Autor Wątek: Szkolenie na ratownika  (Przeczytany 2108 razy)

Offline apla

  • Owczarkarz
  • **
  • Wiadomości: 1 634
  • Data rej.: 24.07.2002
  • M: Świebodzice
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #15 dnia: 10.09.2002 o 11:03 »
   Ja osobiście również nie zgodziłabym się na to, ponieważ w jakiś sposób tracisz kontakt z czworonogiem, potem nie wiesz jak egzekwować wykonywanie poleceń (co przewodnik, to inna metoda pracy ze zwierzaczkiem). No i co to za radość ze swoich pociech, jak z nimi nie pracujemy, tylko później mamy wymagać. Myślę, ze jeżeli nasze psiaki pracuja z nami, wtedy umacnia sie nasza więź z nimi. A to jest pozytywne dla obu stron!

dorota

  • Gość
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #16 dnia: 10.09.2002 o 12:34 »

ja tez odradzilabym ci to,nie masz pewnosci jakimi metodami bendzie uczyl psa,i czy psiak podola ,moze jeszcze psychike mu zniszczyc.piszesz ze to stary wyga,wiec powinnien wiedziec ze najwiecej zalezy od przewodnika,bo jak bendziesz z nim trenowal ,nie wiedzac jakimi prawdziwymi metodami uczyl psa.jesli ma byc ratownikiem to razem z toba,to ty bendziesz wydawal komendy a nie wypozyczal psa do akcji,to hyba nie zda egzaminu.ok,niektöre psa np.dla niewidomych sa najpierw szkolone pözniej trafiaja do ludzi ktöre je potrzebuja ale to calkiem cos innego jak ratowanie ,skoro za pieniadze da sie zalatwic wciagniecie na ten kurs to dlaczego normalna droga jest to niemozliwe,to tez daje do myslenia.


pozdrawiam dorota


jarek

  • Gość
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #17 dnia: 16.09.2002 o 20:44 »
 Dzięki za odpowiedzi

Guest

  • Gość
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #18 dnia: 27.09.2002 o 09:39 »

Ratownictwo wodne mialoby mozliwosc skutecznego dzialania, gdyby ktos z uprawnieniami ratownika WOPR pelnil razem z psem dyzur na plazy, nad jeziorem itp. U nas psom zabrania sie wstepu na plaze. Wyszukiwanie zwlok w wodzie jest bardzo pomocne dla pletwonurkow - mozna okreslic miejsce poszukiwan, ograniczyc zawsze niebezpieczne dla czlowieka poszukiwania pod woda.


Czy trener ma kwalifikacje - sprawdzic latwo, kazdy oddzial Zwiazku Kynologicznego dysponuje lista trenerow z uprawnieniami.


Ja poprosilabym o informacje, ktory z psow szkolonych przez trenera zdal jakis egzamin ratowniczy. Egzaminy zgodne z miedzynarodowym regulaminem IRO uznawanym za minimum przez wiele organizacji ratowniczych byly u nas organizowane. Straz Pozarna organizuje egzaminy swoich psow poszukujacych kudzi w gruzach wedlug wlasnych regulaminow. 


Policja nie kontroluje zadnych szkol prywatnych, w Polsce zalozyc moze je kazdy, nie wymaga sie okazywania zadnych uprawnien przy oglaszaniu i prowadzeniu psiej szkolki. 


Calkowicie zgadzam sie z Paulina, Mariuszem i innymi uczestnikami Forum, ktorzy podkreslaja, ze psow ratowniczych ani ich przewodnikow nie szkoli sie dla zabawy.  Szkoli sie i psa i czlowieka - czlowiek musi umiec "czytac " zachowanie wlasnego psa, znac teorie i praktyke szkolenia, umiec udzielic pomocy przedmedycznej i przedweterynaryjnej, poslugiwac sie mapami i srodkami lacznosci, konieczna jest wiedza o tym, jak zaleznie od poloza i warunkow atmosferycznych rozchodzi sie zapach w powietrzu, w jakich warunkach pies moze skutecznie tropic na sladach, jak zachowuje sie lapiac stozek zapachu czlowieka, jak mogl zachowac sie czlowiek zaginiony, jak w obcym terenie porusza sie dziecko, a jak czlowiek dorosly, jaki jest prawdopodobny dystans, na jaki ktos mogl sie oddalic - i bardzo wiele innych wiadomosci jest niezbednych. 


