Autor Wątek: Sterylizacja suk  (Przeczytany 18698 razy)

Offline MałgorzataK-B

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 66
  • Data rej.: 16.07.2009
Sterylizacja suk
« dnia: 13.09.2009 o 14:21 »

Już dawno obiecałam tekst w tym temacie i przepraszam za to opóźnienie. No nie mam nic na swoje usprawiedliwienie…postaram się, więc dziś nadrobić zaległości.


Nie będę zbytnio opisywać metody sterylizacji, bo w warunkach domowych to raczej karkołomna zabawa i nie sądzę, aby ktoś z Was bawił się w chirurga. Ale napiszę, co jak się nazywa i o co chodzi w takich tajemniczych skrótach typu OVH. Nie będę tez poświęcać zbyt dużo czasu na pisanie o wadach i zaletach samego zabiegu wychlastania jajników z macicą, bo to raczej każdy może sam sobie dopowiedzieć, skoncentruję się może na wadach i zaletach sterylizacji przed i po pierwszej cieczce.


 


Sterylizacja suk jest podstawową metodą kontroli populacji psów w krajach zachodnioeuropejskich i tam dalej za wielką wodą też. Generalnie przyjmuje się, ze suki i psy, które nie są przeznaczone do hodowli poddaje się zabiegowi usunięcia gonad czyli gonadektomii. 


W terminologii weterynaryjnej istnieje kilka pojęć, które dotyczą zabiegów operacyjnych na narządzie płciowym. Najbardziej popularnym jest ovariohisterectomia-OVH, czyli usunięcie jajników i macicy, czasem w literaturze zachodniej zamiennikiem jest panhisterectomia. I mówiąc o sterylizacji suk to należy mieć na myśli. Tylko ten zabieg jest rekomendowany jako chirurgiczna metoda kontroli rozrodu. Na szczęście coraz rzadziej lekarze wet stosują technikę usuwania tylko jajników- ovariectomia - nic bardziej błędnego w założeniu. Usunięcie tylko gonad, a pozostawienie macicy potencjalnie sprzyja rozwojowi infekcji, co bardzo często doprowadza do konieczności wykonania jeszcze jednej operacji w celu usunięcia chorej, zajętej stanem zapalnym macicy. Również nierozsądnym i wręcz bezsensownym działaniem jest histerectomia, czyli usunięcie macicy i zostawienie jajników. Ciąża owszem się nie rozwinie, bo nie ma inkubatora, ale cieczki pozostaną. Pozostawienie jajników to również ryzyko nowotworzenia, zapalenia czy skrętu. Tak, więc jedynym słusznym działaniem jest wycięcie wszystkiego: jajników i macicy.


 


A kiedy jest dobry termin na wykonanie zabiegu – przed, w trakcie czy po cieczce?


 


Wykonanie zabiegu tuż przed cieczką, na ostatnią chwilę nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo tak do końca sami nie wiemy, jaka jest aktywność jajników. Lepiej już sobie odpuścić i poczekać.


Wykonanie operacji w trakcie cieczki jest najbardziej nierozsądnym i głupim pomysłem na jaki można wpaść. A wiem, że niektórzy lekarze podejmują się takiej operacji. Więc Wy jako uświadomieni hodowcy nie zgadzajcie się na to. W tym czasie hormony szaleją jak fani techniawek w klubach na Ibisie a wycinanie jajników może spowodować tylko spore zamieszanie w organizmie suki. Powstaje „dziura hormonalna”, która organizm czasem próbuje „zakopać” zwiększoną aktywnością nadnerczy. I choćby zabieg był dobrze wykonany technicznie nagle zaczynają pojawiać się wypływy z pochwy, psy się interesują suką…co jest grane? A to nadnercza produkują hormony przypominające w działaniu estrogeny i zaczyna się zabawa jakby jajniki nigdy nie zostały usunięte. No tyle, że ciąży nie będzie. A jakie sa konsekwencje…o tym dalej przy odpryskach jajnikowych.


Sterylizacja niesie za sobą pewne ryzyko nieotrzymania moczu, spowodowane brakiem estrogenów, ale gdy taki zabieg wykona się w trakcie cieczki to ryzyko wzrasta na tyle, że możemy być niemal pewni takich komplikacji. Jak nie do roku po strylizacji to po 2-3 latach prawdopodobieństwo jest wysokie.


