Autor Wątek: Chodzenie na smyczy  (Przeczytany 1227 razy)

Lucy

  • Gość
Chodzenie na smyczy
« dnia: 03.10.2002 o 14:03 »
Jak nauczyliście chodzić swojego ON-ka na smyczy? tzn. chodzenia równo z nogą żeby nie wybiegał na przód. Próbowałam dawać przysmak z tyłu  jak idzie prawidłowo tak żeby się musiał trochę cofnąć po niego ale chwilę po tym znów idzie przede mną.

Offline Joana

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 978
  • Data rej.: 15.09.2002
  • M: Wrocław
Chodzenie na smyczy
« Odpowiedź #1 dnia: 03.10.2002 o 15:06 »

Metody są różne, mniej lub bardziej polecane, w zależności, czy właściciel zgadza się na odrobinę przemocy ;) czy nie. Spróbuję opisać dwie, które ostatnio przerabia(ła)m.


Metoda bez przemocy (m.in. pani Fennel): nie robić nic na siłę; gdy pies ciągnie do przodu - stać w miejscu, gdy przestaje ciągnąć - iść dalej.


Trochę trudna do wdrożenia, gdy chce się jednak z psem chodzić, a nie stać. Przy ciągnącym psie zrobienie kilku kroków zajmuje duuużo czasu i na początek trzeba sobie właściwie wybić z głowy spacery. (Taka mała dygresja: jak się ma zmuszanie psa, żeby nie szedł wcale, do idei p. Fennel, że niczego nie można na psie wymuszać?).


Metoda "brutalna": z zastosowaniem korekt smyczą wzmocnionych akcentem słownym, np. "fe" - gdy pies robi źle i dużą ilością pochwał - gdy jest dobrze.


Najlepiej zacznij w spokojnym miejscu, gdzie będziesz miała trochę przestrzeni (nie na wąskiej drodze, gdzie trudno robić zwroty inne niż 180 stopni i trzeba iść w dość określonym kierunku). Ruszasz z komendą (np. "noga"), nie oglądając się za bardzo na psa, nie czekając, aż on raczy ruszyć, tylko idziesz. Gdy zaczyna Cię wyprzedzać zmieniasz kierunek, na początek najlepiej pod kątem 90 stopni, znowu dajesz komendę aby pies ją zaczął kojarzyć. Gdy idzie dobrze - cały czas go chwalisz, gdy robi coś źle: korekta, gdy nie uważa - zmiana kierunku i komenda.


Ważny jest sposób trzymania smyczy, która powinna być LUŹNA i tylko w momencie korekty szarpnięta. Korekta ma być "poczuta" przez psa, ale wcale nie musi być bolesna. Moje psisko bardzo szybko załapało co ma robić i teraz wystarczy brzdąknięcie łańcuszkiem.


Lucy

  • Gość
Chodzenie na smyczy
« Odpowiedź #2 dnia: 03.10.2002 o 17:46 »
Tš pierwszš metodę wskazanš przez ciebie już próbowałam ale nie za bardzo do niego przemawiała. Spacer (500 m) przechodziłam w godzinę cišgle się zatrzymujšc jak zaczynał cišgnšć. Nauczyło go to jednak,że jak się zatrzymuję to on siada i czeka. Dobre i to. Spróbuję tej drugiej metody.

Offline Joana

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 978
  • Data rej.: 15.09.2002
  • M: Wrocław
Chodzenie na smyczy
« Odpowiedź #3 dnia: 03.10.2002 o 18:40 »

Dodam, że jeśli pies bardzo się wyrywa, mocno ciągnie i słabo reaguje na korektę na zwykłej obroży, to może warto zastosować podczas ćwiczeń kolczatkę. (Piszę na podstawie własnego przykładu). Dużo mniej szarpania i "treningu siłowego".


Polecam książkę "Mój pies świadczy o mnie" (pewnie równie dobra będzie "Dlaczego mój pies...? - ale jeszcze nie czytałam) gdzie jest opisana ta technika, choć na innej obroży (zaciskowej). Na pewno warto mieć obrożę nieco brzęczącą, bo pies bardzo szybko uczy się reagować na dźwięk.


