Autor Wątek: Suczka ON 5,5 miesiąca a młody kot  (Przeczytany 382 razy)

Offline Mellon_Collie

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 10
  • Płeć: Kobieta
  • Data rej.: 19.11.2017
  • M: Poznań
Suczka ON 5,5 miesiąca a młody kot
« dnia: 04.11.2019 o 15:32 »
Cześć,
od ponad 2 miesięcy mam w domu suczkę ON, ma w tej chwili 5,5 miesiąca. Zawsze byłam kociarą i kiedy psica przybyła do nas, miałam 13-letnią kotkę, która niestety w tym czasie objawiła nieuleczalną chorobę i zwierzaki były razem tylko 3 tygodnie. Pies był ciekawski, natarczywy, kot chory i nawet się nie bawiłam w zapoznawanie, choć sporadyczny kontakt miały (ale wolałam chronić kota). W każdym razie pies "w szczenięctwie" miał z kotem jakiś tam kontakt pod jednym dachem. Dodam jeszcze, że jest socjalizowana z ludźmi i psami i wg opinii mojej wetki "stabilna psychicznie"...  ;) Mnie też się taka wydawała, dopóki nie przygarnęłam kotki...  xxx - z tymczasu, wszystko było planowane, w domu ma być kot i pies. Mam więc od tygodnia w domu 5 miesięczną kotkę, czyli rówieśniczkę psa. Koteczka jest oswojona z ludźmi, przekochana, wszędobylska i ciekawska. Niestety moja psica dostaje amoku na jej widok. Przez kilka pierwszych dni starałam się mieszać zapachy, głaskać na przemian, ale wszystko w izolacji. Po kilku dniach zwierzaki się zobaczyły, z daleka. Od tej pory pies zaczyna ujadać jak wściekły na widok kota, na co przerażony kot ucieka do szafy i siedzi całymi godzinami wciśnięty w moje sweterki. Jeden raz nie dopilnowałam i kot został bez drogi ucieczki w niższych partiach szafy, vis a vis z ujadającą psią paszczą - pies oberwał pod okiem, a kot też został lekko sponiewierany, na szczęście zdołałam psa odciągnąć. I teraz tak - w teorii wiem, że należy psu kota zobojętnić, nagradzać za spokój przy kocie. Można też wyprowadzać na chwilę do innego pomieszczenia, jesli pies szaleje. Próbowałam obu opcji w wersji łączonej. Pies na smyczy, rzuca się na kota w szafie/na biurku, ja próbuję powściagnąć te zapędy, dwa palce pod żebra, skarcenie "nie!", "siad", pies siada, chwalę, daję smakołyk, mój łakomy pies bierze smakołyk, po czym jeszcze dobrze nie przełknie, a znów rzuca się w stronę kota z dzikim ujadaniem. Kot skulony tylko pomrukuje ostrzegawczo. Progresu żadnego (choć dopiero 2-3 dni tak próbujemy, po trochu, żeby kot nie zszedł na zawał). Wg mnie pies pała żądzą może nie tyle mordu, ale chęci powąchania i bliższego zaznajomienia się, a ponieważ na to nie pozwalam - bo ujada jak głupia - to się tylko nakręca i frustruje. Jak wyjść z tego impasu? Nie bardzo chcę kota na siłę trzymać, żeby pies powąchał, bo z pewnością zrobi wszystko, żeby się wyrwać... Kluczowe wydaje mi się przede wszystkim opanowanie psich emocji i sprawienie, żeby przestał szczekać... ale jak? Może za szybko oczekuję efektów... ??:) Będę wdzięczna za wszelkie rady, najlepiej takie "z autopsji". Suczka ma 5,5 miesiąca, więc chyba jest na tyle elastyczna, żeby nauczyć się z kotem żyć?