Poza tym w trakcie cieczki narząd płciowy jest bardzo mocno przekrwiony, więc po co dobijać sukę utratą dużej ilości krwi. Okres rekonwalescencji po zabiegu jest znacznie przedłużony.


Niekiedy na wskutek zbyt szybkiego wykonania zabiegu po cieczce – w fazie dioestrus - można obserwować pojawienie się laktacji. Laktacja jest efektem nagłego spadku stężenia progesteronu w krwi obwodowej, co wpływa stymulująco na wydzielanie protaktyny i oksytocyny, tak jak to ma miejsce podczas porodu. I w ten sposób wskazaliśmy termin wykonania zabiegu – po fazie dioestrus, co w praktyce oznacza nie wcześniej niż 3 - 4 miesiące po cieczce. Pamiętajmy, ze faza ciałek żółtych u suki nieciężarnej wynosi nawet 100 dni, więc nie ma co się spieszyć z zabiegiem. Jeśli się już nań decydujemy to termin wyznaczajmy zgodnie z gospodarka hormonalną suki, unikniemy wielu nieprzyjemnych komplikacji.


 


Podsumowując: sterylizacja suki powinna być wykonana metodą ovariohisterectomii w terminie 3 - 4 miesięcy po cieczce.


 


 


Sterylizacja przed czy po pierwszej cieczce?


 


Czas wykonania zabiegu jest tematem kontrowersyjnym. Z jednej strony sterylizacja pediatryczna – przed pierwszą cieczką – przynosi korzyści, z drugiej zaś niesie zagrożenia, które mogą się zmieniać z zależności od wieku i rasy.


 


Zalety sterylizacji przed pierwszą cieczką:


Obniżenie ryzyka wystąpienia nowotworów gruczołu sutkowego o 99,5%, podczas gdy sterylizacja ma miejsce pomiędzy pierwszą a drugą cieczką ryzyko spada o 92%. Natomiast usunięcie jajników i macicy powyżej drugiej cieczki nie ma wpływu na obniżenie się ryzyka wystąpienia wspomnianych nowotworów.


 


Jeśli bierzemy pod uwagę wady zabiegu przed pierwszą cieczką:



  1. Prawdopodobieństwo większego ryzyka występowania okołosromowego zapalenia skóry lub młodzieńczego zapalenia

  2. Suki sterylizowane poniżej 3 miesiąca życia wykazują większą tendencję do nietrzymania moczu w porównaniu do suk sterylizowanych w wieku od 3 miesięcy do 1 roku

  3. Tempo wzrostu jest niezmienione, jednak zamykanie nasad kości jest opóźnione. Co ważne dla hodowców owczarków niemieckich: u samic poddanych sterylizacji przed 6 miesiącem życia częstotliwość występowania dysplazji biodrowej wynosiła 6,7%, a w przypadku psów sterylizowanych pomiędzy 6 a 12 miesiącem życia 4,7%. Niby niewiele…a jednak znacząco.

  4. U suk sterylizowanych przed ukończeniem pierwszego roku życia występowanie mięsaka kości jest ponad 3 razy większe niż u samic niesteryliowanych.

 


Tyle mówią mądre książki i nauka…a jak to przełożyć na życie?


Otóż…po pierwsze NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ!!! NIE DAJMY W SOBIE WZBUDZIĆ PANIKĘ BICIEM PIANY!!!   Na tym forum jak na razie widzę bardzo rozsądne podejście do wielu spraw, na innym (a nie powiem jakim)…cóż, spotkałam się z robieniem i igły wideł i straszeniem czarną wołgą. M.in. zaprezentowano tam znacznie dłuższą i budzącą grozę listę negatywnych stron wczesnej (ciekawe, co to dla kogoś jest wczesna?) sterylizacji, ale pod nią nie widniało żadne nazwisko ani instytut naukowy z prawdziwego zdarzenia, czyli jak dla mnie, człowieka konkretnego, ta wiedza jest niekonkretna. Poza tym na tej liście pojawiło się kilka problemów, które wcale nie są związane z wiekiem, w którym wykonujemy sterylizację, np.otyłość.


