Forum Owczarek.pl

Psy i my => Praca => Wątek zaczęty przez: Monaliza w 28.08.2002 o 09:28

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Monaliza w 28.08.2002 o 09:28

Mam pytanie czy ktos z was szkolil psa w  Ratownictwie wodnym , ostatnio rozmawialam z Treserem psow ratownikow , i bardzo mnie namawial abym z Tora przyszla na tresure , rozmyslam to i zamierzam sie wybrac po powrocie z urlopu.U mnie w miescie jest to bezplatne ze wzgledu na to ze pies nie uzyskuje zadnych papierow ze ukonczyl taka tresure , tylko jest ta satyswakcja ze umie uratowac kogos tonocego.Z tego co mi mowil ten treser to na poczatku jest tylko zabawa z psem , puzniej poszukiwanie wlasciciela w lesi oraz duzo plywania.


Co wy o tym sadzicie ? a moze ktos ma tak wyszkolonego pieska i by opisal co na takich tresurach sie robi ???

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Guest w 28.08.2002 o 10:00

 


Zajrzyj:


http://www.csc.com.pl/~zdb/storat/


Osobiscie uważam że sprawa jest za poważna żeby bawić się w to hobbystycznie, ale to wolny kraj...



 

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Guest w 28.08.2002 o 10:07

P.S.


Storat nie szkoli w ratownictwie wodnym - chyba że za takowe uznasz specjalność psa pani Marty - wyszukiwanie zwłok w wodzie... niemniej na pewno mają jakieś namiary na ratowników wodnych.


Bawić się można we wszystko, ale w pewnych przypadkach chyba lepiej zostawić to profesjonalistom.


 


 

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Monaliza w 28.08.2002 o 10:22

Treser tego szkolenia jest fachowcem i ma papiery na to szkolenie , duzo ludzi go chwali i wiele psow u niego bylo szkolonych , nie ktorzy po jego szkoleniu wybrali sie z psem na szkolenie takie samo tylko ze z uzyskaniem papierow ( ale to jest juz kosztowne ). ten treser robi to za darmo , a to dla tego zeby psiaki mogly pomuc komus potrzebujacemu topiacemu sie.


Caly czas zastanawiam sie czy wybrac sie na to szkolenie , wiadomo ze przy takim szkoleniun trzeba duzo trenowac i cwiczyc oraz bardzo duzo czasu poswiecac psu , a jak sie zdecyduje na takie szkolenie to bede musiala chodzic na dwa na poczotku mam tylko w soboty rono na szkolenie ratownicze a po poludniu na szkolenie normalne , jak wiadomo pies jak bedzie starszy spotkania sa czesze bo np. 3 razy w tygodniu ( np. normalne szkolenie poniedzialek , sroda , piatek a szkolenie ratownicze sobota i niedziela ) wiec praktycznie caly wolny czas spedzony na szkoleni.


Paulina a wiec jak uwarzasz czy powinlam isc na takie szkolenie i czy mi sie oplaci , czy lepiej dac sobie spokuj ????

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: MariuszM w 28.08.2002 o 11:02
Żeby być ratownikiem z psem to IMHO trzeba mieć dużą pasję i  mieć świadomość, że to wyłącznie dawanie siebie i psa innym, a nie branie. Korzyści oprócz satysfakcji, że się pomogło drugiemu człowiekowi - czasami nie tak jak się chciało -, nie ma żadnych. Nie każdy to potrafi.
Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Guest w 28.08.2002 o 12:03

Znowu będzie że dużo gadam... ale trudno.



Uważam że mozna bawić się w Search and Rescue, nawet na sportowych zasadach, założywszy klub który spotyka sięa takich treningach i tak dalej.


Ale wtedy jest to ZABAWA. Niezależnie od tego, ile czasu temu poświęcamy, to nie jest profesjonalne dzialanie. Nasze psy nie zdają egzaminow, my nie podporządkowujemy się obowiązującym w ratownictwie bardzo surowym kryteriom...


