Autor Wątek: Owczarek w domu, luzem pod domem, czy w kojcu?  (Przeczytany 642 razy)

Offline Sebberis

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 65
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 29.07.2012
  • M: Trzebiatów
Owczarek w domu, luzem pod domem, czy w kojcu?
« dnia: 21.05.2019 o 20:12 »
Zapewne temat już się powtarzał, gdyż jeden wątek już przeczytałem, więc może i są kolejne w tym temacie, jednak nie mam zamiaru domyślać się i doszukiwać informacji więc postanowiłem zapytać ponownie wprost.

Z owczarkami już jakieś doświadczenie mam. Mój pierwszy owczarek mieszkał ze mną w domu i była to lekko mówiąc masakra... Piesek nie miał rodowodu po 4 roku życia chorował i w wieku 9 lat odszedł o czym już tutaj kiedyś pisałem (więc nie będę sprawy omawiał ponownie). Następnego owczarka kupiłem już z rodowodem na zasadzie, że jak ma udokumentowane pochodzenie to będzie ok, piesek żył pod domem, miał kojec otwarty 24/24 i całe podwórko dla siebie, to też była masakra... Zdewastował tuje, zniszczył trawnik nie wspominając o paru kupach dziennie gdy nie poszedłem z nim na spacer. Odżywiany był jedną karma od narodzin, oczywiście w zależności od wieku inna odmiana + gotowana wołowina, bez żadnych przypraw, warzywa, etc. - mając doświadczenie po poprzednim z problemami, tu uważam, że było wzorcowo. Nigdy nie miał problemu z przewianymi uszami, katarem i tym podobnymi chorobami, mróz nie mróz spał w ocieplonej budzie. Niestety 10 maja br. dostał gorączkę i zrobił się osowiały, przyjechał weterynarz obadał go, stwierdził zatrucie pokarmowe na zasadzie, że coś mu zaszkodziło, wpakował jakieś zastrzyki i pies do siebie doszedł, po dwóch dniach powtórka i ponownie weterynarz z tymi samymi strzykawkami i pies na nogach a w piątek już zdrowy, natomiast w sobotę tj 18 maja znowu osowiały i przed północą odszedł. Nie wymiotował, nie miał biegunki, nie skomlał, nie miał drgawek, po prostu zakończył żywot w niespełna wieku 7 lat... nie wiem, czy to był rak, czy ktoś go otruł, tak to dziwnie wyglądało, że nawet nie zareagowałem inaczej aby dać go na "profesjonalne badanie" - po poprzednim owczarku mam takie doświadczenie, że kupę kasy się wpompuje, a piesek jak ma żyć to mu specjalisty nie potrzeba, a jak ma odejść to tylko wyda się kupę kasy i psu przedłuży się męczarnie dla zaspokojenia egoizmu właściciela...

W między czasie zamieszkałem obok rodziców na swojej posesji a piesek mieszkał u rodziców, także wszystkie straty w ogrodzie były po ich stronie.

Dzisiaj się zastanawiam, nad kupnem już trzeciego owczarka niemieckiego, ale nie wiem. Nie chcę pieska w domu, bo jak wspomniałem to nieporozumienie, nie chcę pieska aby biegał po podwórku luzem, bo zmasakruje cały trawnik i wszystkie krzewy i jest to niefunkcjonalne - choćby otwieranie bram gdy chcę zaparkować w garażu. Myślę nad owczarkiem, ale w zamkniętym kojcu i wyprowadzanym na spacery i puszczanym luzem na posesji ale na określony czas i pod moim okiem, w przeciwnym razie mam spore wątpliwości czy zostać ponownie dumnym posiadaczem pieska. Ktoś w podobnym poście pisał, że gdy trzymamy psa w kojcu, to np. mam pod kontrolą taką rzecz czy życzliwy ktoś go podkarmia bez naszej wiedzy... Poza tym słyszałem kiedyś opinię, że psa nie można zostawić sobie samemu w 100 % swobodzie pod domem bez kontroli i hulaj dusza.