 


Zamiast straszyć się konsekwencjami, co będzie gdy zrobimy zabieg lub go nie zrobimy przyjrzymy się sprawom bardziej przyziemnym, a tym samym bardziej prawdopodobnym.


 


Zabieg usunięcia jajników i macicy jest zabiegiem powszechnie wykonywanym, ale rutyna może być przyczyną komplikacji takich jak: infekcje pozabiegowe, krwotoki, pozostawienie tkanki jajnikowej, zrosty pooperacyjne. Z infekcjami i krwotokami radzimy sobie już dość dobrze, więc nie będę się rozpisywać, choć czasem sprawa jest tak popaprana, że należy wykonać zabieg poprawkowy. Zrosty na szczęście nie zdarzają się często, a nawet jeśli są to wielu przypadkach pies czuje się na tyle dobrze, że nie trzeba interweniować. Takie sytuacje mogą zawsze mieć miejsce po zabiegu na jamie brzusznej i wierzcie mi, nie zawsze jest to wina lekarza i źle wykonanego zabiegu. Naprawdę może się przydarzyć najlepszym. Tylko ci co nic nie robią nie zaliczają takich „wpadek”.


Jednak chcę zwrócić uwagę na pozostawienie fragmentu jajnika. Niekiedy jest to czysty przypadek, ot dotknięcie do sieci nożyczkami, na których jest fragmencik tkanki jajnikowej (po jakimś czasie w ten fragmencik wrastają naczynia krwionośne i „odtwarza” się jajnik). Niekiedy jest to rażące niedbalstwo (czy to na wskutek niedokładnego usunięcia tkanki czy jako efekt „zgubienia” fragmentu jajnika w jamie brzusznej). Objawem świadczącym o pozostawieniu tkanki jajnikowej jest pojawienie się aktywności jajnikowej – wypływ podobny do cieczki, potwierdzić można to badaniem np. cytologicznym, zainteresowanie psów, powiększenie sromu. Mówimy wówczas o tzw. odpryskach jajnikowych. I nie jest to tylko problem właściciela, który musi znów użerać się z „cieczkami” suki i watahą adoratorów, ale również jest to podniesione ryzyko wystąpienia tzw. stump pyometra, czyli ropomacicza kikutowego – stanem chorobowym objęty jest wówczas kikut, który został po wycięciu macicy.


 


Wracając do wieku suki. Jasnym jest, że wykonanie zabiegu sterylizacji u suki przed pierwszą cieczką znacznie, bo niemal w 100% eliminuje ryzyko nowotworów gruczołu sutkowego. Jednak jak widać z powyższego zestawienia nie jest to tak do końca rewelacyjna metoda, choć Ameryka ją kocha. A jeszcze dodajmy, że taka suka z dużym prawdopodobieństwem zostanie infantylna, zdziecinniała. Nie jest powiedziane, że na pewno, ale prawdopodobnie. Może Ameryka kocha wieczne szczeniaczki, taki Walt Disney 24/dobę…nie wiem, może?


 


Hmmm…czy nie wydaje się rozsądne, więc by odczekać tę pierwszą cieczkę i po niej – w odpowiednim terminie – ciachnąć jajniki i macicę? Ja wychodzę właśnie z takiego założenia. Moje zdanie jest takie:


- po pierwszej cieczce suka jest dojrzała płciowo;


- kończy tez rozwój somatyczny;


- nadal ryzyko wystąpienia nowotworów gruczołu sutkowego jest mniejsze niż 10%, a więc do zaakceptowania;


- ryzyko wystąpienia nieotrzymania moczu jest mniejsze niż w przypadku pediatrycznego zabiegu, szczególnie jest to ważne dla tych, którzy sukę maja w domu – zalana chałupa nie należy do przyjemnych miejsc gdzie chcemy spędzać czas, a zaszczany (pardon Panie i Panowie) pies nie jest naszym ukochanym przytulaskiem. Leczenie takiego stanu chorobowego niekiedy odbywa się tylko poprzez częste podawanie estrogenów, czego skutkiem ubocznym jest spadek odporności spowodowany uszkodzeniem szpiku kostnego, nie mówię już o zaburzeniach dermatologicznych…a wszystko przez suplementację estrogenów.