W zwiazku z tym nie wolno nam nawet myśleć o wzięciu udziału w autentycznej akcji ratowniczej, niezależnie od tego, czy na lądzie , czy w wodzie, w lesie czy w ruinach.


Po prostu nie wolno.


Dlatego choćby, że żadne służby ratownicze nie mogą zaufać laikom, pełnym dobrych chęci, ale laikom, osobom niewyszkolonym, ktore nie mogą się wykazać odpowiednimi uprawnieniami. Które bardzo chcę pomóc, ale głownie moga narobić dużo szkody.


Justynko, ja nie chcę żebyś pomyślała że na Ciebie napadam - albo na szkoleniowca który Ci cos takiego proponuje - ale to jest bardzo wątpliwa sprawa.


Co to znaczy, że pies "nie zda żadnych egzaminów ale będzie ratownikiem"... ?!


Dlatego podaję Ci stronę STORATU, żebyś przeczytala tam o surowej selekcji jakiej poddaje się kandydatów na ratownikow - i przewodnikow, i psy.


Na kilkadziesiąt osób zglaszajacych siew jednym naborze przez WSTĘPNE sito eliminacji przechodzą dwie - trzy pary!


A w toku szkolenia często odpadają też i niektórzy wybrani.


W ratownictwie, jak w żadnej innej dzialalnosci, nie może obowiązywać reguła "nie matura a chęć szczera zrobi z ciebie oficera".


Czy przeszłaś kurs pierwszej pomocy? Testy sprawności fizycznej? To podstawowe pytania. Na Tobie, jako na przewodniku takiego psa, ciąży bowiem ogromna odpowiedzialność za LUDZKIE ŻYCIE.


Następne pytanie.... czy jesteś pełnoletnia?


Jest również bardzo mało psów ktore się do ratownictwa nadają (możesz o tym też poczytać na stronie tej grupy ratowniczej).


Jeśli ktoś oferuje Ci kurs na "pararatownika", to moim zdaniem nie jest to calkiem moralne działanie.


Chyba że chcesz się w to bawić jako "sztuka dla sztuki" - ale zadaję sobie pytanie, po co.  Już ze szkoleniem posłuszeństwa czlowiek nie nadąża, tyle to czasu zajmuje (a może jeszcze będziesz chciala się bawić w agility albo w tropienie)... nie rozumiem jak można rozważać dodatkowo "ratownictwo" które siłą rzeczy będzie traktowane "po łebkach".


Ludzie zajmujący się ratownictwem poświęcają się temu w pełni, kosztem prywantego życia. I cwiczą po kilka godzin DZIENNIE; przy tym rekrutują się na ogół z doświadczonych przewodników psów, którzy już niejednego psa wyszkolili.


To trochę tak, jakbyś napisała "od jutra mój pies zostanie psem policyjnym, jeden treser powiedział że nas nauczy" - no nie da się, brzmi wręcz absurdalnie - a to jest dokladnie ten sam poziom dyskusji.


 

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Monaliza w 28.08.2002 o 15:58

Jak juz napisalam predzej Treser ten posiada kwalifikacje i jest bardzo znany , niewiem dlaczego nie pobiera oplaty za szkolenie.Dowiadywalam sie o niego w szkole do ktorej obecnie chodze , bardzo go chwalili ( ponoc kiedys pracowal u nich tresujac psy dla policji  ale zrezygnowa z powodow rodzinnych ) i od nowa zaczol szkolic po jakim tam czasie , ale robi to i wylocznie z zamilowania.


Niewiem dlaczego ale w niemczech , tresury psow sa bardzo popularne i nie sa drogie w porownaniu do polski .


