Książka

Z kluczem do psa
Subskrypcje
zapisz się wypisz się
Jeśli masz jakieś pytanie, uwagi czy też komentarze, napisz do mnie.
 
Szczeniak w domu - Blog Zofii - Najnowsze wpisy

9 czerwca 2005, godzina 20:36

Wprawdzie blog dziala juz jak trzeba - ale Raszka mowi Wam wszystkim - do widzenia. To juz jest ostatni wpis - mysle, ze wielu z Was moglo dowiedziec sie czegos. Dziekujemy wszystkim, ktorzy nas czytali, ktorzy darzyli nas sympatia.

Opisalam tu wiernie rok zycia psa, nie ukrywajac rozmaitych problemow i niepowodzen. Ani jeden wpis nie byl wymyslony dla potrzeb Czytelnikow - wszystko bylo naprawde.

Ale w zyciu nie istnieje niekonczaca sie opowiesc, kiedys trzeba sie rozstac, wspominajcie nas milo. I jesli uwazacie ze warto - polecajcie lekture blogu tym, ktorzy przygode ze szczeniakiem dopiero zaczynaja.

Komentarze (7)
8 czerwca 2005, godzina 20:36
Dzis o dwugroszówce.
Raszka od szczeniaka uwielbia nosić metal, wszystko jedno jaki, czy to nóż, czy widelec, czy moneta.
Skad takie zamilowania - moze dlatego, ze zarelko w kojcu u mamusi przynoszone bylo w blaszanej misce , a jeszcze hodowca brzęczal i halasował specjalnie metalem.
Ilekroc upadnie mi moneta, Raszka usiłuje zlapac, wydrapac z podlogi, wziąć w zęby. Nie pozwalalam, bo sie balam zeby nie polknela, wiec tak jak przy zgubie - ma nakazane przy monecie warowac. Ale okrutnie ją korci aby porwać w dziób - im mniejsza monetka, tym lepiej.
Siedziałam przy kompie pilnie pisząc, gdy poczułam wlepione we mnie oczki Raszki. Spojrzałam - i zdziwiłam sie bardzo, bo Raszeńka warowała przede mną idealnie, a pomiędzy przednimi łapami, tuż przed jej nosem, błyszczała dwugroszówka.
Pochwaliłam, ze tak pięknie zachowała sie przy zgubie, -ale skąd tu dwa grosze, mogły mi wypaść z wyjmowanej portmonetki w korytarzu, nie tu!!!
Podniosłam ...i sprawa sie rypła... Dwugroszówka była jeszcze ciepła i obśliniona dokładnie.
Raszeńka musiała znależć w korytarzu - jakie u niej przebiegały procesy myślowe, tego nie wiem, w każdym razie w ktorejś chwili po wzięciu dwugroszówki w dziób MUSIAŁA dojść do wniosku, że warto, aby ona warowala przede mną, a dwugroszówka lezała przed nią...
Oczywiście wychwalilam, oczywiscie mięskiem nagrodziłam tak więc Raszka kupiła mięsa za dwa grosze...

A swoją drogą - musze zwiekszyc ilosc szukania zguby, aby jednak ona warowala tam gdzie znajdzie, a nie brala forsy w dziób! Żeby na przyszłość - szczekała wzywając mnie do znaleziska...
Zofia
Komentarze (0)
07 czerwca 2005 , godzina 12:32
Najpierw obiecana historia ze "zgubioną" kawką.
Wieczorem po 19 na duzym zarosnietym trawą i okolonym krzakami placu znajoma pani rozrzucila cztery przemioty, ktore Raszka miała znalezc rewirując - byly nie na sladzie, ale hen odrzucone podczas marszu. Były to zwinięta skarpetka, nieuzywana szczoteczka do zębów, stare klucze w starym plastikowym euti i kawalek sztucznego sznurka. Te trzy ostatnie - za trudne dla początkującego psa. Moj błąd, że nie popatrzylam jakie to przedmioty.
Raszka z daleka chyba przez szybe autka zarejestrowala ruch - po wypuszczeniu z samochodu pognala jak rakieta i blyskawicznie znalazla skarpetke. Zawarowala, , podnioslam pochwalilam, szukamy dalej. I w tej chwili Raszka podbiega do czegos sporego czarnego w trawie co...zaczyna sie ruszac!
To bylo piskle kawcze, podbiegalo i podfruwalo przed Raszkowym nosem, a ona nie wiedziala co robic. Bo od malego ma zakazane wszelkie proby lapania ptakow, czesto ma nakaz warowania przed chodzacymi po boisku gołębiami - to co, chyba kawka to zguba skoro sie przy podobnych warowało??? Ale jak zawarowac tuz przy pisklaku, skoro on sie oddala?? Ot, problem. Dalam Raszce waruj na odleglość, podeszlam blizej. Kawczatko znieruchomialo, mialam wielką ochotę zabrać i odchowac, ale bylo całkiem opierzone i podfruwało, a nad nami zaczerniło sie w sekundzie niebo od dorosłych kawek probujacych nas odstraszyc. Kawczatko podskakujac oddalilo sie, kazalam Raszce szukac dalej.
Ale ona nie skojarzyla o co chodzi - moze jednak o kawke? Przeciez nie podnioslam jeszcze tej "zguby". No i jeszcze raz podbiegla do pisklaka, jeszcze raz musialam dac jej waruj, wziąć na smycz i odprowadzic - dopiero poprosiłam pania, ktora rozrzucala przedmioty, aby dac z jej reki zapach nawęszyć - o jaką zgube chodzi. Coz, pozostale przedmioty zapachu mialy na sobie bardzo malo...Jakos po dluzszym szukaniu zostaly z trudem i bez entuzjazmu odnalezione, ale sznurek - resztka z jakiegos psiego gryzaka - byl podniesiony i gryziony przez Raszke, a nie oznaczony.
Dlaczego chcialam wziac kawke - bo odchowalabym ja a przy okazji nauczylabym Raszke sympatii do ptaka, ktory wyjadalby zarcie z jej miski i jezdzil na jej grzbiecie, jak kiedys kawki jezdzily na Lusce-Kropce. Ale... niech Raszka lepiej omija wszystko co pachnie zwierzeciem, a nie czlowiekiem podczas przeszukiwania terenu. Gdybym podniosla tego pisklaka - Raszka moglaby zrozumiec, ze ma szukac ptakow takze.
Moglam wziac go potem, po skonczonym przeszukiwaniu, ale skoro pisklak o wlasnych silach oddalil sie w strone krzakow i dorosle ptaki fruwaly nad nim - ingerencja w ich zycie wydala mi sie nieuzasadniona.

Jutro - o tym jak Raszka za dwa grosze kupowala mięsko...
Zofia
Komentarze (0)

Zobacz archiwum bloga "Szczeniak w domu" »

Powered by Web Wiz Journal version 1.0
Copyright ©2001-2002 Web Wiz Guide


 
Forum
Zoja,,,
Rex Schaferhund Lang Haar
Caro
Hikari Wilcze Serce
Luna Saba Diana!!!STARSZE172-173NOWE 175-176
Perełka i przyjaciele -nowe 89-90
ZAIR Wilcze Serce i BUGGY Avax Hof
JAMAL - NESCA /Joguś i Rudzielec - Nowe str.43
DJUNA-filmik z kotem
Piorun - huragan I stopnia - str.72
Beja (ALASKA Arizona) ŁĄKI STR 512
Bad Ball ??

Galeria
Awer z Lubartowa
Awer z Lubartowa

 
 Copyright by Mariusz Mierzejewski, 1998 - 2010
 Hosted by IDG.pl