 


Niektórzy hodowcy zwracają uwagę na wzrost występowania nowotworów kości (głównie osteosarcoma) u psów sterylizowanych, szczególnie przed pierwszą cieczką. I powiem Wam, że trudno jest mi odnieść się do tych komentarzy. Dlatego, że w swojej praktyce nie spotkałam się ze ścisłym powiązaniem wystąpienia tego nowotworu ze sterylizacją. Faktem jest, że wykazano związek pomiędzy ekspozycją na hormony wytwarzane przez gonady, a ryzykiem wystąpienia mięsaka kości. Tak więc, to że w mojej praktyce nie spotkałam się z taką sytuacją by sterylizowana suka cierpiała na nowotwór kości nie świadczy o braku problemu. Ale proponuję podejść do sprawy z rozsądkiem. Jeśli decyduję się na sterylizację, ponieważ chcę uniknąć ropomacicza czy nowotworu gruczołu sutkowego to problem nowotworu kości staje się poniekąd marginalny, gdyż prawdopodobieństwo jego wystąpienia w porównaniu z powyższymi zaburzeniami płciowymi jest dużo mniejsze. Poza tym to nie brak estrogenów jest jedynym czynnikiem predysponującym do mięsaka kości. Zacznijmy od rasy i masy: Jest to choroba głownie psów dużych – w tym owczarków niemieckich – na 1462 przypadków tej choroby, w 29% dotyczył psów o masie powyżej 40kg, a tylko w 5% psów o masie mniejszej niż 15kg. Podejrzewa się, ze choroba ta może mieć podłoże dziedziczne. Częściej występuje u psów niż u suk. Mięsak często występuje u psów, u których dochodzi do wielokrotnych mikrourazów kości lub większych uszkodzeń. I raczej tu widziałabym główną przyczynę a nie bezpośrednio w sterylizacji. Sterylizacja ma tu znaczenie pośrednie.


 


A otyłość? No moi drodzy…to, że nie ma estrogenów, czyli mini bateryjek Duracell i metabolizm jest wolniejszy, to kto odpowiada za zawartość michy i ilość ruchu, hę? No kto? No Wy J Suka nie musi być gruba po zabiegu, choć ma większe ku temu predyspozycje (ja też, patrząc na wszystkie baby w mojej rodzinie powinnam być baaaardzo okrągła, a jestem tylko trochę okrągła). Obowiązuje metoda – karmimy zgodnie z potrzebami: mało aktywności = mało energii w paszy, dajemy dobrze jakościowo zjeść, ale mniej; nie odbieramy mikro- i makroelementów, ograniczamy tłuszcze i węglowodany (mniej makaronu, tłuszczu czy skór drobiowych, więcej mięsa-chudego). I więcej się ruszamy! Duża aktywność = pasza dla aktywnych psów i nic się nie odłoży w postaci fałdek. Da się, przecież sami wiecie!!!  Nie wierzycie: badania na 44 sukach pracujących, tak samo karmionych i tak samo pracujących nie wykazały różnic w masie ciała pomiędzy nieoperowanymi a operowanymi sukami.


 


I na koniec, żeby nie być gołosłownym…literatura:


1. Reichler I., Dubler M., Arnold S.: The optimal age for spaying bitches: benefits and risks of paediatric, pre-pubertal and pubertal spaying. 2009 Kongres European Veterinary Society of Small Animal Reproduction.


2. Feldman E.C., Nelson R.W.: Canine and Feline Endocrinology and Reproduction, 2004 Saunders/Elsevier


3. Withrow S.J., Vaul D.M.: Small Animal Clinical Oncology. 2007, Saunders/Elsevier


 


 


Offline Monika

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 4 377
  • Data rej.: 13.05.2002
  • M: Poznań
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #1 dnia: 13.09.2009 o 15:55 »
dzięki za ten artykuł. Wczoraj weszłam na forum (też nie powiem jakie)   i wychwyciłam kilka artykułów z innych forów, które wstawiała jedna z forumowiczek
np http://www.forum.molosy.pl/showthread.php?t=6320&page=21 tu na dole jest wypowiedz jednego z gości. Co o tym myślisz. Bo mimo, że mam dwie sunie wysterylizowane to trochę zamieszał mi w głowieMonika2009-09-13 15:57:43

Offline MałgorzataK-B

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 66
  • Data rej.: 16.07.2009
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #2 dnia: 13.09.2009 o 15:59 »
O która wypowiedź z forum Ci chodzi...będzie mi łatwiej niż czytac wszystkie te posty?

