Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

5 marca 2005, godzina 07:33

Chyba za chwile jednak bedzie wiosna - Raszka puscila wlos tak niesamowicie, ze z wyczesanego podszerstka mozna codziennie zrobic druga Raszke!

Chodniki mniej posypane sola, wrocilam do treningow na ulicy, co czasem budzi bardzo sympatyczne reakcje - cwiczylam dluzsza chwile, gdy obserwujaca nas z usmiechem pani powiedziala mi , ze ze juz pora na danie psicy kolejnego smakolyka...Raszenka  jest zwierzatkiem powszechnie lubianym - glaszcza ja sasiedzi i dzieci sasiadow, pani sprzatajaca wita serdecznie, jedynym czlowiekiem, ktory czegos bezwzglednie wymaga, jestem ja. Ostatnie dwa dni przypomnialy mi podstawowa zasade spaceru z belgiem - musze bez przerwy dawac zajecie, inaczej belg wymysla zajecie sam sobie.. Z ostatnich samodzielnych pomyslow Raszki -  radosne biegniecie w strone siedzacej w rowie parki - poprzednio tam wlasnie siedziala Czmarta pozorujac zaginiona, sprawdzenie najezonego szklami wysypiska smieci - moze tam ukryl sie czlowiek?... Wreszcie rozmerdolenie sie nieprzytomne do rownie nieprzytomnie ze zloscia ujadajacej na nia doroslej suki -  Raszka zachowuje sie tak, jakby na swiecie nie istnialo zadne zlo, nadal jest psychicznie szczeniakiem, mimo ze za chwile skonczy 11 miesiecy.

Nauke chodzenia po ulicach i treningi uliczne musimy wmocnic - idac ulica na spacer z zaprzyjaznionym psem Raszce zdarza sie wysuwac do przodu zbytnio.

A na deser cos, co w tych dniach bylo dla mnie najwazniejsze - wreszcie przy przedmiocie Raszka bez komendy przyjela idealne waruj, nie biorac "zguby" do pyszczka, umocnimy ten efekt i mam nadzieje ze slady rusza do przodu, pora bylaby na to.

Dyskusja

- 2005-03-05 17:19:32
Najbardziej lubię czytać o wielkiej serdeczności i socjalności Raszenki. Może dlatego, że właśnie tego najbardziej mi brak u mojej suni. Zawsze chciałam mieć bardzo przyjaznego psa, ale to że tak nie jest to tylko moja wina. Wiem że Fiona nigdy nie będzie dla wszystkich życzliwym psem :(. Prawidłowego oznaczenia przedmiotu gratuluję, sama wiem jak to cieszy. Ja ostatnio popełniłam straszny błąd. Schowałam przedmiot do porzuconej opony. Sunia nie mogła zawarować, więc wyjęła rękawiczkę z opony, rzuciłą na śnieg i wtedy zawarowała :/.
- 2005-03-06 05:22:17
Malgos, ja mialam niesocjalnego psa przez 10 lat, Z wielkim potencjalem agresji i juz nie checia, a wrecz pasja walki, do tego skrzwdzonego przez ludzkie idiotyzmy.I chorego niemal cale zycie. Wysocjalizowalam go na tyle, ze w domu i jak kogos raz poznal - byl serdeczny, jak to belg potrafi. Ale wobec nieznajomych wszystkich - oczy dookola glowy bez przerwy, dlatego nadziwic sie nie moge, ze ktos moze chciec ostrego, kochajacego awantury psa... Chyba ze nigdy takiego nie mial i nie ma pojecia co to znaczy.