Psy 200x300

SZCZENIAK W DOMU - BLOG ZOFII MRZEWIŃSKIEJ

10 listopada 2004, godzina 15:10

No to z dwoch dzisiejszych spacerow ciekawostki.

Raszka marzy o tym, by przewrocic Borysa. Skacze z boku uderzajac go barkiem, jednoczesnie chwyta za kark i szarpie. Tyle ze Borys jest dwa razy wiekszy i dwa razy wiecej wazy - wielka lapa wali Raszke z gory niczym niedzwiedz. Dzis prawie sie udalo - Borys pojechal na sliskich lisciach i lezal! Raszka juz chciala triumfalnie pozagryzac zabawowo, ale Borys pisnal i Raszke odmiotlo przez powietrze. Szalenie podobaja mi sie jej hamulce socjalne - najlzejszy sygnal bolu przerywa najbardziej zywiolowa zabawe Wykorzystalysmy pochylona nad ziemia galaz jako przeszkode - z aportem i bez, tam  i z powrotem.

Drugi spacer z goldenka Lucky po trzech godzinach odpoczynku. Ciekawszy, bo miejsce bardziej urozmaicone. Uczylysmy Raszke podnoszenia z ziemi upuszczonej laski (takiej zwyklej laski, jaka podpieraja sie starsi ludzie - nie, to jeszcze nie moja wlasnosc)  i zanoszenia do wskazanej osoby. Nieco trudno, ale szlo. Coraz pewniejsze zostawanie na waruj, gdy zaprzyjazniony pies gania za aportem i coraz lepsze ogolne posluszenstwo.

Dwa spotkania z psami - idzie olbrzymi kaukaz, chcialam Raszke przywolac, kaukaz okazal sie dobrym znajomym Lucky. Wiec i Raszka mogla sie przywitac. Nie przywolywalam, byla na luzie, mogla zachowac sie swobodnie. Najpierw nieco wystraszona szczekala groznie, z bliska stwierdzila, ze jednak jest malutka i okazywala to bardzo grzecznie, zabawy nie bylo, bo pies raczej wiekowy i zlekcewazyl zaloty szczeniary. Drugie spotkanie bylo z dwiema malenkimi kundliczkami, tez zaprzyjaznionymi z Lucky.  Raszka tym razem nie szczekala -  malych suczek nie bala sie, nie alarmowala mnie,  ale podbiegla i przypadajac na przednie lapy proponowala zabawe. Tym razem nie okazywala, ze jest szczeniakiem, ale ze jest bardzo przyjaznie usposobiona i ze jej nie trzeba sie bac. W przelocie polizala wlascicielke tych suczek po rece.

A potem znowu upuszczala w wode strumyka swoje aporty i z radoscia wyciagala z wody, starannie otrzepujac za kazdym razem.. Dobrze - zaczelam chwalic takie zachowanie, mam nadzieje je utrwalic i dolozyc komende - bede miala psice -praczke!!!!

A jutro o tym jak zaczynam Raszenke dreczyc rozmaicie...

Dyskusja

- 2004-11-10 17:29:27
Powalilo mnie pozytywnie to przynoszenie laski. Pewnie moja biala Raszka tez by juz przyniosla. Moja lubi platac psikusy, bo jak w pyszczku znajdzie sie jako zlozona, to w biegu moze sie np. rozlozyc i trzeba stanac na wysokosci zadania - nie przestraszyc sie nowej, zaistnialej nagle sytuacji (dobrze, gdy przy okazji nie oberwie sie po psim lebku albo lapach niesfornie skaczacymi elementami), potem dzieki gumie robi sie z tego taki dlu-u-ugi aporcik i w tym nowym stanie trzeba go zaniesc panci. W dodatku trzeba wybrac, czy chwycic za koncowke z kulka, a zkulki wystaje pętelka z gumy, czy za drugi koniec bez takich buzerow. Moj chlopak byl chyba ze 2 miesiace starszy od Raszki (chociaz dokladnie nie pamietam), kiedy przytrafilo mu sie rozlozenie laski podczas jej chwytania, ale dzielnie zmierzyl sie z problemem. Raszce wroze to samo, bo swietna Psica.
Fajne cwiczonko - prawda?
A z wody - a jakze - wyciagal opony samochodowe (czego to ludzie nie nawrzucaja do strumyka osiedlowego), moglam zalozyc myjnie. Panience moze nie wypada wylawiac takich rzeczy, chociaz czego to nie potrafia dzisiejsze kobiety...
Osobiscie uwielbiam kotlowanine zaprzyjaznionych pieskow w trawie albo w lisciach (w blocie juz tez przerabialam) - od czasu do czasu tylko delikatne pomruki, nawet nie warkniecia, ale najbardziej fascynujaca jest bezglosna szamotaninka - slychac tylko szelest klebiacych sie cialek, ze o efekcie wizualnym juz nie wspomne, bo mozna dostac oczoplasu.
Niech nam sie pieski rozwijaja na spacerkach.