Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

1 czerwca 2005, godzina 07:06

Upalne dni daly nieoczekiwany efekt - Raszka zaokraglila sie nieco. Jak na ON-ka, bylaby bardzo szczupla, ale jak na belga  - juz jest jej za duzo. Po prostu ja zle sie czuje w upalne dni i chodzilysmy za malo.

Na spacerze za miastem bazant z krzykiem zrobil "swiece" tuz przed Raszka - sploszony bazant podrywa sie niemal pionow w powietrze, Raszka kilka krokow zrobila za nim, ale natychmiast wrocila na polecenie i nastepne ptaki juz nie robily na niej takiego wrazenia. Spotkalysmy zajaca - bylysmy za daleko, a Raszka zbyt zajeta aportowaniem, aby go zauwazyc. Przeprowadzilam przez slad zajeczy, z nadzieja ze bede mogla skorygowac ewentualne zainteresowanie, ale zainteresowania nie bylo. Obawiam sie jednaak, ze widok spod lap smyrgajacego zajaca bylby jeszcze bardzo silna pokusa.

Na sladzie , zeby spowolnic prace Raszki, zostawiam coraz mniejsze przedmioty, np malutki zegarek.

Raszka w domu, choc na noc zapraszana do spania ze mna, nigdy sama nie laduje sie do lozka bez zaproszenia, nigdy tez - gdy wstane - nie zajmuje sama tak waznego miejsca w domu. A wiec spokojnie po wyjatkowo wczesnym i wyjatkowo mokrym deszczowym spacerze odpielam smycz, nie nakazujac czekania w siadzie, choc lozko bylo nie zascielone,  i poszlam do lazienki po psi recznik dla wytarcia mokrusienkiego futerka. Ale coz, okazalo sie , ze zupelnie co innego wlasne Raszkowe nie szkolone przekonanie, ze do lozka nie wlazi sie na wlasna lape, a co innego potrzeba natychmiastowego wytaarzania sie gdy futerko mokre. A gdzie sie lepiej tarzac i wycierac, jak nie w swiezej poscieli??? No tak.

 Raszka, podobnie jak belg Koliber, niesamowicie odbiera moje nieswiadome sygnaly pozawerbalne. I chyba znowu musze bardziej kontrolowac swoje odruchy - jesli czuje niechec do zblizajacego sie czlowieka, pewne, ze Raszka nie potraktuje takiego kogos ze zwykla sobie zyczliwoscia. Juz wyraznie widac roznice w "wyuczonych" nakazanych powitaniach (choc ktos, kto jej nie zna, wzialby to za demonstracje entuzjazmu), a powitaniach spontanicznych, zarezerwowanych dla przyjaciol ze szczeniectwa.

Coraz czesciej widze, jak bardzo pies stara sie przekazac nam pewne sygnaly, i jak trudno zapamietuje te nasze slowne, zdecydowanie komunikacja znakami jest dla Raszki latwiejsza. Ona ma problemy na koncetrowaniu sie na brzmieniu slowa - doskonale reaguje na powtarzalnosc sytuacji, nie myli gestow, natomiast odpowiedz na niektore hasla slowne nadal uzalezniona jest od sytuacji, nie od brzmienia hasla.

Nadal - juz 13-miesieczna - jest wcieleniem zyczliwosci do wszelkich psow, ale za czesto spotyka sie z  zachowaniami agresywnymi od innych psow, aby jej zyczliwosc przetrwala jeszcze dlugo.

Ocieplaja nasze bloki, na boisku ulozono sterte palet, workow, kublów. Chlopcy zrobili natychmiast z tych palet tor przeszkod dla rowerow, pokonuja je na jednym kole z dzikimi krzykami radosci. Swietna sytuacja treningowa - cwiczymy obok chodzenie przy nodze, warowanie, aportowanie, to sie nazywa cwiczenie przy odwracaniu uwagi!

No i pora bylaby dla swietego spokoju zdac bodaj PT -  najblizszy egzamin jednak za daleko. Regulaminy wyzsze sa tak niekonsekwentne, np w PTT praca na wstecznym sladzie, ze ograniczymy sie chyba do tego podstawowego. Ewentualnie pozniej - do jakiegos IRO=wskiego, a wiec znowu szukamy chetnych na deptanie, i gubienie sie dla Raszki...

Dyskusja

- 2005-06-01 09:52:36
25 dni to bardzo dlugo!!!! Czas jest najbardziej wzglednym wymiarem. A Ty ciesz sie, ze Cie wrobilam w egzamin, i z czystej goscinnosci nie poszlam sama zdawac!!
- 2005-06-01 10:04:27
Bardzo lubię czytać o pracy Raszeńki i .. porównać ją z Viki. Jesteśmy bardzo z tyłu, a jednak wiele z tego co piszesz Zosiu się pokrywa. Te drobne fakty podnoszą mnie na duchu. Co do egzaminu to sądze, że zdacie go niezależnie od terminu, pogody, nastroju itp. Ale on nie jest najważniejszy, bardziej liczy się prawdziwa więź z przewodnikiem, a otym egzamin nie przesądza.
- 2005-06-01 10:34:21
Nam bażant też ostatnio smyrgn±ł spod nóg - psy o dziwo prawie w ogóle nie zareagowały na niego, za to ja mało nie dostałam zawału :o).