Nio napewno na szkolenie musi miec jakies papiery i zezwolenie gdzyz ludzie o nim wiedza i go znaja i pewnie policja robi mu kontrole.A jak wiadomo w niemczech sa bardzo duze kontrole.


zreszta jak pujde na to szkolenie to to bedzie wstep do szkolenia z egzaminem , gdyz jak zaczne to puzniej bede robic dalsze szkolenie w policji , i mozliwe ze w przyszlosci bede raze z psem pracowac jako ratownik . mysle ze to jest pierwszy krok .Mozliwe ze sie okarze ze muj pies niejest do tego stworzony i nie nadaje sie. To wtedy bedzie trzeba zrezygnowac.

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Mal. w 28.08.2002 o 18:17

Monaliza Paulina ma 100% racji. Jeśli chcesz iśc na kurs ratownictwa to musisz potem liczyć się z tym, ze to juz nie będzie zabawa, tylko ratowanie ludzi, czasem znajdywanie zwok, udzielanie pierwszej pomocy, akcje w kazdą pogodę i porę dnia i nocy, i w ogóle żadna sielanka tylko ciężka robota, gdzie jedyną zapłatą jest satysfakcja.  I nikt nie będzie pytał, czy dziś masz czas. Ja się sama zastanawiałam, czy się nie zgłosić  z psem na kurs, ale o ile pies moze i by się nadał to ja już nie bardzo, więc pomysł upadł szybciej niż powstał w mej główce.


No chyba, że po prostu chcesz mieć pewność, że jeśli zasłabniesz w wodzie to Tora Cię z niej wyciągnie


Pozdrawiamy

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Monaliza w 28.08.2002 o 22:04

Jak narazie sie nad tym zastanawiam ale musze sie jeszcze dowiedziec jakie sa warunki  i zasady dzialania w ratownictwie , mozliwe ze jak bede miala w przyszlosci pracowac jako ratownik i warunki beda do zniesienia  to pewnie wybiore te droge , Zawsze morzylam o pomocy innym i moze bedzie to mozliwe do zrealizowania i dla mnie i dla psa.


i chodzi mi o to aby psiag mugl mi pomuc jak np. zaslabne w wodzie czy tez moja siostrzenica lub ktos bliski bedzie potrzebowal pomocy w wodzie

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: dorota w 29.08.2002 o 08:42

witaj monaliza


jesli twöj psiak nie bendzie mial zadnego papieru o ukonczeniu kursu ratownika to nie bendzie mögl uczestniczyc w akcjach ratowniczych,mysle ze jesli masz taka mozliwosc chodzenia na taki kurs to bardzo dobre nauczyc go ratowania ,bo nawet jesli nie bendzie mögl uczestniczyc w akcjach ratowniczych,to zawsze moze sie zdazyc ze znajdziesz sie ty lub ktos z bliskich lub przypadkowa sytuacja w ktörej pies przeszkolony w ten sposöb moze uratowac zycie,i zareaguje odrazu.mysle ze nawet jak piszesz ze nie bendzie mial papieröw o ukonczeniu kursu bo jest bezplatny,to nie ma co sie zastanawiac nie zaszkodzi mu to a kto wie moze w pewnych sytuacjach okazac sie pomocne.jesli zamiezasz zabrac sie do tego profesjonalnie to trzeba sie zastanowic ,czy w kazdej alarmowej sytuacji bendziesz mogla zostawic rodzine ,wszystko inne i ruszyc na pomoc ,zapata bendzie satysfakcja .to bardzo odpowiedzialna praca,i jesli czujesz ze dasz rade i twöja sunia tez to zycze powodzenia


dorota

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: jarek w 09.09.2002 o 12:25
jestem pierwszy raz na forum, mieszkam w Sopocie,mój ON skończył 11 miesięcy. Chciałbym się dowiedzieć czegos o psach ratowniczych PCK w Gdyni i w Gdansku, jakie sa wymogi, róznice miedzy  tymi grupami, i wszystkie konkrety na ten temat. Moze ktos kompetentny mi pomóc?
Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Guest w 09.09.2002 o 19:39
Jeśli możesz poczekać parę dni, postaram się pomóc.

