Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

18 maja 2005, godzina 08:15

Dochodzimy powoli do siebie po zmeczeniu wspanialych, ale nieco wyczerpujacych "belgonowskich" dni.

Zdjecia w temacie "Raszka" wymagaja komentarza...to Malgos zaryzykowala karoserie swego maluszka, ale na wszelki wypadek rozlozylysmy na nim spiwor. Szkoda byloby, aby z okazji treningu lakier byl porysowany pazurami. Dla Grzesia chyba litosci mialysmy mniej:-))) Raszka zapierala sie przeciez o niego pazurzastymi lapeczkami...

Dzis jest dzien pod znakiem przeczuc, niepokojow, nieuzasadnionych strachow. Raszka jest wyraznie smutna, co raczej zdarza sie rzadko. Na spacerze ogladala sie niespokojnie przy byle szelescie, co jako zywo nie zdarzalo sie nigdy. Zaczelam liczyc dni od ostatniej cieczki - nie, to jeszcze nie pora na urojony porod. Wracalysmy z krotkiego porannego spaceru, chcialam zadrzewioną alejką isc prosto do ulicy. Ale choc bardzo nie lubie innej trasy między blokami - skręcilam nie wiem czemu między bloki i uslyszalam za soba szelest lisci, Raszka odskoczyla odwracajac sie w tyl. Zdziwilam sie jeszcze bardziej - ona nigdy nie reagowala nawet na szum huraganowego wiatru w drzewach - ale gdy nieco wolniej odwrocilam sie sama - zobaczylam na alejce, tam,. gdzie mialysmy isc, konar topoli. Odlamal sie bez wiatru, bez trzasku, tylko z szumem zrywanych lisci spadl na alejke, a ze mierzyl sobie ze dwa metry, i byl grubosci niemal slupa telegraficznego - nie wyszloby nam na zdrowie kontynuowanie spaceru ulubioną trasą.

Dziś odsypiamy w takim razie strachy i przeczucia w domu, wielki spacer odkladamy na jutro... 

 

Dyskusja

- 2005-05-18 12:21:28
Ja czasem obserwowałam takie poddenerwowanie u swego poprzedniego psa i teraz u Nazara, w czasie wietrznych, nieprzyjemnych dni. Może Raszka też podobnie reaguje na taką pogodę?
- 2005-05-18 13:14:53
Wychodzilysmy rano - bylo bezdeszczowo i bewietrznie. No coz, pies tez czlowiek i moze miec gorsze dni...
- 2005-05-18 14:12:49
Ja uważam że psy mając o wiele czulsze zmysły są w stanie (w naszym pojęciu) przewidzieć przyszłość. Może tak było tym razem, inny zapach, czy dla nas nie słyszalny dźwięk, zaniepokoił Raszkę na tyle, że niespokojnie szukała jego źródła. I jak się okazało miała rację – spotkanie z tym konarem mogło się bardzo źle skończyć. Być może niepokój Raszki udzielił się też jej opiekunce i stąd zmiana trasy :-) Na szczęście nic się nie stało :-)
- 2005-05-18 14:29:32
Tak rzeczywiscie moglo byc - ja uslyszalam spadajacy konar drzewa dopiero wtedy, gdy juz lecial w dol, Raszka mogla slyszec wczesniej cos nieslyszalnego dla mnie - dwiek pekajacego drewna, jakis szmer czy trzask, ktorego ja w ogole nie odnotowalam.
- 2005-05-18 20:08:21
I ja jestem zdania, ze warto czasami posluchac psa, on zauwaza to co dla nas pozostaje niezauwazone...