Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

18 kwietnia 2005, godzina 18:50

Chyba okres cieczki dobiega konca i chyba znowu udala sie akcja pt "Raszka tu nie mieszka". Trwa to znaczniej dluzej niz za pierwszym razem - i Raszka zachowuje sie inaczej. Od kilku dni ofiarowuje mi bardzo wiele gestow pielegnacyjnych, mam nadzieje, ze nie uzna mnie za swojego szczeniaka!!!Niekoniecznie lubie na dzien dobry poczuc lodowaty nos w uchu! Raszka takze "poluje" na moja dlon = przygniata mi rece calym cialem, przytrzymuje dlon lapami i starannie wylizuje palce... Szuka tez wszelkich zmian na mnie tak starannie, ze gdy wrocilam od fryzjera z mocno podcietymi wlosami - natychmiast mialam jej pysk we wlosach i wyiskiwany kark.

Niskobialkowa dietka, wycisk psychiczny i fizyczny mam nadzieje pozwoli uniknac urojen. Dzis ustawilam trzy przeszkody i z roznych stron posylalam suke, raz z poleceniem skakania tam i z powrotem, raz tylko tam, i przemiennie z poleceniem zawarowania po skoku. No i haslo -= do wozu - cwiczymy z coraz wiekszej odleglosci. Takze pare razy dziennie przypominamy, ze wychodzi sie z auta tylko po tym, jak ujme za smycz i dam haslo, nie po otwarciu drzwi. I natychmiast po wyskoczeniu jest stop, siad, pare krokow przy nodze, jedna trasa PT przy nodze - dopiero radosne wyrzucenie pilki.

Szukanie monet tez trwa,  to ladnie sklania psa do dokladnej pracy. Raszka chyba latwiej wyszkukuje monety "zlote" - silniejszy zapach metalu kolorowego? Nie wiem.

Bunty i nadmierne podniecenie nieco przygasa - zdecydowanie bylo to napiecie przed cieczka...Pasja pracy jak na razie nie ulega zmianie ani odrobine. Coraz rzadziej potrzebne sa nagrody, coraz czesciej jest praca dla pracy, nastepna praca staje sie nagrodą za poprzednią. I tak ma byc, proszę panny Raszki, do tego dążę od pierwszych dni ze szczeniakiem w domu...

Zofia

 

Dyskusja

- 2005-04-19 08:17:36
Nie znasz dnia ani godziny Opiekunie czterołapa.... Czasem różne dziwne komendy, których pies nauczył się niejako samoistnie, rataują nam skórę. U mnie była to komenda "wróć" Viki nie była jej uczona jakoś specjalnie, ale jest to komenda Kory, któregoś dnia Viki wyrwała za dzikim ptactwem w kierunku Odry (jest to miejsce przy tamie, są więc tam straszne wiry)a ja z przerażenia zamiast odwołać ją jej poleceniem, wrzasnęłam "wróć" i suka natychmiast wróciła. Tak to właśnie polecenie nauczone - nie wiem - przez naśladownictwo ? Uratowało suce skórę.