Subskrypcje
zapisz się wypisz się
Jeśli masz jakieś pytanie, uwagi czy też komentarze, napisz do mnie.
 
Szczeniak w domu - Blog Zofii - Archiwum

26 maja 2004 o godzinie 11:57
Raszka jeszcze nic nie umie i dlugo nie bedzie umiala. Dopiero ciezkim wysilkiem szarych komorek usiluje skojarzyc, za co dostaje nagrode. Probuje czy utrafi wlasciwie z czynnoscia, a zanim sie zorientuje jak ma odpowiedziec na jakie haslo - wiele wody w Wisle uplynie.
Najwazniejsze ze chce kontaktu i cieszy ja bycie z ludzmi.
Ale moze ktos sprawniejszy komputerowo ode mnie przenioslby te ostatnie opisy - juz pracy - do nowego dzialu -np Szczeniak w domu, czyli co sie nam udalo.
Nie bedziemy tam pisac z pytaniem co robic, ale podzielimy sie ze wszystkimi Forumowiczami tym co udalo nam sie osiagnac i w jaki sposob w pierwszych dwoch - trzech miesiacach od wprowadzenia szczeniaka do domu.
Raszce od przyjazdu - druga doba - udalo sie przyjaznie poznac Basie, Marka, Anie od goldenow, Ziutke od jamnikow, kolege mojego wnuka, lekarza wet.
Z psow przyjaznych - goldenke i ON-ka.
Z ciekawostek - lek, wet, ostrzegl mnie przed kupowaniem kosci cielecych, bo w sklepie myte sa w ixi...zeby nie pachnialy podejrzanie.
No to kupilam cieleca late, sama wykroje zebra i bede dawac na pocieche, gdy bedzie trzeba zostawic mala w kojcu.
Acha, po meczacym spacerku klatka transportowa, w ktorej Raszka podrozuje w moim fiaciku - nie byla juz taka paskudna, dalo sie w niej lezec i nawet drzemac. Zero choroby transportowej.
Zofia
Komentarze (0)

26 maja 2004 o godzinie 19:42
No to jeszcze jeden temat z dzisiejszego dnia.
Uwazam, ze kazdy wlascielel powinien umniec odebrac kosc swojemu psu. Najprostsza droga, to przekonac szczeniaka, ze mu sie kosci wlasnie nie odbiera.
Totez spore zebro cielece,ktore dzis dostala Raszka, trzymalam caly czas w rekach, gdy ona je jadla.
Najpierw byla z lekka sztywna, stopniowo rozluzniala sie, po chwili gryzla kosc znacznie spokojniej, wybierala mi z rak, ja pomagalam jej trzymajac kosc Trzymalam kosc tuz przy pyszczku i sunia uczyla sie gryzc tak, by nie trafic zebami w moje rece. Na sam koniec, gdy kostki zostalo juz niewiele - zabralam dajac troszke samego miesa.
Zofia
Komentarze (1)

27 maja 2004 o godzinie 07:36
Jakie uczucia Jolu? Zastanwiam sie, czemu od szczeniaka wymagamy za duzo i za malo. Za duzo - bo czesto traktujemy jak doroslego psa - no jest taki sprawny ruchowo, skacze, gryzie, ciagnie firanki i meble - to chyba powinien wiedziec co ma robic. I wpdamy w gniew, karcimy gdy cos nam nie pasuje. Jednoczesnie wymagamy za malo - zapominamy, ze to jest najlepsza pora na szkolenie, na informowanie szczeniaka co w roznych sytuacjach robic.
Niesamowicie trudno jest zwierzatku wyznac sie w swiecie czlowieka.

