Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

9 maja 2005, godzina 13:12

Co tu tak cicho - ano ostatnio chyba za dużo zajmowałam sie innymi psami niż wlasny.

Jak wiecie powstal spontanicznie klub sportowy obu forow - belga i ON-a i nasza drużyna wystartuje w Memoriale Woźniakowskiego. Był trening w Krakowie, są następne, a Raszeńka - coz. Raszeńka po prostu jest i staje się idealnym psem w miescie, absolutnie nieklopotliwym dla mnie ani dla otoczenia. Na spacerach poza miastem zachowuje sie wzorowo - lekceważy kompletnie szczekajace za siatka obce psy, nie biegnie do napotykanych psów ani ludzi,  kuropatwy wyfrunely jej spod łap, gdy niosla aport i  nie zwrocila na nie uwagi. Pewnym specyficznym ustawieniem ciała sygnalizuje, że ktos nowy czy cos nowego jest w otoczeniu. Oczywiscie to sa nieświadome sygnaly, ale ja nauczylam sie je czytac.

Jest jeden problem - Raszka wychowywana do pół roku  przez ON-ka Beryla uważa, że każdy ON to taki cudowny dziadek czy babcia,   super partner do zabawy. Jej radosne zachety  rzadko spotykają się z podobnie życzliwą reakcją. A  pamietam jak serdeczna byla Banga, jak ciepla i opiekuncza byla dla mlodych zwierząt Luska-Kropka.

Znowu wysiadła moja autosugestia i wiecej chodzimy po ulicach. Potrzebne jest takie przypomnienie świata  - Raszka zdumiewa sie nowinkom w rodzaju ubrany manekin stojacy w otwartych drzwiach sklepu. Przez tlum ludzi przechodzi calkowicie obojetnie - ruszyla nosem w strone siatki wypelnionej zakupami z "mięsnego", ale to byl tylko gleboki wdech, nie reaguje na zaczepki, cmokniecia. Do znajomych - o tak, nadal chetnie skoczyłaby w objęcia.

Przydało się bardzo uczenie Raszki warowania przy przedmiotach o zapachu czlowieka lub ignorowania ich, gdy mowie "w porzadku, wiem" - to wobec śmieci wszelakiego rodzaju, ktorych pelno na klatce schodowej nawet. Przydało sie, bo Raszka pociagnela mnie wczoraj raptownie w strone trawnika i ... zatrzymala sie nad kawalkiem szmaty, jak myslalam najpierw. Powiedzialam - w porzadku, wiem, i popatrzylam - to byly wielkie majtasy niekoniecznie czyste. Tak jakby kogos przed blokiem rozbolał żołądek - bardzo się ciesze, że Raszka nie aportuje już znalezionych przedmiotów!!!!

Dyskusja

- 2005-05-10 10:35:23
Zosiu dziekuję za prezent w postaci kolejnego wpisu do blogu. Już powoli traciłam nadzieję że to kiedyś nastąpi.
Tylko pozazdrościć takej zrównoważonej psicy, która nie zwraca uwagi na psy, kuropatwy itp. oraz potrafi zawarować nawet przy takich niecodziennych znaleziskach. Faktycznie miałaś szczęście że nauczyłaś ją warowania przy znalezionych przedmiotach. Taki aport nie należałby na najprzyjemniejszych.