Spróbuję dotrzeć do tych ludzi, dowiem się na jakich zasadach pracują itd. Jakby to rzec - mam "wtykę" ale to chwilę potrwa, skontaktowanie sięz nią. Ze Storatem byłoby łatwiej.
Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: jarek w 09.09.2002 o 23:53
Dzięki Paulina

Czasu mam bardzo duzo, w 3miescie będę dopiero w połowie pażdziernika.Pól roku temu rozmawiałem na ten temat z szefem Gdanskiej grupy, który stwierdził ze i owszem, ale w tej chwili grupa jest juz zawiazana od 2 miesięcy więc mój Gandhi nie poradzi sobie teraz, a następna grupa będzie dopiero jesienią (czyli teraz). I niby wszystko OK, tylko ze gosc zaproponował mi na to radę: mozna obejsc ten termin jesli dam Gandhiego jemu na 2mies szkolenie (800 zl) i wtedy moze dołączyc do grupy. I to tez by było OK tylko że to szkolenie miało polegac na tym że przez jakis czas bedzie po prostu zabieral psa i gdzies tam go szkolił. Wydało mi się to trochę dziwne, bo z tego co wiem nie powinno się tresowac psa bez jego opiekuna. Z drugiej strony facet siedzi w tym od lat i chyba wie co robi?
Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: jola w 10.09.2002 o 08:38
nie radzę osobiscie oddawać psa na "szkolenie" bez właściciela
Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: MariuszM w 10.09.2002 o 09:39

Na szkoleniu przede wszystkim uczysz się Ty, a potem pies... IMHO nie ma powodu, żeby oddawać psa komuś na szkolenie nie biorąc udziału w zajęciach.


Ja bym się nie zgodził.

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: apla w 10.09.2002 o 11:03
   Ja osobiście również nie zgodziłabym się na to, ponieważ w jakiś sposób tracisz kontakt z czworonogiem, potem nie wiesz jak egzekwować wykonywanie poleceń (co przewodnik, to inna metoda pracy ze zwierzaczkiem). No i co to za radość ze swoich pociech, jak z nimi nie pracujemy, tylko później mamy wymagać. Myślę, ze jeżeli nasze psiaki pracuja z nami, wtedy umacnia sie nasza więź z nimi. A to jest pozytywne dla obu stron!
Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: dorota w 10.09.2002 o 12:34

ja tez odradzilabym ci to,nie masz pewnosci jakimi metodami bendzie uczyl psa,i czy psiak podola ,moze jeszcze psychike mu zniszczyc.piszesz ze to stary wyga,wiec powinnien wiedziec ze najwiecej zalezy od przewodnika,bo jak bendziesz z nim trenowal ,nie wiedzac jakimi prawdziwymi metodami uczyl psa.jesli ma byc ratownikiem to razem z toba,to ty bendziesz wydawal komendy a nie wypozyczal psa do akcji,to hyba nie zda egzaminu.ok,niektöre psa np.dla niewidomych sa najpierw szkolone pözniej trafiaja do ludzi ktöre je potrzebuja ale to calkiem cos innego jak ratowanie ,skoro za pieniadze da sie zalatwic wciagniecie na ten kurs to dlaczego normalna droga jest to niemozliwe,to tez daje do myslenia.


pozdrawiam dorota

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: jarek w 16.09.2002 o 20:44
 Dzięki za odpowiedzi
Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Guest w 27.09.2002 o 09:39

Ratownictwo wodne mialoby mozliwosc skutecznego dzialania, gdyby ktos z uprawnieniami ratownika WOPR pelnil razem z psem dyzur na plazy, nad jeziorem itp. U nas psom zabrania sie wstepu na plaze. Wyszukiwanie zwlok w wodzie jest bardzo pomocne dla pletwonurkow - mozna okreslic miejsce poszukiwan, ograniczyc zawsze niebezpieczne dla czlowieka poszukiwania pod woda.


Czy trener ma kwalifikacje - sprawdzic latwo, kazdy oddzial Zwiazku Kynologicznego dysponuje lista trenerow z uprawnieniami.


