Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

21 lipca 2004, godzina 14:25

Nie kazdy dzionek jest udany, dzis dalysmy plame... Zawsze winien jest czlowiek, wiadomo. Czyli - moja wina. Po sladach w miare poprawnych dla odpoczynku pozwolilam Raszce wbiegac na olbrzymia metalowa zjezdzalnie chyba dla rolkarzy - nie umiem tego opisac, wyglada to jak wielka blaszana litera U. Raszka uradowala sie tak niesamowicie, ze stracila instynkt samozachowawczy - chciala wbiegac do samej gory, polamalaby sobie nogi zeskakujac z dwoch metrow, wiec musialam ja asekurowac i hamowac. No i nie przewidzialam, ze szczenie wychodzac z parku musi odreagowac takie emocje. Raszka dostala tzw. glupawy - czyli na 10-metrowej lince przypietej do obrozy zataczala szalencze kola, co chwile zmieniajac kierunek. A linka oplatala nie tylko Forumowa Gosie (zdaje sie nawet bolesnie), ale i starszego pana z malenkim ratlerkiem... nikomu nic sie nie stalo, ratlerek wyszedl nie dotkniety linka, pan chyba raz mial linke dookola spodni, a ja sie skladalam w przepraszaniu. Nastepnym razem pojdziemy odreagowywac emocje na najwieksza laczke!!!!

Ciekawostka - Raszka miala dziwne uczulenie (opryszczka) na skorze golego jeszcze podbrzusza i w uszach (twarde, nie ropne zgrubienia pod naskorkiem -  jak ziarnka bialej kaszy). Podejrzewane byly ostre trawy lub uczulenie pokarmowe - maliny albo kurczak. Maliny, to juz byloby bardzo smieszne - przydomek hodowlany Raszki to Frambos, czyli malina,  kurczaki wydawaly sie prawdopodobne.

Wszystko minelo po podaniu szczeniakowi tabletek Vetzyme - to kompleks witamin z grupy B i mikroelementow. W sklad Vetzyme wchodza przede wszystkim suszone drozdze piwne. Podanie  tych tabletek uzgodnilam z wetem, jasne, choc sa one sprzedawane bez recepty - i wielokrotnie sprawdzily sie u moich poprzednich psow przy wszelkich drobnych problemach skorno-uczuleniowych.

Raszka zmeczona odsypia upalne godziny, cos jest za grzeczna, moze by ja troszke rozwydrzyc??? Cos za spokojna...

Acha, jak zakladalam jej przez glowe szorki przed doprowadzeniem z boku do linii sladu, panowie z mopsem zapytali, czy ona jest niebezpieczna, czy to taki specjalny ...kaganiec!!! Czyli Raszka jest juz na tyle duza, aby mogla - teoretycznie - zagrazac mopsom.

Dyskusja

- 2004-07-21 17:13:21
Zosiu - w dalszej czesci parku Jordana sa takie drabinki na placu zabaw dla dzieci - jest taki jakby wąż-drabina... ;-)))
I piaskownice sa...i hustawki... ;-)))))
Ale nie bede podpuszczac :P
/no i sadzawka jest, gdzie moznaby popodrozowac ludka z psem...... :P /
Raszka zmeczona odsypia upalne godziny, cos jest za grzeczna, moze by ja troszke rozwydrzyc???
hihi, czyzby Pańcia czula niedosyt ;-)
Pozdrawiam
- 2004-07-21 17:41:26
Ani do piaskownicy, ani na plac zabaw dzieci wprowadzic jej nie moge... na przeszkody - tak. A o lodce juz myslalam i na pewno poplyniemy, o ile wypozyczajacy nie bedzie protestowac...
- 2004-07-21 22:56:08
Chciałam Zosi podziękować za nowe do¶wiadczenie jakiego miałam okazję zaznać. Podpisuję się pod wszystkimi ochami i achami dotyczacymi Raszki. Filigranowy lataj±cy mięciutki żywioł
Pierwszy raz układałam taki prawdziwy ¶lad -ciut "podkreciłam" za bardzo, ale mam nadzieję Raszka i jej Pani mi wybaczy. Takie ćwiczenie jest twórcze nie tylko dla psa. :) Troche się wewnetrznie denerwowałam by sie udało, ale radosne pysie Raszki jakos mnie rozbroiło. Wstępnie zaprzyjaĽniły¶my sie troszkę. To przeciez dla niej zadanie, a ja sie denerwuje, bo co tu ukrywać, to i dla mnie sprawdzian.... Raszka jak dla mnie spisała sie ¶wietnie, nosek przy ziemi i kupa radosci, gdy znalazła "zgubę" wygl±daj±c± zza drzewa ciekawie.
Efekt, napaliłam sie na takie ćwiczenia z własnym psem. Instruowałam już moje dziecię i bedziemy próbować z nasz± psin± podobnie :D Od przyszłego tygodnia urlopik.....
Ojej, nie zdawałam sobie sprawy, że Zosina psina moze mieć tyle energii - istny wulkan energii!!! Musze szczerze powiedzieć przy Malince trzeba mieć niezł± kondycję - czego Zosiu gratuluję.
Zosiu, pytasz o rózne opinie i te uwagi też. To ja tak delikatnie .... Jesli mozna to własnie a'propos tej linki (nie było tak Ľle z ta link±-małe skakanko przez skakankę :D ), i wła¶nie przyszło mi do głowy czy przy tak żywotnym psie nie wygodniejsza byłaby ta¶ma zwijana taka automatyczna. Sunia przemieszcza się w zawrotnym tempie we wszelakie strony. Samo nadzorowanie i asekuracja przed przypadkowym "kuku" jest absorbuj±ca i jeszcze linka długa¶na. Nie mówię zaniechaniu linki tylko o używaniu ta¶my automatycznej przy powiedzmy spacerze w parku :D Taka ta¶ma daje swobodę, ale i kontroluje psa... Tak mi sie nasunęło... my¶lę, że maj±c Raszkę ja bym tak± kupiła.
Tu w blogu nie mogę dodac zdjeć (za zgod± Zosi) z dzisiejszego spacerku po pracy w parku, wiec zamieszcze w po¶cie osobno.
Zosiu, jeszcze raz dziękuje za okazję zdobycia nowego do¶wiadczenia
- 2004-07-22 11:19:26
Mi sie wydje, ze zwijana tasma dla nas teoretycznie wygodniejsza, ale dla psa to cos calkowicie innego...Tasma zwijana jest caly czas napieta, nieznacznie, ale jednak. Pies to czuje, a tu (chyba)chodzi o to, zeby pies bez tasmy zachowywal sie tak jak obecnie na. A tak - odepniesz wiecznie napieta smycz - pies czuje ta swobode i dawaaaj szalenstwo.
Tak mi sie wydaje, ale mozliwe, ze sie myle... :-)
Moje buty juz schna po dzisiejszych "wyczynach" z moim psem, i tylko czekaja na nastepne deptanie ;-)))
Pozdrawiam