Autor Wątek: Granice wychowania, czyli tam, gdzie diabeł mówi dobranoc...  (Przeczytany 574 razy)

Offline Klebezjusz

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 06.04.2018
  • M: małopolska
  • Feel Good Inc.
Witam wszystkich bardzo serdecznie, a zwłaszcza tych, którzy chcieliby się wypowiedzieć w tym wątku który stworzyłem.

Nie chciałbym zbytnio wydłużać wstępu, chociaż jak pewnie większość z was zauważyła, lubię się rozpisywać, nawet jeżeli chodzi o zwykłe drobiazgi.
Chodzi mi mianowicie o to, jakie są granice wychowania Owczarka Niemieckiego.
Podam cel, który sobie wyznaczyłem już dawno temu, kiedy to posiadanie Onka było tylko marzeniem.
Jako członek mojej rodziny i najlepszy towarzysz, chciałbym dojść w wychowaniu swojego przyjaciela do perfekcji.
Mianowicie moim celem priorytetowym jest to, by nauczyć psa na tyle dużo, by móc wyrzucić smycz go kosza i móc z nim przemierzać świat bez obaw o podstawowe rzeczy, takie jak podchodzenie do innych ludzi, lub problem z przechodzeniem przez pasy i obawa że wbiegnie mi pod samochód, et cetera. Chciałbym się dowiedzieć czy w ogóle jest możliwe doprowadzenie psa do takiej "perfekcji", czy nawet w obliczu psiaka, który naprawdę dużo rozumie, lepiej mieć tą smycz w kieszeni w razie symbolicznego "W".

Zdaję sobie sprawę, że wymaga to wiele wysiłku, zwłaszcza ode mnie, jako opiekuna, ale rzecz jasna jestem gotów to wszystko udźwignąć.
Chciałbym się dowiedzieć, co muszę zrobić, by dojść do takiej perfekcji. Oczywiście nie oczekuje dojść do tego wszystkiego szybko, w przeciągu chociażby miesiąca (jestem cierpliwy), tak czy inaczej, zaczynam od kursu PT, który zaczyna się w najbliższych paru tygodniach. Chciałbym przeczytać wasze opinie na ten temat, jako (powiedzmy) weteranów w posiadaniu Onków, mając tym samym nadzieje, że większość z was tutaj obecnych ma ambitne plany jeżeli chodzi o swoje psiaki i nie tylko satysfakcjonuje się nauczeniem swojego psa komendy typu "łapa".

Offline monikach

  • Moderator
  • Pasterz
  • ****
  • Wiadomości: 13 910
  • Data rej.: 30.09.2004
  • M: Lublin
Odp: Granice wychowania, czyli tam, gdzie diabeł mówi dobranoc...
« Odpowiedź #1 dnia: 18.04.2018 o 11:20 »
Takie rzeczy tylko w bajkach  :DD.
Tzn ja jak widze kogoś z psem luzem na chodniku w bezpośrednim sąsiedztwie ulicy, czy na przejściu dla pieszych to tak sobie myślę, że chyba nie kocha swojego psa i że chyba zabrakło mu wyobraźni. I jak już nawet nie kocha tego psa, to pytanie czy ma ubezpieczenie wysokie z tytułu OC od działań psa.
Mozemy szkolić, pracować, mieć cele, ale zawsze to jest te 99 % pewności maksymalnie. To zwierze, czegoś możemy nie przewidzieć, czegoś nie zauważyć, moze zareagować na coś inaczej niż zwykle. Jesli konsekwencją będzie ewentualna śmierć pod autem, może wypadek, ranni ludzie, uszkodzony samochód, to ja dziękuję i jednak tę smycz wolę mieć w kieszeni i używać jej czasem.

Pomijam fakt obowiązujących przepisów w danym rejonie, bo to już każdy na własny portfel niech patrzy czy go stać na mandaty.

Ja mieszkam z psami w mieście, myślę że wypracowaliśmy konsensus jeśli chodzi o ludzi, psy, rowery, biegaczy, auta, niemniej jednak sa miejsca gdzie nie wyobrażam sobie nie mieć smyczy (choćby dla komfortu psych. innych użytkowników miasta). Nawet jeśli uważam że przewidzę zachowania swoich psów, to nie jestem w stanie przewidzieć czasem zachowania np dzieci , czy nawet dorosłych osób, które na widok psów postępują irracjonalnie.

