Autor Wątek: Kastracja  (Przeczytany 853 razy)

Offline Dandy

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 14
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 27.10.2015
  • M: Łódź
Kastracja
« dnia: 05.01.2018 o 18:34 »
Pozwólcie, że wyrażę swoją opinię, tylko swoją. Jestem całkowicie przeciwko wykonywaniu sterylizacji i kastracji zwierząt które są w schroniskach i hotelikach i które mają nawet minimalną szansę na adopcję. I nic mnie nie obchodzą przepisy prawa w tym zakresie. Jak można tak okaleczać zwierzęta. Co innego jak taki zabieg jest konieczny z przyczyn leczniczych. Na przyszłość warto zastanowić się co do finansowania takiego postępowania.
Pozdrawiam wszystkich.

Offline vom Lienfelde FCI

  • Hodowca
  • **
  • Wiadomości: 453
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 16.03.2014
  • M: Liniewo
  • Użytkownik
  • Hod: vom Lienfelde FCI
Odp: Kastracja
« Odpowiedź #1 dnia: 05.01.2018 o 21:37 »
Pozwólcie, że wyrażę swoją opinię, tylko swoją. Jestem całkowicie przeciwko wykonywaniu sterylizacji i kastracji zwierząt które są w schroniskach i hotelikach i które mają nawet minimalną szansę na adopcję. I nic mnie nie obchodzą przepisy prawa w tym zakresie. Jak można tak okaleczać zwierzęta. Co innego jak taki zabieg jest konieczny z przyczyn leczniczych. Na przyszłość warto zastanowić się co do finansowania takiego postępowania.
Pozdrawiam wszystkich.

Każdy ma prawo do swego zdania :)
Ja akurat nie lubie tatuaży ale u kogoś mi nieprzeszkadzają :)

Offline Kamila_

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 10 312
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 16.03.2006
Odp: Kastracja
« Odpowiedź #2 dnia: 06.01.2018 o 10:31 »
Pozwólcie, że wyrażę swoją opinię, tylko swoją. Jestem całkowicie przeciwko wykonywaniu sterylizacji i kastracji zwierząt które są w schroniskach i hotelikach i które mają nawet minimalną szansę na adopcję. I nic mnie nie obchodzą przepisy prawa w tym zakresie. Jak można tak okaleczać zwierzęta. Co innego jak taki zabieg jest konieczny z przyczyn leczniczych. Na przyszłość warto zastanowić się co do finansowania takiego postępowania.
Pozdrawiam wszystkich.

okaleczanie zwierząt żeby za ich sprawą w schronach nie pojawiało się ich x razy więcej. Pseudo czycha na oddawane psy bez kastracji, łatwy, nic nie kosztujący łup który będzie namnażał dla nich pieniądze. Okaleczane są suki które rodzą co cieczkę w ciężkich warunkach. Zaorane szczeniakami aż do ostatnich chwil życia. W tych czasach to powinien być obowiązek. Dandy chyba wystarczająco krótko siedzisz w temacie tak wyniszczonych i eksploatowanych przez cale życie suk. I do czego ludzie są zdolni. Osobiście prowadziłam rozmowy przed adopcyjne a wśród najczesciej zadawanych pytań przez chętnych ''czy taki pies będzie mógł mieć szczeniaki? Czy jest kastrowany bo mamy jeszcze suczkę etc'' przerażające

Całkowicie jestem za wspieraniem kastracji/sterylizacji. Przy wspólnych środkach poza pilną pomocą weterynaryjną i kupnem jedzenia również za tym tak jak większość z nas.


Offline pawciorr

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 290
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 18.06.2014
  • M: Poznań
  • Tylko ona tak kochać umie!
Odp: Kastracja
« Odpowiedź #3 dnia: 06.01.2018 o 15:06 »
Kamila.
Przykre jest to co napisałaś, ale niestety prawdziwe i tak bardzo życiowe  :'(
I dlatego ja również jestem za sterylizacją/kastracją psiaków do adopcji ze schronisk i hotelików.

Offline Dandy

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 14
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 27.10.2015
  • M: Łódź
Odp: Kastracja
« Odpowiedź #4 dnia: 06.01.2018 o 15:45 »
Witam, fakty są rzeczywiście takie jak piszecie. Ale czy jedno zło ma być zastępowane drugim? Przecież sterylizacja/kastracja powodują ogromne zmiany hormonalne, prowadzą do tycia bez względu na dietę, grożą marskością wątroby, wielokrotnie zwiększa się zapadalność na nowotwory, zmienia się charakter psa/kota...etc.... Czy na ograniczenie rozmnażania nie ma innych metod niż katastrofalny w skutkach skalpel? Czy warto w imię dobra okaleczać przyjaciela?
Nie proszę o zmianę Waszych poglądów tylko o chwilę zadumy.


