Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

12 maja 2005, godzina 10:51

Czytuję czasem na forum - coraz rzadziej - pytania, co zrobic by pies stał się bardziej nieufny, agresywny, by nie pozwalal się dotknąć.. Zawsze wtedy przypominam sobie moje życie z Kolibrem i porównuje obecne - z Raszka. Koliber byl wcieleniem nieufnosci od urodzenia, na co nalozyly sie pewne przykre doznania ze wczesnej młodości. Raszka jest chodzącą radoscią i sympatią do calego świata - też od szczeniaka plus brak złych doświadczeń z ludźmi.

Mam za soba dziesięć lat życia z Kolibrem - nieustannej czujnosci i uwagi. Skoków adrenaliny, gdy do autka podchodził ktoś spytać o drogę. Zepsutego egzaminu przez wybuch furii u psa, gdy sędzia życząc dobrej pracy nagle klepnął mnie w ramię. Rozgladania się nerwowego, czy aby ktoś nie zaczepi Kolibra lub mnie. Upilnowałam tego psa i nauczyłam go nie tylko tolerowania, ale i sympatii do odpowiednio przedstawianych ludzi. Ale to nie byly łatwe dni.

Pamietam o tym gdy Raszka życzliwe zainteresowana przygląda się całemu swiatu. Gdy merda radosnie ogonem na widok dzieci podobnych wzrostem i ubraniem do mojego wnuka, tak zafascynowana, ze nie zareagowala na kundla sasiadow wąchającego ją ostrożnie. A gdy zauważyła tego psa  -  odwrócila sie proponujac i jemu zabawe..

Że Raszka mnie nie obroni w razie czego? Parę dni tremu w środku nocy musiałyśmy wyjsc. W chwili gdy otwieralam brame pojawil sie ktos obcy. Raszka stanela uważnie - powiedzialam - w porządku - obcy z uspokajajacym  gestem reki poszedł dalej. Pozniej zauwazyłam, ze sprawdzał wejścia do wszystkich bram na osiedlu - na pewno nie byl to pracownik aministracji ani sasiad, ktory zapomnial gdzie mieszka!

A wiec obecność tak absolutnie spokojnego psa jest wystarczającym hamulcem wobec nieco niepewnej sytuacji, i wystarczy.

Za to na co dzień - jakaż to wygoda mieć socjalnego, życzliwego otoczeniu psa w miescie! Każdemu polecam - wybierajcie najbardziej towarzyskie, najmniej awanturnicze szczenię z miotu socjalizowanego od początku...Uczcie w pierwszych miesiącach życia życzliwej tolerancji wobec całego świata - naprawdę warto... 

 

Dyskusja

- 2005-05-12 14:04:48
Oj warto, warto!! Viki potrafi naszczekać, ale najczęściej nawet jak szczeka to nie ma w niej agresji, a dzięki temu na paru głośnych chał chał chał..... kończy się sprawa. Ostatnio nawet pracowała z młodymi ludźmi na których najpierw zareagowała szczekaniem (kiedyś opowiadałam o problematycznych reakcjach na młodych ludzi), ale gdy ci radośnie zaproponowali jej pracę i zabawę to bez oporów skorzystała. Taki pies to frajda. Nie boję się, gdy bawi się z bratankiem. Dzięki niej Tadzio przełamał strach do psów (Korze się to nie udało), radośnie biega po parku, nie wykazuje agresji ani do ludzi ani do zwierząt (wyjątek to koty, ale to jedno rozumiem, to skutek bardzo przykrych doświadczeń z wczesnego szczenięctwa). Jest psem z którym można wszędzie pójść, do ogródka wiosną, do rynku, do znajomych. Nie jest idealnie, czasem zdarzają się wpadki, ale będziemy dalej pracować i może kiedyś dogonimy Raszeńkę.
- 2005-05-13 01:27:02
To właśnie najbardziej podoba mi się w Raszce :-)przyjaźń z calym światem. I tego też najbardziej brakuje mi u Fiony :( choć i tak zrobiłyśmy spore postępy w zsocjalizowaniu suni :)
- 2005-05-13 12:30:55
Kiedy moja suka zaczela wychodzic tez chcialam, zeby byla nieufna do obcych, ale w trybie natychmiastowym zweryfikowalam swoje zapedy, miedzy innymi po konsultacjach na Forum i teraz mam polroczna zyczliwa osobke pod opieka. A najbardziej pekam z dumy, jak dorosla suka sasiadki zostajac sama w domu wyje do upadlego przez caly czas, kiedy pani nie ma, a moja mala nawet nie zamruczy, mimo wrzaskow tamtej.