Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

11 stycznia 2005, godzina 17:32

Dzis dzien byl udany nadzwyczaj. Najpierw bardzo dobra praca na placu wspolnie z kumplem mlodym groenkiem. Coraz szybsze aportowanie koziolka - niemal tak szybkie jak talerza. Coraz dokladniejsze wytrwalsze chodzenie przy nodze - dostawianie tylu to ja trenuje dokladnie tak jak opisywala ostatnio Gavroche, bez sznurka, naprowadzajac glosem - haslami "ee" czyli "zrob inaczej" "dobrze" - czyli tylko tak dalej i "super" - "no wlasnie o to mi chodzi, nagroda jak w banku".!

To bylo rano, a w poludnie na niemal wiosennym spacerze spotkalysmy koze. NAPRAWDE, CHODZI PO TYCH DROZKACH PAN Z KOZA NA SPACER, NAJPRAWDZIWSZA, NIE MINIATURKA. 

Koza byla jak na smyczy - na sznurku, troche sie bala nas, nawet czestowana chlebem. Lucky - merdala jej zyczliwie ogonem, nie narzucala sie. Raszke wzielam na smycz, bo jeszcze nigdy nie miala okazji takiego spotkania. Ku mojemu zachwytowi Raszka nie zwracala uwagi na koze, koza to koza, dziwi nic, a przechodzila nie wiecej jak dwa metry od niej. Za to mogla dzis w nagrode wiele razy fruwac za ukochanym talerzem latajacym, starannie co jakis czas plukala go w strumyku, wyciagala pyskiem z wody - nie pozwalalam tylko klasc sie jej w wodzie, choc raz udala sie  taka kapiel. A na domiar radosci sposrod kilku rekawiczek  - obwachujac pozostale - od razu  wybrala moja.

Na slady wracac czas, zaczniemy od nowa - od poczatku bez linki, a co, najwyzej pobiegnie za szybko, jak przestrzeli zalamanie, to sama wroci po chwili i nauczy sie pracy spokojnej mam nadzieje. To jest moja suczenka, na ktorej bez koniecznosci terminowych egzaminow sprawdzam sobie rozmaite metody szkoleniowe, oczywiscie tylko takie, ktore mnie interesuja, ktore moge zaakceptowac.

Dyskusja

- 2005-01-12 10:13:48
a Azji pojedyncze zwierzeta tez nie interesuja za bardzo, krowa, kon (w Rynku)... Co innego, gdy widzi cale stado!! oglada z duzym zainteresowaniem. Czy to instynkt pasterski?
- 2005-01-12 14:41:59
A Kaza koni i krów sie boi i uwaza, ze trzeba oszczekac, ,a conajmniej ominac łukiem... A nie ma jak zsocjalizowac jej, no. Poza tym swego czasu było stadko koz, ale omijamy je szerokim łukiem, gdy pilnująca je pani pewnego razu krzykneła do nas "A idzcie sobie stąd szybko, bo kozy jesc nie chcą".