Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

8 czerwca 2004, godzina 09:38

O aporcie mozna nieskonczenie. Zastanawialam sie w Kanadzie, jak to mozliwe, ze tam 90 procent psow, ktore poznalam, latwo zachecic do aportu, nawet dorosle, nie szkolone przedtem. U nas jest zdecydowanie gorzej, Wytlumaczenie jest chyba proste - to warunki zycia na co dzien. Nasze szczeniaki ustawiczne sa karcone za branie do pyska przedmiotow zakazanych. Bo te przedmioty sa wszedzie - w za ciasnych mieszkaniach (a domowe kennele jeszcze nie sa popularne), i takze na terenach spacerowych. Moj blok otacza niemal wysypisko smieci, wiec priorytetem MUSI BYC nauczenie Raszki,aby nie brala do dzioba nie tylko resztek zarcia, ale i puszek po piwie, pojemnikow po jogurcie, pudelek popierosach, kosci z obiadkow, a to jakiejs brudnej szmaty na dodatek.

Pies ustawicznie wstrzymywany od zainteresowania na spacerze tym, co jednak pachnie czlowiekiem, do tego wstrzymywany w domu od gryzienia butow, firanek, mebli - dobrze jak wstrzymywany ze wskazaniem czynnosci zastepczej,  a nie karcony  - moze  nie rozumiec, czemu nagle ma cos przynosic.

Ja tez musze na co dzien wyjasniac Raszce, ze moze nosic to, co ja jej rzuce, to, czym sie z nia bawie, a nie to, co interesujace przeciez w otoczeniu.  Najwazniejsze  jednak, ze Raszka przechodzi juz niemal obojetnie obok opakowan po chipsach, kromek chleba lezacych za blokiem w ilosci wystarczajacej dla niezlego tucznika, butelek po wodzie niekoniecznie  mineralnej, ze o uzywanych pampersach nie wspomne...

Moglabym nie wyprowadzac jej nigdy za blok, gdzie takich skarbow jest najwiecej. Tyle ze unikanie problemu nie jest rozwiazaniem problemu, A wiec z kieszenia pelna smakolykow robimy co rano wycieczke po naszym blokowym otoczeniu, ja - przepelniona zimna furia,  ona - popatrujaca to na mnie, to na moja kieszen, to na lezaca pod oknem kanapke z szyneczka lekko tylko nagdryziona... 

Dyskusja

- 2004-06-08 10:29:26
skąd ja znam takie trawniczki, o których pisze Zosia. W Białymstoku znów ostatnimi czasy słychać było o trutkach porozrzuucanych na trawnikach.
- 2004-06-08 12:53:58
U nas wokół bloków tez niezła stołówka...
Vegaska jednak nauczyłam, ze z ziemi podejmować nie wolno, choćby to była najsmaczniejsza kosteczka.
I właśnie Zosia zadała mi temat do przemyslenia, a mianowicie JAK ja go nauczyłam, ze z ziemi nie wolno, przy czym w obecnej chwili Vegas jest tak maxymalnie napalony na aport, że aż strach...
Każda próba odracania uwagi od aportu (żarciem) kończy się można powiedzieć "niepowodzeniem", bo Vegas nade wszystko woli piłeczkę (nie działa żadne żareło: mięsko surowe, gotowane, kosteczka, psie smakołyki... itp).
- 2004-06-08 13:13:15
To sie da zrobic - wlasnie od poczatku - starannie uniemozliwic porywanie zarcia z ziemi, nagradzac omijanie tego zarcia, a jednoczesnie wskazywac, czym sie bawic mozna... Ale gdyby byly tylko zakazy, kara, wrzask,wydzieranie na sile, w domu karcenie non stop za wziecie czegos do pyska - to pies dorosly mialby powazne problemy z radosnym aportowaniem mysle...
- 2004-06-08 13:55:53
Hmm... może się wkurzacie na te jadłodajnie pod blokiem, ale jednocześnie macie świetne pole do ćwiczeń ;) U nas niby teren jest czysty, ale od czasu do czasu, 'niewiadomoskąd' pojawia się na przykład kawał przegniłego schabu (mniam), prawie kompletna kura (ale po co kurze głowa?), że nie wspomnę o świńskim udźcu czy ryjku. I nie wiadomo, czy to człowiek, czy lisek podrzucił.