Dzis dzien przeznaczony jest na - rob to inaczej oraz nie gryz mnie po twarzy ani po rekach.
"Rob to inaczej" - gdy mala lapala zaslony, ze spokojnym "nie" wyjmowalam jej z dzioba dajac natychmiast cos innego do zabawy. I obok miejsca przestepstwa robilam krotka sesje szkoleniowa - siad, do mnie, jasne nagradzane.
(Siad wychodzi nam coraz lepiej, jest wykonywane juz bez naprowadzania zarciem. choc na pewno nie jest niezalezne od sytuacji - takich cudow po dwudniowym szkoleniu nie ma). Czyli wlasciwie ja nie zakazuje czynnosci zakazanej, ale pokazuje ze wlasnie w tym miejscu moze byc ciekawiej w inny sposob. Gdybym za kazdym razem tylko zabierala i podwieszala zaslony, szczeniak jak amen w pacierzu bylby tym zafascynowany i wracalby do tego miejsca.
A tak zaslony wisza i inne zachowanie przy zaslonach okazuje sie korzystne, czyli zaslony obojetnieja, staja sie zwyklym tlem.
Gryzienie twarzy zdecydowanie zalezy od dystansu, w jakim twarz sie znajduje. W bezposredniej bliskosci twarz jest czule wylizywana, ogonek merda ulegle. W duzym dystansie jest obserwowana z zaciekawieniem.
Ale w mniejszym dystansie, nie w bezposredniej bliskosci, szczeniak z warczeniem pelnym radosnego zacietrzewienia skacze i probuje zebami upolowac twarz. Z podobnym warczeniem zreszta wiesza sie na szyi doroslego psa.
A wiec, gdy widze chec wyskoku do twarzy, twarz nie ucieka, przytula sie i natychmiast nastepuje sesja szkolenia pod tytulem - jestem wieksza, silniejsza, nie robie ci krzywdy. Czyli schodze na czworaki, przykrywam niejako soba psa, udaje iskanie, lize wierzch nosa. Jesli ktos brzydzi sie gestow socjalnych wobec wlasnego szczeniaka to trudno, ja wiem, ze szczenie jest zdrowe i odrobaczone i na grzbiecie nosa pasozytow nie ma.
Jesli spoznie sie i szczeniak skacze z zabkami - krotkie warkniecie ostrzgawcze hamuje go w zapedach i w nagrode za zahamowanie gryzienia sa spokojne gesty socjalne.
Jednoczesnie przypominam przy okazji, ze gryzienie mojej reki jest przykre - nasuwam fafle na szpileczki zebow i daje potem do wylizania zarcie z reki.

To jest program na dzis, plus oczywiscie siad, do mnie, waruj i pierwszy raz wykonane naprowadzaniem zarciem stoj. Do mnie i siad maja niejakie szanse na wykonanie bez naprowadzania.
Moze ja rzeczywiscie zrobie z tego nastepny poradnik?
Ale dla tych, ktorzy na pierwszy miesiac bycia szczeniaka w domu - biora urlop macierzynski...

Szalenie zaluje, ze nikt z Krakowa nie ma maliniaczka z tego samego miotu co ja, byloby ciekawie porownac pewne zachowania. Tym bardziej, ze obserwowalam male w gniezdzie przez kilka dni nonstop.
Zofia
Komentarze (1)

27 maja 2004 o godzinie 19:56
Czytelna kara dla Raszki jest brak nagrody lub spokojny przymus fizyczny - np dziesiekrotne wyjecie czegos zakazanego z pyska, lub przenoszenie wiele razy w wyznaczone miejsce. Gdy szczeniak za impulsywnie chce lapac za twarz - ostrzezeniem jest warkniecie, mrukniecie, pokazanie zebow i natychmiast nagroda za zaniechanie gryzienia.
Nauka kojca:
Klatka ma wymiary prawie metr na 65 i 80. Szczeniak wazy niecale 5 kg, suczki malinois nie sa duze, Podloga klatki wyslana miekko, gora - przykryta przescieradlem. Pierwsze (konieczne) zamkniecie na chwile wywolalo protest song, odczekalam do chwili ciszy, wypuscilam.
Potem siedzialam przy otwartej klatce, glaskalam Raszke ktora siedziala w srodku. Potem siedzialam krotko przy zamknietej klatce, wkladalam smakolyki - oddalajac sie na sekunde i wracajac. Ale najlepszy efekt dalo chyba jedzenie kosci w klatce. Ten skarb pozarty byl z moich rak spokojnie wlasnie w klatxe. I dzis juz pare razy - krotko - mala sama do klatki wchodzila, drzemala, wychodzila, na chwile byla zamknieta, spala, a po przebudzeniu zasygnalizowala glosem zupelnie innym niz protest - potrzebe wyjscia na siusianie.
Niezaleznie od domowego kennelu - mala uczy sie podrozy w klatce transportowej, na swiatlach daje jej zarelko przez zamkniecie. Po tym jak podroz szybko zakonczyla sie na terenie spacerowym - dzis juz Raszka nie protestowala przeciw takiej formie podroxy.
Wydaje mi sie, ze to szczenie bardzo latwop przyswaja informacje w rodzaju - to sie oplaca, a to nie