Ja poprosilabym o informacje, ktory z psow szkolonych przez trenera zdal jakis egzamin ratowniczy. Egzaminy zgodne z miedzynarodowym regulaminem IRO uznawanym za minimum przez wiele organizacji ratowniczych byly u nas organizowane. Straz Pozarna organizuje egzaminy swoich psow poszukujacych kudzi w gruzach wedlug wlasnych regulaminow. 


Policja nie kontroluje zadnych szkol prywatnych, w Polsce zalozyc moze je kazdy, nie wymaga sie okazywania zadnych uprawnien przy oglaszaniu i prowadzeniu psiej szkolki. 


Calkowicie zgadzam sie z Paulina, Mariuszem i innymi uczestnikami Forum, ktorzy podkreslaja, ze psow ratowniczych ani ich przewodnikow nie szkoli sie dla zabawy.  Szkoli sie i psa i czlowieka - czlowiek musi umiec "czytac " zachowanie wlasnego psa, znac teorie i praktyke szkolenia, umiec udzielic pomocy przedmedycznej i przedweterynaryjnej, poslugiwac sie mapami i srodkami lacznosci, konieczna jest wiedza o tym, jak zaleznie od poloza i warunkow atmosferycznych rozchodzi sie zapach w powietrzu, w jakich warunkach pies moze skutecznie tropic na sladach, jak zachowuje sie lapiac stozek zapachu czlowieka, jak mogl zachowac sie czlowiek zaginiony, jak w obcym terenie porusza sie dziecko, a jak czlowiek dorosly, jaki jest prawdopodobny dystans, na jaki ktos mogl sie oddalic - i bardzo wiele innych wiadomosci jest niezbednych. 


Pytano czasem, czemu psy policyjne nie znalazly czlowieka, a znalazl pies STORAT-u, choc pozniej przystapil do akcji. Psy policyjne nie sa gorsze - sa szkolone inaczej, do innej pracy.  Trener policyjny wie doskonale, jak szkolic psa do tropienia przestepcow, ale do szukania ludzi zaginionych potrzebne sa psy szkolone inaczej.


Pies ratowniczy i przewodnik tworza wspolpracujacy zespol. Nie szkoli sie osobno czlowieka i psa. STORAT nie bierze zadnych oplat za szkolenie psow do ratownictwa, ale najpierw testuje psa i przewodnika, dopuszcza sie do szkolenia te, ktore testy przejda. 


zofia       


 

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: jola w 27.09.2002 o 09:56

dlatego STORAT osiąga to co sobie założyli- nie traca energi i pary na to by szkolić psy a co gorsza przewodników ,którzy się do tego nie nadają


szczytne cele i przemyślana, perfekcyjna realizacja!-"kapelusze z głów...."!

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Guest w 27.09.2002 o 10:14

No właśnie, ja od razu muszę się przyznać że wybitnie alergicznie reaguję na takie szkolenie "dla zabawy".


Żeby jeszcze podkreślano, że to zabawa - ale nie, często wmawia się właścicielowi, że "w razie czego" psiak GO URATUJE (albo kogoś uratuje).


A to nie tak, psy ratownicze, ktore są wciąż i wciąż szkolone i bezustannie (a nie tylko wtedy, kiedy np. właściciel ma czas albo ochotę) poddawane treningowi takze przechodzą weryfikację - Zofio, popraw mnie jeśli się mylę...? - poprzez coroczne egzaminy. I jeśli przewodnik - wolontariusz czy zawodowiec - opuścił się, mało z psem ternował, albo popełniał błedy, to wychodzi to na egzaminie - i piesek nie zostaje dopuszczony do czynnej grupy ratowniczej.


To nie jest tytuł przyznawany psu dożywotnio (zdajemy egzaminy i po sprawie).


