Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

4 lipca 2004, godzina 08:07

Uklony dla Wszystkich Tropiacych - przyjmiecie mnie do klubu??? Nie bylo latwo - miejska Raszke rozpraszalo wszystko - - o..skacze zaba, ooo, motyl usiadl obok..ooo,  koniki polne...ooo, krowa ryczy...ooo, co to jest mech???......, o. niedojrzale malenkie jabluszka, trzeba zlapac i bawic sie nimi... Ale w piatym dniu na wsi potrojny 15-minutowy, ukladany z wiatrem slad dlugosci ok. 30 metrow zostal wypracowany. No to powoli bedziemy utrwalac ten efekt.

Wyjazd udal sie Raszce - uczyla sie nie reagowac na golebie, kroliki, kury, byla na cotygodniowym targowisku, gdzie handluje sie zywymi zwierzetami, moge uznac jej socjalizacji z psami za calkowicie poprawna - radzila sobie w grupie doroslych goldenow,  umiala i bawic sie, i okazywac uleglosc wobec przewazajacej sily... Socjalizacja z ludzmi nie stanowi juz problemu, nawet pojedynczy czlowiek o swicie na pustym terenie moze byc uznany za przyjazne zjawisko, woz zaprzezony w konie to jest jeszcze problem.

Oczywiscie w nowych rozpraszajacych  warunkach wiele pozornie opanowanych hasel funkcjonowalo z opoznieniem lub wcale, ale nie zaniedbalysmy toru przeszkod - no i staramy sie opanowac zasade, ze z aportem nalezy wracac do wlasciciela.

Z aportem prawdopodobnie zaszkodzilo to, ze ustawicznie zabraniam podnosic swinstw z ziemi lub je odbieram. Ucze wiec Raszke tak, ze po prostu nie daje jej szans na ucieczke z aportem, na terenie otwartym albo zabawka, albo Raszka jest na smyczy...  A w domu stwarzam taka sytuacje, aby po porwaniu zabawki musiala znalezc sie w zasiegu moich rak, staram sie uzyskac w niej przekonanie, ze najlepsza jest zabawa tuz przy mnie, ze zabawki nie zabieram na zawsze.

Jazda samochodem na dlugiej trasie idealna, na komedne siusiamy na miejscach postojowych.