Offline MałgorzataK-B

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 66
  • Data rej.: 16.07.2009
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #3 dnia: 13.09.2009 o 16:03 »
OK, już widzę...no coż...autor nie napisał skąd ma te wszytskie rewelacje, to po pierwsze, Po drugie materiały naukowe napisane przez autorytety w dziedzinie rozrodu psów nie wspominają nic o tym co pisze GOSC na molosach. A tak między nami...z tego co czytam to...jest to tekst odnoszący się do człowieka, u zwierząt nikt nie robił tak dokładnych badań.

Offline MałgorzataK-B

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 66
  • Data rej.: 16.07.2009
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #4 dnia: 13.09.2009 o 16:17 »
Miażdżyca, nadciśnienie, udar mózgu, osteoporoza to nie są problemy zwierząt. Psy kastruje się już dziesiątki lat i nikt nie opisał takich problemów. Mam nieodparte wrażenie, że ktoś wyciął artykuł poświęcony sterylizacji u ludzi i zamienił słowo człowiek słowem pies. A już o raku sutka to palną, ze aż niemiło...akurat w USA mówią odwrotnie...wczesna kastracja mniejsze ryzyko nowotworu sutka, szczególnie gruczolakoraka. To co napisał odnosi się z tego co mnie uczono...do kobiety. I to u kobiet skóra po sterylizacji robi się do bani. Dlatego kobiety dostaja terapię hormonozastępczą. Właśnie dlatego kobiety w okresie monopauzy cierpią na osteoporozę i mają przypisywane hormony-estrogeny.
Nie będę z czymś takim polemizować, choćby dlatego, że nie jest to partner do dyskusji.

Nie martw się proszę tym co napisał to opowieści dziwnej treści. Człowiek i jego gospodarka hormonalna i metabolizm to jedno zwierzę to drugie. Amerykanie sterylizują i kastrują swoje psy na potęgę, gdyby było tak jak pisze GOSC to literatura specjalistyczna by o tym huczała. I to co powtarzam zawsze...w ten sposób prowadząc dyskusję możana dojsć do jeszcze innego wniosku...oddychanie szkodzi!!! I ja to nazywam biciem piany, w tym przypadku w wykonaniu owego GOSCIA.

Z własnej praktyki...i własnych wysterylizowanych suk i kotki...sa szczęśliwe...fakt stawy mojej belgijki bolą,ale ma już 12 lat, więc mogą. Ma wspaniały, mocny, lśniący włos, nie zmienia się tak jak przy cieczkach, cały czas skóra jest zdrowa. Jest pełna energii, nie utyła. Zachowuje się jak szczeniak i pierwsze jest do bijatyk z innymi psami. Mocz ma klarowny i nic jej się nie dzieje...to u kotów można spotkać częściej problem z kamicą, ale to ich uroda i tego co jedzą.

Dobra dość tego...ciśnienie mi się podniosło...


Offline franxtone

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 4 227
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 26.10.2007
  • M: Bydgoszcz
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #5 dnia: 13.09.2009 o 16:48 »
czytam wszystko z zainteresowaniem, to lepsze niż telewizja:) A może coś teraz na temat psów, kastracji itd:) Ponad rok temu wykastrowałem psa i skutki jakie znalazłem w internecie utwierdzają mnie w przekonaniu, że mój pies to jakiś wyjątek jest:P

Offline MałgorzataK-B

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 66
  • Data rej.: 16.07.2009
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #6 dnia: 13.09.2009 o 17:11 »

A co nadaja teraz w telewizji? Tongue Polecam "Wallandera" na Ale kino o 20-tej.


Dobra nastepny tekst będzie i o kastarcji, fakt o tym mniej się mówi i pisze...sensownie, postaram się uzupełnić lukę.  Powiem Ci, że jestem po lekturze postów na molosach...wow...ciśnienie mam 200/150, takie opowieści dziwnej treści tam przeczytałam,że zaczynam się zastanawiać...czy gadając na kongresach i konferencjach z autorytetami z rozrodu psów ja nie znałam angielskiego czy może mnie w ogóle tam nie było. I co robiłam przez ostatnie 10 lat, jesli nie pogłębiałam wiedzy z dziedziny rozordu psów. I po co wydałam setki funtów na książki zagraniczne gdy czytam, takie rewelacje, że brakuje słów.