Nawet w Polsce znam przypadki w ktorych właściciele opowiadają z dumą że mają psa ratowniczego - a do jakiej organizacji należysz? - no, do żadnej... A na jakich akcjach byłeś? - nie , nie uczestniczyliśmy w czymś takim... ale pies "zdał egzamin i ma tytuł ratownika".


Wrrrr...!


Nadal uważam, że ratownictwo to za poważna sprawa żeby się w nią tylko "bawić", nawet jeśli gdzieś ( w tym przypadku, o ile dobrze zrozumiałam, w Niemczech?) istnieje szkoła ktorej trenerzy oferują coś takiego (i to za pieniądze), nie informując jednocześnie na czym tak naprawdę polega ratownictwo, caly system z nim związany, zakres obowiązków ratownika i to, że mogą to robić tak naprawdę nieliczne jednostki - z nielicznymi psami.


Kasę można robić na wszystkim, ale naszą, klientów, sprawą jest zdawać sobie sprawę z tego jaka jest prawda.


 


 

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: jola w 27.09.2002 o 10:35
wiem ,że to nie na temat, ale uświadamianie to też kawał dobrej roboty!;o)))
Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Guest w 27.09.2002 o 11:46

Nie mylisz sie Paulina, STORAT na kazdym treningu weryfikuje prace psa. Egzaminy sa coroczne. Chocby nawet pies zdal wymagany egzamin IRO w dzien - bez skutecznego udzialu w nocnej akcji pozorowanej nie zostanie do pracy dopuszczony. Marta Gutowska swoje psy trenuje od szczeniaka, a treningi sa niemal codzienne. Psy. ktore jak Bruno - nie mieszkaja w Rzeszowie, przyjezdzaja co poltora miesiaca na bardzo trudne wielogodzinne sprawdziany. Sa trenowane przez wlascicieli zgodnie ze wskazowkami trenera - szefa, czyli Marty, prowadza dokladne zeszyty treningow - kazdy slad, kazde przeszukiwanie jest zapisane z uwagami dotyczacymi pracy psa. Nie wyobrazam sobie takiego psa bez kilkugodzinnych treningow co najmniej 4 razy w tygodniu, musi miec zelazna kondycje.


STORAT zrzesza wolontariuszy, sa wsrod nas tez ratownicy GOPR. Kazdy jest traktowany tak samo.  Posluszenstwa kazdy uczy we wlasnym zakresie - otrzymuje oczywiscie dokladne instrukcje i pomoc w razie klopotow, rowniez dokladne instrukcje jak uczyc pracy wechowej, pokazuje sie jak, a potem ciagle sprawdziany. Czlowiek musi sie nauczyc rozumiec swego psa, to podstawa, na akcji trener nie bedzie stal obok i podpowiadal co robic. Na treningach sa ciagle niespodzianki, dopoki przewodnik nie nabierze zaufania do pracy psa, nie osiagnie nic. Pozorantow ukrywa sie tak, aby przewodnik mial sie czemu zdziwic... miejsca i sposob ukrycia sa ustawicznie zmieniane. Kazdy kandydat, nim przystapi do testow, musi nauczyc sie byc pozorantem, po pieciu godzinach marszu w trudnych warunkach przekona sie, ze to nie spacerek po lesie.  Ratownicy cywilni kanadyjscy - wolontariusze jak my - maja na corocznych testach sprawdziany wlasnej kondycji, musza byc tak sprawni fizycznie, jak chetni do pracy w policji, ratownik nie moze zaslabnac po pierwszych 10 kilometrach marszu w ostrym tempie i w trudnym terenie.


Mnie niestety kondycji by nie starczylo i psa tez zadnego juz nie mam - ale starczy mi roboty przy pozorowaniu i pomocy w szkoleniu. Niedlugo bedzie zima i trzeba szukac chetnych do wlazenia pod snieg... Jakos dziwnie malo kto lubi pozorowac w sztucznym lawinisku  - miec nad soba poltora metra sniegu! A metr szescienny sniegu wazy i 900 kg - o wlasnych silach nie wyjdzie sie, mowy nie ma...