Pytano czasem, czemu psy policyjne nie znalazly czlowieka, a znalazl pies STORAT-u, choc pozniej przystapil do akcji. Psy policyjne nie sa gorsze - sa szkolone inaczej, do innej pracy.  Trener policyjny wie doskonale, jak szkolic psa do tropienia przestepcow, ale do szukania ludzi zaginionych potrzebne sa psy szkolone inaczej.


Pies ratowniczy i przewodnik tworza wspolpracujacy zespol. Nie szkoli sie osobno czlowieka i psa. STORAT nie bierze zadnych oplat za szkolenie psow do ratownictwa, ale najpierw testuje psa i przewodnika, dopuszcza sie do szkolenia te, ktore testy przejda. 


zofia       


 


jola

  • Gość
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #19 dnia: 27.09.2002 o 09:56 »

dlatego STORAT osiąga to co sobie założyli- nie traca energi i pary na to by szkolić psy a co gorsza przewodników ,którzy się do tego nie nadają


szczytne cele i przemyślana, perfekcyjna realizacja!-"kapelusze z głów...."!



Guest

  • Gość
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #20 dnia: 27.09.2002 o 10:14 »

No właśnie, ja od razu muszę się przyznać że wybitnie alergicznie reaguję na takie szkolenie "dla zabawy".


Żeby jeszcze podkreślano, że to zabawa - ale nie, często wmawia się właścicielowi, że "w razie czego" psiak GO URATUJE (albo kogoś uratuje).


A to nie tak, psy ratownicze, ktore są wciąż i wciąż szkolone i bezustannie (a nie tylko wtedy, kiedy np. właściciel ma czas albo ochotę) poddawane treningowi takze przechodzą weryfikację - Zofio, popraw mnie jeśli się mylę...? - poprzez coroczne egzaminy. I jeśli przewodnik - wolontariusz czy zawodowiec - opuścił się, mało z psem ternował, albo popełniał błedy, to wychodzi to na egzaminie - i piesek nie zostaje dopuszczony do czynnej grupy ratowniczej.


To nie jest tytuł przyznawany psu dożywotnio (zdajemy egzaminy i po sprawie).


Nawet w Polsce znam przypadki w ktorych właściciele opowiadają z dumą że mają psa ratowniczego - a do jakiej organizacji należysz? - no, do żadnej... A na jakich akcjach byłeś? - nie , nie uczestniczyliśmy w czymś takim... ale pies "zdał egzamin i ma tytuł ratownika".


Wrrrr...!


Nadal uważam, że ratownictwo to za poważna sprawa żeby się w nią tylko "bawić", nawet jeśli gdzieś ( w tym przypadku, o ile dobrze zrozumiałam, w Niemczech?) istnieje szkoła ktorej trenerzy oferują coś takiego (i to za pieniądze), nie informując jednocześnie na czym tak naprawdę polega ratownictwo, caly system z nim związany, zakres obowiązków ratownika i to, że mogą to robić tak naprawdę nieliczne jednostki - z nielicznymi psami.


Kasę można robić na wszystkim, ale naszą, klientów, sprawą jest zdawać sobie sprawę z tego jaka jest prawda.


 


 


jola

  • Gość
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #21 dnia: 27.09.2002 o 10:35 »
wiem ,że to nie na temat, ale uświadamianie to też kawał dobrej roboty!;o)))

Guest

  • Gość
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #22 dnia: 27.09.2002 o 11:46 »

Nie mylisz sie Paulina, STORAT na kazdym treningu weryfikuje prace psa. Egzaminy sa coroczne. Chocby nawet pies zdal wymagany egzamin IRO w dzien - bez skutecznego udzialu w nocnej akcji pozorowanej nie zostanie do pracy dopuszczony. Marta Gutowska swoje psy trenuje od szczeniaka, a treningi sa niemal codzienne. Psy. ktore jak Bruno - nie mieszkaja w Rzeszowie, przyjezdzaja co poltora miesiaca na bardzo trudne wielogodzinne sprawdziany. Sa trenowane przez wlascicieli zgodnie ze wskazowkami trenera - szefa, czyli Marty, prowadza dokladne zeszyty treningow - kazdy slad, kazde przeszukiwanie jest zapisane z uwagami dotyczacymi pracy psa. Nie wyobrazam sobie takiego psa bez kilkugodzinnych treningow co najmniej 4 razy w tygodniu, musi miec zelazna kondycje.