Mam blisko super tereny by z psami łazić, spacerować, trenować,ale to że tam nawet do głowy im nie przychodzi  szukać wrażen (ściezka rowerowa ,siłownie i biegacze) to praca z każdym po kolei od pierwszych dni. W terenach zazwierzęconych (lasy, pola) dokładam (z miłości do psów o ironio  :DD) OE.
A i tak to jest zawsze 99 % pewności że wszystko będzie ok.



Offline JolkaB

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 189
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 18.01.2015
  • M: Nedre Eggedal/Norway
Odp: Granice wychowania, czyli tam, gdzie diabeł mówi dobranoc...
« Odpowiedź #2 dnia: 18.04.2018 o 17:37 »
Uważam, że w dzisiejszych czasach nie można nie używać smyczy żyjąc wśród ludzi. I to nie chodzi o wyszkolenie naszego psa tylko o tę resztę świata właśnie.  Jest wiele osób, którzy się psów boją, którzy ich nie lubią... nawet jak nasz pies jest bez zarzutu to ludzka natura jest taka, że zawsze znajdzie się ktoś kto będzie chciał nam poutrudniać życie. Społeczeństwo polskie jest bardzo roszczeniowe... ze wszystkim lecą na policję i do sądu... W większości publicznych miejsc pies ma obowiązek być na smyczy...  także twój cel uważam za absurdalny.. zupełnie oderwany od rzeczywistości. I nie mówię tu o pracy z psem  tylko o otoczeniu... w którym nie ma po prostu akceptacji luzem idącego psa... do póki ludzie nie widzą to ok.... może biegać luzem... ale szczerze odradzam praktykowanie takich pomysłów tam gdzie spotykasz ludzi...

Offline beta46

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 15 334
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 06.01.2012
  • M: Świętokrzyskie
  • Mój najlepszy przyjaciel!
Odp: Granice wychowania, czyli tam, gdzie diabeł mówi dobranoc...
« Odpowiedź #3 dnia: 19.04.2018 o 21:01 »
Pies to zwierze,pamietajmy o tym!My ludzie często robimy coś,co swiat zaskakuje,a co dopiero zwierzę,ktore ma umysl na poziomie 2.5 letniego dziecka...Nie wymagajmy za dużo,co nie znaczy,ze nie możesz pracować z psem coby perfekcję osiągnąc!  :)

Offline vom Lienfelde FCI

  • Hodowca
  • **
  • Wiadomości: 442
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 16.03.2014
  • M: Liniewo
  • Użytkownik
  • Hod: vom Lienfelde FCI
Odp: Granice wychowania, czyli tam, gdzie diabeł mówi dobranoc...
« Odpowiedź #4 dnia: 19.04.2018 o 23:15 »
A ja jak zwykle napisze krótko, czasami lepszy pies nie szkolony niż po iluś tam kursach. Są psy które możesz szkolić i szkolić a i tak będą miały diabła za uszami także wszystko zależy od genotypu. Życzę jak naj mniej przykrych niespodzianek


Offline Klebezjusz

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 81
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 06.04.2018
  • M: małopolska
  • Feel Good Inc.
Odp: Granice wychowania, czyli tam, gdzie diabeł mówi dobranoc...
« Odpowiedź #5 dnia: 20.04.2018 o 09:22 »
No cóż. Pomijając fakt że prędzej można dostać mandat za spuszczonego psa w lesie niż w mieście (bo prawo w Polsce akurat dość jasno mówi jak się sprawa ma z lasami państwowymi, a już niekoniecznie reguluje przepisy dotyczące miejsc publicznych), to w sumie zgodzę się z większością wypowiedzi. Lepiej dmuchać na zimne.

Oczywiście z kursów i szkoleń nie zamierzam rezygnować, a moje dążenie do perfekcji wzięło się z tego, że mieszkając również w mieście i w dodatku blisko rynku, widzę czasami takiego owczarka szwajcarskiego który chodzi sobie bez smyczy wszędzie i ciekawiło mnie to zawsze, czy po prostu jest tak wyszkolony i ktoś złamał schematy, czy po prostu jak ktoś tu napisał, brakuje właścicielom  wyobraźni.

A nic mnie tak nie wkurza, jak jakiś mały kajtek spuszczony ze smyczy podlatuje jak gdyby nigdy nic do owczarka i nikt nie widzi w tym nic złego, a dyskryminowane Onki, muszą łazić na smyczy, no bo "w dzisiejszych czasach nie można nie używać smyczy żyjąc wśród ludzi." :/
« Ostatnia zmiana: 20.04.2018 o 10:17 wysłana przez Klebezjusz »