Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

9 listopada 2004, godzina 14:56

Spacery kondycyjne to teraz nasza specjalnosc. Raz lub dwa razy dziennie za miastem, w towarzystwie drugiego psa Raszka spedza od godziny do dwoch godzin. Jesli to spacer  z Borysem - bouvierem - to szalenstwo biegania roznosi najpierw dwa mlode psy. .Spacer z goldenka Lucky to przed wszystkim nauka posluszenstwa w terenie. A wiec - nieustanne aportowanie po dziesiatki razy tak, by pilke trzeba bylo nosem znalezc. Talerz latajacy nad rowami i na gleboką oranine. Zabawki musza byc caly czas noszone - kazda suka nosi swoja, w przerwach na posluszenstwo zabieramy. Przejscie samodzielne beze mnie tam i z powrotem po kladce nad wysokim rowem. Zostawanie na siad i waruj, komendy na odleglosc przy aportowaniu. Aportowanie przedmiotow drugiego psa - i  wytrzymywanie, gdy temu drugiemu daje sie wlasna zabawke. Aportowanie po kolei  - kazdemu psu jego zabawka. Odwolywanie dziesiatki razy Raszki od zapachu zwierzyny, bo Lucky moze, a jakze. Przywolywanie, zapinanie smyczy, dwa kroki na smyczy i znowu luz.

Bardziej niz milimetrowej precyzji cwiczen na placu potrzebuje teraz zelaznego przywolywania w kazdej sytuacji. Wlasnie w otwartym terenie. I  nieustannej gotowosci pracy ze mna,.  Oczywiscie jest i czas na samodzielnosc  - Raszka zbiegla do strumienia, upuscila latajacy talerz i po chwili wyciagnela z wody, bardzo to jej sie podobalo, powtorzyla te zabawe, podobnie robila z plywajaca pilka. Ale spacer jest pod dyktando pracy ze mna. Gdy suki sa zmeczone - odbieramy aporty i wtedy radosnie zagryzaja sie w oraninie, kazda druga wgniata w miekka ziemie, na Raszce widac to troche mniej. I po chwili przerwy znowu aport w gestych chaszczach i trzeba sie pomeczyc.

W domu - to zasada - po powrocie Raszka dostaje jakim niewielki smakolyk. W koncu wrocilysmy z wielkiej wyprawy lowieckiej, prawda?

Ale zeby Raszka nie byla taka swieta, to przyznaje, ze rozmienila na drobne moj pantofel, prawda, ze w pospiechu nie odlozylam na poleczke w korytarzu, tylko zostawilam na podlodze... Z poleczki sciagac nie wolno, a z podlogi to zostalo potraktowane jak zabawka. 

Dzis Raszka jest troche zmeczona - i nie wchodzi na lawe. Bo wczoraj najpierw wskoczyla, a potem po prostu z marszu wchodzila sobie na polmetrowej wysokosci lawe po oknem, siadala na niej i wygladala  przez okno.  Pies lazi po meblach, ojej, jak to dobrze, ze moj dom, moje meble i moj problem tylko...

Zofia    

Dyskusja

- 2004-11-10 07:46:20
Super opis spaceru!! Czy można zgapić? I plan spaceru ze znajomymi psami ułożyć na wzór i podobieństwo - oczywiście w zakresie dostępnym dla naszych marnych możliwości :-)Ale skakanie po meblach (umarłam ze śmiechu czytając opis) - jakby to moja biedna mama usłyszała, to by zawału dostała - to skandal !! ;-)
- 2004-11-10 08:26:10
No, no Raszka to dystyngowana panna - nie zadaje sie z byle kim ;-) Popadła w dobre towarzystwo! Świetne opisy Zosiu, oczywiście u mnie nie ma nikogo z kim mogłabym na spacerach cwiczyc, tak że drugi pies też by miał choćby poziom Kazy - jeden długowłosy ON bardzo posłuszny sie wyprowadził i teraz juz nie ma z kim trenowac :(( Pozdrawiamy Raszke, towarzystwo Raszki i Zosie tak na koniec :-))
- 2004-11-10 10:37:47
Jasne ze mozna zgapisc wsio.
Pproponuje jak sie spotka grupa wroclawska - pierwszy dzien przeznaczcie na poslusznstwo. Pierwsze spotkanie bez szalenstw, najpierw zorientujecie sie w ukladach pomiedzy psami, i na ile panujecie w grupie nad nimi - a dopiero potem wiekszy luz. A spacery bardzo szkoleniowe najlepsze sa w nie wiecej niz trzy psy.Wieksza grupa - to powinna posluszenstwo doskonale wypracowac.
Ja wlasnie wrocilam ze spaceru z bouvierem i jade z Lucky, juz bylo pare ciekawostek - napisze.