Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

10 maja 2005, godzina 14:32

Raszka na porannym spacerku w polach spotkala sie  z labradorem. To znaczy - ona siedziala na smyczy, a on skradal sie, puszczony luzem,  jakby mial zamiary niekoniecznie zyczliwe. Wlasciciel zawolal siad, a labrador nic, zawolaj waruj, a labrador sie skradal. Gdy byl o pol kroku - Irena, ktora spacerowala z nami  wziela go za obroze i skierowala do wlasciciela mowiac cynicznie ze slodkim usmiechem i lukrowym tonem - "ale ma pan nieposlusznego psa, nic pana nie slucha..". Wlasciciel spieniony usilowal z dwoch metrow zwolac psa, ale  tam! Irena dalej ciagnela slodko - "to nie ma naprawde sensu, piesek pana nie poslucha" i trzymajac za obroze przekazala zwierzaka wlascicielowi.

Facet milczal, ale gotowal sie w srodku, gdy juz trzymal psa - ja rownie cynicznie odpielam Raszce smycz i z suka przy nodze bez smyczy odchodzilam powolutku. Wczesniej nie puszczalam - bo za miedza, na ktorej stalysmy, byly uprawne pola, za duze ryzyko, ze nawet zabawowo uskakujac, pogniecie komus rzodkiewki czy inna marchew. A potem byly proby kolejnego etapu pracy z bringselem - jest niezle,  cicho sza, zeby nie zapeszyc... I oczywiscie przywolanie psicy, wziecie na smycz i przywarowanie, gdy na sciezce pojawil sie biegacz - niby czemu ktos mialby sie czuc niepewnie.

Moze takie slodkie uwagi pomoga, aby ktos przez chwile pomyslal, ze jednak warto miec psa dobrze wychowanego???

No i aportowaniem caly czas odwracam uwage od sladow zwierzat, od siedzacych obok ptakow - niech sie moje zwierzatko uczy, na co wolno jej polowac. Takie "cywilne" wychowanie jest dla mnie w tej chwili najwazniejsze!

Dyskusja

- 2005-05-11 17:56:37
Drugi dzień z rzędu na spacerze ta sama bokserka (pojawia się znikąd ;o))) kradnie moim psom piłeczkę, po czym właścicielka nie jest w stanie jej tej piłeczki odebrać. W dodatku chichocze (właścicielka nie bokserka) wyraźnie tym ucieszona. W związku z czym też mam wrażenie, że ludzie są raczej niewyuczalni, poza nielicznymi.
- 2005-05-11 22:13:27
a jadziś usyszłam "niech pani nie odchodzi bo mi pies za pani psem poleci i go nie złapię" :/Ale bywa też inaczej: na wczorajszy spacerze-treningu zjawił się facet ze sznaucerkiem miniaturowym. Długo krążył wokół nas obserwując co robimy z naszą kundlicą. W końcu kontem oka widze, a gościu zaczyna ćwiczyć ze swoim psem.:)no i tu szczena mi opadła, bo maluch miał zaledwie 6 mies a już sporo potrafił. :)))))