Autor Wątek: Dogoterapia, wolontariat, Kraków  (Przeczytany 544 razy)

Offline shot

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 303
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 19.05.2009
  • M: Kraków
Dogoterapia, wolontariat, Kraków
« dnia: 08.04.2012 o 23:48 »

Czy ktoś może mógłby mi powiedzieć jakie warunki musi spełniać pies terapeutyczny, odwiedzający ludzi starszych, osoby chore, dzieci w szpitalach czy różnego typu placówkach opiekuńczych?
Gdzie w Krakowie trzeba zgłosić się z psem, jaki jest koszt takiej współpracy dla przewodnika (mniej więcej)?

Moja sunia jest bardzo "poczciwym" zwierzakiem, wiele osób zupełnie postronnych mówi, iż jest takim ciepłym, dobrym psiakiem; widzę, że rzadko kiedy wzbudza ona strach, a zwykle bardzo pozytywne emocje. Do tego jest zrównoważona, bez lęków i agresji, jest również wyszkolona w podstawowym zakresie. Ma już swoje lata, ale jest zdrowa i pełna sił, mamy jedynie mały problem z sierścią i nieprzyjemnym zapachem z pyska (być może jest to przeszkoda, gdy psiak ma być dotykany przez pacjentów?) ale oczywiście próbujemy sobie z tym radzić, może się w przyszłości uda.

W związku z powyższym zaczęłam się zastanawiać nad jakimś wolontariatem, współpracą z organizacją, która potrzebuje psich terapeutów, żeby umilić dzień ludziom, którym życie nie oszczędza przykrych doświadczeń. 
Nie mam jednak pojęcia gdzie można się w tej sprawie zgłosić, jak wyglądają takie procedury itp. Nie chciałabym inwestować w pierwszy-lepszy kurs jaki znajdę w internecie, dlatego chętnie usłyszę jakieś rady i opinie.


Proszę również o informacje, jakie warunki powinien spełniać przewodnik; może ktoś się orientuje jaka jest jego rola w takich spotkaniach? Wydaje się, że to pies ma być terapeutą, ale domyślam się, że w kierunku przewodnika również stawiane są wymagania.

shot2012-04-08 23:51:50

Offline CanisFamiliaris

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 1 745
  • Data rej.: 29.04.2008
  • M: Kraków
Dogoterapia, wolontariat, Kraków
« Odpowiedź #1 dnia: 09.04.2012 o 08:59 »


Skontaktuj się z panią Mrzewińską, ona ma do czynienia z takim wolontariatem w ZOLu na Helców. Ja też miałam kiedyś taki ppomysł, ale po naprawdę wnikliwym testowaniu mojej suki, okazało się że Bura się do tego nie nadaje - a też jest poczciwym piesem. Jej jedynym problemem był brak entuzjazmu do spotykanych , nie znanych, pierwszy raz na oczy widzianych, ludzi.
 
Taki pies musi być naprawdę pełen zapału i entuzjazmu, nie może wybiórczo okazywac radości.
 
 

Offline shot

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 303
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 19.05.2009
  • M: Kraków
Dogoterapia, wolontariat, Kraków
« Odpowiedź #2 dnia: 09.04.2012 o 10:00 »
Dziękuję za odpowiedź. Skontaktuję się na pewno.
Jeżeli byłaby możliwość, to sprawdzić psa nie zaszkodzi. Obawiam się, że ona też może się okazać trochę za mało entuzjastyczna do obcych, ale ciężko mi samej stwierdzić jak wygląda w przypadku psa terapeuty relacja "psie dobre maniery" a braku entuzjazmu, gdzie jest granica.  

Guest

  • Gość
Dogoterapia, wolontariat, Kraków
« Odpowiedź #3 dnia: 09.04.2012 o 10:03 »
Moim zdaniem przewodnik psa terapeutycznego musi mieć kwalifikacje trenera, psem trzeba nieustannie sterować, sama obecność psa nic nie daje.

Pies musi swoim zachowaniem budzić dobre emocje, zachęcać do kontaktu, musi być doskonale wyszkolony  - aport!!!! - no i nie może być chory. Przykry zapach z pyska wyklucza zwierzaka od razu.

Dogoterapia wymaga moim zdaniem fachowca "ludzkiego" - lekarza, psychologa itp, który wie, czym i jak można pobudzić chorego do aktywności - kontaktu, i doskonale wyszkolonego psa pod kierunkiem trenera.

