Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

11 czerwca 2004, godzina 08:45

Miod w serce kapie mi od rana - poczynilismy krok naprzod w trudnej sztuce aportowania! Bo wprawdze Raszka 5-tygodniowae przyniosla mi kulke papieru, ale ta chec przynoszenia oslabla w warunkach trudnych, odwracajacych uwage, wobec mozliwosci zabaw z Berylem - no i jako skutek codziennego odbierania szczeniakowi rzeczy zakazanych, powstrzymywania przed braniem do pyszczka kamieni, puszek po piwie i tp.

Dostalam od naszej forumowej Kazi aport odpowiedni wielkoscia, ksztaltem i ciezarem.. Dzis wprowadzilam wabiacy glos - raczej cienki niertykulowany pisk. Powtorzylam opisywane poprzednio lekcje aportowania, gdy ja jestem w korytarzu, a Raszka po aport biegnie do kuchni. Dwukrotnie zapiszczalam, zatrzymujac Raszke z aportem w pyszczku na zabawe w korytarzu, po chwili zabawy i pieszczot sklonilam do oddania aportu. Znowu aport wyrzucilam do kuchni, juz nie zatrzymywalam Raszki w korytarzu, pozwolilam jej wbiec do pokoju, zapiszczalam - no i szczeniak sam wrocil do mnie z aportem na wspolna zabawe. Powtorzylam to tylko raz - lepiej sie nie spieszyc!!! - odebralam, schowalam skarb, poszlysmy po nagrode, a potem dalam sie Raszce znecac samotnie nad niezniszczalnym, przywiezionym z Kanady kauczukowym kongiem - ta zabawka jest dla niej dostepna, totez nie ucze na niej aportowania.

Mam nadzieje, ze Marek od Vortika, ktory dzis nagrywal nasza prace z posluszenstwa na boisku przed blokiem, zechce nagrac tez nauke aportowania w mieszkaniu - byc moze powstanie dysk dokumentujacy pierwszy miesiac wychowania szczeniaka.

Dyskusja