STORAT zrzesza wolontariuszy, sa wsrod nas tez ratownicy GOPR. Kazdy jest traktowany tak samo.  Posluszenstwa kazdy uczy we wlasnym zakresie - otrzymuje oczywiscie dokladne instrukcje i pomoc w razie klopotow, rowniez dokladne instrukcje jak uczyc pracy wechowej, pokazuje sie jak, a potem ciagle sprawdziany. Czlowiek musi sie nauczyc rozumiec swego psa, to podstawa, na akcji trener nie bedzie stal obok i podpowiadal co robic. Na treningach sa ciagle niespodzianki, dopoki przewodnik nie nabierze zaufania do pracy psa, nie osiagnie nic. Pozorantow ukrywa sie tak, aby przewodnik mial sie czemu zdziwic... miejsca i sposob ukrycia sa ustawicznie zmieniane. Kazdy kandydat, nim przystapi do testow, musi nauczyc sie byc pozorantem, po pieciu godzinach marszu w trudnych warunkach przekona sie, ze to nie spacerek po lesie.  Ratownicy cywilni kanadyjscy - wolontariusze jak my - maja na corocznych testach sprawdziany wlasnej kondycji, musza byc tak sprawni fizycznie, jak chetni do pracy w policji, ratownik nie moze zaslabnac po pierwszych 10 kilometrach marszu w ostrym tempie i w trudnym terenie.


Mnie niestety kondycji by nie starczylo i psa tez zadnego juz nie mam - ale starczy mi roboty przy pozorowaniu i pomocy w szkoleniu. Niedlugo bedzie zima i trzeba szukac chetnych do wlazenia pod snieg... Jakos dziwnie malo kto lubi pozorowac w sztucznym lawinisku  - miec nad soba poltora metra sniegu! A metr szescienny sniegu wazy i 900 kg - o wlasnych silach nie wyjdzie sie, mowy nie ma...


A moze Ty sprobujesz??? Ja sprobowalam, bo sie zalozylam, ze to zrobie...Wrazenia niezapomniane, slowo zucha


zofia   


Offline Mal.

  • moderator
  • Pasterz
  • ****
  • Wiadomości: 4 329
  • Data rej.: 24.06.2002
  • M: Kędzierzyn-Koźle
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #23 dnia: 27.09.2002 o 22:11 »

Zofia a Colombo bral z Tobą udział w akcjach? 


Dużo Was tak się daje w śniegu zakopać??? To chyba nie należy do najmilszych zadań... Ciemno, zimno... Długo musiałaś czekać, az pies cię znajdzie??? Brrrrrrr.......


pozdrawiamy gorąco

Toro ['] Wegas ['] Ollik

Guest

  • Gość
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #24 dnia: 28.09.2002 o 16:35 »

Szalony Colombo nie nadawal sie na psa ratowniczego, nawet jak na malinois mial zbyt wybuchowy temperament... Byl juz zreszta niemlodym i ciezko schorowanym psem, gdy powstawal STORAT. Moja poprzednia genialna ON-ka Luthien - tak, ta nadawalaby sie doskonale, ale nie doczekala powstania STORAT-u.


Prawie kazdy z nas pozorujac pod snieg wlazi, seniorek jak ja nie wylaczajac. Nie wolno tylko, aby wszedl ktos z klaustrofobia, trzeba powiedziec od razu.  Ja czekalam ok 30 minut - rekord pobil kolega, ktory czekal godzine. Zimno nie jest, tylko oczu lepiej nie otwierac - skojarzenia jednoznaczne. Ale za to jakie emocje, gdy uslyszy sie kopiacego i szczekajacego psa! Uslyszec mozna,  jesli sie siedzi plytko, do metra. Caly czas jest komunikacja - radiotelefony, szef grupy wie, gdzie siedzisz, koledzy z lopatami w pogotowiu, niebezpieczenstwa naprawde nie ma, tylko jak ruszy wyobraznia, to robi sie jakos niewyraznie.... 


 Zofia


Offline Mal.