Psy, które mają dać trochę radości w domach opieki muszą wyglądem wzbudzać zaufanie - uśmiechnięty golden wygrywa tu z owczarkiem, ludzie boją się psów o mniej poczciwym wyglądzie.
Goldeny, z którymi chodzę do domu opieki, wytrzymują głaskanie, przytulanie, obejmowanie za kark i za szyję, nieudolne klepanie po głowie, przykre zapachy, nieartykułowane okrzyki, wysoką ciepłotę pomieszczeń, roznoszą cukierki w koszykach trzymanych w pyskach i pozwalaja brać cukierki z koszyka, wytrzymują entuzjazm personelu (pies otoczony i zagłaskiwany przez grupę ludzi w białych fartuchach), a także niecheć ze strony innych.

Jeśli ktoś chce dołączyć, niech upewni się, ze jego pies radośnie wita się z weterynarzem w klinice, włazi mu na kolana, garnie się i pozwala na każdy kontakt, z unieruchomieniem włącznie.

A potem zapraszam na testy.

Zofia Mrzewińska
















Offline shot

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 303
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 19.05.2009
  • M: Kraków
Dogoterapia, wolontariat, Kraków
« Odpowiedź #4 dnia: 09.04.2012 o 10:34 »
Dziękuję bardzo za odpowiedź. Trenerem nie jestem, innych wymienionych kwalifikacji również nie posiadam, więc osobiście raczej bym się nie nadawała.

Miałam nieco inne wyobrażenie na ten temat, dlatego taki ciepły, poczciwy psiak wydawał się idealny, głównie przez to jakie emocje wzbudza właśnie w obcych ludziach, to właśnie ich uwagi dały mi do myślenia - "a może można by to jakoś wykorzystać?". 
Jeżeli chodzi o sztuczki, rozdawanie cukierków, to byłoby to z pewnością do wypracowania, bo aport jest całkiem niezły, z oddawaniem problemów nie ma, ale np. kwestia samego dłuższego trzymania na polecenie - bywa różnie. Z weterynarzem nie ma żadnych negatywnych skojarzeń, toteż jest witany jak każdy - wesoło i przyjaźnie, ale niekoniecznie z wpychaniem się na kolana, garnięciem. Lusia to jest pieszczoch, ale nieszczególnie entuzjastyczny. Pozwala sobie na wszystko, testowane chociażby z dwuletnim czy siedmioletnim dzieckiem. 
Największą przeszkodą jest chyba ta kwestia zdrowotna, tak też sądziłam, że może dyskwalifikować, dlatego o tym wspomniałam. Czy to jest problem do szybkiego wyleczenia, czy będziemy się z tym męczyć dłużej - dopiero się dowiem. Poza tym, nie jest to najmłodszy pies i nie wiem jak znosiłaby te wysokie temperatury, mogłaby się przez nie "wyłączać", bo ją to mocno męczy w lecie; widzę często że chciałaby dalej pracować, ale upał ją wykańcza, więc muszę przerywać po bardzo krótkim czasie, żeby psa nie męczyć poleceniami, na które fizycznie nie ma siły (bo ona zawsze chce wykonać, ale ja widzę kiedy dość).

Podsumowując, dla mnie sprawa zdecydowanie pozostaje otwarta, ale raczej ogólnie, jako myśl, żeby może kiedyś móc pomagać, a najlepiej w towarzystwie psa. Może nie teraz, może z innym psem, temat na pewno dla mnie bardzo interesujący. Sam wątek może przyda się też komuś innemu Uśmiech
Jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi!


Guest

  • Gość
Dogoterapia, wolontariat, Kraków
« Odpowiedź #5 dnia: 09.04.2012 o 12:25 »

Entuzjazm (może być wyuczony) wobec każdego wskazanego człowieka jest potrzebny - inaczej ludzie nie otwierają się na kontakt.
Moja Raszka nie chodzi do staruszków - entuzjazmu jej nie brak, wytrwałości w noszeniu koszyka przez godzinę też nie brakuje, ale ludzie boją się ciemnego pyska, stojących uszu, szybkich ruchów -  dlatego obecnie tylko goldeny chodzą do Helclow. Białe, kłapciate uszy, długie miękkie futerko i ciągle merdający ogon lepiej się ludziom kojarzy niż "wilk".

