czterołapa tyle że pies nie może temu sprostać.
- 2004-12-31 13:12:38
Nie robilismy zdjec ani filmu, czyste robocze spotkanie. Sama radosc z takiej pracy, jak partner na boisku ma drugiego psa pod calkowita kontrola...