Acha... jeszcze jedno: trener, do którego chodzimy na PT podkreśla, że napinanie smyczy przez człowieka, żeby przytrzymać psa wywołuje odwrotną reakcję do zamierzonej. Pies wtedy bardziej nerwowo reaguje na otoczenie.


Daj znać jak ci idzie. Dotychczas szkoliłam (właściwie jestem w trakcie) tylko jednego psa, a ponieważ każdy jest inny i inaczej reaguje jestem ciekawa innego punktu widzenia.


Lucy

  • Gość
Chodzenie na smyczy
« Odpowiedź #4 dnia: 03.10.2002 o 19:45 »
Wła?nie jestem w trakcie czytania "Mój pies ?wiadczy o mnie" więc przy twojej poradzie i ksišżki może co? wyjdzie z tym chodzeniem na zmyczy. Napisz mi proszę w jakim wieku  Carson poszedł na PT? Mój ma 4 m-ce i się zastanawiam od kiedy mam go zaprowadzić na szkolenie. Czy chodzisz na grupowe czy indywidualne szkolenia?


Offline Scully

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 780
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 31.05.2002
Chodzenie na smyczy
« Odpowiedź #5 dnia: 03.10.2002 o 21:47 »

A ja proponuję taką małą zmianę w metodzie P. Fenell tzn. zamiast zatrzymywać się kiedy pies ciągnie to nie stoimy w miejscu czekając aż sam przestanie tylko tyłem idziemy w przeciwną stronę niż pies, jak tylko psina  się odwróci, żeby zobaczyć co jest grane i ruszy w naszym kierunku chwalimy wylewnie i idziemy znowu w tą stronę co trzeba... I tak w kółko - smycz się napina - cofamy się - smycz się rozluźnia - idziemy do przodu (dla oglądającegoz te "wyczyny" z boku widza może to trochę dziwnie wygląda no ale... czego się nie robi żeby mieć wyhowanego psiaka)


W początkowym stadium nauki chodzenia na smyczy (tzn. przy nauce samego nie ciągnięcia a nie chodzenia trówno przy nodze) na moją Korę podziałało to w 100% bo zakapowała, że jeśli chce gdzieś dojść to ciągnięcie w tamtym kierunku wywołuje odwrotną reakcję właściciela niż pies by chciał. Jeśli chcemy, żeby psiak narazie tylko nie ciągnął na smyczy to to nam wystarczy... Ja naukę chodzenia równiutko przy nodze rozpoczęłam z Korką kiedy już całkowicie wyeliminowałam ciągnięcie na smyczy jak parowóz...


pozdrawiam


Lucy

  • Gość
Chodzenie na smyczy
« Odpowiedź #6 dnia: 03.10.2002 o 22:35 »

Rzeczywiście to może zadziałać. A więc od jutra zacznę tą metodą jak również skręty o 90 stopni. Dzięki za pomoc.


Lucy

  • Gość
Chodzenie na smyczy
« Odpowiedź #7 dnia: 03.10.2002 o 22:38 »
Joanno jak właściwie wygląda u ciebie korakta? Ja gdzieś wyczytałam żeby ściągnąć smycz do dołu i w bok.

Offline Joana

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 978
  • Data rej.: 15.09.2002
  • M: Wrocław
Chodzenie na smyczy
« Odpowiedź #8 dnia: 04.10.2002 o 09:06 »

Czytałaś w "Mój pies świadczy o mnie". Z tym jest trochę problem w nauce ONów, bo są duże i silne. Trener uczył mnie korekty bardziej w górę, niż w bok. Mniej więcej: /   Nie zauważyłam, żeby Carsonowi to szkodziło. Korekta ma polegać na daniu psu nagłego impulsu. Tak jak klaps - wymaga niewiele siły i może być bardzo delikatny, żeby np. rozbawione dziecko się zdziwiło i popatrzyło na Ciebie, jeśli jednak zaczęłabyś je powoli ściskać za rękę - to 1) minęłoby sporo czasu do reakcji; 2) musiałabyś użyć o wiele większej siły, żeby tą rekację wywołać; 3) ból i dyskomfort byłby chyba znacznie większy, bo najpierw jest tylko wrażenie, że "coś mi tu przeszkadza".


