Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

17 lipca 2004, godzina 13:58

Jak cudownie patrzec na spiacego, zmeczonego zdrowa praca szczeniaka!

Byl dzis slad o 9.30, prosta, luk, prosta, pozorant w krzaczkach na koncu. Dlugosc - ok. 100 m. Pierwszy odcinek osloniety, bez wiatru - drugi z wiatrem. Deptacz znajomy troszke psu, bawil sie ze szczeniakiem przed ukladaniem sladu. Slad niemal goracy. Pierwsza prosta wypracowana bardzo ladnie, z prawidlowym wybraniem kierunku. Na luku problem - o kilka metrow lezala foliowa reklamowka z czyms mocno smierdzacym, prawdopodobnie resztki jedzenia, nie zauwazylysmy wczesniej planujac slad.  Szczeniak  zainteresowal sie folia, zatrzymany moim znieruchomieniem po dluzszej chwili usilowal ponownie wypracowac slad, ale szlo to juz znacznie trudniej, gubil i znajdowal slad znowu, caly czas wykazujac aktywne zainteresowanie. Kierunek byl prawidlowy, tylko zejscia z linii sladu do metra, potem Raszka   minela krzak, gdzie siedzial pozorant, o metr dalej chwycila wyrazny zapach z krzaka, rozmerdal sie ogonek entuzjastycznie, zawrocila i natychmiast wpadla pozorantowi w objecia...Uradowana byla znalezieniem jak nie wiem co, a ja dopiero! Niewazne, ze byly problemy po drodze, byloby dziwne, gdyby od razu wszystko bylo swietnie, najwazniejsza na tym etapie dla mnie byla radosc szczeniaka z odnalezienia pozoranta, odnalezienia nosem, nie oczkami!!!!

Zafundowalysmy jej zabawe natychmiast z ukochanym "powietrznym kongiem" - to najcenniejsza dla niej zabawka, niedostepna do samodzielnego uzytku.

Aport - coz, albo ma sie psa supersocjalnego do dzieci, albo na poczatku problemy z aportem, dzieci lubia dac zabawke i gonic szczeniaka, prawda? Dzialania naprawcze ruszyly z dwoch stron:

 -tradycyjnym moim ulubionym sposobem - zabawka na sznurku, zabawka i szczeniak w zasiegu moich rak, zabawka wyrzucona tak, by szczenie mialo wielka ochote znalezc sie w innym miejscu, tam, gdzie jestem ja - najpierw wszystko bylo w milczeniu. Potem gdy przybiegala sama do mnie pada haslo przynies,  potem to haslo gdy biegla w moja strone, az wreszcie teraz wyrzucam zabawke z haslem przynies, po przybiegnieciu oczywiscie wyglaskania, wspolna zabawa, nie odbieram aportu od razu,  potem wspolny spacer do kuchni po zarelko. Zarelko nie przy sobie oczywiscie, zeby lakoma Raszka nie wypuszczala za szybko aportu.

A z drugiej strony - niejako od konca, od tego,co ma zakonczyc cwiczenie - podawanie aportu siedzacej przede mna Raszce z haslem aport, po chwili daj,  odebranie, pochwala, noga, idziemy - i idziemy po nagrode. Te dwie nitki polacza sie predzej czy pozniej, tylko spokojnie, czeste, ale bardzo krotkie sesje.

W samochodzie  na parkingu Raszka siedzi na tylnym siedzeniu, ja na przednim przy otwartych drzwiach, ona zaczyna pamietac, ze nie wychodzi sie z auta bez wyraznego mojego hasla, ze ma siedziec, chociaz ja wysiadam, a drzwi sa otwarte.

Wrocilysmy ze sladow i szkoleniowej jazdy, szczeniak zjadl, padl jak przekluty balonik i spi slodko, jak milo....

 

 

 

 

Dyskusja