Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

18 lutego 2005, godzina 18:37

Mialysmy bardzo pracowity spacer. Odwiedzila nas Czmarta i towarzyszyla nam w polach...

Oprocz ustawicznego aportowania, zeby troche zmeczyc psice, Czmarta trzykrotnie "zaginela". Raz w wysokich chaszczach, raz na polu i w wawozie - przykryta bialym przescieradlem, zeby nie bylo jej widac tak od razu na sniegu , i zeby psica nie obawiala sie czlowieka w tak innej sytuacji. Przy pierwszym szukaniu Raszka najpier szla rewirem, potem pomogla sobie sladem, przy drugim wyprula za szybko w kierunku, w ktorym odchodzila Czmarta, ale to trzecie bylo juz bardzo ciekawe - Raszka nie miala pojecia gdzie Czmarta zniknela i poooooszla bardzo szerokimi zakosami. Byl blad, bo zamiast bringsela udalo jej sie porwac rekawiczke Czmarty, ale to odpracujemy szybko. Bylo rozniste aportowanie i posluszenstwo, i bylo zaliczenie przez Czmarte bliskiego kontaktu ze sniegiem...lekkomyslnie powiedzialam wracajac, ze tu zawsze spotykamy sie z Anka i Lucky, Raszka te imiona chyba pamieta, bo rozejrzala sie i widzac idacego w nasza strone czlowieka wyprula radosnie, podcinajac Czmarcie nogi na lodzie...

Ale nic sie nie stalo, psica byla na lince i zorientowala sie, ze to jednak nie Anka nadciaga. Oprocz tego byla i mietoszona i noszona na rekach, a co najwazniesze - umowilysmy sie na dalsze pozorowanie, ale w inny sposob. Teraz, skoro Raszka tak lubi szukac, bedzie miala niespodzianke - juz nie odejdzie ktos, z kim przyjechala, ale dwoje pomocnikow pojdzie w pole, jeden zostanie w polu czy w krzaczorach, a drugi spotka sie ze mna i powie mi, gdzie mam zaczynac poszukiwanie. Bo na tym etapie - w sumie trzecie poszukiwanie czlowieka - ja musze wiedziec, gdzie pozorant jest ukryty, aby moc i obserwowac psa, i uczyc go sterownosci w terenie...

Slady jeszcze chwile odpuszcamy - przeziebienie minelo, ale jeszcze przez dwa dni nie bedzie dlugiego rycia nosem w sniegu...

Ale reszte niech jesli chce opisze Czmarta - w watku spotkanie z Raszka albo w blogu... 

O ile doszla do siebie po najsilniejszym stresie - jako posilek regeneracyjny po powrocie z pol byla herbata z cytryna i swiezo kupione paczki. Z marmolada, ja rozy nie cierpie. Coz, posilek zamienil sie w degeneracyjny... Herbata OK, ale paczki swiezo kupione smazone byly chyba przed Tlustym Czwartkiem - mnie nic, ale boje sie o mojego Goscia... Czmarta, zyjesz????

Dyskusja

- 2005-02-19 11:37:01
Ten pomysł z prześcieradłem...ekstra chyba bym na to nie wpadła. Raszka porwała rękawiczkę zamiat bringsela...... a ja jetem ciekawa jak wtedy zareagowałaś?? Ja nie wiem jak się w takich sytuacjach zachować, żeby nie zniechęcic psa a z drugiej stony nauczyć prawidlowego zachowania.
- 2005-02-19 11:57:48
Powtorzylam poslanie z bliska do czlowieka, zeby wziela bringsel. Dzis tez powtorzylam to cwiczenie z kims innym, widzianym pierwszy raz przez Raszke, - nie bylo problemu, wziela bringsel, przyniosla, doprowadzila, zawarowala, tylko jeszcze nadmiar entuzjazmu przy znalezieniu trzeba wyhamowac, nie hamujac checi szukania. Chyba trzeba wydluzac czas szukania i dac wiecej zabawy po doprowadzeniu.