zofia
Komentarze (0)

28 maja 2004 o godzinie 09:02
Dziennik od rana.
5.00 - niepokoj, wynosze na rekach na trawke, sukces podwojny, wracamy dospac.
7.oo - wychodzimy, sikanie na trawie. Zachecona do zabawy Raszka nosi w dziobie pluszaka - to skutecznie zapobiega zainteresowaniu tym, co moze lezec przed blokiem.
Powrot do domu - suka dostaje "radosnego" - czyli biega podniecona po mieszkaniu.
Sniadanie - ryz z surowym miesiem - pochloniete w kojcu.
Raszka dostaje tyle, aby byla lekko glodna. Teraz sesja szkoleniowa - pokrojone miesko stoi na stole.(nie przed sniadaniem, zeby nie byla zbyt lapczywa, zeby mogla sie lepiej skoncentrowac na przysmaku, a nie na karmieniu.) Na naprowadzanie reka suka wykonuje siad, waruj, siad, do mnie. Nagroda - miesko. Po chwili to samo wykonane
na naprowadzanie pluszakiem.
Nowe elementy - stoj i do mnie na naprowadzanie jedzeniem.
Obserwuje wyrazne oczekiwanie w pozycji siad - co bedziemy robic dalej?
Daje haslo konczace prace i zachecam do zabawy, mala po chwili czulosci i zabawy przysypia. budzi sie i szuka miejsa na siusianie - tym razem nie zdazylam wyniesc, nie robie z tego zadnego problemu, ona nie ma sie bac sikania w mojej obecnosci. Za wystarczjacy sukces uwazam, ze natychmiast po wyprowadzeniu z domu suka zalatwia fizjologie - wiec jest prawidlowe skojarzenie, a reszta to tylko kwestia czasu.
Teraz panienka spi, jest 9 - trzeba szybko przygotowac sie do wyniesienia jej na chwile i kolejnej 5-minutowej sesji szkoleniowej.
Tym razem na boisku przy bodzcach odwracajacych uwage.

Ciezkie ma ona zycie ze mna, juz mnie ktos pouczal, ze to za wczesnie. Co za wczesnie ja sie pytam?? Za wczesnie na pokazanie mieska i poprowadzenie reka do celu, czyli do kawaleczka surowej wolowiny???
A zauwazcie, ze jak ja daje smakolyki na kazdym wyjsciu, to maluszka nie zaucza sie do weszenia za zarciem wyrzucanym przez sasiadow przez okna, wolowinka w mojej kieszeni pachnie blizej i mocniej..
Komentarze (2)

28 maja 2004 o godzinie 17:09
NAJPROSTSZY Z MOZLIWYCH SPOSOB NA OBOJETNA ZNAJOMOSC Z ODKURZACZEM:
Ktos z rodziny wlacza straszliwie ryczacego potwora, a my trzymamy kosc cieleca, ktora nasz szczeniak obgryza z pasja.
Halas odkurzacza jesc nie przeszkadza, kosci nie zabiera, staje sie obojetnym tlem.
Jesli chodzi o jedzenie kosci - po trzech lekcjach polaczonych z konsumpcja jestesmy na tym etapie, ze spokojnie przytulamy twarz do pyszczka wgryzajacego sie zaciekle w kosc szczeniaka. I rownie spokojnie na chwile odbieramy i dajemy jeszcze raz.
Komentarze (0)