No po prostu szczena opada jakie ......, ....., ....., ...... albo piiiii, piiiiii, piiiii, piiiii ludzie wypisują.

 

Gratuluje wyjątkowego psa...moje suki i kotka też sa wyjątkowe i wiele moich pacjentów też...taka jest moja refleksja po lekturze postów na molosach.

Offline franxtone

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 4 227
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 26.10.2007
  • M: Bydgoszcz
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #7 dnia: 13.09.2009 o 17:19 »
hehe sęk w tym, że po ponad roku nie zauważyłem w psie żadnych zmian. Zero ospałości czy zmniejszonej aktywności ruchowej, apetyt ten sam, waga w normie, zapach cieczki czuje zawsze i wszędzie podążając za nim, charakterek pozostał, a wykastrowałem go jeszcze jak był prawie szczylkiem;)
Nie zauważyłem w nim ciapka kanapowca, który wpada w panikę jak panek znika:D


Offline MałgorzataK-B

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 66
  • Data rej.: 16.07.2009
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #8 dnia: 13.09.2009 o 17:28 »
Hormony to jedno,ale to nie jedyny napęd dla temperametu, charakteru czy żywotności psa. Ogląda się za pannicami, no i fajnie! Zapamiętał może z dzieciństwa mile kojarzące się zapachy. Jest aktywny, super! Tylko się cieszyc. Jasne, że im starszy będzie tym może zmienic się jego samopoczucie i temperament, ale cóż starośc nie radość. Tak wiele zalezy od samych właścicieli i nie warto zawsze zwalać na hormony. Moja belgijka tez wieczne fiu bździu w glowie, 12 lat i gdyby mogła (pani, głupia małpa, prowadzi na smyczy i nie pozwala pogonić za psami) ustawiłaby wszystkie burki na osiedlu, kotce (2 lata) życ nie daje, futro ma obfite, że wygląda na grubcia, ale żeberka na wierzchu, a bez jajników już jest wiele lat! I nie przypomina suki mojej babaci, która pomimo obecności jajników była ospała, tłusta i złośliwa...suka nie babcia.

Offline marmara_19

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 6 874
  • Data rej.: 09.08.2005
  • M: Gliwice
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #9 dnia: 13.09.2009 o 17:55 »
 
Cytat: franxtone
hehe sęk w tym, że po ponad roku nie zauważyłem w psie żadnych zmian. Zero ospałości czy zmniejszonej aktywności ruchowej, apetyt ten sam, waga w normie, zapach cieczki czuje zawsze i wszędzie podążając za nim, charakterek pozostał, a wykastrowałem go jeszcze jak był prawie szczylkiem;)Nie zauważyłem w nim ciapka kanapowca, który wpada w panikę jak panek znika:D


moja Alfa jest ponad 9 lat po sterylce przeprowadzonej chwile po cesarskim cieciu.. Suka ani nie maproblemow z waga(no ja am "widzimisie", chcoaiz byly okresy, z ebyla grubsza ale nie ze swojej winy). Psica caly zcas jest aktywna umyslowo i fizyczni.. przezywa swoja druuuuuga mlodosc(11 lat ma). Zadnych zmian w zachowaniu poprzez sam zabieg nie zauwazylam.. bo to co razem wypracowalysmy to inna bajka;). Psa mialam tez astrowanego(Cek jeszzce nie jest). I tez nie bylo zadnych "skutkow" ubocznych...

Jedyne co u malej sie odezwalo.. to hormony i "cieczki" zapachowe.. ale nie bede suki w tym wieku kroic bez potrzeby;) Cek ja zaczepia ale sytuacja do opanowania.

p.s.-nie czytalam postow.. ale wiele sie juz nasluchalam jak to pieski robia sie ciapakami.. i tyyyyyyyyja.. - ja tego nie stwierdzilam na 2 psach!

