Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

4 stycznia 2005, godzina 08:16

Lubie, gdy pies koryguje sie sam.

Na spacerze Lucky i Raszka ucza sie wybierac wlasny koziolek drewniany   i rekawiczke wlascicielki sposrod co najmniej dwoch obcych. Na nic to nie jest nam potrzebne - ale dla urozmaicenia spaceru - czemu nie. Wczoraj wial silny wiatr i na pewno za blisko polozylysmy rekawiczki - zapach nawiewal z jednej na druga i Lucky, ktora przed chwila wybrala bezblednie aport, z rekawiczka miala troche klopotow. Dla Raszki rekawiczki lezaly tak o 15 cm jedna od drugiej, moja ekspresowa panienka porwala najpierw nieprawidlowa, ale juz w momencie chwytania widac bylo, ze uruchamia szara komoreczke... Lepiej pozno niz wcale - Raszka nie korygowana przeze mnie upuscila cudza rekawiczke, skupila sie (na chwile, na chwile) i wybrala prawidlowo moja. Ucieszylo mnie to bardziej, niz gdyby od poczatku wybrala dobrze,  bo o ile prawidlowy wybor tez moglby byc przypadkowy - ot, lapie co blizej - to taka autopoprawka swiadczy, ze pies zaczyna kojarzyc o co w tym cwiczeniu chodzi.

A potem, juz po cwiczeniach - jak zawsze Raszka polowala na pileczke Lucky. Owszem, kiedy rzucamy jednoczesnie, kazda biegnie po swoja, kiedy rzucamy dla jednej psicy - druga grzecznie lezy i nie wlacza sie - ale kiedy obie biegaja swobodnie, Raszka uwaza, ze pileczka Lucky jest lepsze i ciekawsza niz jej wlasna. Wyczekuje momentu, gdy Lucky sie za czyms zaweszy, prowokacyjnie upuszcza wlasna pileczke, czatuje na chwile nieuwagi kolezanki - i juz zostawia swoja pilke aby zlapac cudza. Wie doskonale, ze zaraz bedzie musiala wypluc, ze wskaze jej pileczke, ktora ma nosic, ale pukusa wycyganienia cudzego jest silniejsza.

W miare jak zwiekszylam ilosc cwiczen z odwolywania w trakcie zabawy (zabawy na haslo, za pozwoleniem) od drugiego psa - Raszka coraz bardziej obojetnieje na nowo spotykane psy.

Dzis w ulewnym deszczu wiekszego spaceru nie bedzie - chyba ze w kajaku! Trzeba cos wymyslic do zajecia w domu znudzonego psa i zakatarzonej wlascicielki, jak wymysle to opisze jutro. 

 

 

 

Dyskusja

- 2005-01-04 18:04:27
Zosiu,jak to na nic mi to bedzie potrzebne,oczywiscie ze bedzie ;)))) jeszcze nie wiem na co,ale na cos zawsze sie przyda.Nastepny etap bedzie wybieranie cudzego aportu sposrod cudzych /aport to rekawiczka,ciezko wymagac aby ktos specjalnie kupowal dla naszego widzimisie koziolek/ moze kiedys naucze ja krasc??? to oczywiscie zart
anka z Blablinka tzn Lucky
PS.Zosiu nastepnym razem przynies swoja skarpetke,buty juz byly,albo moze czapke i mozna zrobic galimatias z czapek,skarpet i rekawiczek aby gdzies na koncu lezala ta jedna wymarzona rzecz pachnaca wlascicielem /tylko czy ja potem bede chciala wlozyc czapke na glowe jak lezala kolo brudnej obcej skarpetki-Zosiu skarpet nie przynos :)/
- 2005-01-04 20:11:10
A moge przyniesc czysta nowa skarpetke trzymana jedna noc pod poduszka lub w kieszeni kurtki???
- 2005-01-05 17:35:27
Mozesz,no to przygotuj sie na piatek :)
- 2005-01-05 20:56:53
"Trzeba cos wymyslic do zajecia w domu znudzonego psa i zakatarzonej wlascicielki, jak wymysle to opisze jutro."
A my czekamy i czekamy na nowe pomysły :D