Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

14 czerwca 2004, godzina 07:13

Wydaje mi sie, ze Raszka dzis probowala przekazac mi jakis sygnal, nawiazac porozumienie, "zapytac" o cos.  Rano obudzila mnie cichym pisnieciem, innym niz niepokoj przed siusianiem.  Przednie lapki byly juz na lozku, tylne nie. Ona sama potrafi doskonale na lozko wskakiwac, wiec to nie byl odruchowy pisk przy  klopotach  ze wskoczeniem. Pomoglam, zaciekawiona co dalej, a Raszka entuzjastycznie doslownie wlazla mi na glowe i zaczela starannie iskac wlosy, skore na twarzy i rekach, potem zabawa stala sie nieco bolesniejsze, czyli proby, jak mocno mozna ujac moja reke. Nie zabraniam lapac sie zebami, bo to normalny sposob kontaktowania sie mlodych psow, ale wlasnie ucze, ile moja skora wytrzymuje - ona na ciche "nie" puszcza natychmiast.

Po dluzszej chwili takich zabaw i po spacerze, gdzie uczylysmy sie siedziec przy jezdni oraz NIE WITAC SIE z kazdym czlowiekiem  (nauka polegala na wykonaniu hojnie mieskiem nagradzanego siad i wytrwaniu w tym siad gdy obcy czlowiek przechodzil chodnikiem obok - wytrwaniu na zupelnie luznej smyczy oczywiscie), wrocilysmy do domu. Na lozku podczas naszej nieobecnosci zalegl Beryl. Raszka podeszla, usiadla przed nim, kladac miekko uszki tracila go pyskiem, Beryl minimalnie szerzej otworzyl pysk, jak do ziajania, Raszka odczytala to chyba jako przyzwolenie, bo natychmiast wskoczyla i ulozyla sie obok niego.

Tak, ja wiem  - nie nalezy wpuszczac szczeniaka do lozka, tak twierdza niemal wszystkie autorytety kynologiczne... ale wszystkie moje psy mialy na to pozwolenie. Bo na komende natychmiast opuszczaly lozko tez. Bo male szczenie spi przytulone do matki lub rodzenstwa, nie potrafi zajac cudzej nory, nie odchodzi samotnie, bo zginie. Wiec wymog pozostawania w samotnosci, spania w samotnosci, gdy obok jest ktos wiekszy i cieply i dajacy gwarancje bezpieczenstwa - wydaje mi sie nieco za trudny dla malego szczeniaka.

Ciekawam, jak Bogdan, o ile akurat jest na forum, zinterpretuje to poranne zachowanie Raszki - byla proba nawiazania kontaktu, czy nie? 