Offline elapieczus1

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 3 824
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 03.09.2006
  • M: Szczecin
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #10 dnia: 14.09.2009 o 06:20 »
Świetnie że o tym piszecie mój TZ takie rzeczy wygaduje że uszy więdną jak tylko słyszy o kastracji lub sterylce psów idą ,,noże w ruch,,Cry podsunę mu dziś do poczytania może zmieni zdanie no i oczywiście z utęsknieniem czekam wykładu na temat kastracji przymierzam się do ciachnięcia Spajdera....więc każda informacja od fachowca jest dla nas cenna.Pozdrawiam

Offline nebrot

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 707
  • Data rej.: 31.12.2006
  • M: Niemcy
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #11 dnia: 14.09.2009 o 12:43 »
Ja tez sie nie moge doczekac informacji na temat kastracji psa:) 

Offline monikach

  • Moderator
  • Pasterz
  • ****
  • Wiadomości: 14 013
  • Data rej.: 30.09.2004
  • M: Lublin
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #12 dnia: 14.09.2009 o 19:33 »
b. fajny artykuł, to wazne by nie wpadac w skrajnosc  


osobiscie spotkalam sie z przypadkiem zaniedbania, nieuwagi czy jak to tam nazwac w wyniku którego suczka cieczkowala mocno po zabiegu , a operujący wet kazal podawac hormony to moze ustąpi. na szczescie inny poznawszy wszystkie objawy dokladnie , zdecydowal sie otworzyc suczke i wyciął nie wiem czy to byl kikut mac. czy cos w tym stylu , po rozcięciu tego fragmentu okazalo sie ze zaczynalo sie tam ropomacicze , i znajdowalo sie tam malusie cos -co najprawdopodobniej bylo tym odpryskiem jajnika.  

dlatego uwazam ze do lekarzy ogolnych mozemy sobie chodzic z psami z chorobskami ogolnymi,natomiast zabiegi tak powazne jak sterylizacja warto wykonac u specjalisty . moja suczka osobista byla cięta przez specjaliste w katedrze rozrodu zwierząt na UP w Lublinie. po prostu gdy stwierdzilam ze zabieg jest konieczny najoczywistszym dla mnie bylo udac sie tam i tam szukac fachowca.

Offline Sonuś

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 3 676
  • Data rej.: 18.01.2006
  • M: Kraków
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #13 dnia: 14.09.2009 o 20:06 »

Cytat: monikach



dlatego uwazam ze do lekarzy ogolnych mozemy sobie chodzic z psami z chorobskami ogolnymi,natomiast zabiegi tak powazne jak sterylizacja warto wykonac u specjalisty . moja suczka osobista byla cięta przez specjaliste w katedrze rozrodu zwierząt na UP w Lublinie. po prostu gdy stwierdzilam ze zabieg jest konieczny najoczywistszym dla mnie bylo udac sie tam i tam szukac fachowca.


Odniose sie do tego fragmentu. Przypadek Czesia opisany na forum psów sportowych. Pies wyniuniany,ukochany, wnenter. Kastrowany u jednego z najlepszych polskich lekarzy- przez okropne zaniedbanie pies cierpiał,a nie mowa o tym że przechodził później jeszcze dodatkową operacje właśnie z powodu kastracji.
Moim zdaniem czy to na oględziny czy na poważne operacje(pomijając specjalistyczne zabiegi np. na stawach) powinno sie mieć ,,swojego'' zaufanego weta. Który zna psa i odwrotnie.

Również z niecierpliwością czekam na artykuł o kastracji. Jestem strasznie ciekawa czy moje obserwacje sie potwierdząBig%20smile

Offline monikach

  • Moderator
  • Pasterz
  • ****
  • Wiadomości: 14 013
  • Data rej.: 30.09.2004
  • M: Lublin
Sterylizacja suk
« Odpowiedź #14 dnia: 14.09.2009 o 20:17 »
to ja dodam jedno jeszcze spostrzezenie ,jako ze na UP udawalam sie 4 krotnie z wiekszymi problemami psimi i mam porownanie . doswiadczenie ,wiedza ,wyobraźnia profesorow -dowodzących jest nieoceniona . ale dokladnosc , chęc dopilnowania wszystkiego bardzo bardzo ,u tych szczebel nizej takze warta b.duzo.