Autor Wątek: Zespół końskiego ogona - czy ktoś przez to przechodził?  (Przeczytany 1142 razy)

Offline PsiaMama89

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 1
  • Płeć: Kobieta
  • Data rejestracji: 09.02.2022
  • M: Polska
Witam wszystkich,
Na wstępie chce napisać, że jestem załamana, błagam dodajcie mi otuchy, mój 8 letni owczarek ma zespół końskiego ogona, stan zaawansowany, a to wszystko przez nieudolność weterynarzy w moim mieście, którzy na to nie wpadli wcześniej. Straciliśmy wiele miesięcy na leczenie różnymi lekami niewiadomo czego, a jak się okazało jest to właśnie ta podstępna choroba. Czy któryś z Waszych piesków to przechodził? Czy była zastosowana operacja? I najważniejsze, czy udało się pieska uratować? Nie jestem w stanie o niczym innym myśleć. Nie stać mnie już na leczenie ale nie uśpię go tylko z tego powodu. Czy mogę tu wkleić link do zbiórki? Czy nie jest to zgodne z regulaminem? Jestem załamana. Mój piesek ma rany na nogach, spore, czym to leczyć? Dostawał antybiotyki - Metronidazol, Amoksiklav - bezskutecznie… napiszcie jeśli się z tym spotkaliście, jak to wyglądało? Mój ukochany piesek już nie chodzi na nogi, jedynie wyprowadzam go na szelkach rehabilitacyjnych…

Offline joanna3491

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 1 136
  • Płeć: Kobieta
  • Data rejestracji: 28.07.2015
  • M: Ozorowice/Wisznia Mała
  • TRISS
Odp: Zespół końskiego ogona - czy ktoś przez to przechodził?
« Odpowiedź #1 dnia: 05.03.2022 o 19:42 »
Cześć.
Ja przechodziłam  tę chorobę z moja  poprzednią suczką SONIĄ, będę szczera: nie operowałam, ponieważ lekarz powiedział wprost ze to bezsensowne męczenie psa. Sonia miała 8 lat, lekarz dawał 20% szans na ewentualną poprawę, nie dawał gwarancji ze pies się wybudzi po operacji. Owczarki w tym wieku to geriatyki. Sonia była  z nami póki mogła się podnieść sama i stanac na łapach. Pewnego dnia zapadła decyzja, że ulżymy jej cierpieniom.
Moja obecna dziewczyna Triss w wieku 6 miesięcy miała robione TPO ( operacja stawu biodrowego u szczeniaka), cały opis ze zdjęciami jest tu na forum ( 2016 rok), teraz ma 7 rok i już zaczynają być problemy  ze stawami. Podajemy zastrzyki co miesiąc - 200 zł do wytrzymania, jest lepiej.  Powiem tak, decyzja o pozwoleniu na odejście psa jest  trudna, bardzo trudna ale nasza miłość nie powinna go skazywać na cierpienie. A on na pewno cierpi, leki przeciw bólowe i przeciw zapalne, niszczą żołądek i jelita. Decyzja jest Twoja, ja już kiedyś swoja bardzo trudną musiałam  podjąć, patrząc teraz na Triss -mam nadzieje, że po raz kolejny nie będę musiała takiej podejmować ale gdyby cierpiała, to podejmę ją bo moja miłość do niej jest silniejsza niż miłość do siebie, a rozstania są bolesne, ciężkie ale są wpisane w nasze życie.
Trzymam kciuki za twojego psa .