Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

8 sierpnia 2004, godzina 16:53

Raszka zaczela piaty miesiac zycia. W prezencie ode mnie dostala 40-minutowy spaccer ulicami miasta. Jakos to nam szlo, nie potrzebowalam wiekszej sily do korygowania chodzenia obok, niz nacisk na smycz dwoma palcami. Oczywiscie to nie jest chodzenie na haslo noga, tylko w miare swobodne obok mnie idziemy.

Lepszy prezent zafundowal jej jakis niezle gryzacy owad.  Raszka stanela nieostroznie na czyms, co sie krecilo w trawie no i ma za swoje - kulala dobra godzine, niczego nie zdolalam w lapce wymacac. Fakt, ze moja mala ma bardzo niski prog wrazliwosci na bol - byle co wystarczy, aby uzalala sie nad soba.

Na ulicy tez nas spotkala drobna nieprzyjemnosc - szedl przed nami facet z ON-ka. W pewnym momencie ON-ka odwrocila sie i rozjazgotala na szczeniaka. Facet stal, ON-ka rwala sie na smyczy z jazgotem. Co bylo robic, dalam Raszce siad i czekalam - mnie sie nie spieszy.

Po jakims czasie do goscia dotarl absurd i smiesznosc sytuacji - male szczenie siedzi spokojnie na luznej smyczy, a dorosly pies strzepi sie jak... Pociagnal suke za soba i poszli dalej, ja nagrodzilam Raszke, odczekalam jeszcze ze dwie minuty i dopiero ruszylysmy takze my.

Historia z owadem uprzytomnila mi, jaki blad robie, nie biorac ze soba zawsze bodaj bandaza, bodaj najprostszego opatrunku - gdyby szczeniak wlazl na szklo, nie mialabym czym opatrzyc  lapy. Poprawie sie od dzis!

  

Dyskusja

- 2004-08-09 04:06:13
Grzesiu, jak mielismy drake z jazgotliwa sznaucerka, to tez napisalam rase... Tak sie sklada, ze w okolicy duzo, duzo ON-kow, nie kazdy zachowuje sie normalnie. Raszka tez by w bezposredniej konfrontacji na pewno dala w dluga, Koliber byl samobojca, uwielbial awantury z wiekszymi od siebie, Raszka nie. Na pewno nie byl przekroczony dystans ucieczki, wiec sobie siedziala podtrzymywana przeze mnie na duchu.
- 2004-08-10 00:46:12
hehe ja nie mowie, ze tu nastąpil jakis atak na ON, zartowalem tylko. Sznaucerke pamietam również. Zresztą jak widać rasa nie ma tu nic do rzeczy, tylko gatunek właściciela.