Dyskusja

- 2004-07-04 11:53:18
Chodzilam z nia po lace w innych miejscach, tam gdzie nie ukladalam sladu, zeby zobaczyla i pasikonika, i zabe, zeby poznala je ze spokojnym - zostaw. Na pierwszym sladzie moim zdaniem najlepiej ignorowac rozpraszanie uwagi, ale nie pozwalac oddalic sie ani bawic w polowanie, po prostu czlowiek stoi nieruchomo i po chwili przeprowadza szczeniaka jeszcze raz przez sciezke sladu - coraz blizej do celu. Az wreszcie ostatecznie na cel szczeniak prawie wejdzie i bedzie nagrodzony. Nie chce pobudzac malinois, bo one i tak impulsywne - tym, zeby widziala jak odchodze. Bo wlaczy oczy zamiast nosa. A ze ona jest bardzo pewna siebie i nie boi sie byc beze mnie - to zachowala sie raz, jakby chciala powiedziec - slad nie zajac, nie ucieknie, a pasikonik moze uciec... Na pierwszych sladach prowadzaca Raszke Maciachowa nie wydawala zadnego polecenia, cichutko mowila - dobrze, kiedy mala ruszala prawidlowo i zatrzymywala sie, gdy mala myslala o kwiatkach i motylkach. Jutro sprobuje sladu z wnukiem na koncu - on umie ulozyc slad, a jest na pewno w tej chwili najukochanszym dwunogiem dla Raszki.
- 2004-07-04 12:12:06
to jak tak świetnie Wam idzie w samochodzie i postoje na siusiu opanowane to ...:-)
- 2004-07-04 12:45:32
Jolu, pozostaje zmeczenie podroza 300-km w jedna strone dzien po szczepieniu...
I calkiem nowe srodowisko, tez dzien po szczepieniu, kiedy odpornosc moze byc mniejsza, i moze byc oslabiony organizm, i niemaly stres. Korzysci z takiego wyjazdu ona nie wyniesie, bo nie zdazy odpoczac przed powrotem nawet, ja tez niewielkie, bo caly czas bede musiala byc skupiona na niej, a i Wy tez nie - bo jedziecie zobaczyc nie prace z 3-miesiecznym maluszkiem, ktoremu wszystko dopiero sie zaczyna ukladac w glowie, ale jak pracowac w obedience...Jak pracowac z maluszkiem krakowscy klubowicze moga zobaczyc w kazdej chwili, inni - mam nadzieje na CD.
- 2004-07-04 13:09:23
Faktycznie praca z psem to wielka satysfakcja ale i zmeczenie. Sama doznaje tego co dzień - a szczególnie w wakacje gdy wiecej czasu an nadrobienie ewentualnych zaległości.
Wyoraziłam sobie Raszkę i konie.!!! Maleńka musiała sie chyba przestraszyć. Mitra szczekała okropnie i obskakiwała - byliśmy w Jarosławcu - "intymny"kurort dla mieszczuchów - nawet nie przyszło mi do głow ze w takim miejscu mozemy spotkać konia z woziem.
Ciekawi mnie Zosiu czy zaczełaś przyuczac Raszkę do kagańca. Pytam, bo Mitra była przyuczana pózniej koło 6 mies., ale chyba za późno i nadal tego cuda nie lubi, a niestety ostatnio musi (ku mojej rozpaczy) nosić na każdym spacerze :((((
Trudno ngradzać psa smkoykiem czy piłeczką, gdy kaganiec na pysiolku :((((((((((((
- 2004-07-04 13:16:12
Konia Raszka chciala pogonic, ale nie dalam jej na to szans. Musiala siedziec i patrzec. Strasznie smieszna byla, gdy "czaila sie" na najpowazniejszego i najwiekszego ze stadka goldenow - skradala sie na ugietych lapach, z napieciem jak do ataku, coraz blizej, a jak pies popatrzyl na nia, zaraz przypadala radosnie cala malutka i przyjazna.
Kaganca jeszcze nie uczylam, nie mam dobrego malego kaganca na malinois, ale Raszka jest tak lakoma, ze dla jednego platka kukurydzianego dusze odda, a nie tylko mordke w kaganiec wsadzi...
- 2004-07-04 13:45:37
to szczerze zazdroszczę :))
Z Mitry łakomczuch też duży, ale wybredny, za parówe albo miesko kurze odda duszuczkę :)
- 2004-07-04 13:49:20
to, że może zobaczymy Raszkę na CD znaczy, że będzie można kupić od Basi w sobotę płytę?
- 2004-07-04 15:26:58
Jesli ktos chcialby miec ta plytke, niech napisze do mnie na priv, zeby wiedziec, ile ewentualnie zabrac. To nie jest jakas pelna kaseta szkoleniowa, tylko dokumentacja poczatkowej pracy. W posluszenstwie i pokonywaniu przeszkod. Nie jestem biegla komputerowo, ale to chyba mozna powielac? I pusta plytka kosztuje symbolicznie.
Mam nadzieje, ze forumowicze, ktorzy dostana nagrana, nie beda powielac i rozprowadzac. Byloby to dzialanie nie fair. A na pewno wylazloby na jaw.
A czy bedzie juz w Warszawie - to zalezy teraz tylko od Basi i Marka Wortanow. Czy znajda czas na zmontowanie z kilku nagran.
- 2004-07-05 12:31:34
Cześć Zosiu, cieszę się, że wyjazd się udał.
Pozdrawiam
Kaśka