A moze Ty sprobujesz??? Ja sprobowalam, bo sie zalozylam, ze to zrobie...Wrazenia niezapomniane, slowo zucha


zofia   

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Mal. w 27.09.2002 o 22:11

Zofia a Colombo bral z Tobą udział w akcjach? 


Dużo Was tak się daje w śniegu zakopać??? To chyba nie należy do najmilszych zadań... Ciemno, zimno... Długo musiałaś czekać, az pies cię znajdzie??? Brrrrrrr.......


pozdrawiamy gorąco

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Guest w 28.09.2002 o 16:35

Szalony Colombo nie nadawal sie na psa ratowniczego, nawet jak na malinois mial zbyt wybuchowy temperament... Byl juz zreszta niemlodym i ciezko schorowanym psem, gdy powstawal STORAT. Moja poprzednia genialna ON-ka Luthien - tak, ta nadawalaby sie doskonale, ale nie doczekala powstania STORAT-u.


Prawie kazdy z nas pozorujac pod snieg wlazi, seniorek jak ja nie wylaczajac. Nie wolno tylko, aby wszedl ktos z klaustrofobia, trzeba powiedziec od razu.  Ja czekalam ok 30 minut - rekord pobil kolega, ktory czekal godzine. Zimno nie jest, tylko oczu lepiej nie otwierac - skojarzenia jednoznaczne. Ale za to jakie emocje, gdy uslyszy sie kopiacego i szczekajacego psa! Uslyszec mozna,  jesli sie siedzi plytko, do metra. Caly czas jest komunikacja - radiotelefony, szef grupy wie, gdzie siedzisz, koledzy z lopatami w pogotowiu, niebezpieczenstwa naprawde nie ma, tylko jak ruszy wyobraznia, to robi sie jakos niewyraznie.... 


 Zofia

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Mal. w 28.09.2002 o 23:36

To musi być niezłe przeżycie, az jestem ciekawa, czy bym wytrzymała? Niby jest pewność, że człowieka jak nie pies to koledzy wykopią, tylko...  Lezec na wznak nie trzeba???   No i jeszcze jedno pytanie, co z tlenem? W luźnym śniegu to się go trochę uzbiera, ale na jak długo? A może jakiś sposób zakopywania? Alez mnie ten śnieg zaciekawił


Pozdrawiam

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Guest w 29.09.2002 o 10:41

Do Mal, i Toro


To jest dokladnie tak: kopie sie w sniegu w dol cos jak sztolnie, na dnie - podkopuje sie jeszcze nisze w bok, nisza jest tylko taka, zeby w niej zmiescil sie skulony lezacy czlowiek. GOPR-owcy i wszyscy trenerzy od psow lawinowych (pierwsze w Polsce szkolila w latach 70. Marta Gutowska, szefowa szkoleniowa STORATu) wiedza, jak kopac, aby nisza wytrzymala i zeby snieg sie nie obsunal. Wlazisz w sztolnie, wpelzasz w nisze, lezysz skulona na boku, pod soba masz karimate, dookola sniegowe sciany. Wejscie do niszy zaklada sie duzymi brylami szniegu i zasypuje porzadnie sztolnie do samej gory. Przedtem sondami pare razy sie swidruje, a i snieg powietrza zawsze dosc przepusci, inaczej zapach czlowieka nie wydobylby sie na powierzchnie lawiniska. Jak juz lezysz w niszy, a nad toba jest metr, poltora czy dwa sniegu - zaleznie od tego, na jakim etapie szkolenia jest pies - koledzy wielokrotnie przedeptuja snieg nad toba, i dookola i cale lawinisko - pies nie moze kierowac sie sladami na powierzchni, tylko szukac zapachu wydobywajacego sie spod sniegu. A potem puszcza sie psa. Przygotowywac takie nisze musza fachowcy - eksperymentowac nie wolno, nawet spod polmetrowej warstwy sniegu czlowiek nie wyjdzie nigdy o wlasnych silach!!!