Offline Dandy

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 14
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 27.10.2015
  • M: Łódź

Offline Kamila_

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 10 312
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 16.03.2006
Odp: Kastracja
« Odpowiedź #6 dnia: 06.01.2018 o 23:14 »
W dzisiejszych czasach nie ma innych metod na ograniczenie niechcianych miotów, ludzie są zbyt głupi, zachłanni, pozbawieni wspólczucia dla zwierzaka

robiłam kiedyś swoją prywatną ankietę u klientów znajomej wet. http://www.owczarek.pl/forum/index.php?topic=340.525 Wyszło jak wyszło, z czystej ciekawości aby mieć realny obraz. Mam kolejne ale brak czasu nie pozwala mi na opisanie kolejnych przypadków, które wyglądaj.ą całkiem ok

znaczna większość nie wyszła na minus i nie doszły mnie takie słuchy. Równeż u zwierząt które były u mnie na DT i u osob mi znajomych które współpracują z fundacjami i stowarzyszeniami jako wielopsowe DT. Fakt jest taki - ingerencja w organizm który ma swoją spójność, bo hormony ale tak jak w przypadku ludzi- zawirowania hormonalne to też stres, jedzenie i inne rzeczy. A przecież ludzie sie nie kastrują i nowotwory są, niszczą i powodują zgony, wiele zgonów.
   Niestety fakt jest taki że gdyby nie ingerencja w hormony mojej suki, to wykończyłyby ją dawno temu, guzy rozwjały się w szybkim tempie, urojone, zbierające się mleko. Jej zachownie nawet nie pasowało do suki która mialaby posiadać młode, jakbym jej pozwoliła to by się okaleczyła  ;)

Na podstawie swoich psów i tych o których pisałam mogę rzec że zachowania też nie zmieniły (jedynie przy niektórych samcach spadła chęć do walki między sobą,ale to pojedyncze przypadki). Dlatego zmiana zachowania o której tak kiedyś krzyczeli przeciwnicy jest mitem. Tak samo przybieranie na wadzę - nie znam psów/ suk które przybierały na wadzę, chyba że ktoś ukrócił im wysiłek fizyczny albo myslał że jeżeli pies ma 10 lat to już nie może biegać i potrzebuje więcej jedzenia  [tak] To ten sam pies...

Oczytałam sie już takimi artykułami w róznych językach i w sumie decydując się na cokolwiek jestem tak -/+ po środku. Bo jedni pierniczą głupoty i drudzy też. A racja jest po środku. A skoro zabiegi są dozwolone to postanowiłam śledzić psy po zabiegach w świecie realnym, Ale chyba miałam szczeście że psy z moich okolic cieszą się świetnym zdrowiem [tak] Nawet tutaj na forum mamy takie psy te czekające kilka lat na domy ale i te u naszych forumowiczy

Czasami jak słyszę ze kastracja powoduje agresję, albo problemy lękowe u osobników po ciachnięciu to zastanawiam sie kto dany ''uniwsrytet'' i inny twór zakładal że pozwala na propagowanie takich głupot w które później wierzą ludzie,



Offline goclosz

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 62
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 28.02.2013
Odp: Kastracja
« Odpowiedź #7 dnia: 19.01.2018 o 14:43 »
Witam, fakty są rzeczywiście takie jak piszecie. Ale czy jedno zło ma być zastępowane drugim? Przecież sterylizacja/kastracja powodują ogromne zmiany hormonalne, prowadzą do tycia bez względu na dietę, grożą marskością wątroby, wielokrotnie zwiększa się zapadalność na nowotwory, zmienia się charakter psa/kota...etc.... Czy na ograniczenie rozmnażania nie ma innych metod niż katastrofalny w skutkach skalpel? Czy warto w imię dobra okaleczać przyjaciela?
Nie proszę o zmianę Waszych poglądów tylko o chwilę zadumy.

Skąd takie rewelacje?
Jest dokładnie odwrotnie, co jest potwierdzone wieloletnimi badaniami.
Kastracja zmniejsza ryzyko zachorowań, w szczególności na nowotwory. Tycie po zabiegu jest mitem - wszystko zależy od właściciela. Pies/suka po kastracji powinien jeść tak jak przed, szczególnie jeżeli chodzi o ilości. Jak ma zapewnioną odpowiednią ilość ruchu, to nie ma szans na tycie. Co do charakteru, to rzeczywiście może coś być na rzeczy, ale i z lektury wielu publikacji i z własnych doświadczeń zauważyłem, że charakter samic nie zmienia się, natomiast zmienia się zachowanie samców - stają się mniej czujne, mniej agresywne (ale tu też nie ma zasady).

Co do innych technik antykoncepcji...hm... kalendarzyk? Można kontrolować płodność podawaniem hormonów, ale to z kolei grozi ropomaciczem. Można też izolować psa/sukę, ale jest to męczące i dla zwierzaka i dla hodowcy - szczególnie jeżeli w domu jest kilka zwierząt różnej płci, w schroniskach itp.

Nie można kastracji traktować jak okaleczenie ale jak profilaktykę wielowymiarową.