Zofia Mrzewińska

Offline asiolczuch

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 224
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 10.04.2011
  • M: okolice Wrocławia
Dogoterapia, wolontariat, Kraków
« Odpowiedź #6 dnia: 09.04.2012 o 21:19 »
Wszystko to co pisze Pani Zofia to prawda, dodatkowo, nadmienić muszę jeszcze, że dla psa, praca terapeutyczna jest bardzo nienaturalna - samo bycie między chorymi to nie wszystko. Trzeba doskonale umieć czytać swojego psa i znać specyfikę odwiedzanych ludzi (dzieci) - najmniejszy błąd i można zrazić psa do ludzi na bardzo długo :( Ludzie chorzy (dzieci) zachowują się inaczej niż ludzie zdrowi - to psa bardzo często "deprymuje" jeśli można użyć takiego słowa w przypadku psów. Osoby z niepełnosprawnością czy chore w "oczach" psa zachowują się często "dziwnie" :)

Offline koszmaria

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 7
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 21.04.2012
  • M: Kraków,Polska
Dogoterapia, wolontariat, Kraków
« Odpowiedź #7 dnia: 25.04.2012 o 02:07 »


Cytat: Zofia
Moim zdaniem przewodnik psa terapeutycznego musi mieć kwalifikacje trenera, psem trzeba nieustannie sterować, sama obecność psa nic nie daje.

Pies musi swoim zachowaniem budzić dobre emocje, zachęcać do kontaktu, musi być doskonale wyszkolony  - aport!!!! - no i nie może być chory. Przykry zapach z pyska wyklucza zwierzaka od razu.

Dogoterapia wymaga moim zdaniem fachowca "ludzkiego" - lekarza, psychologa itp, który wie, czym i jak można pobudzić chorego do aktywności - kontaktu, i doskonale wyszkolonego psa pod kierunkiem trenera.

Psy, które mają dać trochę radości w domach opieki muszą wyglądem wzbudzać zaufanie - uśmiechnięty golden wygrywa tu z owczarkiem, ludzie boją się psów o mniej poczciwym wyglądzie.
Goldeny, z którymi chodzę do domu opieki, wytrzymują głaskanie, przytulanie, obejmowanie za kark i za szyję, nieudolne klepanie po głowie, przykre zapachy, nieartykułowane okrzyki, wysoką ciepłotę pomieszczeń, roznoszą cukierki w koszykach trzymanych w pyskach i pozwalaja brać cukierki z koszyka, wytrzymują entuzjazm personelu (pies otoczony i zagłaskiwany przez grupę ludzi w białych fartuchach), a także niecheć ze strony innych.

Jeśli ktoś chce dołączyć, niech upewni się, ze jego pies radośnie wita się z weterynarzem w klinice, włazi mu na kolana, garnie się i pozwala na każdy kontakt, z unieruchomieniem włącznie.

A potem zapraszam na testy.

Zofia Mrzewińska

mam kota który spełnia te wymagania,oprócz koszyka w pyskuSzeroki uśmiech
[panią weterynarz uwielbia:"ta pani mnie głaszcze!lubi mnie!kocha mnie!a ja ją kocham!kochasz mnie?kochaj mnie!"-tak możnaby tłumaczyć jego mruczenie podczas badań i szczepieńLOL]
ale chyba w krk nikt nie sprawdza kotów pod kątem felinoterapii...

koszmaria2012-04-25 02:09:53

Offline Carmella

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 3 282
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 09.02.2011
  • M: Bielsko-Biała
Dogoterapia, wolontariat, Kraków
« Odpowiedź #8 dnia: 12.06.2012 o 12:19 »
Podepnę się pod temat. Moja koleżanka jest technikiem fizjoterapeutą. Ma psa, który wykazuje dużą cierpliwość w stosunku do dzieci (niuf). Zastanawia się nad poszerzeniem swojej wiedzy właśnie o dogoterapię. Znalazła parę szkoleń, ale trudno je zweryfikować. Czy możecie polecić jakieś kursy, dokształcanie w tym kierunku.

Powiem szczerze, że najbardziej interesujący byłby Kraków ze względu na dojazdy.



Offline CanisFamiliaris

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 1 745
  • Data rej.: 29.04.2008
  • M: Kraków
Dogoterapia, wolontariat, Kraków
« Odpowiedź #9 dnia: 12.06.2012 o 17:14 »


Ja myslałam, że moja suka też mogła by brac udział w takich zajęciach w jednym z krakowskich ZOL-ów. Po przetestowaniu jej na każdą stronę przez Pania Zofię - odpadła. I bynajmniej nie o cierpliwość tu chodziło... :(
 
 

Offline Carmella

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 3 282
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 09.02.2011
  • M: Bielsko-Biała
Dogoterapia, wolontariat, Kraków
« Odpowiedź #10 dnia: 13.06.2012 o 08:07 »
Koleżanka nie twierdzi, że na 100% i że z tym psem. Ale kto wie - właśnie jak to sprawdzić i gdzie się udać. Poza tym prawda jest taka, że to dodatkowy papierek do pracy, z która u nas są problemy. Dlatego chciałaby jeżeli już to pójść do szkoły, która naprawdę coś jej da.