28 maja 2004 o godzinie 17:15
W ramach uczenia szacunku do twarzy i chetnej, uwaznej obserwacji mojej twarzy - zaczynam karmic szczeniaka kawaleczkami surowej wolowinki podawanymi z ust.
Wlasciwie aby w pelni byc dla malucha matka-karmicielka, powinnam te wolowinke zwracac z ust z lekka nadtrawiona..
Tak daleko sie jednak nie posune, chocby dlatego, ze moje kwasy trawienne sa inne niz psie...
Komentarze (0)

28 maja 2004 o godzinie 20:03

Aport łyżki - czemu nie???

 

Gryzak trzymamy po migdałki

Z 'przyszywanym" dziaduniem ON-kiem najbezpieczniej..

Komentarze (0)

29 maja 2004 o godzinie 15:42
Linia Luski juz wygasla, mialam na mysli jakiekolwiek szczeniaki - nie tylko ON-a. Zawsze warto najpierw zawrzec znajomosc z suka- przyszla matka naszego planowanego szczeniaka.
Raszka szczeniat nie bedzie miala. Sa jej piekniejsze, a rowne charakterowo siostry, ja z gory zalozylam, ze kryc ani wystawiac nie bede.
Raszka okresy aktywnosci ma krotkie - na razie polegaja raczej na szalonym bieganiu, do zapraszania do zabawy jest chwila czasu.
Na razie ona ma tyle zajec proponowanych przeze mnie, ze w przerwie spi...

 

Komentarze (0)

30 maja 2004 o godzinie 17:08
Dalsza praca z Raszka polega na nagradzaniu jej samorzutnych lub sprowokowanych powrotow na spacerze. Na duzym zielonym ogrodzonym placu Raszka z lekka linka 10-metrowa przypieta do obrozy puszczana jest luzem - uciekam jej i nagradzam smakolykiem podazanie za mna. Podobnie - gdy odbiegnie za "dziaduniem" ON-kiem - jest przywolywana dopierow wtedy, gdy wraca do mnie, aby haslo przywolania kojarzylo sie z powrotem, a nie z odbieganiem.
Mleczne zeby Raszki coraz rzadziej sa trenowane na moich dloniach czy twarzy - w tej chwili to malutkie (bardzo malutkie)zwierzatko wyraznie zaczyna kontrolowac ich nacisk, reka jest owszem ujmowana, ale nie gryziona.
Kosc jest obgryzana znacznie spokojniej, oddawana bez protestu. W domowym kojcu wytryzmuje w ciszy kilka minut, stopniowo bedziemy to wydluzac.
I oczywisie, jak wszystkie moje poprzednie psy - spi ze mna w lozku. Domowa klatka jest miejscem bezpiecznym tylko na czas mojej nieobecnosci w domu...
Nie wszyscy musza sie ze mna zgodzic - moim zdaniem tak male szczenie nie spi samo w gniezdzie, noce przesypia z matka lub rodzenstwem/
Komentarze (0)

1 2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  Następna strona »




 
Forum
Zoja,,,
Rex Schaferhund Lang Haar
Caro
Hikari Wilcze Serce
Luna Saba Diana!!!STARSZE172-173NOWE 175-176
Perełka i przyjaciele -nowe 89-90
ZAIR Wilcze Serce i BUGGY Avax Hof
JAMAL - NESCA /Joguś i Rudzielec - Nowe str.43
DJUNA-filmik z kotem
Piorun - huragan I stopnia - str.72
Beja (ALASKA Arizona) ŁĄKI STR 512
Bad Ball ??

Galeria
Awer z Lubartowa
Awer z Lubartowa

 
 Copyright by Mariusz Mierzejewski, 1998 - 2010
 Hosted by IDG.pl