  • moderator
  • Pasterz
  • ****
  • Wiadomości: 4 329
  • Data rej.: 24.06.2002
  • M: Kędzierzyn-Koźle
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #25 dnia: 28.09.2002 o 23:36 »

To musi być niezłe przeżycie, az jestem ciekawa, czy bym wytrzymała? Niby jest pewność, że człowieka jak nie pies to koledzy wykopią, tylko...  Lezec na wznak nie trzeba???   No i jeszcze jedno pytanie, co z tlenem? W luźnym śniegu to się go trochę uzbiera, ale na jak długo? A może jakiś sposób zakopywania? Alez mnie ten śnieg zaciekawił


Pozdrawiam

Toro ['] Wegas ['] Ollik

Guest

  • Gość
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #26 dnia: 29.09.2002 o 10:41 »

Do Mal, i Toro


To jest dokladnie tak: kopie sie w sniegu w dol cos jak sztolnie, na dnie - podkopuje sie jeszcze nisze w bok, nisza jest tylko taka, zeby w niej zmiescil sie skulony lezacy czlowiek. GOPR-owcy i wszyscy trenerzy od psow lawinowych (pierwsze w Polsce szkolila w latach 70. Marta Gutowska, szefowa szkoleniowa STORATu) wiedza, jak kopac, aby nisza wytrzymala i zeby snieg sie nie obsunal. Wlazisz w sztolnie, wpelzasz w nisze, lezysz skulona na boku, pod soba masz karimate, dookola sniegowe sciany. Wejscie do niszy zaklada sie duzymi brylami szniegu i zasypuje porzadnie sztolnie do samej gory. Przedtem sondami pare razy sie swidruje, a i snieg powietrza zawsze dosc przepusci, inaczej zapach czlowieka nie wydobylby sie na powierzchnie lawiniska. Jak juz lezysz w niszy, a nad toba jest metr, poltora czy dwa sniegu - zaleznie od tego, na jakim etapie szkolenia jest pies - koledzy wielokrotnie przedeptuja snieg nad toba, i dookola i cale lawinisko - pies nie moze kierowac sie sladami na powierzchni, tylko szukac zapachu wydobywajacego sie spod sniegu. A potem puszcza sie psa. Przygotowywac takie nisze musza fachowcy - eksperymentowac nie wolno, nawet spod polmetrowej warstwy sniegu czlowiek nie wyjdzie nigdy o wlasnych silach!!!


Czy mialam troche boja? No jasne ze mialam, i wiecej niz troche, alem hazardzistka i zaklad, ze dam sie zakopac, po prostu musialam wygrac:-)))


Zofia


Guest

  • Gość
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #27 dnia: 29.09.2002 o 12:37 »
Hy hy, Zosiu, od razu widać że ominęła Cię przyjemność pobytu ze mna w zatrzaśniętej windzie bo nie zadawalabyś takich pytań.

Winda u Kaśki nie była dobrym obiektem eksperymentów, bowiem jest za ażurowa...

Offline Mal.

  • moderator
  • Pasterz
  • ****
  • Wiadomości: 4 329
  • Data rej.: 24.06.2002
  • M: Kędzierzyn-Koźle
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #28 dnia: 29.09.2002 o 15:03 »

Taaak, za jedną i drugą przyjemność chyba podziękuję, chociaż gdybym miala wybierać to wygrałaby winda, jakoś lepiej mi w powietrzu niż w zasypanym dole


Pozdrawiamy

Toro ['] Wegas ['] Ollik

dorota

  • Gość
Szkolenie na ratownika
« Odpowiedź #29 dnia: 30.09.2002 o 10:02 »

witajcie,wlasnie ogladalam program o ratownictwie niezawodowym psöw.dzieci plywaly w jeziorze i uczyly psa przyciagania lödki do brzegu i ich samych.wszyscy zachwyceni ,rodzce wypowiadli sie ze teraz moga dzieci same puszczac na jezioro bo wiedza ze ich pies zawsze wrazie czego ich uratuje:fachowcy:sie wypowiadali by inne psy tez tak uczyc ze to wspaniale ,bo mozemy spokojnie zostac w domu i tak dalej.jakas paranoja.po przeczytaniu wypowiedzi zofii,pauliny zostalam uswiadomiona i bardzo wam dziekuje bo teraz wiem na czym polega ratownictwo i zadna zabawa nie wchodzi w rachube.jak w telewizji moga takie bzdury pokazywac.


pozdrawiam dorota