Dyskusja

- 2004-06-14 14:01:12
Jesli ludzie chca dac swoim dzieciom mniej, niz ja chce dac psu, to ich problem... Mnie to z obowiazku opieki nad szczeniakiem nie zwalnia...
- 2004-06-14 14:04:12
Piszesz Zofio, ze spisz ze szczeniakiem, warczysz na niego, gryziesz go i tym samym chcesz mu stworzyc warunki podobne do naturalnych, tzn. zastąpic mu prawdziwą suczą matke. Wydaje mi sie ze bardzo przesadzasz. Suki liżą szczeniaki ze wzgledow higienicznych, czesto robią to pod szczeniecym ogonem. Chciałbym wiedzieć czy w tej kwestji jestes rownie opiekuńcza. Nie obraz się, ale to jest u psów jak najbardziej naturalne, a z twojego blogu wnioskuje, ze takie warunki starasz sie szczeniakowi zapewnic.
- 2004-06-14 14:04:38
To chyba nie tak. Zofia wykorzystuje elementy, za pomocą których może się z psem komunikować. Bo pies też może przekazać mnóstwo informacji na różne tematy. To nie jest praca typu: 'ja ci mówię co masz zrobić i ty to robisz' tylko współpraca.
- 2004-06-14 14:05:16
a ja do komentarza Joany dodam ,że nawet więcej niż współpraca-to jawne delektowanie się życiem obok( razem)przedstawiciela innego gatunku ;) i co z tego ,że mniejszy, że głupszy od homo sapiens, że w końcu mówi innym językiem? Można się zaprzyjaźnić i iść razem każdego dnia z radością z poczuciem, że liczą się potrzeby nie tylko ludzkie...o!
- 2004-06-14 14:05:48
Zond, ja nie musze zawsze warczec na szczeniaka, zrobilam to raz i wystarczylo. I nie gryze go = wystarczylo raz ujac jego pyszczek we wlasne zeby. Zachowania polegajace na ulatwieniu wyproznienia sie, o ktorych piszesz, suki stosuja wobec szczeniakow znacznie mlodszych niz moja Raszka. Gdybym wychowywala psiego oseska, masowalabym mu brzuszek i okolice odbytu wilgotna letnia lekko szorstka szmatka.
To byloby prawidlowe odniesienie do zachowan pielegnacyjnych zwierzat.
W tej chwili to jest zbyteczne - Raszka z fizjologia od dawna radzi sobie sama.
Natomiast sa pewne zachowania socjalne - np iskanie, ktore mozna doskonale imitowac koniuszkami palcow. Nie musze do tego uzywac zebow, pies palcami tego zrobic nie potrafi, ja - tak, a chodzi o efekt. Bo Raszka jest w tym wieku, w ktorym wlasnie sa wazne zachowania socjalne - nauka jak mocno mozna gryzc, poczucie bezpieczenstwa, ktore daje daje bliskosc matki, iskanie przez matke (sesje iskania u dzikich szakali powtarzaja sie i u doroslych osobnikow niezaleznie od plci i sa wlasnie zachowaniami socjalnymi dostepnymi tylko w rodzinnej grupie - odsylam do opisu Goodall).
Potraktowalam na serio Twoje pytanie, choc bylo zadane w sposob prowokacyjny.
U ludzi zachowania prowokacyjne na ogol sa skojarzone z mlodoscia nie calkiem dojrzala, bardzo zaluje, ze mnie juz o to podejrzewac nie mozna.
Wiec pytam Cie zupelnie na serio:
Jak sadzisz - co w razie czynnosci zakazanej i szkodiwej dla szczeniaka powstrzyma go skuteczniej - nagle warkniecie czy ludzkie slowo, ktore z niczym jeszcze nie jest skojarzone?
- 2004-06-14 14:06:12
Wybacz Zofio za moją "mlodosć, nie calkiem dojrzałą", ale dla mnie to wszystko wydaje sie smieszne. Moze najwyzsza pora uczyc psa ludzkich słów. Chciałbym zobaczyc Ciebie na podworku, wsrod ludzi, jak warczysz i gryziesz swojego psa. Sadze ze skonczyloby sie to wizytą animalsów w twoim domu, ktorym towrzyszylby psychiatra.
- 2004-06-14 14:12:01
Piotrze, w takim przypadku należy zadać sobie pytanie, czy chcemy socjalizować psa tak, jak uważamy najlepiej, czy też ograniczając się normami społecznymi. Jeśli chcesz brać pod uwagę to drugie, to prawdopodobnie połowę forumowiczów należałoby zamknąć za wymienianie się aportem z ust do pyska i spowrotem. Ludzie robią dużo dziwniejsze rzeczy ale szeroko akceptowane przez społeczeństwo. No cóż, widać więszkości z nas niespecjalnie zależy na opinii społeczności, po co się ograniczać? :-)
- 2004-06-14 14:12:33
Przecież Zofia nie narzuca nikomu "swojej śmieszności" - nie mówi,że tak trzeba-tłumaczy jedynie, pomaga zrozumieć zaineteresowanym ,dlaczego tak robi a nie inaczej-to subtelna różnica ZOND i wymaga od czytelnika pewnej umiejętności patrzenia "inaczej", niekoniecznie przez pryzmat swoich osiągnięć z psem.Przyznam Ci się, że ja nie potrafię z taką kontrolą i wiedzą(bo jej nie mam w znacznym stopniu)jak Zosia prowadzić szczeniaka i to co może być śmieszne w odczuciu innych -wymaga pewnej odwagi-tak myślę-własnie tego "odcięcia się" od opinii animalsów ,których przytaczasz i od opinii fachowców od ludzkiej psyche...tak to rzeczywiście program szkolenia szczeniaka dla nielicznych...spójrz na to z innej strony-bez uprzedzeń.
- 2004-06-14 14:22:49
ZOND, wybaczam Ci mlodosc niedojrzala - to czasem mija, natomiast nie moge wybaczyc Twoim nauczycielom od podstawowki zaczynajac. Szkoda, ze nie nauczyli Cie czytac cudzych tekstow ze zrozumieniem i zapamietywaniem. A za takie uczenie mlodziezy pobierali wynagrodzenie.
Co do Twoich rad adresowanych do mnie - przeczytalam je uwaznie.
Wprawdzie o nie nie prosilam - ale doceniam Twoja dobra wole.
- 2004-06-14 20:54:43
Nie bede powtarzac ponizszych komentarzy-Zosia wie co robi, a ja widzialam na wlasne oczy efekty-bylam pod wrazeniem, na prawde. Ach, i nie zauwazylam jakiejs 'agresji' Zosi w stosunku do psa ;-) ... wrecz przeciwnie - swietnie sie dogaduja, a o to przeciez chodzi...
No i czy zamiast uczyc psa obcego dla niego jezyka, nie prosciej i jemu i nam dogadac sie "po psiemu"? Zwlaszcza, jak sie ma taka wiedze o psich zachowaniach, jaka posiada Zofia.