Proszę o wasze opinie i podpowiedzi na temat pieska w kojcu z kontrolowanym wybiegiem i spacerami - nie chcę skrzywdzić psa czy nadaje się owczarek do takiego życia i dlatego rozważam zakup ponownie owczarka, ale już bez błędów po poprzednich.
« Ostatnia zmiana: 21.05.2019 o 20:18 wysłana przez Sebberis »

Offline Nanami

  • Pasterz
  • ****
  • Wiadomości: 9 410
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 26.08.2003
Odp: Owczarek w domu, luzem pod domem, czy w kojcu?
« Odpowiedź #1 dnia: 21.05.2019 o 21:47 »
Owczarka da się do każdych warunków przyzwyczaić, tylko to wymaga masy świadomego wychowania, szkolenia, poświęcenia, zapewnienia aktywności i spełnienia potrzeb psa.

W domu - uczymy psa, że w domu się odpoczywa. Że po spacerze się wyciera ręcznikiem. Że nie zjada się mebli - jeśli to robi, to przyzwyczaja się do klatki kennelowej, sa psy, które całe życie są rozsądnie "klatkowane" jak opiekun nie może ich mieć na oku. Że zostaje się samemu i od razu mocno inwestuje w to, by nie wystąpił lęk seperacyjny. Ewidentny plus - poza czasem, gdy nas nie ma, pies ma z nami stały kontakt co zaspokaja jego poczucie przynależności do stada. Minus - ogarnięcie psa w domu to bardzo intensywne wychowanie na początek. Oraz minus - pies musi się nauczyć kontrolować swoje potrzby fizjologiczne, a trzymanie oczywiście nie jest komfortowe. I oczywiście chodzi na conajmniej 3 spacery dziennie: poranny do 30 minut, popołudniowy powyżej 60 minut, wieczorny 30 minut. Szkoli, bawi, zapewnia ruch. I poprawnie odchowane szczenię po etapie wychowawczym wyrasta na fajnego psa, który świetnie odnajduje się nawet w bloku - moja tak żyła, żadnej masakry nigdy nie było.

Luzem pod domem - pies nie ma tak ścisłego kontaktu z człowiekiem, a owczarki niemieckie to rasa niegdyś pasterska - stworzona do ścisłej współpracy z człowiekiem, więc ogromnie cenią sobie ten kontakt i pies typowo podwórkowy zawsze będzie tego kontaktu złakniony. I o ile w lato to nie taki problem, bo jest ciepło i często się jest na dworze, to w zimę to już spory problem. Niedostatek kontaktu z człowiekiem będzie skutkował tym, że pies sam się wychowuje, czyli nie zna dobrych manier w ludzkim tego słowa pojęciu - będzie na człowieka skakał, ekscytował się, brudził łapkami, u dorastających osobników może być problem z narastającym brakiem akceptacji któregoś z członków rodziny - jeśli taka osoba psów nie lubi, nie będzie częścią stada, to może pies wobec niej stać się agresywny. Inny problem wynikający z niedostatku kontaktu z człowiekiem to choroby psychiczne - gonienie ogona, gryzienie własnego ogona, darcie japy non stop, wycie w nocy, zachowania bezsensowne. Albo nuda - rozkopywanie ogródka, wyrywanie drzewek. Suka zniszczy trawę moczem, pies załatwi drzewka.

W kojcu - to samo co wyżej, acz w formie o wiele bardziej nasilonej. Kojec to tylko miejsce odpoczynku - pies tam powinien być wrzucany na odpoczynek po intensywnym treningu, po zabawie, do zregenerowania sił, ewentualnie na chwilę jako formę zachowawczą jak np. wchodzą goście czy trzeba samochodem wyjechać z posesji. Bo jeśli ten kojec się będzie jednak cały czas przedłużał, to nuda, stres, monotonia szybko sprawi, że pies stanie się niezrównoważony i problematyczny.

Czyli jeśli decydujemy się na owczarka:
- dużo kontaktu z człowiekiem, poprzez wspólną zabawę, poprzez szkolenie.
- spacery - jeśli chcemy mieć czysty trawnik, to normalnie jakby się mieszkało w bloku, codziennie 3 spacery - jeden poranny 30 minut, popołudniowy powyżej 60 minut, wieczorny 30 minut. Wtedy jest spora szansa, że jeśli od szczenięcia będziemy uczyć załatwiania się poza posesją, to na posesji docelowo załatwiać się nie będzie. Ale nie będzie bez wyjątków - spacer musi być. Opcja ugodowa, minimalna - pies się będzie załatwiał na podwórku, natomiast absolutne minimum nawet dla psa ogródkowego, jeśli chcemy uniknąć demolki, nudy, problemów - dłuuuugi spacer popołudniowy. Codziennie. Inaczej ogródek to pułapka, nuda, nadmiar energii pies rozładuje przekopując go. Natomiast nie istnieje coś takiego jak piękny ogród i pies dużej rasy... zawsze jakieś zniszczenia będą.