Prawdę mówiąc, dopiero jak zobaczyłam, jak korektę robi trener, to zrozumiałam, jak się ją robi. Aaa... dodam, że aby wzmocnić efekt można dwa razy szarpnąć smyczą. Takie dyg, dyg - jak to mówi nasz trener.


Carsona zaprowadziliśmy na kurs w wieku 8 mies. Coraz częściej słyszę jednak głosy, żeby robić to wcześniej, ale młodemu szczeniakowi chyba trudno się skupić przez godzinę (lub więcej). Na pewno warto pomyśleć o "psim przedszkolu". Również dlatego, że można poobserwować zachowanie innych piesków i porównać, co nasz robi dobrze, co gorzej. A... i socjalizacja!


Lucy

  • Gość
Chodzenie na smyczy
« Odpowiedź #9 dnia: 05.10.2002 o 10:50 »
Też uważam, że młodemu szczeniakowi trudno jest się skupić więć chyba pójdę z nim na szkolenie jak będzie miał 6,5 - 7 m-cy,  tylko nie wiem jeszcze czy indywidualnie czy grupowo. Zobaczę jak będzie się zachowywał w tym wieku. A co do chodzenia na smyczy to wczoraj próbowała waszych metod. Narazie będę z nim ćwiczyć te skręty w lewo lub w prawo jak wyprzedza bo wydaję mi się, że zaczął łapać o co mi chodzi, bo przez chwilę patrzy się na mnie i idzie ładnie. Dzięki za porady.

Guest

  • Gość
Chodzenie na smyczy
« Odpowiedź #10 dnia: 05.10.2002 o 12:38 »

Sprobowalabym najpierw perfekcyjnie nauczyc psa komendy noga, noga - to znaczy usiadz przy mojej lewej nodze, gdy ja stoje. A potem ruszam z komenda noga i zatrzymuje sie co krok naprowadzajac reka, nagroda, zabawka psa w siad - bez komendy siad. Odczekuje chwile i ruszam z komenda noga, i zatrzymuje sie co dwa kroki, i tak dalej i dalej, czyli najpierw ucze psa prawidlowych zachowan i nagradzam je, a nie zaczynam od korygowania psiego szarpania i ciagniecia. Pies zalapie, ze po to idzie sie idealnie rowno przy nodze, aby moc wreszcie usiasc (i dostac nagrode lub dluzsza zabawe - nie zawsze, pochwale zawsze) gdy ja sie zatrzymam. 


Z mlodym szczeniakiem pracuje sie wspaniale, tylko trzeba pracowac czesciej, a krocej, konczyc prace, zanim zdazy sie zdekoncentrowac, stracic zainteresowanie. Jeden szczeniak koncentruje sie na minute czy dwie, drugi na 5. 


zofia 


Lucy

  • Gość
Chodzenie na smyczy
« Odpowiedź #11 dnia: 05.10.2002 o 14:40 »

Kiedyś jak Dante ciągnął to stawałam jak wryta i ruszałam dopiero jak się uspokoił. Chciałam go przez to nauczyć, żeby nie ciągnął. Ale niestety nie pomagało. Jak tylko ruszałam to znowu wyprzedzał mnie (nie było to silne ciągnięcie). Natomiast nauczył się dzięki temu właśnie tego, że jak staję to on siada. Więc zaczęłam teraz stosować inną metodę nauczenia mojego urwisa prawidłowo chodzić na smyczy.


dorota

  • Gość
Chodzenie na smyczy
« Odpowiedź #12 dnia: 05.10.2002 o 19:35 »

moja chodzi ladnie na smyczy choc to kosztowalo tak wiele poswiecenia ale o nodze moge zapomniec,spröbuje metody zofii.mam nadzieje ze ja naucze


dorota