Czy mialam troche boja? No jasne ze mialam, i wiecej niz troche, alem hazardzistka i zaklad, ze dam sie zakopac, po prostu musialam wygrac:-)))


Zofia

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Guest w 29.09.2002 o 12:37
Hy hy, Zosiu, od razu widać że ominęła Cię przyjemność pobytu ze mna w zatrzaśniętej windzie bo nie zadawalabyś takich pytań.

Winda u Kaśki nie była dobrym obiektem eksperymentów, bowiem jest za ażurowa...
Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Mal. w 29.09.2002 o 15:03

Taaak, za jedną i drugą przyjemność chyba podziękuję, chociaż gdybym miala wybierać to wygrałaby winda, jakoś lepiej mi w powietrzu niż w zasypanym dole


Pozdrawiamy

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: dorota w 30.09.2002 o 10:02

witajcie,wlasnie ogladalam program o ratownictwie niezawodowym psöw.dzieci plywaly w jeziorze i uczyly psa przyciagania lödki do brzegu i ich samych.wszyscy zachwyceni ,rodzce wypowiadli sie ze teraz moga dzieci same puszczac na jezioro bo wiedza ze ich pies zawsze wrazie czego ich uratuje:fachowcy:sie wypowiadali by inne psy tez tak uczyc ze to wspaniale ,bo mozemy spokojnie zostac w domu i tak dalej.jakas paranoja.po przeczytaniu wypowiedzi zofii,pauliny zostalam uswiadomiona i bardzo wam dziekuje bo teraz wiem na czym polega ratownictwo i zadna zabawa nie wchodzi w rachube.jak w telewizji moga takie bzdury pokazywac.


pozdrawiam dorota

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: Guest w 04.10.2002 o 16:50

Dorota, masz racje!!! Oczywiscie Twoj wlasny pies, jesli jest dosc blisko Ciebie w wodzie, moze przywolany doplynac  i dociagnac Cie do brzegu - na Twoje polecenie, to jest fajna zabawa. Czlowiek, ktory tonie naprawde, jest w szoku, spanikowany zachowuje sie inaczej - psa trzeba  uczyc odpowiedniej techniki, aby sam nie dotapial ratowanego!!! To ze pies radosnie aportuje z wody, spontanicznie lub przywolany doplynie do swojego przewodnika, pozwoli zlapac sie za kudly i dociagnie do brzegu - dowodzi, ze ma prawidlowy zwiazek emocjonalny z przewodnikiem, i mozna sprobowac szkolic go w kierunku ratownictwa wodnego (razem z przewodnikiem, jasne) a nie, ze mozna mu powierzac samodzielna opieke nad  dziecmi !!!!  


zofia

Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: jola w 04.10.2002 o 17:10
 czy ten film był amerykański? często oglądam takie beztroskie kawałki i uważam ,że tam gdzie chodzi o ludzkie( dziecka!) życie nie można pokazywać heroicznych wyczynów np. zwierząt ,gdy nie ma  to poparcia w zawodowym przeszkoleniu i znajomości tematu- to sie nadaje do cyrku!ale odpowiedzialność mediów to inny temat jak również podejście rodziców do sprawy po obejrzeniu tego sielankowego obrazka( nie stawiam kropki bo pewnie sie ktoś odezwie...  
Tytuł: Szkolenie na ratownika
Wiadomość wysłana przez: dorota w 05.10.2002 o 09:04

byl to repotaz ,w programie doktor wolf,niemiecki na pro7 .i to jest zastanawiajace bo jest to najbardziej znany i ceniony program w niemczech tego typy.porady wychowanie choroby ,zabawy itd o zwierzetach domowych.niemcy maja ogromne zaufanie do tego doktora i tego programu.na szczescie jest juz zimno ,niedlugo zima i wierze ze do lata rodzicom wyleca z glowy takie pomysly .


pozdrawiam dorota