Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

15 lutego 2005, godzina 18:29

No to sie ciesze, ze nie pisze w pustke! To nie jest tak, ze Raszka robi caly czas postepy, za dobrze byloby. Jesli czegos - bo sniezyca, bo ja sie zle czuje, bo mnie lenistwo ogarnie zimowe - nie powtarzam przez kilka dni, to okazuje sie, ze Raszenka ma pamiec dobra...ale krotka, i trzeba jak z kazdym psem utrwalac, utrwalac, w roznych miejscach i roznych sytuacjach.  Fajnie byloby, gdyby pies pamietal cos raz na zawsze! Mozna by co dzien robic cos nowego, a nie powtarzac siad, do mnie, noga...

Czosnek zmiazdzony zaczelam dawac, zobaczymy co bedzie jutro.

Dzis ja dostalam od Anki - wlascicielki goldenki Lucky, z ktora spacerujemy, lekcje zaufania do psa! Za krzakami schowala sie dla Raszki towarzyszaca nam pani, z bringselem w rece i prosba, by podala niemal z ziemi, Raszka momentu chowania nie widziala juz. Odleglosc niewielka, ok, 30 metrow. Zalozylam specjalna kapotke - czaprak na Raszke, juz mialam dac haslo "czlowiek", gdy pojawil sie pies ON-kopodobny okoliczny, wloczacy sie samopas, zakochany w Lucky - nieco  po czasie, bo Lucky juz cieczke skonczyla.. Chcialam odczekac az odejdzie, ale mnie Anka ob..tancowala, ze Raszka ma ignorowac inne psy przy pracy, a jak za obcym psem pobiegnie, to ja odwolam, i nauczy sie co jest grane.

Z lekka niepewna (Raszka juz nie biegnie nie do odwolania do innych psow, ale jednak...) dalam haslo "czlowiek", Raszka pobiegla - psa widziala, czlowieka nie - miala ochote biec do psa, moje korygujace "e" wstrzymalo ja na sekunde i w tym momencie doszedl ja zapach ukrytego czlowieka, skrecila w miejscu i pobiegla do "zaginionej"... Z bringselem wrocila do mnie, doprowadzila, zawarowala - zostala super nagrodzona i wychwalona, no i pierwszy raz szukanie bylo w sytuacji, gdy cos odwraca uwage psa. To nie jest jeszcze takie szukanie naprawde, ale utrwalanie skojarzen - dojdz do czlowieka - wez bringsel - wroc- doprowadz , zawaruj - nagroda.

Haslem do zaczecia pracy ma byc zalozenie czapraka - podobny do tego, jakie maja psy na wyscigach - a  zalozenie szorek jest sygnalem, ze za chwile trzeba isc sladem.

A potem spotkalysmy zaprzyjazniona pania z psem i dwojka dzieci - blizniaczki - w podwojnym wozeczku. Tu dalam Raszce waruj i doszlam pierwsza, bo podejrzewalam, ze zafascynowana zapachem dzieci w wozeczku moze miec ochote na blizsza znajomosc, no i rzeczywiscie, nos jej sie wydluzal, gdy przywolalam, a tu niespodzianka - nie wolno lizac ani skakac.

Krakowskich sympatykow Raszki prosze o kontakt! Potrzebuje pozoranta na czwartek w poludnie. Moj maluszek bedzie sklejany z kawalkow dopiero za kilka dni, jeszcze jezdzi z dziurawymi na wylot progami, wiec moge podjechac na umowione miejsce i zabrac ze soba...

   

 

 

 

  

Dyskusja

- 2005-02-17 13:04:24
"Fajnie byloby, gdyby pies pamietal cos raz na zawsze!"
Czy ja wiem...gdyby pamietal tylko te dobre rzeczy, a bledy przewodnika zapominal, to pewnie. To oczywiscie od umiejetnosci i doswiadczenia przewodnika zalezy ;-)
Ja jednak ciesze sie, ze psu mozna "nadpisac" pewne zachowania "na juz istniejace"...
P.S.
A'propos pozorowania, niestety ja wlasnie siedze na zajeciach i koncze o 18 dopiero :-((( Ale polecam sie na przyszlosc, jak tylko bede mogla :-)
Pozdrawiam goraco w tej sniezycy, ktora widze wlasnie za oknem...
- 2005-02-19 22:30:56
Ja też się cieszę, że Carson wiele rzeczy, z tych co i jak go uczyłam zapomniał. Innych (jak na przykład mój zapach) nie zapomni nigdy - też powód do radości.