Udokumentowane pochodzenie nie jest gwarancją zdrowia niestety, nic nie zmieni tego, że psy rasowe mają różne przypadłości typowe dla ras.

Reasumując jeśli chcesz być dumnym właścicielem, to najpierw musisz przelać krew, pot i łzy w wychowanie szczeniaka. I zawsze posiadanie psa to "dodatkowy kłopot" - każde żywe stworzenie choruje, wymaga od nas zaangażowania, jest z nami na dobre i na złe.

Właściwie co Cię motywuje do posiadania psa? ;) Bo z postu wynika, że poprzednie psy to były same kłopoty.
Anka & Kaza ['] (15.06.2003-11.07.2016) & Lili

Offline Sebberis

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 65
  • Płeć: Mężczyzna
  • Data rej.: 29.07.2012
  • M: Trzebiatów
Odp: Owczarek w domu, luzem pod domem, czy w kojcu?
« Odpowiedź #2 dnia: 21.05.2019 o 22:22 »
Kiedyś nie miałem warunków do posiadania psa, potem się to zmieniło i psa zawsze chciałem mieć. Z pierwszym psem przebywałem dzień w dzień, mieszkaliśmy razem w domu. Drugiego psa rodzice już nie chcieli w domu i żył w otwartym kojcu, zmieniły się warunki i z psem nie przebywałem non stop. Owczarki niemieckie mi się podobają, ale nie jestem człowiekiem typu co będzie non stop czesał psa i do niego mówił a jednocześnie jak się zdecyduję na już trzeciego owczarka to nie doprowadzić do sytuacji, że pies będzie przeze mnie nieszczęśliwy, że za mało czasu przebywa z ludźmi bądź jest zamknięty w kojcu. Czy fakt posiadani psa jest skrajnością dla przeciętnego człowieka i zawsze trzeba to traktować jako hobby i pasję a z innym nastawieniem lepiej sobie odpuścić? 

Offline Nanami

  • Pasterz
  • ****
  • Wiadomości: 9 410
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 26.08.2003
Odp: Owczarek w domu, luzem pod domem, czy w kojcu?
« Odpowiedź #3 dnia: 21.05.2019 o 22:33 »
To po prostu jest coś za coś ;) Problem w tym, że naprawdę sporo ludzi sobie wyobraża posiadanie psa jak w bajkach Disneya. Albo tylko im się wydaje, że są zdolni do wyrzeczeń... Albo że sam się wychowa. Co się kończy jednak dosyć mało przyjemnie. Ale jeśli tylko jest się dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem, to jak najbardziej można posiadać psa. Tylko jeszcze kwestia dopasowania naszych oczekiwań do tego, co nam pasuje i można psu zaoferować... bo owczarki niemieckie są po prostu dosyć angażującymi psami, jeśli nie chce się mieć problemów różnych - i u nich bardzo jest wysoka zależność, że im więcej od siebie damy, tym potem jest już naprawdę fajnie.

Generalnie dla owczarka taki układ zazwyczaj jest optymalny: dostęp do mieszkania, dostęp do podwórka (zwykle jak już dorastają wolą zdecydowanie podwórko), posiadanie kojca, w którym pies odpoczywa, a nie jest zamknięty na stałe. Plus codzienne szkolenie (zabawa w ogrodzie) oraz codzienne długie spacery poza podwórko. Kupy będą oczywiście na podwórku do sprzątnięcia, suczka zniszczy trawnik, pies spowoduje uschnięcie krzaczków stąd często też ludzie dzielą ogród na dwie części - jedna niedostępna dla psa z kwiatami, krzaczkami i w ogóle. Druga klepisko dla psa ;)
Anka & Kaza ['] (15.06.2003-11.07.2016) & Lili